Reklama

Warszawskie korzenie prezydenta

2015-08-06 10:03

Paweł Sarafin
Edycja warszawska 32/2015, str. 7

Artur Stelmasiak

Gdy 12-letni Andrzej Duda przyjechał na wycieczkę do Warszawy, jego ojciec był zaskoczony. Syn z wypiekami na twarzy oprowadzał go śladami bohaterów Powstania Warszawskiego

Dziadek Prezydenta Polski ze strony matki Nikodem Milewski był rodowitym Warszawiakiem. Mieszkał na Złotej, pracował w Urzędzie Statystycznym w Alejach Jerozolimskich. Rodzina Milewskich służyła Polsce zarówno w powstaniu listopadowym i styczniowym, jak i w okresie wojny polsko-bolszewickiej i II wojny światowej.

– W 1939 r. jechał w jednym z transportów do Katynia, ale razem z innymi oficerami wyjęli deski z wagonu i uciekli. Całkiem możliwe, że to uratowało mu życie – mówi „Niedzieli” prof. Jan Duda, ojciec Prezydenta.

Rozmowa z Dzierżyńskim

Ród Milewskich wywodzi się z centralnej Polski. Dziadek Andrzeja Dudy, Nikodem Milewski, urodził się w 1894 r. w Warszawie. Uczył się w szkole kolejowej w Pruszkowie. W 1914 r. rodzice zostali ewakuowani do Charkowa, a następnie do Petersburga. Tam Nikodem wcielony został do wojska carskiego. Zdezerterował w Smoleńsku i dostał się do Petersburga, gdzie zmienił dokumenty. Zdał maturę w Polskiej Macierzy Szkolnej w 1917 r. Gdy wybuchła rewolucja postanowił wrócić do Polski.

Reklama

– Pamiętam jak teść opowiadał mi o swoich spotkaniach z Feliksem Dzierżyńskim. Mówił, że tuż po rewolucji pomagał on Polakom wrócić do Ojczyzny – mówi Jan Duda.

Jako student, w Rembertowie w 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego i wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Służył w zarządzie kwatermistrzowskim i kierował elektrownią wojskową. Ukończył Kurs Oficerów Gospodarczych. Później studiował jeszcze na Politechnice Warszawskiej, a do 1939 r. pracował w Urzędzie Statystycznym. Nikodem Milewski był wielbicielem Marszałka Piłsudskiego, człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej i wielkiej mądrości życiowej.

Ruiny przy Złotej

W czasie II wojny światowej wiele osób z rodziny Milewskich doświadczyło tragicznych losów. Matka Nikodema i prababcia Prezydenta została wywieziona przez Niemców i jej losy do dzisiaj są nieznane.

Gdy Nikodem wrócił do stolicy po ucieczce z transportu do Katynia, okazało się, że jego dom rodzinny przy ul. Złotej przestał istnieć. – Żona opowiadała, że gdy była małym dzieckiem ojciec zabrał ją do Warszawy i pokazał ruiny domu rodziny Milewskich przy ul. Złotej – mówi ojciec Prezydenta. Po wojnie Nikodem wyjechał do brata do Radomska. Tam się ożenił z babcią przyszłego Prezydenta i mamą Janiny.

Odwiedzał patrona

Prezydent Andrzej Duda sercem związany jest z Krakowem. Nie oznacza to, że nie lubi Warszawy. – Ma przecież warszawskie korzenie. Poza tym jako dziecko czytał wszystkie książki o Powstaniu Warszawskim. Ma więc szacunek do stolicy ze względu na jej historię – mówi Jan Duda. – Gdy pojechałem z nim do Warszawy, jako 12-latek oprowadzał mnie śladami Powstania.

Gdy został wiceministrem sprawiedliwości w 2006 r. dostał służbowe mieszkanie na Mokotowie. Często przed pracą odwiedzał swojego patrona św. Andrzeja Bobolę w sanktuarium ojców jezuitów przy Rakowieckiej. To miejsce ma historyczne znaczenie dla rodziny Prezydenta. Dziadek Nikodem opowiadał, jak przed wojną zostały sprowadzone relikwie św. Andrzeja Boboli do stolicy. Dlatego też, gdy we wspomnienie liturgiczne św. Andrzeja Boboli urodził się przyszły Prezydent, nie było wątpliwości jakie będzie miał imię.

– Kilkakrotnie syn zawiózł mnie do sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie, gdzie modliliśmy się przed jego relikwiami. Zawsze powierzałam mu swojego syna, by prowadził go właściwymi ścieżkami – mówi Janina Milewska-Duda.

Tagi:
Warszawa prezydent Andrzej Duda Andrzej

Reklama

Prezydent Kielc nie dał zgody na paradę równości

2019-07-04 10:15

dziar / Kielce (KAI)

Względami bezpieczeństwa uzasadnia prezydent Kielc Bogdan Wenta swój brak zgody na zorganizowanie parady równości, zaplanowanej na 13 lipca. Jej organizatorzy spodziewali się około 500 uczestników. Na ten dzień zgłoszono też kilkanaście kontrmanifestacji - chciały je organizować m.in. kieleckie środowiska patriotyczne i katolickie.

Urząd Miasta Kielc
Bogdan Wenta

Decyzja prezydenta została podjęta po konsultacjach z przedstawicielami policji, straży miejskiej oraz biurem zarządzania kryzysowego. Do ratusza wpłynęło łącznie 19 zgłoszeń dotyczących zgromadzeń publicznych w dniu 13 lipca, na kiedy zaplanowany był marsz równości.

Organizatorzy zapowiedzieli, że będą odwoływać się do sądu.

- Jako człowiek i obywatel zawsze będę popierał formy okazywania wolności i równości. Dotyczy to również środowisk wykluczonych – mówił podczas konferencji prasowej Bogdan Wenta.

Z jego decyzji, a przede wszystkim z poczucia odpowiedzialności i dojrzałości środowisk, które blokowały marsz równości, jest zadowolony rzecznik kieleckiej kurii ks. dr Mirosław Cisowski. – Nie jest to kwestia braku tolerancji, tylko niezgody na profanowanie najświętszych symboli naszej wiary, co dzieje się podczas parad i marszów równości – tłumaczy.

Dodaje, że w Kielcach i w okolicach zbierane były w kościołach podpisy przeciwko marszowi. – Środowiska katolickie zmobilizowały się do tego już podczas Marszu Życia – mówi. Wymienia m.in. aktywność Akcji Katolickiej i róż różańcowych.

Bogdan Wenta argumentował, że w tym samym czasie odbywają się inne wydarzenia, m.in. Festiwal Harcerski. - Będziemy mieli gości spoza Kielc. Istnieje obawa napiętej atmosfery między uczestnikami marszu a kontrmanifestacjami – zauważył Wenta. Zaapelował do wszystkich środowisk o zorganizowanie wspólnego jednoczącego wydarzenia.

Krytycznie do decyzji prezydenta odnieśli się organizatorzy wydarzenia, którzy brali udział w konferencji prasowej. Zarzucili oni Bogdanowi Wencie dyskryminowanie środowisk LGBT oraz uprzywilejowanie grup prawicowych.

Mimo, że prezydent nie zgodził się na organizację parady równości, nie jest wykluczone, że do pochodu i tak dojdzie. Podobne zakazy były już uchylane przez sądy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Vincent Lambert nie żyje

2019-07-11 10:02

red/radio zet

Vincent Lambert, francuski pacjent z poważnym uszkodzeniem mózgu nie żyje - podaje AFP. Mężczyzna kilka dni temu został odłączony od aparatury podtrzymującej go przy życiu. 

Vincent Lambert zmarł w czwartek o godzinie 8:24 w Szpitalu Uniwersyteckim w Reims - powiedział AFP jego bratanek Francois Lambert.

Rodzice Francuza Vincenta Lamberta, pozostającego od ponad 10 lat w stanie wegetatywnym, zaakceptowali w poniedziałek decyzję o przerwaniu czynności podtrzymujących go przy życiu. 

Śmierć Vincenta jest teraz nieunikniona, możemy już tylko zrezygnować z walki. Tym razem to koniec.

Nasi prawnicy w ostatnich dniach robili co w ich mocy i starali się wyegzekwować apel ONZ o zawieszenie decyzji sądu. Na próżno

Czynności podtrzymujące przy życiu 42-letniego Lamberta zostały przerwane 3 lipca i były wykonaniem wyroku Sądu Kasacyjnego, który przychylił się do opinii lekarzy, twierdzących, że Francuz nie ma szans na odzyskanie przytomności.

Za zaprzestaniem zabiegów podtrzymujących go przy życiu występowały także żona Lamberta, którą wspierało sześcioro sióstr i braci mężczyzny.

Przeciwni decyzji sądu byli nadal rodzice Lamberta. Jego matka apelowała w ONZ w Genewie o pomoc, a adwokaci zapowiadali, że oskarżą o "morderstwo z premedytacją" lekarza, który nakaże wstrzymanie czynności utrzymujących Lamberta przy życiu. Zdaniem rodziców ich syn był niepełnosprawny, ale nie umierał.

Vincent Lambert uległ wypadkowi samochodowemu w 2008 roku. Mężczyzna doznał nieodwracalnego uszkodzenia mózg. Przy życiu utrzymywała go specjalistyczna aparatura.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: otwarcie wystawy "Śladami Jezusa"

2019-07-15 19:36

B. Sz.

Bożena Sztajner/Niedziela

W dniu 15 lipca 2019 roku Częstochowie otwarta została wystawa ”Śladami Jezusa”, przedstawiająca jedną z najważniejszych historii naszej cywilizacji w taki sposób, w jaki jeszcze nigdy nie została opowiedziana.

Zobacz zdjęcia: Otwarcie wystawy "Śladami Jezusa"

Wystawa składa się z ośmiu multimedialnych sal, które pozwalają przenieść się do Jerozolimy z roku 33, aby poznać kolejne rozdziały historii Jezusa z Nazaretu w formie wciągającej opowieści.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem