Betlejem odżywa: jest plan renowacji Groty Narodzenia
W czasie, gdy Ziemia Święta zmaga się ze skutkami konfliktu, prezydent Palestyny Mahmud Abbas ogłosił decyzję o rozpoczęciu długo oczekiwanej renowacji Groty Narodzenia w Betlejem. Projekt, nazwany przez niego znakiem nadziei i odrodzenia dla Ziemi Świętej, ma przywrócić blask miejscu narodzenia Jezusa i przynieść pracę rodzinom żyjącym z pielgrzymek.
Decyzja została ogłoszona podczas wizyty Abbasa w Rzymie, gdzie spotkał się z Papieżem Leonem XIV i włoskimi przywódcami. Prezydent Palestyny podkreślał, że odnowienie groty ma znaczenie nie tylko kulturowe, lecz także duchowe. „To znak nadziei i odrodzenia dla Ziemi Świętej” - powiedział, otwierając wystawę „Bethlehem Reborn” w kompleksie kościoła San Salvatore in Lauro.
Renowacja będzie drugim etapem wieloletniego projektu ochrony Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Pierwszy - dotyczący samej świątyni - zakończono w 2020 roku.
Betlejem w mroku wojen
Miasto narodzenia Jezusa, zwykle tętniące życiem w okresie bożonarodzeniowym, przez dwa kolejne lata pozostawało niemal puste z powodu wojny Izraela z Hamasem. „Betlejem jest zranione” - mówił w ubiegłym roku jeden z miejscowych księży, przypominając jednak, że wiara przetrwała, mimo wyciszenia uroczystości.
Abbas zapowiedział, że po dwóch latach przerwy ponownie weźmie udział w Pasterce z okazji Bożego Narodzenia. Jak mówił, udział w chrześcijańskich obchodach jest dla niego znakiem współistnienia religii na ziemi, która potrzebuje pokoju.
Renowacja i praca dla rodzin
Projekt renowacji został entuzjastycznie przyjęty w całej Palestynie - donosi Zenit. Portal wskazuje, że oprócz znaczenia religijnego przyniesie on zatrudnienie lokalnym rodzinom, zwłaszcza tym zależnym od ruchu pielgrzymkowego. Rzemieślnicy, konserwatorzy i artyści - chrześcijanie i muzułmanie - będą pracować razem, nawiązując do wielowiekowej tradycji wspólnej troski o święte miejsca.
Grota Narodzenia nie przechodziła żadnej gruntownej renowacji od sześciu stuleci. Jej mozaiki, marmury i złocenia noszą ślady czasu i zaniedbań. Dla wielu Palestyńczyków odnowienie groty to nie tylko dbałość o dziedzictwo, lecz także symbol odradzającej się nadziei.
Ocena:+9-1Podziel się:
Reklama
Wybrane dla Ciebie
Chrześcijanie ze Strefy Gazy nie mogą świętować w Betlejem
Krzysztof Ołdakowski SJ /vaticannews.va /Gaza (KAI)
Wszystkie dane wskazują na to, że od kilku lat systematycznie wzrasta liczba pielgrzymów i turystów przybywających z całego świata do Jerozolimy i Betlejem, aby nawiedzić miejsca święte przy okazji uroczystości Bożego Narodzenia oraz Świąt Paschalnych. Jednak w tym roku pośród licznych osób, które będą świętowały w miejscu przyjścia na świat Jezusa oraz w miejscu, gdzie poniósł śmierć i zmartwychwstał, zabraknie chrześcijan ze Strefy Gazy.
12 grudnia władze izraelskie zakomunikowały, że ochrzczeni Palestyńczycy mogą jedynie otrzymać pozwolenie wyjazdu do innych krajów, przekraczając granicę z Jordanią, ale żaden z nich nie będzie mógł udać się do Izraela ani na Zachodni Brzeg, aby spędzić Boże Narodzenie w miejscach świętych.
W debacie o edukacji padają słowa: „innowacja”, „nowoczesność”, „cyfrowa przyszłość”. A tymczasem najważniejsza rzecz dzieje się tuż pod naszymi nosami: dzieci przestają być w szkole obecne. Dosłownie i w przenośni. W świecie pełnym ekranów szkoła jest jednym z ostatnich miejsc, które może (i musi) dać im ukojenie od cyfrowego zgiełku. Dlatego zakaz telefonów nie jest zamachem na wolność, lecz oddechem dla ich młodych, przeciążonych głów.
Pracowałem w dwóch szkołach o diametralnie różnych zasadach: w jednej dzieci mogły używać telefonów na przerwach, w drugiej – nie. Różnica była uderzająca. W szkole, gdzie telefony były dozwolone, uczniowie wchodzili na lekcję jak w półśnie. Jeszcze kończyli misję w grze, scrollowali w telefonie, odpisywali na wiadomości. Oczy przyklejone do ekranu, a w tle – dzwonki powiadomień. Było normalne, że w trakcie zajęć ktoś odbierał telefon od rodzica: „Ale to mama, proszę pana”.
W debacie o edukacji padają słowa: „innowacja”, „nowoczesność”, „cyfrowa przyszłość”. A tymczasem najważniejsza rzecz dzieje się tuż pod naszymi nosami: dzieci przestają być w szkole obecne. Dosłownie i w przenośni. W świecie pełnym ekranów szkoła jest jednym z ostatnich miejsc, które może (i musi) dać im ukojenie od cyfrowego zgiełku. Dlatego zakaz telefonów nie jest zamachem na wolność, lecz oddechem dla ich młodych, przeciążonych głów.
Pracowałem w dwóch szkołach o diametralnie różnych zasadach: w jednej dzieci mogły używać telefonów na przerwach, w drugiej – nie. Różnica była uderzająca. W szkole, gdzie telefony były dozwolone, uczniowie wchodzili na lekcję jak w półśnie. Jeszcze kończyli misję w grze, scrollowali w telefonie, odpisywali na wiadomości. Oczy przyklejone do ekranu, a w tle – dzwonki powiadomień. Było normalne, że w trakcie zajęć ktoś odbierał telefon od rodzica: „Ale to mama, proszę pana”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.