Reklama

Kapłański dzień skupienia w Siekierkach

2015-07-09 11:26

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 28/2015, str. 1-2

Ks. Robert Gołębiowski

Ojciec Święty Franciszek wielokrotnie nawiązywał w swoich homiliach i wystąpieniach do fundamentów życia kapłańskiego. Wskazywał na charyzmat posługi, ubóstwo, rozmodlenie w Duchu Świętym czy służbę wobec ubogich i cierpiących. Każdy ksiądz ma więc być przede wszystkim mężem modlitwy i pokornym sługą Boga dla uświęcenia powierzonego mu Ludu Bożego. Wymaga to stałej formacji duchowej i kształtowania świadomości celu swojej misji duszpasterskiej. Temu celowi służą kapłańskie rekolekcje i dni skupienia, których w ciągu całego roku jest organizowanych w skali diecezji niezmiernie dużo, o czym nawet pewnie wierni świeccy do końca nie wiedzą. Jednym z ważniejszych dni jest Kapłański Dzień Skupienia, który w sobotę 27 czerwca odbył się w sanktuarium Matki Bożej Nadodrzańskiej Królowej Pokoju w Siekierkach.

Okazja do zatrzymania się w swej kapłańskiej drodze była szczególna, gdyż przeżywamy obecnie Rok Życia Konsekrowanego, który poświęcony jest refleksji nad istotą posługi zgromadzeń zakonnych, których członkowie składają przede wszystkim trzy podstawowe śluby: posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Kapłani diecezjalni oraz zakonni z terenu naszej archidiecezji przybyli do najstarszego sanktuarium maryjnego po to, by przyjrzeć się swojemu powołaniu oraz wzmocnić ducha w dalszym posługiwaniu. Tegoroczną kapłańską pielgrzymkę rozpoczęła modlitwa do Ducha Świętego, a następnie do księży konferencję wygłosił ks. dr Mirosław Wierzbicki SDB, adiunkt w Katedrze Pedagogiki Religii w Zakładzie Katechetyki na Wydziale Nauk o Wychowaniu Papieskiego Uniwersytetu Salezjańskiego w Rzymie. Skupił się wokół wielu ważnych treści dotyczących posługi kapłańskiej, akcentując rolę każdego księdza jako nieustannego lidera swojej wspólnoty oraz ewangelizatora.

Po konferencji kapłani wyruszyli w ponad 3-kilometrową pieszą pielgrzymkę, idąc Drogą Różańcową w stronę Siekierkowskiego Cmentarza Wojennego. Po drodze przy 20 kapliczkach różańcowych rozważali wszystkie tajemnice, odnosząc je do swojego życia kapłańskiego. Na cmentarzu jako ukoronowanie pielgrzymki odmówiono modlitwę „Anioł Pański” w intencji wszystkich spoczywających tam żołnierzy.

Reklama

Po powrocie odbyła się druga konferencja ks. dr. Mirosława Wierzbickiego SDB, wystawiono do adoracji Najświętszy Sakrament, by na zakończenie Dnia Skupienia odprawić koncelebrowaną Mszę św. pod przewodnictwem gościa z Rzymu, który także wygłosił homilię. Pod koniec Eucharystii do zgromadzonych kapłanów przybył bp prof. Henryk Wejman, który w słowie przed błogosławieństwem przekazał zebranym kilka istotnych, kapłańskich, ascetycznych myśli. Nad całością Dnia Skupienia czuwał, jak zawsze, z wielkim oddaniem kustosz sanktuarium ks. kan. Bogdan Przybysz.

Umocnieni głębokimi duchowymi przeżyciami kapłani powrócili do swych wspólnot, by z jeszcze większą gorliwością służyć powierzonym sobie wiernym.

Pamiętajmy wszyscy o wspieraniu naszą modlitwą wszystkich kapłanów posługujących w archidiecezji, gdyż ta wspólnota serc wołających do Boga służyć ma szczególnie uświęceniu pracy duszpasterskiej i wzrastaniu w łasce powołania.

Tagi:
dzień skupienia

Reklama

Z Maryją wszystko się uda

2019-11-26 12:50

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 48/2019, str. 4-5

W Tomaszowie Bolesławieckim odbył się diecezjalny dzień skupienia rodzin szensztackich, w którym wzięli udział przedstawiciele kręgów działających w diecezji legnickiej. Spotkaniu przewodniczyła s. Damiana Czogała z Szensztackiego Instytutu Sióstr Maryi

Ks. Waldemar Wesołowski
Dzieci z Raciborowic opowiedziały o bł. Imeldziee

Szensztackie dzieci

Był czas na wspólną modlitwę i konferencje. Dzieci z rodzin szensztackich z Raciborowic przygotowały przedstawienie o życiu bł. Imeldy Lambertini – patronki dzieci komunijnych. Spotkanie było też okazją do podzielenia się swoimi doświadczeniami tworzenia kręgów rodzin oraz świadectwem życia w kręgach rodzin szensztackich.

Dzień skupienia rozpoczął się od Eucharystii w kościele parafialnym. Podczas dalszej jego części, która odbyła się w miejscowym Domu Kultury s. Damiana mówiła min. o kształtowaniu w sobie nowego człowieka. – W Apostolacie Matki Bożej Pielgrzymującej wpatrujemy się w postać Maryi i chcemy ją naśladować. Kiedy przybywa do naszych rodzin w znaku kapliczki, otwieramy dla niej nasze domy, pozwalamy Jej kształtować nasze życie indywidualne, małżeńskie i rodzinne. Chcemy stawać się w ten sposób nowymi ludźmi. Mamy wiele świadectw, że obecność Maryi zmienia atmosferę domu, zmienia nasze życie – powiedziała s. Damiana.

Rodziny szensztackie o sobie

Od wielu lat apostolatem zajmuje się Teresa Szyjkowska, która jest koordynatorką ruchu w diecezji legnickiej. Razem z mężem Markiem, dziś już nieżyjącym, zakładali pierwsze kręgi rodzin. Dziś jest ich 100. – To wielka radość, że w naszej diecezji każdego miesiąca 1000 rodzin modli się razem z Maryją. Maryja nam pomaga we wszystkich sprawach dnia codziennego, dzięki Maryi wzrastamy. Maryja nauczyła mnie najważniejszej rzeczy – zawierzyć wszystko Opatrzności Bożej – podkreśla p. Teresa.

Monika Wąsowska ze Starego Łomu wraz z mężem i całą rodziną przyjęła Matkę Bożą Pielgrzymującą 7 lat temu. – W tym czasie wiele się wydarzyło w naszym życiu. Najważniejsze jest to, że na łono naszej rodziny, po wielu różnych przeżyciach, powrócił mój tato. Modliłam się o to przez cały ten czas – wyznaje p. Monika. Jak wygląda pobyt kapliczki z wizerunkiem Maryi w domu? – Zawsze staramy się celebrować ten moment. Kapliczka ma swoje miejsce, zapalamy świece, wspólnie się modlimy. Z doświadczenia mogę też powiedzieć, że Maryja zmienia nas niepostrzeżenie, pośród zwykłych, codziennych spraw. Ona po prostu jest z nami, towarzyszy nam. Pomaga nam znosić codzienne trudy, kłopoty. Razem z mężem jesteśmy rolnikami i w tym czasie nauczyliśmy się ufności, że Maryja w każdej sprawie nam pomoże – dodaje p. Monika. Obecność Matki Bożej wpłynęła również na życie jej syna Jakuba. – Po tych latach, kiedy Maryja jest w naszej rodzinie, mam świadomość, że Ona zawsze jest ze mną, że jestem stale pod Jej opieką, że Ona mnie prowadzi. Staram się też dawać świadectwo wiary wśród moich rówieśników. Nikomu niczego nie narzucam, staram się pokazać, że warto Jej zaufać – mówi Jakub.

Dzieci z Raciborowic o bł. Imeldzie

Podczas dnia skupienia dzieci z Raciborowic zapoznały wszystkich z historią bł. Imeldy, patronki dzieci komunijnych. Jak mówi Monika Rypień z Raciborowic, jest to wspólne dzieło dzieci należących do kręgu młodych rodzin w Raciborowicach. – Nie trzeba było długo prosić, wystarczyło kilka telefonów i wszystkie mamy wraz z dziećmi włączyły się w realizację pomysłu – mówi. Trzeba podkreślić, że całe przedstawienie, łącznie ze scenografią i strojami to wspólne dzieło. Na podziw zasługują same dzieci, które wcieliły się w różne role, poświęcając na przygotowanie tej historii pół wakacji. Jak mówi p. Monika, to wszystko dzięki obecności Maryi w rodzinach. – Z punktu widzenia rodzica to ciekawa sprawa. Dzieci podczas tych trzech dni, kiedy przebywa u nas Matka Boża, obcują ze świętością. Dzieci i rodzice bardzo się cieszą, a kiedy przychodzi się rozstać, niejednokrotnie pojawiają się łzy. Ale za miesiąc Ona wróci – dodaje p. Monika. Również w życiu rodziny p. Anety Jurasz wiele się zmieniło od czasu, kiedy pierwszy raz pojawiła się kapliczka. – Bycie w kręgu rodzin umocniło naszą wiarę, zbliżyło nas do innych rodzin. Teraz czujemy, że jesteśmy wspólnotą. Mamy grono swoich przyjaciół, spotykamy się, razem się modlimy, wspieramy, pocieszamy kiedy trzeba. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach jest to bardzo ważne – zaznacza p. Aneta.

Więcej na stronie Radia Plus Legnica (www.legnica.fm).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: opieka nad starszymi, to nie tylko leczenie chorób

2019-12-14 16:42

Łukasz Sośniak SJ/vaticannews.va / Watykan (KAI)

„Ludzie starsi, szczególnie ci z niepełnosprawnością i zaburzeniami umysłowymi, mogą się czuć odrzuceni i niepotrzebni. Potrzebują naszej miłości i troski, aby poczuli, że są częścią wspólnoty” – powiedział bp Nöel Simard z Quebecu, członek Papieskiej Akademii Życia. Hierarcha bierze udział w sympozjum poświęconym opiece i zdrowiu psychicznemu osób starszych, które od dwóch dni trwa w Watykanie.

maxlkt/pixabay.com

Duchowość i religia są ogromną pociechą dla osób w podeszłym wieku, ponieważ niosą ze sobą możliwość odnalezienia sensu życia i cierpienia. „Nie można pozbywać się cierpienia przez pozbycie się osoby cierpiącej. Wyzwaniem jest pomóc jej w odnalezieniu radości w ostatnich latach życia” – powiedział bp Simard.

„Żyjemy dziś w świecie, w którym uważa się, że cierpienie nie ma sensu. Dlatego czasami chcemy eliminować nie tylko cierpienie, ale i osobę cierpiącą. Tymczasem, jeżeli tylko możemy, powinniśmy się starać przynieść światło i nadzieję osobom żyjącym z niepełnosprawnością i zaburzeniami umysłowymi. Jeżeli stworzymy im warunki komfortu, miłości i współczucia, ich życie zmieni się na lepsze – powiedział Radiu Watykańskiemu powiedział bp Nöel Simard. – Należy pamiętać, że opieka nad osobami w podeszłym wieku to nie tylko zapewnienie świadczeń medycznych, ale przede wszystkim troska o całego człowieka, obdarowanie ich swoją obecnością. Dlatego uważam, że duchowość w opiece nad osobami w podeszłym wieku jest sprawą podstawową. Bardzo istotne jest tworzenie sieci relacji, aby staruszkowie nie czuli się samotni. Poruszyła mnie ostatnio postawa mojego kuzyna, który każdego dnia przygotowuje dla swojej rodziny posiłki. Przy okazji robi to dla starszych sąsiadów. Przynosi im tym samym nie tylko jedzenie, ale także swoją obecność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem