Reklama

W trosce o małżeństwa i rodziny

2015-04-28 15:52

Ks. Krzysztof Kwiatkowski
Edycja lubelska 18/2015, str. 6-7

FrankWinkler/pixabay.com

Duszpasterskie Wykłady Akademickie, od ponad 70 lat służące stałej formacji kapłanów, tym razem zostały poświęcone tematowi „Duszpasterz w służbie małżeństwa i rodziny”

Pierwszy referat pt. „Troska Kościoła o małżeństwo i rodzinę w świetle lineamenta XIV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów” wygłosił ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin. Punktem wyjścia było pytanie o sposób, w jaki lineamenta mówią i o małżeństwie, i o rodzinie. Małżeństwo to spotkanie mężczyzny i kobiety, którzy powołani przez Boga z miłości i do miłości, budują komunię osób. Przez Chrystusa spotkanie to podniesione zostało do rangi sakramentu. Małżeństwo ma stawać się miejscem daru z siebie. Młodzi często boją się zaangażować, boją stać się darem; nie wierzą w moc sakramentu. Łaska Boża sprawia, że możliwe jest budowanie wspólnoty. Wzrastająca liczba wolnych związków i konkubinatów oraz dzieci rodzących się poza małżeństwem, fatalne wskaźniki demograficzne, są wyzwaniem dla katechezy przedmałżeńskiej. Polska praktyka przygotowań do małżeństwa to ewenement w skali światowej. Można dyskutować o jakości tych katechez, są one jednak okazją do ewangelizacji. Lineamenta podkreślają, iż zadaniem Kościoła jest „towarzyszenie” małżeństwom. Wielu małżonków pragnie mieć stałego spowiednika, jednak wielu kapłanów obawia się zagadnień życia rodzinnego czy seksualnego.

Także związki niesakramentalne są formą rodziny. Lineamenta zapraszają do dialogu z tymi rodzinami. Problemem jest zwiększająca się akceptacja społeczna dla kohabitacji. Często nawet pobożni rodzice sugerują dzieciom wspólne zamieszkanie przed ślubem. Także osoby porzucone wymagają bliskości Kościoła. To, co w Polsce się udaje, to Wspólnoty Trudnych Małżeństw „Sychar”. Ludzie w nie zaangażowani dają świadectwo odkrywania wiary i Eucharystii, nawet wtedy, gdy nie mogą przystąpić do spowiedzi i Komunii św. W końcowej części wystąpienia ks. Drąg podkreślił, że potrzeba wracać do raju, czyli do biblijnego obrazu małżeństwa i rodziny oraz do teologii ciała św. Jana Pawła II.

Aspekt psychologiczny

Drugim wykładem było wystąpienie prof. Marii Braun-Gałkowskiej pt. „Poradnictwo małżeńsko-rodzinne – aspekt psychologiczny”. Kryzys rodziny oznacza cierpienie małżonków, ich dzieci, bliskich. Jednym ze sposobów pomocy jest porada, która jest spotkaniem dwóch osób: doradcy i szukającego pomocy. Są porady przyjacielskie i profesjonalne. Celem porady może być rozwiązywanie spraw praktycznych, pocieszanie, uspokajanie, pouczanie, informowanie oraz pomoc w rozwoju i doskonaleniu się. Najistotniejszy dla duszpasterzy jest ten ostatni typ doradzania.

Reklama

Pierwszym konstytutywnym elementem porady jest osoba szukająca rady, która ma nadzieję na pozytywną zmianę. Koniecznym elementem porady jest także przygotowany teoretycznie i posiadający umiejętności praktyczne doradca. Doradzanie wymaga wiedzy teologicznej, psychologicznej, socjologicznej oraz umiejętności kontaktu, delikatności, życzliwości, cierpliwości i empatii. Istotna jest także relacja między doradcą a szukającym porady. Język komunikacji musi być zrozumiały, nie może wykluczać i odtrącać. Etapami porady są: wyżalenie się, rozpatrzenie się w sytuacji i poszukiwanie dróg wyjścia. Podczas kolejnego spotkania potrzebna jest ocena rezultatu porady.

Temat porady można sprowadzić do pytania jaka rodzina jest prawidłowa? Wśród podnoszonych kwestii są np. konflikty międzypokoleniowe, umiejętność komunikacji, błędy w relacjach wychowawczych, przebaczanie, choroba, żałoba, alkoholizm i przemoc. Niejednokrotnie trzeba kogoś skierować do specjalisty.

W dyskusji zwrócono m.in. uwagę na problem języka, który może być negatywny lub pozytywny. Podkreślono wagę duszpasterstwa związków niesakramentalnych. Pytano także o polskie inicjatywy towarzyszenia młodym małżonkom, takie jak randka małżeńska, wieczory dla zakochanych, rekolekcje dla małżonków, świętowanie jubileuszy małżeńskich. Potrzeba przejścia od akcji do formacji wymaga pracy indywidualnej, duszpasterstwa małych grup i odkrycia Pisma Świętego. Zauważono, że małżeństwa modlące się i rozwijające życie duchowe bardzo rzadko się rozwodzą.

Praktyka poradnictwa

Trzeci wykład pt. „Kościelna wizja i praktyka poradnictwa małżeńsko-rodzinnego” wygłosił ks. Mirosław Brzeziński. Poradnictwo rodzinne ma prowadzić małżonków do świętości, czyli szczęścia, zbawienia. Prelegent zwrócił uwagę, iż mocno koncentrujemy się na małżeństwach w kryzysie, a mamy służyć pomocą wszystkim małżonkom. Poradnictwo rodzinne pomaga w urzeczywistnianiu głoszonej przez Kościół prawdy o małżeństwie i rodzinie. Temu celowi służą działania duszpasterzy, doradców życia rodzinnego i spowiedników. Pomocą służą dokumenty Kościoła, których trudny język trzeba umiejętnie przekładać na zrozumiały dla wiernych.

Wyróżnia się trzy etapy przygotowania do małżeństwa: dalszy, bliższy i bezpośredni. Etap ostatni powinien mieć charakter katechumenatu. Narzeczeni muszą być wprowadzani w celebrowane misteria, tak aby byli świadomi tego, co przyjmują i czego udzielają – sakramentu małżeństwa. Stąd postulat, by przygotowanie do małżeństwa rozciągnąć w czasie.

Poradnictwo rodzinne powinno być kompetentne i prowadzone we współpracy ze świeckimi. Dla przykładu: duchowny nie powinien uczyć rozpoznawania okresów płodności, tu konieczne jest świadectwo i kompetencja świeckich, którzy nauczają w imieniu Kościoła i głoszą naukę Kościoła. Naturalne Planowanie Rodziny dziś to nowoczesne metody diagnostyczne, opierające się na wiedzy medycznej, pomocne w określeniu płodności konkretnej pary małżeńskiej. Duszpasterz powinien odpowiedzieć na stawiane pytania, np. dlaczego nie można stosować antykoncepcji, czy na czym polega zło in vitro. Nie wystarczy mówić, że to jest grzech czy tak naucza Kościół.

W praktyce duszpasterskiej ważne jest rozróżnienie między oceną sytuacji i oceną człowieka. Chrystus w spotkaniu z kobietą cudzołożną osądza sytuację, nie osobę. Stąd postulat delikatności i wyczucia wypowiedzi, gdy dotyka się spraw osobistych i intymnych. Jezus Chrystus – pierwszy duszpasterz rodzin – nauczał dorosłych i błogosławił dzieci. W duszpasterstwie czynimy odwrotnie: błogosławimy dorosłych, nauczając dzieci i młodzież. Przygotowanie do małżeństwa w formie katechumenatu daje możliwość katechezy dorosłych. Jubileusze małżeńskie, chrzest dzieci, pierwsza spowiedź i Komunia św. dają okazję do kontynuowania nauczania po ślubie.

Pierwszym odpowiedzialnym za nauczanie w Kościele jest biskup diecezjalny, który działa przez konkretne osoby i struktury, czyli w omawianej kwestii przez duszpasterstwo rodzin. Duszpasterze są zaproszeni do towarzyszenia rodzinom, by żyły one pięknem ich powołania. Duchownymi powinni być ekspertami w dziedzinie życia duchowego, co dotyczy także życia małżeńskiego.

Poradnictwo w diecezji

O stanie aktualnym i perspektywach poradnictwa małżeńskiego w archidiecezji lubelskiej mówił ks. Łukasz Pyda. W 28 dekanatach i 270 parafiach istnieje 90 poradni życia rodzinnego i 111 doradców. Istnieją też dwa ośrodki specjalistyczne: jeden przy ul. Staszica w Lublinie, drugi – prowadzony przez państwo Zarembów – w Świdniku. Ośrodki te prowadzą szeroko i integralnie rozumiane poradnictwo rodzinne oraz tzw. weekendową formę przygotowania do małżeństwa, która choć niedoskonała, staje koniecznością. Ośrodków integralnej pomocy powinno być więcej, by księża mogli odsyłać do nich wiernych potrzebujących pomocy.

Poradnie działają w archidiecezji od 50 lat. Jest wiele dobrych przykładów współpracy, zdarzają się i stereotypy. Większość doradców ma wykształcenie pedagogiczne bądź psychologiczne. Absolwentów Archidiecezjalnego Studium Życia Rodzinnego jest ok. 700, doradców kształci także KUL. Wśród 111 czynnych doradców ponad 100 ma 30-50 lat, w 90% to kobiety. Warto aktywizować panów, którzy będą świadczyć, że mężczyzna może zagadnienia rodzinne rozumieć i przeżywać po chrześcijańsku.

Problemy poruszane w poradniach to m.in.: emigracja zarobkowa, rozwody, eutanazja, aborcja, in vitro, homoseksualizm, pornografia, uzależnienia (alkoholizm, narkomania, hazard). Poradnie życia rodzinnego są mocno związane z konfesjonałem i kancelarią parafialną. Mamy sieć poradni, kadrę specjalistów, świadomość wyzwań i poczucie odpowiedzialności za rodzinę. Mamy także możliwości działania, by rodzina stała się tym, czym jest.

Tagi:
wykład

Reklama

Notre-Dame w Paryżu. Katedra z nadprzyrodzonej inspiracji

2019-06-20 17:19

Zofia Białas

Smutne wydarzenie z 15 kwietnia 2019 r. – pożar Katedry Notre - Dame w Paryżu zainspirował członków Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej do zorganizowania wykładu poświęconego tej szacownej perle kultury światowej. O wygłoszenie wykładu poproszono historyka sztuki dr Lucynę Urbańską – Kidoń. Wykład zatytułowany „Notre - Dame w Paryżu. Katedra z nadprzyrodzonej inspiracji” odbył się 19 czerwca w Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Przybyło na niego wiele osób zafascynowanych nie tylko samym zabytkiem sakralnym, perłą architektury francuskiej, ale także z powodu nieprzeciętnej osobowości prelegentki, która o sztuce mówi przepięknie.

Zofia Białas
Zofia Białas

Na początek prelegentka przywołała postać urodzonego w Bułgarii (Christo Władimirow Jawaszew) amerykańskiego artysty Christo Javacheffa, twórcę sztuki krajobrazu (opakowuje srebrną folią ciekawe zabytki, unikalne wycinki krajobrazu) chroniąc je przed absolutnym zniszczeniem, bo jak mówi, otaczający nas świat ginie.

Mówiąc o katedrze Notre - Dame w Paryżu (1163 – 1182)), prelegentka przywołała obrazy pierwszych czterech gotyckich francuskich katedr: Saint – Denis (1137), Noyon (1150), Sens (1164), Laon (1170), dużo starszych od bohaterki wykładu, zbudowanych w stylu szkoły północnej. Przypominając cechy stylu gotyckiego mówiła, że konstrukcję gotycką tworzą: żebro, łuk oporowy, szkarpa, elementem czwartym jest łuk ostry, ale nie on jest decydujący. Ojczyzną gotyku jest Francja. Działało w niej kilka szkół, ale najważniejsza była szkoła północna, obejmująca Ils – de - France, Pikardię i Artois. To tu powstał gotyk w swej typowej konstrukcji, opartej na sklepieniach krzyżowo – żebrowych. Kościoły miały plan kilkunawowy, bazylikowy, miały transepty, chóry z kaplicami promienistymi, dwuwieżowe fasady, trzy portale, z okrągłym oknem (rozetą) i galerią królów (przodków Marii) nad portalem środkowym i były coraz wyższe (wertykalizm). W świątyniach tej szkoły, w środku kościoła pięła się w górę wieżyczka zwana strzałą.

Wszystkie przywołane katedry urzekają swym pięknem, ale największą sławę zyskała katedra Notre Dame w Paryżu. Tak o niej pisał Karol Estreicher: „Gotyk występuje w jej planie, w fasadzie, w formach poważnych, nieco ciężkich, ale też bardzo wyraźnych. We wnętrzu widzimy empory, w fasadzie wertykalizm, co prawda przerwany galerią królów, ale i tak dynamiczny. Szczególnie piękny widok przedstawia katedra od wschodu. Położona w sercu Paryża, na wyspie na Sekwanie, znad bulwarów rzeki ukazuje zadziwiającą konstrukcję: apsydy, kaplice i nawy podparte łukami oporowymi. Sygnaturka na skrzyżowaniu strzela wysoko w górę, tak samo jak szczyty naw bocznych…”.

Zofia Białas

Każdy detal w tych gotyckich budowlach i sama budowla miały kierować wzrok wiernych na Boga i Jego chwałę. Ważne były drzwi, okna, masywność murów, długość nawy prowadzącej do ołtarza głównego, wysokość, freski, później witraże…

Prelegentka przywołała kilka cytatów inspirujących budowniczych katedr:

„Niebiosa głoszą chwałę Boga,

Dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza (PS. 19.2)

„Ja jestem bramą dla owiec

Jeżeli kto wejdzie przeze mnie

Będzie zbawiony (J.10.7)

„Okna oddają szlachetne piękno światłości Bożej.

Mienią się jak ametysty czy jak rubiny,

Olśniewają barwami cnót niebiańskich

I wiodą ślepy umysł ludzki

Drogą medytacji anagogicznych

A mur jego zbudowany jest z jaspisu.

A miasto- to czyste złoto do szkła czystego podobne

A warstwy fundamentu pod murem miasta

Zdobne są wszelakim drogim kamieniem.

Warstwa pierwsza – Jaspis, druga – Szafir

Trzecia – Chalcedon, czwarta – Szmaragd.

Piąta – Sardoniks, szósta – Krwawnik, siódma – Chryzolit,

Ósma - Beryl, dziewiąta – Topaz, dziesiąta – Chryzopraz

Jedenasta –Hacynt, Dwunasta – Ametyst (Księga Objawienia 21,18-20)

Rozwiązania architektoniczne, mówiła prelegentka, zachęcały duszę, by od tego, co stworzone, unosiło się ku temu, co ponadczasowe, od tego, co zamknięte w materii zwracało się ku sile niewysłowionej. A jak inaczej średniowieczny budowniczy mógł wysłowić Boga?

Kończąc, przywołała słowa: Kościół Marii Panny w Paryżu jest jeszcze niewątpliwie i dzisiaj budowlą majestatyczną i wspaniałą. Lecz mimo, ze katedra starzejąc się pozostała piękna, trudno nie westchnąć. Trudno się nie oburzyć na widok niezliczonych uszkodzeń i niezliczonych ran, które czas i człowiek zadawali tej czcigodnej budowli, lekce sobie ważąc wspomnienie Karola Wielkiego, który położył Jej pierwszy kamień, i Filipa Augusta, który położył Jej kamień ostatni. Na obliczu tej Sędziwej Królowej naszych katedr obok zmarszczek znajdziesz zawsze bliznę

Uwagę na niszczenie katedry zwracał już Wiktor Hugo (1802 -1885), który odkrył w niej grecki napis / tłum. Przeznaczenie, nieuchronność/. Napisał powieść „Katedra Marii Panny w Paryżu”. W Przedmowie do niej czytamy: „Kaleczy się i niszczy /kościoły średniowieczne/. Ze wszystkich stron, i z zewnątrz, i wewnątrz. Ksiądz je tynkuje, Architekt je skrobie, A później przychodzi lud, który je burzy”.

Ostatni remont i pożar 15 kwietnia 2019 roku, tuż przed świętami Wielkiej Nocy. Cud? Działanie Opatrzności? Nie uległ zniszczeniu krzyż, ołtarz główny odniósł niewielkie rany, spłonęło tylko 21 hektarów lasu Maryi …

Wierzymy, że świątynia zostanie odbudowana. Tym optymistycznym akcentem, zapisanym słowami poematu ks. Pawła Sobierajskiego, profesora Akademii Muzycznej w Katowicach (strofy napisane 15 IV 2019 r.) spotkanie się zakończyło.

Gdy się już wzniesiesz i otrząśniesz z męki,

Która dotknęła cię przed paschą Pana,

Łatwiej nam będzie dźwigać te udręki,

Co od upadłych duchów ciąża na nas.

Wiem, że powstaniesz!Twa sława nie minie!

Z Boskiej potęgi tkany twój fundament!

Niechże w nas wiara nigdy nie zaginie,

I trwa w twym ludzie aż na wieki. Amen

Zofia Białas

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie Kurii Diecezji Radomskiej

2019-07-12 10:00

jwk / Radom (KAI)

Kuria Diecezji Radomskiej wydała oświadczenie ws. informacji obciążającej jednego z księży Diecezji Radomskiej odpowiedzialnością za przestępstwa na szkodę osób małoletnich, do których miało dojść przed ponad dwudziestu laty. Publikujemy treśc przekazanego KAI Oświadczenia.

Senlay/pixabay.com

Oświadczenie

W ostatnich dniach w środkach społecznego przekazu pojawiły się informacje o korespondencji przesłanej przez Kurię Diecezji Radomskiej do Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Z uwagi na dalsze zainteresowanie medialne tą sprawą informuję, że:

W dniu 9 lipca bieżącego roku Kuria Diecezji Radomskiej przekazała do wyżej wymienionej Prokuratury pisemne zawiadomienie o korespondencji e-mailowej, która dotarła kilka dni wcześniej na adres Kurii, zawierającej informację obciążającą jednego z księży Diecezji Radomskiej odpowiedzialnością za przestępstwa na szkodę osób małoletnich, do których miało dojść przed ponad dwudziestu laty.

Równocześnie wszczęto postępowanie przewidziane prawem kanonicznym i podjęte zostały czynności oraz decyzje wynikające z norm wewnątrzkościelnych.

Ponieważ przedmiotem postępowań ma być w pierwszej kolejności ustalenie prawdy w zakresie przedstawionych zarzutów oraz – w zależności od tych ustaleń – ochrona dóbr wszystkich osób pokrzywdzonych, do czasu zakończenia przewidzianych prawem czynności i dokonania ostatecznych ustaleń nie jest możliwe szersze informowanie osób postronnych ani o danych osobowych osób związanych ze sprawą, ani o szczegółach sformułowanych zarzutów, ani też o poszczególnych działaniach podejmowanych w związku z zaistniałą sytuacją. Informacja taka zostanie przedstawiona po wyjaśnieniu sprawy – na podstawie dokonanych ustaleń i rozstrzygnięć podjętych w toku postępowania.

Ks. Edward Poniewierski Rzecznik Prasowy Kurii

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem