Reklama

Wakacyjny cykl: „Znanymi i mniej znanymi szlakami naszej diecezji”

Śladami kard. Kozłowieckiego

2015-07-02 12:14

Ks. Marek Flis
Edycja sandomierska 27/2015, str. 4-5

Archiwum Muzeum
Kościół w Hucie Komorowskiej

Do Huty Komorowskiej dotrzeć możemy jadąc od strony Sandomierza w kierunku Rzeszowa, skręcając w Majdanie Królewskim w drogę obok kościoła na prawo. Tam już droga prosto zaprowadzi nas w malowniczy zakątek powiatu kolbuszowskiego, w gminie Majdan Królewski, czyli Huty Komorowskiej.

Huta Komorowska została założona z końcem XVII wieku w królewszczyźnie ówczesnego starostwa sandomierskiego. Jako datę jej prawdopodobnego założenia przyjmuje się 1674 r.

Gniazdo

Wędrówkę po szlaku „Śladami kard. Kozłowieckiego”, którego pomysłodawcą jest Mariusz Wołosz, rozpoczynamy od kościoła parafialnego Świętej Rodziny w Hucie Komorowskiej. Budowę tej świątyni rozpoczęto w 1983 r., a poświęcił ją abp Adam Kozłowiecki w czerwcu 1987 r. Huta Komorowska, jako samodzielna parafia, rozpoczęła swoje istnienie w 1991 r. Ten kościół parafialny kilka razy odwiedzał kard. Kozłowiecki. W pierwszą rocznicę jego śmierci wmurowano tu pamiątkową tablicę. W 1999 r., kard. Kozłowiecki uczestniczył w uroczystości nadania jego imienia Publicznej Szkole Podstawowej w Hucie Komorowskiej. Dzięki życzliwości władz gminy Majdan Królewski i Dyrekcji Szkoły, Fundacja im. kard. Adama Kozłowieckiego „Serce bez granic”, miała tu swoją pierwszą siedzibę. To w tej szkole rozpoczęły się pierwsze konkursy z wiedzy o życiu i działalności Kardynała.

Reklama

Dwór-Muzeum

Następnym miejscem na trasie naszej wędrówki jest Muzeum im. kard. Kozłowieckiego, znajdujące się w byłym dworku myśliwskim rodziny Kozłowieckich i późniejszej oficynie dworskiej.

Głównym celem i ideą przewodnią, znajdującej się tam wystawy jest upamiętnienie życia i dzieła Kardynała – więźnia obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Dachau, misjonarza w Zambii, pierwszego biskupa Lusaki, kapłana odznaczonego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pracy misyjnej, za działalność na rzecz ludzi potrzebujących pomocy oraz za patriotyczną postawę rozsławiającą imię Polski w świecie. Wystawa obrazuje spotkanie z człowiekiem, kochającym świat i ludzi, wielkim misjonarzem – obrońcą praw człowieka i orędownikiem niepodległości narodów Afryki; człowiekiem prostym i serdecznym, promieniującym dobrocią i życzliwością. Jest ona swoistą podróżą przez kolejne etapy życia i działalności Kozłowieckiego, który zajmuje wyjątkowe miejsce w polskim dziedzictwie narodowym.

Muzeum znajduje się w miejscu, gdzie urodził się Adam Kozłowiecki. Po II wojnie światowej park i pałac zostały zniszczone. Obecnie dokonuje się tam rewitalizacja kompleksu parkowo-dworskiego. Już teraz możemy zobaczyć częściowe efekty tych prac.

Kaplica

Wyruszamy z Huty Komorowskiej w kierunku Majdanu Królewskiego. Tam docieramy do kolejnego miejsca jakim jest klasycystyczna kaplica grobowa rodziny Kozłowieckich, zbudowana w II połowie XIX wieku, znajdująca się na cmentarzu parafialnym. Wewnątrz kaplicy na tablicach widnieją nazwiska pochowanych tu członków rodu Kozłowieckich. Mimo iż nie ma tablicy, to spoczywa tu również Adam Kozłowiecki – ojciec Kardynała.

Obok cmentarza znajduje się późnobarokowy kościół parafialny św. Bartłomieja Apostoła, który powstał w latach 1761-92. Do tej świątyni uczęszczał na Msze św. młody Adam. Tu odprawiał swoje Msze św. prymicyjne: jako kapłan w 1937 r. i jako kardynał w 1998 r. Przed kościołem znajduje się figura Matki Bożej Niepokalanej z 1788 r., upamiętniająca miejsce pochówku konfederatów barskich.

I dalej...

Wyruszając z kościoła w stronę Kolbuszowej, docieramy do centrum miejscowości, gdzie po lewej stronie, znajduje się siedziba urzędu Gminy. To w tym budynku 12 czerwca 1997 r. gościł i otrzymał Honorowe Obywatelstwo gminy Majdan Królewski abp Adam Kozłowiecki. W następnym roku gościł tam już jako Kardynał. W pierwszą rocznicę jego śmierci została odsłonięta tablica, upamiętniająca te wydarzenia.

Następnie wyruszamy w kierunku Rzeszowa i docieramy do Komorowa, gdzie w 1992 r. kard. Kozłowiecki poświęcił kościół. Na uwagę zasługuje również ciekawa historia miejscowości. W 1571 r. Hieronim Gostomski wojewoda poznański, starosta sandomierski założył w Komorowie „urząd leśniczy lasów sandomierskich”. Równocześnie przy pomocy leśniczego Jana Studzińskiego zaczął lokować w 1599 r. wieś Komorów. W XVII wieku istniało też tam wójtostwo i folwark z dworem, które nabyli Kozłowieccy, gdzie początkowo zamieszkał jego dziadek, Czesław Kozłowiecki.

Tagi:
szlak

Przystanek Dębowiec na Maryjnym Szlaku

2019-04-16 18:56

Iwona Józefiak OCV
Edycja rzeszowska 16/2019, str. V

Iwona Józefiak OCV
Sympozjum nt. turystyki religijnej w Dębowcu

Od dwóch lat sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu uczestniczy wraz z siedmioma innymi ośrodkami kultu w polsko-słowackim projekcie: „Szlak Maryjny – światło ze Wschodu”. Organizatorzy zachęcili wszystkie ośrodku biorące udział w tym projekcie do zorganizowania sympozjum na temat szeroko pojętej turystyki religijnej. Nie tyle chodziło o wydarzenie naukowe, co o spotkanie w duchu braterstwa, na którym można się czegoś ciekawego dowiedzieć i twórczo podyskutować, dlatego zaproponowano nazwę „Biesiada”.

W Dębowcu takie spotkanie odbyło się w czwartek 28 marca wraz z udziałem gości ze Słowacji, odpowiedzialnych za realizację projektu „Szlak Maryjny”. Sympozjum prowadził gospodarz Centrum Pojednania – ks. Bohdan Dutko MS.

Gościnnie przybyli misjonarze saletyni z różnych placówek, przedstawiciele lokalnego samorządu, osoby pracujące w sanktuarium i z nim zaprzyjaźnione. Pierwszym prelegentem był ks. kustosz Paweł Raczyński MS, który zaprezentował rozwój sanktuarium od przybycia do Dębowca Misjonarzy Saletynów w roku 1910 do chwili obecnej. Ważnym ogniwem w tym rozwoju kultu Matki Bożej Płaczącej była i jest współpraca ze świeckimi od przedwojennego „Związku Matki Boskiej Saletyńskiej” do aktualnego „Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej” i wspólnot modlitewnych, gromadzących się przy sanktuarium. Ks. Jakub Dudek MS omówił fenomen ruchu pielgrzymkowego w Dębowcu, wskazując na jego aspekt religijny, ale także społeczny i kulturowy. Diakon Maciej Wilczek MS mówił o potrzebie doświadczenia samotności i milczenia w życiu duchowym pątników, a ks. Kazimierz Wolan MS o tym, jak Dom Rekolekcyjny – Centrum Pojednania służy przybywającym do Dębowca pielgrzymom indywidualnym i rodzinom.

W czasie dyskusji uczestnicy sympozjum przywołali doświadczenie pielgrzymowania w Manili, Szwajcarii, czy w Zakopanem. Z przedstawicielami Gminy Dębowiec zastanawiano się, jak ulepszyć infrastrukturę i zapoznać odwiedzających Dębowiec z pięknem tego regionu, by turysta nie tylko stał się pielgrzymem, ale zapragnął jeszcze tu wrócić, przeżywając pojednanie z Bogiem i z bliźnimi, ale także radując się pojednaniem z własną historią życia i znajdując czas na pojednanie z przyrodą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak chadecja i Platforma torują drogę radykalnej lewicy

2019-12-11 17:18

Jadwiga Wiśniewska
Poseł do Parlamentu Europejskiego

O tym, że ostatnie działania Platformy Obywatelskiej torują drogę radykalnej lewicy wiemy na podwórku krajowym już od dawna. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Obywatelskiej dostało się kilku już niemal zapomnianych polityków starej lewicy. Niestety strategia totalnej opozycji otworzyła furtkę dla dużo groźniejszej w dzisiejszych czasach radykalnej lewicy organizowanej przez panów Biedronia i Zandberga. W ostatnich wyborach do Sejmu i Senatu furtka ta została uchylona jeszcze szerzej.

Informacje prasowe

Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w obecnym Parlamencie Europejskim. Do tej pory Parlament był rządzony przez chadecję (EPL) i socjalistów, którzy dzielili między sobą najważniejsze stanowiska i podejmowali wspólnie decyzje, czasami dopuszczając do tego grona liberałów. Po ostatnich wyborach sytuacja się jednak skomplikowała. Zwiększyły swoją obecność siły skrajnie niechętne Unii. W wyniku zawirowań związanych z Brexitem oraz histerii klimatycznej urośli w siłę liberałowie i zieloni. Tradycyjne partie chadeków i socjalistów straciły większość. Musiały się zatem podzielić wpływami. I tu chadecja wpadła w pułapkę.

O ile chadecy od wielu lat przejawiali tendencje lewicujące, o tyle jeszcze w poprzedniej kadencji byli skłonni nawiązywać sojusze z eurorealistami, którzy uważają że Europa może być silna siłą państw członkowskich, a taką frakcją są Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należy Prawo i Sprawiedliwość. Dziś chadecy tworzą już właściwie koalicję z socjalistami, liberałami, zielonymi i komunistami! Ale w tej układance politycznej chadecy będą stawać się coraz bardziej zbędni. Za cenę bycia w większości, będą się coraz bardziej rozpływać. Weszli na prostą drogę prowadzącą do marginalizacji. Jeżeli z niej nie zejdą, to ludzie przestaną na nich w końcu głosować, bo po co głosować na podróbkę, jeżeli można głosować na oryginał, czy to liberalny, zielony czy lewicowy?

Weźmy kilka przykładów. Zacznijmy od polityki klimatycznej. Żeby zdobyć poparcie większości Parlamentu Europejskiego Ursula von der Leynen niemal zaproponowała program socjalistów w tej dziedzinie, różnice są dosłownie marginalne. Wygląda na to, że obecna Komisja, choć podobnie jak poprzednia rządzona formalnie przez chadeków, będzie de facto wprowadzać agendę socjalistów, a jej twarzą, jeszcze wyraźniejszą niż poprzednio, będzie holenderski socjalista Timmermans. Zamierza on wprowadzić w życie plan redukcji emisji CO2 o 50% do 2030 r., choć już obecny cel 40% uchwalony został dopiero niedawno i nie jest łatwy do osiągnięcia, co potwierdziła ostatnio nawet Europejska Agencja Środowiskowa. Chadecy w Parlamencie zgodzą się z tym, bo inaczej nie potrafią. Ciekawe co zrobi Platforma – choć to pytanie wydaje się retoryczne.

A teraz z innej dziedziny. W Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) koordynatorką EPL jest Irlandka Frances Fitzgerald (która, nawiasem mówiąc, promowała wszystkie ostatnie zmiany obyczajowe w Irlandii). Pomiędzy nią, a koordynatorkami czterech partii panuje pełna symbioza. Do tego stopnia, że na jednym z ostatnich posiedzeń koordynatorów, na którym rozdzielono prace na najbliższe lata, grupa konserwatywna oraz grupa narodowców (ID) nie dostały żadnego sprawozdania, pomimo że gwarantowały nam to procedury. Przewodnicząca (austriacka socjalistka) uznała jednak, że skoro został osiągnięty konsensus, nie ma potrzeby odwoływania się do procedur. Konsensus działa między tymi pięcioma grupami faktycznie bez zarzutu. Szkoda tylko, że zamyka się oczy na coraz większą grupę społeczeństwa, która zupełnie nie rozumie podstaw tego „konsensusu”. W końcu różnice w demokracji są normalne i należy je szanować. Taki „konsensus” znosi demokrację przez jej najbardziej zagorzałych „obrońców”.

Zupełnie ostatnio Parlament Europejski przyjął rezolucję oskarżającą Polskę o chęć zakazania edukacji seksualnej. Pomijając już fakt, że to zupełnie nie jest sprawa UE (co potwierdziła jeszcze odchodząca Komisja Europejska), rezolucja została oparta na kłamstwie, które na sesji plenarnej wygłosił poseł Biedroń, jakoby rząd miał taki plan. Posłowie PO, prowadzeni przez panie Łukacijewską i Hübner, chętnie rzucili się na ten temat i razem ze swoimi sojusznikami wysmażyli durną rezolucję składającą się z nieprawdziwych informacji oraz lewicowych fantasmagorii. Zawierała ona nawet kuriozalne wezwanie, aby kwestię edukacji seksualnej dołączyć do postępowania wobec Polski w ramach art. 7! Rezolucja została przyjęta radykalną większością Parlamentu, ok. 470 głosów było za, a jedynie ok. 130 przeciw. W EPL jedynie 20 posłów było przeciw, głównie Węgrów.

Rezolucja ta zawierała również poparcie dla „bezpiecznej i legalnej aborcji”. Jeszcze kilka lat temu głosowania nad aborcją w PE były mniej więcej wyrównane. Dzisiaj większość za aborcją to 450 do 150. Zdecydowana większość tzw. chadecji z EPL była za. Z obecnych posłów Platformy 8 głosowało za, 2 było przeciw, a 2 wstrzymało się. A jeszcze nie tak dawno jeździli na rekolekcje do Tyńca!

Widać jak na dłoni, że Platforma i cała chadecja stacza się po równi pochyłej na lewo. Można mieć niemal pewność, że jej rola będzie radykalnie maleć. Ale rzeczywistość nie znosi próżni. Obawiam się, że jej miejsce zostanie zajęte przez sfrustrowanych radykałów. Chadecja budzi demony!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prof. Vaněk: Jan Paweł II ważny również dla Czechów

2019-12-12 17:21

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Rzym (KAI)

Nie tylko dla Polaków Jan Paweł II odegrał kluczową rolę w obaleniu komunizmu. Podobnie był on postrzegany również w ówczesnej Czechosłowacji. Wskazuje na to prof. Miroslav Vaněk, który w Czeskiej Akademii Nauk jest dyrektorem instytutu historii współczesnej. Wziął on udział w rzymskiej konferencji z okazji 30-lecia aksamitnej rewolucji.

Vatican News
Prof. Vaněk

Podkreśla on, że coraz częściej Czesi powracają do tego wydarzenia i postrzegają je jako swoisty ideał. Przez ostatnich 30 lat ludzie się w Czechach wzbogacili, wiedzą, że ich kraj się rozwinął, ale nie są dzięki temu bardziej szczęśliwi, zadowoleni z życia. Dlatego chętnie powracają w pamięci do aksamitnej rewolucji, do panującego wówczas braterstwa i jedności. W tamtych wydarzeniach szukają orientacji na przyszłość. Ważne jest również to, że w tamtych chwilach kluczową rolę odgrywał Jan Paweł II.

„Rola Jana Pawła II była ogromna. Jego wpływ wykraczał poza granice Polski, a także Europy Wschodniej i Środkowej. Nie można go oczywiście postrzegać w oderwaniu od innych czynników zarówno w polityce międzynarodowej, jak i na szczeblu lokalnym w Czechosłowacji, NRD czy Polsce. One też odegrały swoja rolę i bez nich wszystko to byłoby niemożliwe. Jednakże znaczenie Jana Pawła II w tych wydarzeniach daleko wykracza ponad to wszystko – powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Vaněk. – Wczoraj po raz pierwszy w życiu miałem okazję być w Watykanie. I kiedy przechodziłem obok grobu Jana Pawła II, musiałem się zatrzymać. Miałem takie wewnętrzne poczucie, że powinienem tu za coś podziękować, bo i dla mnie było to bardzo ważne. W ówczesnej Czechosłowacji Jan Paweł II wpłynął na postawę wielu ludzi. Pamiętajmy, że tuż przed aksamitną rewolucją była przecież kanonizacja św. Agnieszki, w czym bezpośrednio przejawiała się papieska działalność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem