Mszy św. przewodniczył franciszkanin o. bp Piotr Kleszcz, a kazanie wygłosił ks. bp Semko Koroza z Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Łodzi. Już na początku kaznodzieja nadał spotkaniu osobisty ton mówiąc: „Wszystkim dziękuję za zaproszenie i za szansę przeżywania z wami tego Słowa”, przekazuję jednocześnie pozdrowienie i usprawiedliwienie od nieobecnego bp. Jana Cieślara z kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, którego „zwyczajnie zima zwyciężyła” i w wyniku choroby nie mógł do nas przybyć.
Centralnym punktem homilii stała się przypowieść z Ewangelii św. Łukasza o miłosiernym Samarytaninie. Bp Koroza przypomniał jej szerszy kontekst, zwracając uwagę, że pytanie uczonego w Piśmie nie było niewinną ciekawością, lecz próbą wystawienia Jezusa na próbę, a nawet na swojego rodzaju egzamin. A „Jezus zamiast wdawać się w polemikę, odwraca całą sytuację” – tłumaczył kaznodzieja, przez co pytający musi zmierzyć się z konsekwencjami własnych słów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Słuchacze zostali poprowadzeni przez kaznodzieję drogą z Jerozolimy do Jerycha - drogą nie tylko geograficzną, ale i symboliczną. Kapłan i lewita, wzory religijnej poprawności, przechodzą obok cierpiącego. Zatrzymuje się dopiero Samarytanin, postać pogardzana i uznawana za nieczystą. „Ten, który powinien przejść obojętnie, zatrzymuje się” - podkreślał bp Koroza, opisując gesty troski, opieki i hojności, które przekraczają wszelkie oczekiwania.
Kaznodzieja nie pozostawił wątpliwości co do przesłania przypowieści. „Samarytanin to Bóg, który pochyla się nad człowiekiem, a pobity człowiek to każda i każdy z nas” - mówił, dodając jednak, że historia ta jest także wezwaniem: mamy postępować wobec innych tak, jak Bóg postępuje wobec nas. „To nie chodzi o przenoszenie Mount Everestu na plecach, chodzi tylko o to, żebyśmy nie odwracali się obojętnie”.
Do tych słów nawiązał bp Piotr Kleszcz, przywołując poruszającą historię z życia Matki Teresy z Kalkuty. Zrezygnowała ona ze spotkania z papieżem, by pomóc leżącemu na ulicy człowiekowi. „On bardziej potrzebował twojej obecności niż ja” - miał powiedzieć papież Paweł VI, kiedy dowiedział się o postawie Matki Teresy. Biskup zakończył swoje wystąpienie prostym, ale wymagającym apelem, by w każdym człowieku dostrzegać obecność Chrystusa.
Ekumeniczne nabożeństwo w Pabianicach stało się więc czymś więcej niż liturgicznym wydarzeniem. Było przypomnieniem, że jedność chrześcijan zaczyna się tam, gdzie kończy się obojętność – na drodze, „przy której leży drugi człowiek”.
