Reklama

Polska

W toruńskim sercu i na peryferiach

Z biskupem toruńskim Andrzejem Suskim – obchodzącym 13 czerwca 2015 r. 50. rocznicę święceń kapłańskich – rozmawia Lidia Dudkiewicz

Niedziela Ogólnopolska 23/2015, str. 20-22

[ TEMATY ]

wywiad

biskup

bp Andrzej Suski

Wiesław Ochotny

LIDIA DUDKIEWICZ: – Historia diecezji toruńskiej zaczęła się 25 marca 1992 r., a już 2 kwietnia 1992 r. powstała Caritas Diecezji Toruńskiej, jako pierwsza instytucja erygowana przez Biskupa Toruńskiego. Zewsząd słyszę, że Caritas to wyraźny znak wielkiej wrażliwości na ludzi ubogich, żyjących na peryferiach. Niektórzy opowiadają o spotkaniach z Księdzem Biskupem na ich zwyczajnych codziennych drogach.

BP ANDRZEJ SUSKI: – Troska o ludzi ubogich, chorych, potrzebujących wsparcia duchowego i materialnego należy do głównych zadań Kościoła. Ewangelizacja dokonuje się przez słowa i czyny. Słowa uczą, czyny zaś potwierdzają wiarygodność głoszonej nauki. Potrzeba jednego i drugiego, by głoszenie Ewangelii miłości i braterstwa wszystkich ludzi nie ograniczało się do pięknych idei, zaś pomoc świadczona ludziom w potrzebie nie stała się tylko akcją humanitarną.
Skoro św. Jan Paweł II dokonał reorganizacji struktur Kościoła w Polsce z myślą o nowej ewangelizacji, stało się dla nas sprawą oczywistą, że nowa diecezja toruńska otrzymała zadanie nowego zrywu w działalności charytatywnej. Dodatkowym impulsem była rosnąca liczba osób potrzebujących pomocy na skutek transformacji gospodarczej w kraju. Wiele osób i rodzin, zwłaszcza wielodzietnych, znalazło się na granicy minimum socjalnego.
Dla niesienia pomocy tym ludziom, w zakresie materialnym i duchowym, została utworzona Caritas Diecezji Toruńskiej. Caritas ma wypracowane zasady, metody i skuteczne narzędzia swej działalności. Cieszy się też dużym poparciem społecznym. Dzięki temu Caritas naszej diecezji w łączności z Caritas Polska mogła szybko rozwinąć skrzydła, tworząc ośrodki wielorakiej pomocy dzieciom, młodzieży, bezrobotnym, samotnym matkom, rodzinom wielodzietnym, bezdomnym, chorym, niepełnosprawnym, podeszłym w latach, ofiarom kataklizmów, wymagającym wsparcia z racji uzależnień itd. Chodzi nie tylko o wsparcie doraźne, ale także o szansę na poprawę warunków życia i umocnienie moralne oraz przywracanie nadziei. Jednym z programów Caritas są kursy dla osób bezrobotnych, przygotowujące do podjęcia nowej pracy. Obecnie działają w diecezji wielofunkcyjne centra Caritas, które znajdują się w Toruniu, Grudziądzu, Brodnicy, Działdowie i Chełmży. W budowie jest nowe centrum na terenie Chełmna. Dodatkowo powstały trzy bursy dla młodzieży: w Przysieku k. Torunia (akademicka), w Grudziądzu i Brodnicy. Należy także nadmienić o działalności parafialnych zespołów charytatywnych, które prowadzą świetlice i świadczą doraźną pomoc w potrzebie na terenie swoich parafii. Kościelna działalność charytatywna angażuje rzeszę wolontariuszy. Do tej działalności przygotowują młodych Szkolne Koła Caritas, powstałe w ponad 200 szkołach na obszarze diecezji toruńskiej. Jestem przekonany o tym, że działalność charytatywna w naszej diecezji dobrze służy nie tylko ewangelizacji, ale także budowaniu społeczeństwa solidarnego, które nikogo nie wyklucza ze względu na pochodzenie, wyznanie, kondycję materialną czy inne okoliczności.

– Sercem każdej diecezji jest seminarium duchowne. Proszę opowiedzieć o jego początkach w Toruniu. Jak wyglądało życie alumnów przed wprowadzeniem się do własnego gmachu seminarium diecezjalnego?

– Seminarium duchowne jest rzeczywiście sercem diecezji, ponieważ przygotowuje dla niej nowych duszpasterzy. Jak napisał Ojciec Święty Jan Paweł II na początku adhortacji „Pastores dabo vobis”: „Bez kapłanów Kościół nie mógłby wypełniać nakazu głoszenia Ewangelii i ponawiania każdego dnia ofiary Ciała Chrystusa, które wydał, oraz Jego Krwi, którą przelał za życie świata”.
Przygotowanie seminarium duchownego w Toruniu wymagało czasu. Początkowo toruńscy seminarzyści kontynuowali swoją formację w seminarium pelplińskim. Jedynie diakoni, klerycy ostatniego roku studiów, przenieśli się do Torunia i zamieszkali w budynku Kurii Diecezjalnej, gdzie też odbywały się dla nich wykłady z teologii duszpasterskiej. Byliśmy blisko siebie, ponieważ ja również mieszkałem wówczas w tym budynku. Wspólna modlitwa, wspólne posiłki, wspólna rekreacja – to bardzo dobre warunki, by lepiej się poznawać.
Kiedy diecezja zakupiła od Skarbu Państwa obecną siedzibę seminarium, wymagającą gruntownego remontu, zamieszkali w niej wszyscy seminarzyści. Początki były trudne, lecz nie zabrakło entuzjazmu. Mieliśmy świadomość, że serce diecezji zaczyna bić własnym rytmem. Na bazie naszego seminarium mógł powstać z czasem Wydział Teologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, zajmujący obecnie wysoką pozycję wśród wydziałów teologicznych w Polsce. Naukowym zapleczem dla wydziału jest zasobna biblioteka Centrum Dialogu im. Jana Pawła II, znajdująca się w pobliżu seminarium.

– Ksiądz Biskup otacza wielką troską powołania. Jak przekonywać młodych ludzi, by szli dzisiaj do seminariów i zakonów? Proszę podzielić się swoim pasterskim doświadczeniem w tej dziedzinie.

– Jezus najczęściej nie przekonywał, ale wzywał słowami: „Pójdź za Mną”. Pierwsze słowo oznaczało pozostawienie wszystkiego, co stanowiło środowisko życiowe. Kolejne słowa wskazywały już na nowy kierunek drogi życiowej i przyłączenie się do drogi samego Jezusa. Galilejscy rybacy, których to wezwanie zastało przy łodziach i sieciach, poszli za Jezusem bez dyskusji, chociaż nie wiedzieli, dokąd ich zaprowadzi. Zapewne porwała ich osobowość Mistrza, który otwierał przed ludźmi horyzonty życia wiecznego i ukazywał ową drogocenną perłę, dla której warto wszystko poświęcić. Nie każdego z wezwanych stać na taką decyzję, jak widać na przykładzie bogatego młodzieńca, który także z ust Jezusa usłyszał słowa: „Pójdź za Mną”. Przeszkodą stało się przywiązanie do majętności.
W powołaniu do kapłaństwa łatwo dostrzec dwa czynniki: wezwanie Boga i wolną odpowiedź człowieka. Dzisiaj także zachodzą okoliczności wspierające i utrudniające decyzję o kapłaństwie. Do utrudniających należą konsumpcyjny styl życia i praktyczny materializm. Liczy się tu „mieć” przed „być”. Powołania do kapłaństwa wspiera natomiast taki kontekst życia, w którym pierwszeństwo ma wartość osoby przed tym, co ona posiada. Słowa uczą, przykłady pociągają. Najbardziej pociągają przykładni ludzie. Dlatego w budzeniu powołań kapłańskich ważną rolę odgrywają księża, którzy zachwycili się swoim powołaniem i dają świadectwo, że warto być kapłanem, by kontynuować zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa. Przykład życia i posługi kapłana oddanego w pełni Bogu i ludziom jest najlepszym sposobem „przekonywania” młodych do kapłaństwa. W okresie młodości spotkałem wspaniałych duszpasterzy, którzy własnym przykładem ukazali mi piękno kapłaństwa i wydatnie przyczynili się do tego, że wybrałem seminarium duchowne, a następnie kapłaństwo.

– Z pewnością może zastanawiać fakt, że młoda diecezja toruńska już szczyci się własnym muzeum. Dlaczego tak szybko mogło ono powstać i jakie skarby gromadzi?

– Diecezja toruńska jest jeszcze młoda, ale jej korzenie sięgają czasów średniowiecza. Blisko sto świątyń naszej diecezji powstało w tamtym okresie. Można powiedzieć, że stanowią one jedno wielkie muzeum, przepełnione zabytkami o wielkim znaczeniu historycznym i artystycznym. Część zabytków ruchomych, które już nie służą kultowi, wymaga specjalnego nadzoru i konserwacji. Muzeum jest dla nich najlepszym miejscem zachowania i udostępnienia zwiedzającym. W muzeum naszej diecezji znajdują się cenne okazy naczyń i ksiąg liturgicznych oraz malarstwa i rzeźby religijnej. Stanowią one zbiór, przez który „mówią wieki”. A mówią one o wierze i kulturze wielu pokoleń ludzi ziemi toruńskiej. Do powstania muzeum naszej diecezji przyczyniła się wydatnie ofiarność diecezjan, a także pomoc finansowa ze strony Urzędu Miejskiego w Toruniu i Urzędu Marszałkowskiego. Jest to przykład dobrej współpracy dla dobra wspólnego.

– Zbliża się złoty jubileusz kapłaństwa Księdza Biskupa. Obfite owocowanie tych 50 lat daje się zauważyć w wielu przestrzeniach, nie tylko duszpasterskiego oddziaływania. Dotknijmy tematu ostatnio bardzo gorącego, jakim jest rodzina. W związku z zapowiedzianym na październik 2015 r. synodem biskupów poświęconym rodzinie właśnie na niej skupia się uwaga wielu środowisk, nie tylko kościelnych. Jakie zagrożenia dla współczesnego społeczeństwa widzi Ksiądz Biskup, obdarowany tytułem Ambasadora Życia i Rodziny?

– Rodzina, kolebka życia i miłości, należy niewątpliwie do tych wartości, które są najbliższe sercu człowieka i decydują o kondycji całego społeczeństwa. Ogromna większość młodych Polaków, jak pokazują wyniki badań opinii, stawia rodzinę na najwyższej półce swoich wartości. Pragną oni trwałych więzi rodzinnych, opartych na autentycznej miłości. Rodzina jest przyszłością ludzi, bo w niej rodzą się nowi ludzie. Rodzina jest też przyszłością narodu. Od niej ta przyszłość zależy nade wszystko. Nie ma skuteczniejszej drogi odrodzenia społeczeństw niż ich odrodzenie przez zdrowe rodziny. Dziś rodzina jest bardzo zagrożona od zewnątrz i wewnątrz. Przed naszymi rodzinami stoi zadanie oparcia się pokusie niszczącego wpływu „cywilizacji śmierci” – modelu kultury opartej na materializmie, konsumpcji i różnego rodzaju uprzedmiotowieniu człowieka.
Kultura ta, roszcząca sobie prawo do miana „europejskiej”, relatywizuje wartości życia (aborcja, eutanazja, nieodpowiedzialne eksperymenty genetyczne itp.) i rodziny (legalizacja związków homoseksualnych, permisywizm moralny, pornografia, rozwody).
W homilii wygłoszonej do rodzin w Szczecinie Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział: „Trzeba, by o tych zagrożeniach, o własnym losie mówili, pisali, wypowiadali się przez filmy czy środki przekazu społecznego nie tylko ci, którzy – jak twierdzą – «mają prawo do życia, do szczęścia i samorealizacji», ale także ofiary tego obwarowanego prawami egoizmu. Trzeba, by mówiły o tym zdradzone, opuszczone i porzucone żony, by mówili porzuceni mężowie. By mówiły o tym pozbawione prawdziwej miłości, ranione w swej osobowości u początku życia i skazane na duchowe kalectwo dzieci. Trzeba upowszechnić głos ofiar egoizmu i «mody», permisyizmu i relatywizmu moralnego; ofiar trudności materialnych, bytowych i mieszkaniowych”.

– W diecezji Księdza Biskupa widać żywą pamięć o Janie Pawle II – Papieżu Rodziny. Wielkim sukcesem, również organizacyjnym, jest funkcjonowanie Centrum Dialogu im. Jana Pawła II. Jego powstanie jest bardziej konsekwencją miłości do Jana Pawła II czy też bardziej zobowiązaniem?

– Ojciec Święty Jan Paweł II był człowiekiem dialogu i uczył nas dialogu w życiu osobistym, społecznym i religijnym. Jest więc trafnie obranym patronem dla Centrum Dialogu w Toruniu, gdzie rozwija się tradycja Braterskiej Rozmowy (Colloquium Charitativum) poprzez coroczne Colloquia Thoruniensia, organizowane przez diecezję, miasto, uniwersytet i towarzystwo naukowe. Centrum jest także miejscem studiów poświęconych dialogowi w różnych jego płaszczyznach, jak również miejscem wielu konferencji i sympozjów.
Zachowując w sercach miłość do św. Jana Pawła II, czujemy się także zobowiązani do przemyślenia jego bogatego nauczania, zwłaszcza w tych sprawach, które stały się problemem naszych czasów.

– W pracy pasterskiej Biskupa Toruńskiego wspiera biskup pomocniczy...

– Jest nim bp Józef Szamocki, mój najbliższy współpracownik w kierowaniu diecezją. Naszą wspólną odpowiedzialnością pasterską dzielimy się z tymi osobami, duchownymi i świeckimi, a także z instytucjami, które niosą pomoc w zakresie powierzonych nam zadań i obowiązków. Tygodnik „Niedziela” z edycją diecezjalną „Głos z Torunia” niesie tę pomoc od wielu lat jako skuteczny środek informacji i formacji kościelnej. Redakcji tygodnika „Niedziela” składam z tej racji serdeczne podziękowanie.

2015-06-02 12:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… pana Pawła Solocha

2020-05-30 08:23

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Piotr Grzybowski rozmawia z Pawłem Solochem, Sekretarzem Stanu, Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Grzybowski: Czy może Pan Minister przybliżyć nam funkcję i miejsce BBN w strukturze naszego Państwa?

Paweł Soloch: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest instytucją pracującą na rzecz Prezydenta. Jest organem doradczym, ale podejmuje również działania związane z realizacją prezydenckich prerogatyw. Na polecenie Prezydenta lub z własnej inicjatywy przygotowujemy opinie, analizy czy projekty aktów prawnych. Zarówno w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i międzynarodowego. Biuro odpowiada też za współpracę ośrodka prezydenckiego z rządem w sprawach bezpieczeństwa.

Oczywiście szczególnie ważne jest wspieranie Prezydenta w realizacji jego kompetencji związanych ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi. Dotyczą one kierowania obroną państwa, zatwierdzania planów oraz dokumentów strategicznych, mianowana na stopnie oficerskie i generalskie czy wyznaczana oficerów na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. BBN zapewnia także obsługę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po co tworzy się Strategię Bezpieczeństwa Narodowego ?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to swego rodzaju „mapa drogowa”, zbiór konkretnych zadań i celów dotyczących wzmacniania bezpieczeństwa dla wszystkich organów i instytucji państwa. Prace nad Strategią są także dużym wysiłkiem jeśli chodzi o budowanie wspólnej myśli, z założeniem, że będzie ona konsekwentnie realizowana, także w razie zmiany władzy.

Z drugiej strony, jest to przekaz dla innych państw, ale też własnego społeczeństwa, dotyczący kształtu naszej polityki bezpieczeństwa. Jest to pewna wykładnia postrzegania zagrożeń przez władze oraz opis działań i przygotowań, jakie będziemy podejmować, aby te zagrożenia niwelować.

Oczywiście to, czego się oczekuje od każdej strategii, to przełożenie jej zapisów i rekomendacji na realne działania. Stąd w obecnej Strategii przywołana została kwestia przyjęcia ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. W porozumieniu z rządem uruchamiamy właśnie prace nad projektem tej ustawy.

Pan Prezydent Andrzej Duda 12 maja podpisał w dość uroczystej formie nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Co w niej jest nowego?

Może zacznę od tego, co nie zmieniło się w sposób zasadniczy jeżeli chodzi o kierunki działania państwa, ale zostało pewnym stopniu zmodyfikowane. Konsekwentnie realizujemy kierunek, nazwijmy „pro-zachodni”, związany z członkostwem Polski w NATO, Unii Europejskiej oraz strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi. Zapisy dotyczące relacji z NATO i UE zostały uszczegółowione. Wskazujemy na konkretne inicjatywy, jak wzmocnienie mechanizmów odstraszania i obrony NATO czy przyspieszania procesów decyzyjnych i reagowania struktur Sojuszu w razie zagrożeń, a także wzmocnienie pewnych inicjatyw europejskich, takich jak PESCO. W Strategii na pewno większy nacisk położyliśmy na rolę nowych formatów zainicjowanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jak Inicjatywa Trójmorza czy format „Bukaresztańskiej Dziewiątki”, skupiający państwa wschodniej flanki NATO.

W sposób mocniejszy, niż w poprzedniej Strategii, uwypuklone – jako zagrożenia dla ładu i bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Polski – jest wskazanie expresiss verbis, polityki rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o ocenę sytuacji po agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 roku.

Natomiast w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego nowym, istotnym elementem jest przede wszystkim kwestia integracji zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Ogólnie mówiąc, chodzi o wzmocnienie państwa samego w sobie. Strategia zwiera szereg daleko idących zapisów dotyczących budowania odporności państwa na kryzysy, ochrony obywateli i obrony powszechnej.

W Strategii mamy także postulat wzmocnienia obrony cywilnej, czyli formacji chroniącej obywateli w czasie kryzysów, będącej pod ochroną międzynarodowych konwencji. Obecnie taką rolę pełnią chociażby Ochotnicze Straże Pożarne. Zarówno w małych miejscowościach, jak i na przedmieściach dużych miast funkcjonuje to znakomicie. Musimy zbudować podobny system także w dużych aglomeracjach. Chodzi o zaangażowanie obywateli i wolontariuszy w systemie budowanym w znacznej mierze na wzór państw skandynawskich, gdzie ma to charakter powszechny. W Polsce, jak powiedziałem, dotyczy to przede wszystkim mniejszych ośrodków. Wzorce OSP w jakiejś formule są do wykorzystania na terenie dużych miast.

Kolejną kwestią jest ułożenie relacji w sprawach bezpieczeństwa na najwyższych szczeblach kierowania państwem. Chodzi na przykład o stworzenie bardziej elastycznej formuły i zwiększenie efektywności w relacjach między Prezydentem a Radą Ministrów czy poszczególnymi ministerstwami. To są wnioski m.in. z ćwiczeń KRAJ 19, w których uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwa. Ćwiczenia te odbyły się z inicjatywy Prezydenta Andrzeja Dudy, po raz pierwszy od 14 lat.

Obecna pandemia również wpłynęła na pewne zapisy końcowe Strategii, chociaż w jakiś sposób zagrożenia o charakterze epidemicznym były antycypowane już wcześniej. Dotyczy to zdolności państwa do reagowania nie tylko na zagrożenia militarne, ale i wszelkie inne. Dużą rolę odgrywa tu kwestia koordynacji działań instytucji państwa. Stąd postulaty ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwie narodowym, co zostało zapowiedziane w momencie podpisywania Strategii. Mówił o tym zarówno Prezydent Andrzej Duda, jak również Premier Mateusz Morawiecki. Obaj są co do tego zgodni.

Jeden z czterech filarów Strategii mówi o konieczności kształtowania postaw patriotycznych i pielęgnowania tożsamości narodowej Polaków, zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie. Są to uniwersalne wartości, nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem państwa. Szczególnie w Polsce, gdzie przez 123 lata braku państwowości, to właśnie tożsamość i właściwe postawy pozwoliły przetrwać naszemu narodowi.

Są też oczywiście kwestie związane z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberbezpieczeństwo czy szerzej, bezpieczeństwo informacyjne. Paradoksalnie pandemia dodatkowo unaoczniła znaczenie tych obszarów bezpieczeństwa.

Od 2008 obserwujemy realne działania ofensywne – agresję Rosji, najpierw wobec Gruzji, później Ukrainy. Czy Polska jest należycie zabezpieczona na kierunku wschodnim?

W Strategii znalazły odzwierciedlenie zapisy dotyczące wzmocnienia krajowych zdolności odstraszenia, czyli własnych sił zbrojnych. Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie, mimo widma kryzysu spowodowanego pandemią, osiągnięcia docelowego pułapu 2,5 proc. PKB wydatków na obronę już w 2024 roku. Z tym wiążą się inwestycje takie jak zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych, także poprzez utworzenie ich nowego rodzaju, jakim są Wojska Obrony Terytorialnej, czy zakup nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia.

Jest też kwestia dalszej adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Proszę zwrócić uwagę, że od 2014 roku, wskutek agresywnych działań Rosji, rola Sojuszu wyraźnie się zmieniła. Chodzi m.in. o dyslokację wojsk sojuszniczych na flance wschodniej, w tym obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski. Stąd podkreślenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, konsolidacji Sojuszu oraz zachowania jedności transatlantyckiej. Proszę zwrócić uwagę, że we wszystkich publicznych dokumentach natowskich ocena zagrożenia, np. ze strony Rosji, dla wszystkich państw NATO jest jednoznaczna.

Podobnie utrzymywane są sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji. UE jest drugą organizacją, która – nie będąc organizacją wojskową – ma jednak znaczenie dla bezpieczeństwa i budowania jedności. Pojawiają się momentami pewne kryzysy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednak jednym z nadrzędnych przekonań – nie tylko władz Polski, ale podobnie wielu innych państw zachodnich – jest to, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi podstawę bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego.

Czy widzi Pan taki moment, kiedy powie Pan: „zrobiłem wszystko - Polska jest bezpieczna”?

Na pewno jestem przekonany, że po pięciu latach prezydentury Andrzeja Dudy Polska jest bezpieczniejsza, niż była jeszcze w 2015 roku. Natomiast zapewnianie bezpieczeństwa to ciągły proces przygotowywania się na sytuacje, których dzisiaj nie jesteśmy w stanie zdefiniować.

Popatrzmy chociażby na ostatnią sytuację. Jeszcze niedawno, mówiąc o zagrożeniach, mówiliśmy o zagrożeniach przede wszystkim o charakterze militarnym. Te zagrożenia oczywiście nie zniknęły, stąd zapisy w Strategii na temat Rosji. Pojawiło się jednak coś, czego pół roku temu, dziewięć miesięcy temu nikt nie przewidywał, czyli pandemia, która stanowi zagrożenie dla praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Miliony od Trzaskowskiego dla byłej agentki

2020-05-23 18:19

[ TEMATY ]

polityka

komentarz

Facebook.com

Jolanta Lange wcześnie nazywała się Jolanta Gontarczyk i jako tajny współpracownik komunistycznego wywiadu TW Panna inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego. Jej fundacja nadal otrzymuje gigantyczne pieniądze z warszawskiego ratusza

W sierpniu 2019 roku odkryłem, że prezes jednej z warszawskich fundacji Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum Jolanta Lange ma zmienione nazwisko. Do 2008 r. nazywała się Jolanta Gontarczyk TW Panna. Kobieta była jedną z ważniejszych agentek komunistycznej służby PRL, którą w latach 80-tych skierowano do inwigilacji twórcy Ruchu Światło Życie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Obecna prezes stowarzyszenia Pro Humanum była więc płatnym i bardzo niebezpiecznym współpracownikiem reżimu komunistycznego, którą w latach 80. ścigał nawet kontrwywiad RFN.

O sprawie zrobiło się bardzo głośno i na jej temat rozpisywały się gazety, a o jej przeszłości informowały media internetowe i największe telewizje. Wydawałoby się, że po tych informacjach kierowany przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego urząd będzie unikał dalszej współpracy z fundacją Pro Humanum, na której czele nadal stoi "prezeska" Jolanta Lange vel Gontarczyk.

Niestety nic takiego się nie stało, bo 12 grudnia 2019 r. według zarządzenia "NR 1843/2019 PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY" została przyznana dotacja 1 850 000 złotych na Prowadzenie Centrum Wielokulturowego w Warszawie, którego głównym operatorem jest właśnie fundacja Jolanty Lange. Prawie dwa miliony złotych publicznych pieniędzy przeznaczone jest na "działalność na rzecz integracji cudzoziemców, upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji w latach 2019-2022". Tych pieniędzy może być znacznie więcej, bo przeglądając umowy między Pro Humanum, a warszawskim ratuszem z poprzednich lat oprócz głównej umowy na prowadzenie "Centrum" były także dotacje na mniejsze projekty.

Czy znając przeszłość agentki służb komunistycznych można wnioskować, że prezes Jolanta Lange ma doświadczenie i zasługi dla upowszechniania i ochrony wolności oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji? To retoryczne pytanie należy postawić kandydatowi na urząd prezydenta RP Rafałowi Trzaskowskiemu.

Sprawa może mieć ciąg dalszy. Jolanta Gontarczyk była bowiem jedną z ostatnich osób, która widziała ks. Franciszka Blachnickiego przed jego tajemniczą śmiercią. Na pewno będzie musiała znów zeznawać, bo 21 kwietnia 2020 r. "prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych".

Analizując treści ze strony internetowej Pro Humanum oraz na Facebooku można odnieść wrażenie, że stowarzyszenie jest mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Zapraszają na parady LGBT. Na fanpage można było znaleźć także sprofanowany wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Podczas uroczystości w Centrum Wielokulturowym zapraszany jest warszawski chór LGBT.

Więcej o współpracy Jolanty Lanego vel Gonatrczyk z warszawskim ratuszem oraz jej politycznej kariery w latach 90

CZYTAJ DALEJ

Abp Skworc w Piekarach Śl.: Miłość społeczna jest otwarta ku wszystkim ludziom

2020-05-31 15:49

[ TEMATY ]

Pielgrzymka mężczyzn

Piekary Śląskie

www.piekary.pl

„Miłość społeczna jest otwarta ku wszystkim ludziom” – powiedział abp Wiktor Skworc podczas dorocznej pielgrzymki młodzieńców i mężczyzn do Piekar Śląskich. W przesłaniu społecznym, które jest tradycją piekarskich pielgrzymek, metropolita katowicki polecał matce Bożej sprawy chorych na koronawirusa i wszystkich, którzy doświadczają konsekwencji pandemii. Z ubolewaniem zaznaczył też, że Polacy są jedną z najbardziej spolaryzowanych społeczności w Europie.

Metropolita katowicki zwrócił uwagę, że tegoroczna pielgrzymka odbywa się w zupełnie innych niż dotychczas warunkach. Pątnicy licznie gromadzą się nie na piekarskim wzgórzu, ale przy radioodbiornikach, telewizorach i komputerach. - Ograniczenia związane ze stanem epidemicznym w niczym nie ograniczają naszego ducha, zwłaszcza dzisiaj, gdy sam Duch Święty, Paraklet, Pocieszyciel, Duch Prawdy zostaje dany Kościołowi, aby z nami był na zawsze - zapewniał abp Skworc.

W swoim przesłaniu hierarcha zwrócił się nie tylko do młodzieńców i mężczyzn, ale do całych śląskich rodzin. Przypomniał, że w przeszłości wiele razy pokolenia żyjące przed nami były doświadczane plagą zarazy. Wskazał na rok 1676, kiedy mieszkańcy sąsiednich Tarnowskich Gór przybyli do Matki Bożej w Piekarach, modląc się o uzdrowienie i wybawienie od zarazy, jaka wybuchła w ich mieście.

Z początkiem 1680 roku zaraza wybuchła w Czechach. Wtedy wierni również zwrócili się o pomoc do Matki w piekarskim wizerunku. Cudowny Obraz wyruszył w drogę do Pragi i Hradec Kralove. W stolicy Czech doszło do licznych uzdrowień.

- Maryja (...) tutaj w Piekarach czczona jako „Lekarka” – nigdy nie odmawiała swojej pomocy - podkreślał arcybiskup. - Dzisiaj my, piekarscy pielgrzymi wraz rodzinami uciekamy się do Niej z wołaniem: „Pomóż nam wygrać, Lekarko, nasz czas!” - mówił dodając, że to wołanie wybrzmiewa dzisiaj szczególnie mocno w środowiskach górniczych, w których dochodzi do wielu zakażeń.

Zwracając się do górników i ich rodzin abp Wiktor Skworc wyraził solidarność i zapewnił o modlitwie. Wyraził też wdzięczność tym, którzy niosą pomoc osobom chorym, ludziom pozostającym w ścisłej izolacji i seniorom. - Dzięki ich ogromnemu oddaniu, dzięki wyrzeczeniom i współpracy wielu, jako społeczeństwo z konfrontacji z pandemią wychodzimy zwycięsko - podkreślał metropolita katowicki.

W setną rocznicę urodzin Jana Pawła II, hierarcha odniósł się też do nauczania papieża-Polaka. Przytoczył papieskie słowa wypowiedziane w roku 1983 przed obrazem Matki Bożej Piekarskiej na lotnisku Muchowiec: „Miłość społeczna jest otwarta ku wszystkim ludziom i ku wszystkim ludom. Jeżeli ukształtuje się ona głęboko i rzetelnie w swych podstawowych kręgach – człowiek, rodzina, ojczyzna – wówczas zdaje również egzamin w kręgu najszerszym”.

Na tych trzech słowach - człowiek, rodzina, ojczyzna - metropolita katowicki oparł swoje społeczne przesłanie. Zachęcał "w duchu chrześcijańskiej miłości i odpowiedzialności" do respektowania rządowych zarządzeń i zaleceń Kościoła.

Matce Piekarskiej powierzał dzieci i młodzież "wymagających wsparcia i pomocy w zrozumieniu i przyjęciu nieraz trudnych dla nich zasad obecnego życia społecznego". Przedstawiał intencje tegorocznych ośmioklasistów, maturzystów i wszystkich zdających egzaminy zawodowe i studentów.

„Pomóż nam wygrać, Lekarko, nasz czas!” - prosił abp Skworc w imieniu seniorów, osób samotnych i chorych, doświadczających dokuczliwej izolacji, wspominając o oczekujących na wyniki testów, zagrożonych mieszkańców DPS-ów.

Modlitwą otoczył też narzeczonych, którym stan epidemiczny skomplikował plany związane z zawarciem sakramentalnego związku małżeńskiego, ze ślubem i założeniem rodziny. W oczekiwaniu na „normalność” hierarcha zachęcił ich do pogłębienia rozumienia sakramentu małżeństwa, niekiedy przyćmionego zabieganiem o weselną imprezę.

W słowie skierowanym do diecezjan metropolita katowicki przypomniał, że hasłem tegorocznego, XIII już Metropolitalnego Święta Rodziny są słowa: „Rodzina przestrzenią spotkania”. - Chociaż z oczywistych powodów konieczna była rezygnacja z bogatego programu, to przecież świętujemy rodzinę i odkrywamy istotę, i przesłanie tego święta – zarówno wewnątrz rodziny, jak i w jej wymiarze społecznym - podkreślał abp Skworc.

- Rodzina, w której – pomimo jej ograniczeń i grzechów – istnieje wzajemna miłość, staje się szkołą przebaczenia. Przebaczenie zaś jest motorem pojednania i komunikacji. W dobie pandemii dbajmy nade wszystko o życzliwe relacje i wzajemne wsparcie! - apelował abp Skworc.

Ojczyznę nazwał trzecim kręgiem miłości społecznej.

- W pierwszym rzędzie chodzi o patriotyzm - wskazał metropolita katowicki. Uwidacznia się to szczególnie w okolicznościach zagrożenia. Hierarcha ocenił, że Polacy zdali egazmin z patriotyzmu w czasie pandemii. - Test z naszego patriotyzmu trwa nadal! - podkreślał dodając za papieżem Franciszkiem, że „jedność jest ważniejsza niż konflikt”.

Mówiąc o jedności przypomniał, że "Polacy uważani są za jedną z najbardziej spolaryzowanych społeczności we współczesnej Europie". Wezwał do pracy nad jednością. - W procesie tym potrzebny jest etos respektowania godności każdego człowieka, umiejętność rozróżnienia błędu od błądzącego, prowadzenie walki szlachetnej, a nie wyniszczającej oraz przekonanie, że wobec pluralizmu poglądów tylko dialog – nieraz trudny i długi – jest drogą prowadzącą do zgody i jedności - sugerował.

Odnosząc się do organizowania wyborów w czasie pandemii metropolita przypomniał, że misją Kościoła w takiej sytuacji jest nie tylko życzliwe, ale i stanowcze przypominanie o szczególnej, moralnej i politycznej odpowiedzialności, jaka spoczywa na uczestnikach życia politycznego. - Misją Kościoła jest zachęcanie do zachowania społecznego pokoju, do udziału w wyborach i do trzeźwej oceny moralnych kwalifikacji kandydata na najważniejszy urząd naszego państwa - dodał abp Skworc.

Hierarcha wspomniał też w swoim nauczaniu o świętowaniu niedzieli. - U Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach zawsze będziemy bronili niedzieli jako dnia Boga i człowieka – w myśl głoszonej tu zasady: „Niedziela jest Boża i nasza”. Zawsze też będziemy bronili praw pracowniczych, zagrożonych niekonieczną pracą w niedzielę - podkreślił.

Abp Skworc wskazał na dobro rodziny, poszanowanie odpoczynku i prawa do duchowego rozwoju człowieka, prawa do spotkania z naturą i kulturą. - Bracia, nie możemy się zgodzić na dyktaturę różnych organizacji, korporacji zajmujących się handlem i dystrybucją towarów, które nie biorą pod uwagę kosztów społecznych, jakie płyną z niszczenia narodowej tkanki społecznej poprzez pozbawiania jej tego spoiwa, jakim jest wspólne przeżywanie czasu wolnego (...) - apelował.

Metropolita katowicki zachęcał do wsparcia wszystkich, których miejsca pracy są zagrożone.

- Ochrona ekonomicznie najsłabszych i sprawiedliwość, równomierne rozłożenie materialnych kosztów zmagania się ze skutkami epidemii są dzisiaj szczególnym wymogiem solidarności i miłości społecznej - przypomniał metropolita katowicki.

Mówił o podejmowaniu trudu odbudowania więzi społecznych: rodzinnych, sąsiedzkich, parafialnych i stowarzyszeniowych, które zostały osłabione trybem życia czasów pandemii i przymusowej kwarantanny. - Aby zalecany „dystans społeczny” nie utrwalił się w postaci społeczeństwa zamkniętych drzwi, lęku przed bliźnim, nowych społecznych podziałów i zagubienia - wskazywał arcybiskup. - Odbudowa więzi, społeczeństwo zespolone nie wspólnym wrogiem, ale przyjaźnią, nie może zaistnieć bez modlitwy, która jest źródłem bezinteresowności i logiki daru - przypominał.

Metropolita zaznaczył, że do modlitwy wzywał Sługa Boży ks. Jan Macha, którego beatyfikacja planowana jest na 17 października w Katowicach. Cytował w nauczaniu słowa męczennika II wojny światowej: "Trzeba nam czym prędzej wylać oliwę różańcową, a ona znów uspokoi burzę".

Tegoroczna pielgrzymka świata męskiego do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej odbywa się w skromniejszej firmie. Co roku do Piekar Śląskich przybywa kilkadziesiąt, a nawet do stu tysięcy, pątników. W tym roku na Wzgórzu Piekarskim gości tylko delegacja. Całe rodziny uczestniczą w pielgrzymce za pomocą transmisji radiowych, telewizyjnych, czy internetowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję