Reklama

Kościół w Książu Wielkim coraz piękniejszy

2015-09-03 11:16

A. D.
Edycja kielecka 36/2015, str. 7

TD
Odrestaurowany ołtarz z obrazem św. Katarzyny adorującej Dzieciątko

Cały szereg prac, począwszy od renowacji ołtarza głównego przed ponad 10 laty, z przepięknym wizerunkiem Madonny z Dzieciątkiem godnym szkoły włoskich mistrzów, został wykonany w kościele w Książu Wielkim

Jedna z ostatnich inwestycji to kaplica św. Anny z wizerunkiem św. Katarzyny, renowacja dzwonnicy, zakup i zainstalowanie nowych okien. W kaplicy św. Anny został w 2013 r. odnowiony ołtarz, pozostała jeszcze polichromia. Na zasuwie obrazu znajduje się postać Najświętszej Maryi Panny z Dzieciątkiem, której ślubuje św. Katarzyna. Jest to kopia słynnego artysty włoskiego Corregia z początku XX wieku. Tak o kaplicy pisze ks. Jan Wiśniewski w „Historycznym opisie kościołów, miast, zabytków i pamiątek…”: „Od południa przylega do głównej nawy kaplica św. Anny, fundacyi Myszkowskich w XVI w., zakończona okrągłą, lekką rotundą. W tej kaplicy stoi ołtarz św. Anny, nauczającej Najświętszą Panienkę. Na zasuwie obraz dobrego pędzla (kopia Corregia) wyobraża Najświętszą Maryję Pannę z Dzieciątkiem, któremu ślubuje św. Katarzyna”.

W 2014 r. została przeprowadzona renowacja dzwonnicy z 1735 r., drewnianej, z trzema dzwonami, za kwotę 18 tys. zł. Dzwon „Jan” jest datowany na 1873 r., „Zygmunt” – 1903 r., „św. Wojciech” – został wymieniony na nowy. W 2015 r. zainstalowano 8 dużych okien i 3 małe, będące wierną kopią okien pierwotnych. Prace przy oknach, pod nadzorem konserwatorskim, zrealizowano za kwotę 100 tys. zł. – Nasza parafia liczy 2400 ludzi, ale jest wrażliwość na potrzeby kościoła i ofiarność. Duże, dające piękne efekty wizualne inwestycje przeprowadzamy w oparciu o własne fundusze – podkreśla ks. kan. Edward Nowak, proboszcz parafii.

Tę opinię potwierdzają zrealizowane prace konserwatorko-renowacyjne z ostatniej dekady, obejmujące m.in.: ołtarz główny, organy, posadzkę, stalle, nowe dębowe ławki, ołtarz (zwrócony twarzą do ludzi), ambonkę, ławy dla ministranta i celebransów, bramę z ogrodzeniem i z fragmentem muru. Ksiądz Proboszcz wymienia spore kwoty za wykonanie tych prac: 250 tys. zł, 45 tys. zł, 65 tys. zł, 16 tys. zł, 72 tys. zł, 48 tys. zł, 35 tys. zł, 40 tys. zł… Wychodzi z tego konkretna suma, którą parafia była zdolna zainwestować w swój kościół.

Reklama

W 2016 r. planuje się odnowienie ołtarza w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej. Tam znajduje się obraz „Chrzest Pana Jezusa” autorstwa Franciszka Smuglewicza. Kaplica została zbudowana na podstawie kwadratu, zwieńczona sklepieniem krzyżowym. Być może była ona pierwotnie dedykowana Najświętszej Maryi Pannie, a potem św. Janowi Chrzcicielowi.

Obecny kościół parafialny pw. św. Wojciecha w Książu Wielkim był wzmiankowany w źródłach już w 1325 r. Nieopodal niego znajduje się również drugi kościół pw. Ducha Świętego. Jego wybudowanie związane jest z zakonem augustianów, sprowadzonych tutaj przez Spytka z Melsztyna, który w 1381 r. objął Książ Wielki w posiadanie.

Według relacji Jana Długosza, w 2. poł. XV wieku był w Książu kościół murowany. W XVI wieku został zamieniony na zbór kalwiński, był rozbudowywany w XVII i na początku XX wieku.

Prezbiterium kościoła jest dwuprzęsłowe, zamknięte wielobocznie, z gotyckimi gzymsami, szersza nawa jest prostokątna, trójprzęsłowa. Przy nawie – kaplice Matki Bożej Częstochowskiej i św. Anny, barokowe; w 1904 r. dobudowano kaplicę Matki Bożej Anielskiej. Ołtarze – główny i pięć bocznych, są późnobarokowe. Wnętrze kościoła zachowało późnorenesansowy charakter.

Największy rozkwit gospodarczy miasteczko przeżywało w XVI wieku, kiedy stało się ośrodkiem powiatowym. W 1582 r. miasto zakupił ród Myszkowskich, który sprowadził słynnego florentczyka Santiego Gucciego. W 1601 r. Książ stał się częścią ordynacji pińczowskiej Myszkowskich. Ostatni właściciele Książa Wielkiego – Wielopolscy – nabyli miasto w 1725 r. wraz z całą ordynacją pińczowską. W 1869 r., po klęsce powstania styczniowego, Książ Wielki podzielił los wielu innych miasteczek i tak jak one został pozbawiony praw miejskich.

Tagi:
Kościół renowacja parafia

Reklama

Mają za co dziękować

2018-12-18 11:05

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 51/2018, str. VIII

W drugą niedzielę Adwentu w zaklikowskiej parafii podsumowano prowadzone od kilkunastu miesięcy prace renowacyjne miejscowej świątyni parafialnej. Dziękczynieniu przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz

Ks. Adam Stachowicz
Wierni wypełnili świątynię w Zaklikowie

Wraz z Biskupem Ordynariuszem Eucharystię sprawowali ks. Stanisław Zioło, dziekan zaklikowski, ks. Michał Mierzwa, miejscowy proboszcz, ks. Rafał Kułaga, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu, oraz ks. Janusz Mierzwa. We wspólnej modlitwie uczestniczyli parlamentarzyści, przedstawiciele władz samorządowych, osoby zaangażowane w prowadzenie i wykonanie całego projektu renowacyjnego świątyni, dzieci i młodzież z parafialnych grup duszpasterskich, harcerze z działającej przy parafii drużyny harcerskiej „Brzask” oraz młodzi z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Liturgię swoim śpiewem uświetnił chór parafialny oraz schola młodzieżowa i dziecięca, które na zakończenie wspólnej modlitwy zaprezentowały krótki koncert pieśni religijnych – informuje ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii.

Podczas homilii Biskup dużo miejsca poświęcił odnowie liturgicznej. – Odwiedzając parafie, widzę, że w wielu świątyniach prowadzone są prace konserwatorskie bądź remontowe. Dzięki temu stają się one piękniejsze, jak przystało na Dom Boży, bardziej przyjazne ludziom i oczywiście ratujemy zabytki. Cóż z tego, że świątynia jest ładna i funkcjonalna, jeśli Msze św. odprawiane są niedbale i pośpiesznie, jeśli do rzadkości należą adoracje i nieszpory, a ministranci nie służyli już dawno w pełnej asyście i brakuje scholi. Tymczasem liturgia jest sercem Kościoła i jeżeli ona choruje znajdujemy się w poważnym niebezpieczeństwie. Byłoby wskazane, żeby okres Adwentu służył ożywieniu życia liturgicznego. Liturgia przygotuje nas najlepiej na przyjście Chrystusa i pozwoli je przeżywać w duchu wiary. Same Roraty nie wystarczą. W liturgii powinni rozmiłować się w pierwszej kolejności księża, i to już od czasów seminarium, aby następnie uczyć tej miłości wiernych. Przez nią bowiem uczestniczymy w zbawczej ofierze Chrystusa, z niej mamy czerpać inspiracje do budowania wzajemnych relacji i siły potrzebne do głoszenia Ewangelii – mówił bp Krzysztof Nitkiewicz.

Dzięki zaangażowaniu wielu osób barokowa świątynia na nowo nabrała piękna, a podczas prac odkryto zabytkowe malowidła. Jednak troska o materialną budowlę to tylko jeden z elementów utrwalania wspólnoty parafialnej. Od kilkunastu miesięcy przy parafii działa oratorium, w którym gromadzą się poszczególne grupy duszpasterskie.

– Dzięki pozyskanym środkom i wkładowi własnemu parafii przez szesnaście miesięcy udało się przeprowadzić prace renowacyjne. Na czas remontu „wyłączyliśmy” ten kościół z użytku liturgicznego. Remont kościoła to tylko element materialny innego dużego projektu ożywienia duchowego i duszpasterskiego parafii. Sanitas, sapientia i sanctitas (zdrowie, mądrość, świętość), to trzy filary, na których budowana jest wspólnota parafialna w Zaklikowie. Zaczerpnięte są od ks. Jana Bosko, wielkiego wychowawcy młodzieży i duszpasterza. Ten program powoli wcielamy w życie, organizując grupy duszpasterskie i formacyjne. Przed nami jeszcze kilka wyzwań, tak by powstał kompleks, w którym dzieci i młodzież znalazłyby miejsce spędzania czasu i odpowiedniej formacji. W ciągu tygodnia w różnego rodzaju spotkaniach formacyjnych uczestniczy ok. 300 osób z ponad 20 grup parafialnych. To duże wyzwanie dla księży, animatorów i wychowawców, jednak już przynosi ono wspaniałe efekty – podkreśla ks. Michał Mierzwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niedziela Bożego Miłosierdzia pod hasłem „Miłosierdzie źródłem pojednania”

2019-04-23 16:33

md / Kraków (KAI)

„Miłosierdzie źródłem pojednania” to hasło tegorocznych obchodów Niedzieli Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. „Poszukujemy nadziei dla współczesnego świata i pragniemy, by Boży pokój zamieszkał w naszych sercach” – mówił o przesłaniu święta kustosz łagiewnickiego sanktuarium, ks. prałat Franciszek Ślusarczyk.

Fot. Janusz Rosikon/Rosikon Press

Hasłem tegorocznego święta są słowa „Miłosierdzie źródłem pojednania”. „Tego pojednania doświadczamy najpierw sami, zwłaszcza w sakramencie Bożego Miłosierdzia, w spotkaniu osobistym, serdecznym z Jezusem miłosiernym. Owocem tego spotkania i pojednania z Bogiem powinno być dzielenie się tym darem z innymi” – wyjaśniał ks. Franciszek Ślusarczyk.

Kapłan przypomniał, że od 75 lat w sanktuaryjnej kaplicy umieszczony jest cudowny obraz Jezusa Miłosiernego. „Przedstawia on Jezusa, który po zmartwychwstaniu objawia się przerażonym uczniom i obdarza ich swoim pokojem” – mówił, dodając, że dar pokoju jest niezwykle potrzebny współczesnemu światu.

Pielgrzymi przybywający do sanktuarium w Łagiewnikach zobaczą nowy element – Drogę Miłosierdzia, która poprowadzi przez pasaż od Domu Duszpasterskiego do bazyliki. Podzielona jest ona na trzy części, każda z nich – na siedem stacji. Wykonane w szkle obrazy uzupełnione są tekstami do rozważań. To fragmenty zaczerpnięte z Ewangelii, Dzienniczka św. Faustyny, nauczania św. Jana Pawła II o Bożym Miłosierdziu oraz teksty rozważań twórcy Drogi Miłosierdzia, ks. prałata Ślusarczyka. Każda plansza dodatkowo będzie wyposażona w kod QR, dzięki któremu można ściągnąć aplikację i obejrzeć filmiki ilustrujące poszczególne stacje nabożeństwa.

Tradycyjnie święto Bożego Miłosierdzia rozpocznie się w Łagiewnikach już w sobotę wieczorem nocnym czuwaniem. Rano Msze św. w bazylice odprawiać będą rektor krakowskiego seminarium duchownego ks. Andrzej Tarasiuk o godz. 6.00 i bp Damian Muskus OFM o godz. 8.00. O godz. 10.00 przy ołtarzu polowym rozpocznie się centralna Msza św. pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego, która będzie transmitowana przez TVP1. O godz. 12.00 w bazylice Mszę św. odprawi bp Jan Szkodoń, o godz. 15.00 Godzinie Miłosierdzia przewodniczyć będzie ks. Franciszek Ślusarczyk. O godz. 16.00 przy ołtarzu polowym Mszę św. odprawi kard. Stanisław Dziwisz, a o godz. 18.00 – honorowy kustosz Łagiewnik, bp Jan Zając.

Od rana do wieczora na wiernych będą czekać spowiednicy, gotowi do udzielenie sakramentu również w językach obcych. Wydarzeniem towarzyszącym obchodom święta będzie Festiwal Miłosierdzia, podczas którego w krakowskim kinie Kijów wyświetlane będą filmy o tematyce religijnej.

W związku ze spodziewanym zwiększonym zainteresowaniem pasażerów transportem zbiorowym oraz w celu ułatwienia dojazdu wiernych do Łagiewnik, zostaną wprowadzone zmiany w funkcjonowaniu komunikacji w Krakowie. Kursować będą dodatkowe linie autobusowe i tramwajowe. Szczegóły znaleźć można stronie internetowej łagiewnickiego sanktuarium.

Co roku do krakowskich Łagiewnik pielgrzymuje ok. 1,5-2 mln wiernych z kraju i zagranicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. prof. Krzysztof Pawlina: seminaryjna formacja księży nie wystarcza

2019-04-24 12:55

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Życie pokazuje, że seminaryjna formacja księży nie wystarcza; "Dzisiaj mentalność młodzieży zmienia się tak szybko, że młody człowiek, który przyszedł do seminarium, po sześciu latach już młodych ludzi nie rozumie" - mówi w rozmowie z KAI ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Papieskiego Wydziału Teologii w Warszawie.

Archiwum PWTW
Uczelnie dzisiaj bardzo często przekazują tylko informacje, nie interesują się formacją człowieka – mówi ks. prof. Krzysztof Pawlina

Ks. prof. Krzysztof Pawlina: Badania pokazują, że młodzi ludzie szukają duchowości, że jest w nich dostrzegalna tęsknota za Bogiem, a z drugiej strony jest ich coraz mniej w Kościele, jakby ten Kościół nie był dla nich miejscem spotkania z Bogiem. Dlatego uznałem, że warto przemyśleć, jak przygotować albo „przebudować” część duszpasterzy po to, żeby tę tęsknotę za Bogiem młodzi mogli zrealizować. Bo najwidoczniej coś z nami, duszpasterzami, jest nie tak, skoro nie potrafimy znaleźć wspólnego języka albo nie potrafimy być dobrymi świadkami, a może nie mamy właściwych narzędzi. To pokazuje konieczność dobrego przygotowania duszpasterzy do profesjonalnej pracy z młodzieżą, która stanowi przecież specyficzną, niejednorodną i ciągle zmieniającą się grupę.

KAI: Nieprzypadkowo zbiega się to chyba z niedawnymi Światowymi Dniami Młodzieży, synodem o młodych czy publikacją adhortacji „Christus vivit”…

- Tak, nasza Szkoła Duszpasterzy Młodzieży jest po prostu odpowiedzią Papieskiego Wydziału Teologicznego, a więc uczelni papieskiej, na głos i prośbę samego papieża. Adhortacja sama nie przełoży się na życie. Miałem jeszcze jedną motywację – w ubiegłym roku na rzymskiej Salezjanie [Uniwersytet Salezjański - przyp. KAI] uczestniczyłem w sympozjum na temat młodzieży. Około 600 uczestników, w większości ze szkół salezjańskich. Wygłosiłem tam referat, a podczas tego kilkudniowego pobytu przyszła mi do głowy myśl, że w Polsce nie ma ośrodka akademickiego zajmującego się duszpasterstwem młodzieży. Ta myśl dręczyła mnie, aż uznałem, że nasza uczelnia może to zrobić.

- A formacja seminaryjna nie wystarcza do bycia dobrym duszpasterzem, również młodzieży?

- Życie pokazuje, że nie wystarcza. Dzisiaj mentalność młodzieży zmienia się tak szybko, że młody człowiek, który przyszedł do seminarium, po sześciu latach już młodych ludzi nie rozumie. Nam się tylko wydaje, że ich rozumiemy i mamy jakieś propozycje, które odpowiadają na ich zapotrzebowania. Po drugie, uważam, że ogólne przygotowanie seminaryjne jest dziś niewystarczające do pracy z młodzieżą. Młodym trzeba zaproponować coś więcej niż tylko duszpasterstwo, jakie mamy dzisiaj w parafii. To, co kiedyś może pomagało ludziom zbliżyć się do Pana Boga, dla młodego pokolenia dziś bywa po prostu nudne. Jeśli się dzisiaj do młodego człowieka nie wyjdzie z takim narzędziem, które go dotyka, to Kościół może sobie opowiadać wiele rzeczy, ale to nie będzie dla młodych przystępne.

- Wielu z nas, duszpasterzy, ma takie przekonanie, że mamy Ewangelię, dobrą nowinę, i to jest niezmienny skarb w Kościele, który wystarczy tylko głosić. Jednak młode pokolenie ma inne podejście. Dla dzisiejszej młodzieży prawdziwe jest to, co użyteczne, co działa. Ewangelia w takim bezpośrednim dotknięciu tak szybko nie działa. I tu następuje rozejście się dwóch dróg – księży, którzy mówią: „nie przejmujmy się, róbmy swoje, kiedyś to zadziała” i pokolenia młodych ludzi, którzy mówią: „to nie działa, chyba nie jest prawdziwie, więc zostawmy to”. Nie wystarczy posiąść prawdę, trzeba jeszcze wiedzieć, co z nią zrobić. To jest zadaniem duszpasterzy w pracy z młodzieżą i to jest zadanie naszej Szkoły Duszpasterzy: co zrobić z Ewangelią, żeby to, co jest skarbem, skarbem się ujawniało?

- Myśli Ksiądz, że duszpasterze będą tu chętnie przychodzić? Skoro, jak Ksiądz zauważył, uważają, że dobrze sobie radzą?

- Jest wielu ludzi w Polsce, wielu księży, którym zależy na młodym pokoleniu. Są też ludzie, którzy ciągle się czegoś uczą. Większości chyba rzeczywiście wystarcza to, co wynieśli np. ze studiów. I szkoda. Bo dzisiaj świat tak się zmienia, że w każdej dyscyplinie ktoś, kto przestaje pracować, przestaje w ogóle czuć, co się dzieje w życiu. Dzisiaj, żeby czuć życie, trzeba się ciągle rozwijać, trzeba się uczyć. Nasza szkoła nie jest tylko dla pasjonatów, ale też jest głosem sumienia dla tych, co nic nie robią. Bo dzisiaj powinno nas zaboleć, że młodzi ludzie zostawiają Kościół i nie chcą słuchać duszpasterzy. Pomijam problemy moralne czy skandale, które się pojawiły ostatnio, to nie one decydują o ciekawości i skuteczności Ewangelii. One mówią czasem o naszej biedzie. Uważam natomiast, że jest wielu księży w Polsce, którzy szukają sposobu, jak skutecznie dotrzeć do młodych. Dla nich ta szkoła może być wielką pomocą.

- Co będzie w niej atrakcyjnego? Czego ci duszpasterze nie znajdą w podręcznikach?

- To nie jest szkoła z wykładami, to jest szkoła z warsztatami. Dlatego nie chcę przyjąć wielu ludzi. Zależy mi na dwóch małych grupach warsztatowych, gdzie chętni będą uczyć się relacji z ludźmi, będą mogli przepracować samego siebie, żeby nie być tylko jakimś liderem czy coachem, ale człowiekiem Boga. Dlatego oprócz warsztatów psychologicznych będzie także część modlitewna. Ona z kolei nie będzie polegała na uczeniu się jakichś formuł, a będzie wprowadzeniem w taką modlitwę, którą nasz absolwent może zaproponować młodym ludziom. I trzeci taki filar, na którym opiera się Szkoła Duszpasterzy, to po prostu „oprzyrządowanie” w języku przepowiadania. Język, który młodzież dzisiaj zna, pochodzi często ze świata wirtualnego, z mass mediów. Natomiast kazania, które my głosimy, wydają się im często jakby nie z tego świata. Stąd język i sposób przepowiadania są bardzo ważne. Również w kwestii spowiedzi młodych ludzi dzisiaj. Kolejna rzecz, która dotyczy życia duchowego: jak je w ogóle prowadzić? Jak towarzyszyć w tym młodemu człowiekowi? Duszpasterz w naszej szkole zdobędzie narzędzia do pracy z młodymi ludźmi, żeby móc im efektywnie i rozwojowo służyć.

- Co duszpasterze wyniosą z warsztatów psychologicznych?

- Będzie na nich poruszona kwestia budowania relacji, ale również odkrywania potrzeb młodego człowieka, odkrywania emocji i odpowiadania na nie. Nie zabraknie też problemów trudnych i delikatnych – młode pokolenie dzisiaj gubi sens życia, wielu młodych ludzi jest w depresji, rośnie liczba samobójstw. Dlaczego? Bo świat, w którym żyją, przestał być ciekawy i nie widzą szerszych horyzontów. Jak dostrzec takie niepokojące stany u młodych, jak im pomóc, gdzie skierować?

- Kim są prowadzący?

- Są wśród nich biskupi i księża, którzy już mają doświadczenie, prowadzą dobre duszpasterstwa młodzieży; są psychologowie; są osoby prowadzące np. dominikańską Szkołę Kaznodziejstwa z Łodzi, jest ekipa portalu Stacja7.pl, która również przygotowywać będzie do przepowiadania. Nie zabraknie okazji do wymiany doświadczeń z osobami, które osiągnęły już konkretne sukcesy, są profesjonalistami. Jeszcze raz zaznaczę – to nie będzie teoretyczna, a bardzo praktyczna szkoła.

- A czy w tej szkole też jest jakaś przestrzeń dla świeckich liderów wspólnot?

- Na razie nie. Rozpoczynam od księży, ale nie wykluczam, że na listy rezerwowe zapiszę siostry zakonne albo ludzi świeckich. Księża są priorytetem, bo oni dzisiaj potrzebują pomocy. Księża potrzebują pomocy, żeby młodzieży pomóc.

- Ksiądz od lat naukowo zajmuje się m.in. religijnością młodych.

- Badam kondycję religijną młodego pokolenia, ich cele życiowe. Mam pewne rozeznanie, kim młodzi ludzie są, piszę o młodych ludziach i do młodych ludzi. I pomyślałem, że w końcu warto coś dla nich zrobić w praktyce. Ta szkoła pośrednio jest właśnie dla młodych ludzi, formujemy księży dla nich. Oczywiście łatwiej byłoby mi napisać książkę niż stworzyć szkołę. Jest to produkt autorski zespołu z Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie. Zdobyta teoretyczna wiedza i doświadczenie stanowią pewną bazę dla tej szkoły, ale my tu nie chcemy księżom mówić, kim młodzież jest, tylko jak sprawić, by Jezus był ich przewodnikiem życia, żeby młodzi ludzie załapali sens. To jest o tyle ważne, że środowisko wiary może być takim środowiskiem zastępczym, gdy młodzi ludzie nie mają żadnej bezpiecznej i rozwojowej przestrzeni dla siebie.
Chciałbym, żeby młodzi zobaczyli, że są księża, którzy prowadzą ich nie tylko na poziomie horyzontalnym, ale prowadzą ich głębiej, bo oni tego potrzebują. Młodzi księża też muszą sobie powiedzieć, że jeśli chcą swoje kapłaństwo ofiarować, to trzeba się zdecydować na stracenie swojego czasu. Bo dzisiaj młodych ludzi najbardziej pociąga duszpasterz, który po prostu dla nich jest, towarzyszy im, siedzi i z nimi rozmawia, a oni wiedzą, że mogą do niego przyjść. Tak jak Chrystus w tabernakulum który jest obecny 24 godziny na dobę i każdy, kto chce, może do Niego przyjść. Takiego duszpasterza ja chciałbym mieć jako młody człowiek. Takiego księdza, do którego się idzie ze wszystkim: po radę, po towarzyszenie, żeby się czymś podzielić.
Myślę, że te wszystkie akcje ogólnopolskie, ogólnoparafialne, są ważne wtedy, kiedy istnieje więź osobista z Bogiem. I my się bardzo często nastawiamy na jakieś fajerwerki, gubiąc tę podstawową tkankę - budowanie relacji ludzko-boskich. I tutaj jest bardzo potrzebne inne spojrzenie, że dziś nie potrzeba happeningów - potrzeba człowieka dla człowieka. Księdza, duchownego dla człowieka, który się uczy życia. Dlatego dziś taka potrzeba zrozumienia, że efektywność dla duchowości nie opiera się na czymś zewnętrznym, ale na czymś wewnętrznym. I to wewnętrzne zrozumienie, co się powinno zrobić, jest dla tej szkoły zasadnicze.

- Tymczasem starsi, również księża i duszpasterze, często narzekają na młodych, wskazują jako odnośnik swoje czasy...

- Młodzi ludzie się gubią. Ale to nie znaczy, że oni są źli. Brakuje wskazań, kierunków. I jak teraz prowadzić duszpasterstwo, które nie jest narzucaniem, ale towarzyszeniem? Jak tworzyć spotkania, które są propozycją, a nie naganianiem ludzi do czegoś? Dziś też młodzi ludzie potrzebują wspólnot. I my jako duchowni musimy wiedzieć, że nie chodzi tylko o wspólnotę dla sympatycznego spędzania czasu i zagłuszania samotności, ale wspólnoty kościelnej, eklezjalnej – wspólnoty, która żyje dla Boga i żyje Bogiem. Budowanie wspólnoty na chwałę Boga jest czymś więcej niż zorganizowaniem gry w piłkę albo pogranie na gitarze. Jeśli któremuś z księży chodzi właśnie o takie pełne oddania życie kapłańskie, to ta szkoła jest propozycją, jak rozwinąć takie pragnienie w sobie, utrzymać je i realizować.

- Jest psychologia, jest kwestia języka, kaznodziejstwo. A jak z liturgią?

- Jednym z elementów tej szkoły są pewne formy modlitewne i liturgiczne. Widzimy, że są ośrodki, które są bardzo mocne liturgicznie, gdzie przyciąga ludzi modlitwa kontemplacyjna, modlitwa liturgiczna ze śpiewem, który wprowadza pewien klimat. I taką propozycję pokażemy. Ale jestem na tyle realistą, że nie da się tego w pełni zrobić w każdej parafii. Bo do tego trzeba mieć zaplecze, trzeba mieć ludzi. Chcę pokazać księżom, że taki sposób bycia Kościołem staje się miejscem, do którego ludzie przychodzą. Kościół buduje Kościół. Jest na pewno dziś problem kontemplacji, liturgii, która wprowadza w życie i kazań będących prawdziwym pokarmem dla ducha. Młodzi ludzie chętnie wchodzą w coś, czego świat nie daje, a świat nie daje ciszy, nie daje piękna liturgii i nie daje pięknego słowa. To są elementy, które wprowadzają w inną przestrzeń. I jeśli to się potrafi organizować, to ktoś, kto przychodzi do Kościoła, odnajduje się bliżej Boga, w innym świecie. I tego chcielibyśmy nauczyć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem