Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Kapłański dzień skupienia w Siekierkach

Ojciec Święty Franciszek wielokrotnie nawiązywał w swoich homiliach i wystąpieniach do fundamentów życia kapłańskiego. Wskazywał na charyzmat posługi, ubóstwo, rozmodlenie w Duchu Świętym czy służbę wobec ubogich i cierpiących. Każdy ksiądz ma więc być przede wszystkim mężem modlitwy i pokornym sługą Boga dla uświęcenia powierzonego mu Ludu Bożego. Wymaga to stałej formacji duchowej i kształtowania świadomości celu swojej misji duszpasterskiej. Temu celowi służą kapłańskie rekolekcje i dni skupienia, których w ciągu całego roku jest organizowanych w skali diecezji niezmiernie dużo, o czym nawet pewnie wierni świeccy do końca nie wiedzą. Jednym z ważniejszych dni jest Kapłański Dzień Skupienia, który w sobotę 27 czerwca odbył się w sanktuarium Matki Bożej Nadodrzańskiej Królowej Pokoju w Siekierkach.

Okazja do zatrzymania się w swej kapłańskiej drodze była szczególna, gdyż przeżywamy obecnie Rok Życia Konsekrowanego, który poświęcony jest refleksji nad istotą posługi zgromadzeń zakonnych, których członkowie składają przede wszystkim trzy podstawowe śluby: posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Kapłani diecezjalni oraz zakonni z terenu naszej archidiecezji przybyli do najstarszego sanktuarium maryjnego po to, by przyjrzeć się swojemu powołaniu oraz wzmocnić ducha w dalszym posługiwaniu. Tegoroczną kapłańską pielgrzymkę rozpoczęła modlitwa do Ducha Świętego, a następnie do księży konferencję wygłosił ks. dr Mirosław Wierzbicki SDB, adiunkt w Katedrze Pedagogiki Religii w Zakładzie Katechetyki na Wydziale Nauk o Wychowaniu Papieskiego Uniwersytetu Salezjańskiego w Rzymie. Skupił się wokół wielu ważnych treści dotyczących posługi kapłańskiej, akcentując rolę każdego księdza jako nieustannego lidera swojej wspólnoty oraz ewangelizatora.

Po konferencji kapłani wyruszyli w ponad 3-kilometrową pieszą pielgrzymkę, idąc Drogą Różańcową w stronę Siekierkowskiego Cmentarza Wojennego. Po drodze przy 20 kapliczkach różańcowych rozważali wszystkie tajemnice, odnosząc je do swojego życia kapłańskiego. Na cmentarzu jako ukoronowanie pielgrzymki odmówiono modlitwę „Anioł Pański” w intencji wszystkich spoczywających tam żołnierzy.

Reklama

Po powrocie odbyła się druga konferencja ks. dr. Mirosława Wierzbickiego SDB, wystawiono do adoracji Najświętszy Sakrament, by na zakończenie Dnia Skupienia odprawić koncelebrowaną Mszę św. pod przewodnictwem gościa z Rzymu, który także wygłosił homilię. Pod koniec Eucharystii do zgromadzonych kapłanów przybył bp prof. Henryk Wejman, który w słowie przed błogosławieństwem przekazał zebranym kilka istotnych, kapłańskich, ascetycznych myśli. Nad całością Dnia Skupienia czuwał, jak zawsze, z wielkim oddaniem kustosz sanktuarium ks. kan. Bogdan Przybysz.

Umocnieni głębokimi duchowymi przeżyciami kapłani powrócili do swych wspólnot, by z jeszcze większą gorliwością służyć powierzonym sobie wiernym.

Pamiętajmy wszyscy o wspieraniu naszą modlitwą wszystkich kapłanów posługujących w archidiecezji, gdyż ta wspólnota serc wołających do Boga służyć ma szczególnie uświęceniu pracy duszpasterskiej i wzrastaniu w łasce powołania.

2015-07-09 11:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Być jak Gedeon

Na przełomie listopada i grudnia w parafii pw. św. Alberta Wielkiego we Wrocławiu-Sołtysowicach odbył się dzień skupienia dla mężczyzn. Gościem specjalnym był Adam Woronowicz, aktor, który nie po raz pierwszy odwiedził miasto ze swoim słowem.

Agata Pieszko: Kiedy został Pan poproszony o głoszenie konferencji dla mężczyzn, jakie myśli kołatały się w pańskiej głowie?

Adam Woronowicz: Moja pierwsza myśl: zwiewam. Chciałem od tego uciec, ale kolejna myśl to przypomnienie sobie historii Gedeona, bo właśnie od niego wszystko się zaczęło, od wezwania: „dzielny wojowniku!”. Wciąż na nowo odczytuję tę historie, konfrontuję się z nią, uświadamiam sobie, ile w tym analogii do życia wielu świętych, wielu ludzi na kartach Biblii, powołanych nie ze względu na swoją siłę, a na wolę Boga – takimi, jakimi są, często w swojej słabości. To jest wielka nadzieja dla nas. Bóg po nas sięga i powołuje nie ze względu na naszą moc, a dlatego, że jesteśmy. To jest piękne i daje nam siłę, byśmy wytrwali w powołaniu.

To kolejny raz, kiedy wrocławianie mogli wysłuchać Pana świadectwa. Dlaczego, będąc aktorem, zdecydował się Pan głosić?

Ja nie jeżdżę z konferencjami, ponieważ moim zawodem jest przede wszystkim właśnie zawód aktora, natomiast wiara jest dla mnie czymś tak bardzo istotnym, że jeżeli mam coś do powiedzenia, to tylko na zasadzie dzielenia się. Sam zmagam się przecież z wieloma rzeczami w moim życiu i nie poczuwam się do tego, by kogokolwiek pouczać, jak ma żyć i jakie ma stosować rozwiązania.

Czy trudno jest być wierzącym, praktykującym aktorem?

Nie, to nie jest trudne. Nie żyjemy w rzeczywistości prześladowań. Myślę, że tak samo jest być wierzącym prawnikiem, czy praktykującym lekarzem. Nie chodzi przecież o to, żeby wiarę demonstrować. Jak ktoś mnie grzecznie pyta, to odpowiadam, że wierzę, ale nie jestem zmuszony do tego, żeby nawracać. Jeżeli ludzie będą chcieli, to sami zapytają: „skąd taki jesteś”, „dlaczego taki jesteś”? Jak znam życie i Ewangelię, to Jezus w pierwszych rozdziałach nie chodził i nie mówił, że nawraca, tylko miał w sobie coś takiego, że mówił: „Chodź, pójdź za mną” i to się działo. To niesamowite, że kiedy człowiek pachnie Chrystusem to inni ludzie jakoś to odnajdą. Wtedy pójdą za prawdą, bo będą jej szukali. Nie trzeba się dziś afiszować i wywieszać flag, bo to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, żeby tę swoją wiarę wciąż rozwijać, żebyśmy nie stracili smaku soli, którą mamy być. Mamy być smakiem tego świata.

Czy jest teraz kryzys męskości?

To śmieszne, bo kiedy czytam Biblię, mam wrażenie, że ten kryzys męskości był zawsze. Mężczyźni zawsze prowadzili wojny, albo pozbawiali się wzajemnie życia. Serce mężczyzny musi być zdobyte i jeśli to serce zdobędzie Bóg, to jest coś naprawdę wspaniałego i wielkiego. Ale potworne jest, kiedy to serce zdobędzie przeciwna siła. Mamy w historii tyle postaci, które zadały wiele bólu innym z racji swoich zranień. Ostatnio słyszałem o dziesięciu największych zbrodniarzach świata. Proszę mi wierzyć, nie było tam ani jednej kobiety, więc coś jest na rzeczy. Mężczyźni z jednej strony potrafią tworzyć rzeczy niesamowite, a z drugiej przerażające. Czy mamy kryzys? Zawsze pojawia się pytanie, co zrobić z tą siłą, energią, chęcią panowania, władzy, sukcesu, miłości czy rządzenia. To są odwieczne pytania.

Adam Woronowicz (ur. 25 grudnia 1973 r. w Białymstoku) – aktor znany m.in. z roli ks. Jerzego Popiełuszki w filmie Popiełuszko. Wolność jest w nas w reżyserii Rafała Wieczyńskiego, ojciec czworga dzieci.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Rozumieć kulturę

2020-01-28 14:14

[ TEMATY ]

Częstochowa

kultura

ks. Mariusz Frukacz

– Bardzo ważne jest, aby mieć przekaz bardzo dostępny, bardziej popularyzatorski dla pytających o wiarę, dla poszukujących – mówił 28 stycznia ks. dr Jarosław Grabowski, redaktor naczelny Niedzieli, który spotkał się w auli redakcji tygodnika z członkami i sympatykami Nieoficjalnej Akademii Miłośników Kultury Polskiej im. Zapomnianych Polaków.

Zobacz zdjęcia: Rozumieć kulturę - spotkanie w "Niedzieli"

Chcemy poprzez naszą działalność zapoznawać się z dorobkiem polskiej kultury, promować kulturę chrześcijańską i przybliżać życie i działalność tych twórców kultury, wybitnych osobistości, którzy może już dzisiaj są zapomniani – mówiła Barbara Popiołek z Klubu Inteligencji Katolickiej w Częstochowie.

Spotkanie rozpoczęło się od pastorałki w wykonaniu Aleksandry Kowalskiej, malarki, autorki tekstów i muzyki z gatunku poezji śpiewanej oraz założycielki i liderki zespołu Impast.

Redaktor naczelny Niedzieli przedstawił m.in. założenia nowych dodatków Niedziela z kulturą i Niedziela liturgiczna, które pojawiły się w tygodniku wraz z nową szata graficzną. – Bardzo ważne, by wciąż odpowiadać na pytanie w czym tkwi rdzeń kultury chrześcijańskiej – mówił ks. Grabowski i dodał: „Nie wystarczy zaprezentować program telewizyjny. Stąd przybliżamy naszym czytelnikom ciekawe spektakle teatralne, wartościowe filmy oraz ciekawe książki”.

– Chodzi o afirmowanie, wydobywanie z cienia, z ukrycia kulturę religijną i muzykę chrześcijańską – kontynuował ks. Grabowski. I dodał: „Również o sprawach wiary, Kościoła, liturgii chcemy pisać w sposób bardzo przystępny. I czynimy to m.in. na łamach Niedzieli liturgicznej”.

Redaktor naczelny Niedzieli wyraził nadzieję, że aula redakcyjna wciąż będzie miejscem ciekawych spotkań z kulturą i ludźmi, którzy ją tworzą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję