Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Rolnicy podziękowali za plony

„Plon niesiemy, plon, przed Twój, Boże, tron! To, co w polu bujnie kłosi, przed Twój ołtarz lud przynosi!”. Zgodnie z wielowiekową tradycją, znów nadszedł czas podziękowania Panu Bogu za plony. W niedzielę 23 sierpnia w wielu parafiach składano Bogu dziękczynienie, które miało wymiar parafialny, gminny, a nawet powiatowy

Niedziela zamojsko-lubaczowska 36/2015, str. 4-5

[ TEMATY ]

dożynki

Joanna Ferens

Dożynkowe wieńce wyglądają cudnie

Korytków Duży

W Korytkowie Dużym odbyły się dożynki gminno-parafialne, które otworzył barwny korowód wieńców dożynkowych. Mieszkańcy 16 miejscowości z gminy Biłgoraj, ubrani w ludowe stroje, przygotowali piękne, dożynkowe wieńce, z których każdy miał swoją wymowę i symbolikę. W darze przynieśli także chleb – owoc ziemi i pracy rąk ludzkich, który następnie został podzielony pomiędzy wszystkich przybyłych na dożynki. Chwilę potem rozpoczęła się Suma dożynkowa celebrowana przez diecezjalnego duszpasterza rolników, pszczelarzy i sołtysów ks. Józefa Bednarskiego, proboszcza z parafii w Dąbrowicy. Ks. Józef w imieniu całej gminy dziękował Bogu za urodzaj ziemi, za plony i za chleb, a także za to, że ominęły nas różne klęski, a łaskawa ziemia wydała plon dla ludzi i zwierząt. – W każdym położeniu dziękujcie – zachęca w Liście do Tesaloniczan św. Paweł Apostoł. Dziś pełni radości jesteśmy zgromadzeni na dziękczynnej modlitwie, bo chcemy podziękować Bogu za to, że pobłogosławił naszej pracy, że udzielił bogactwa deszczu i promieni słońca, że pozwolił wzejść, rozwijać się i zaowocować temu, co zostało posiane i posadzone – podkreślał ks. Bednarski.

Po Eucharystii, podczas uroczystego otwarcia dożynek, głos zabrali zaproszeni goście, a także gospodarz gminy wójt Wiesław Różyński, który dziękował wszystkim rolnikom za trud włożony w pracę na roli. – Dożynki są uroczystym zakończeniem całorocznej pracy rolnika. Są też wyrazem radości i podziękowania Panu Bogu za zbiory. Ta stara i wymowna tradycja przetrwała wiele wieków. Polski rolnik kłania się Matce Ziemi, ponieważ plony zawdzięcza nie tylko własnej pracy, ale i błogosławieństwu Bożemu, które tej pracy towarzyszyło – powiedział Wójt Biłgoraja.

Tradycja dożynek w Polsce sięga prawdopodobnie już XVI wieku, gdy na naszej ziemi rozwinęła się folwarczno-dworska gospodarka. Od samego początku święto to miało charakter ludowy i połączone było z wieloma wyjątkowymi obrzędami, m.in. z wiciem słomianego wieńca, który poświęcony podczas uroczystości miał zapewnić dostatek i szczęście. – W gminie Biłgoraj bardzo uroczyście świętujemy dożynki i zazwyczaj łączymy je z parafią, w której obecnie się odbywają. Wynika to z wielowiekowej tradycji, kiedy to na zakończenie żniw i prac polowych ludzie spotykali się, aby razem cieszyć się ze zbiorów. Symbolem dożynek są przepiękne wieńce, wite z kłosów zbóż, przyozdabiane owocami, wstążkami i kwiatami – zauważyła dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Biłgoraju, Celina Skromak.

Reklama

Podczas części artystycznej dożynek w Korytkowie Dużym można było zobaczyć premierowe widowisko dożynkowe w wykonaniu mieszkańców Korytkowa, posłuchać występu Orkiestry Dętej z Obszy i spektaklu muzycznego „Volare Cantare” w wykonaniu Centrum Sztuki Wokalnej z Rzeszowa. Nastąpiło także rozstrzygnięcie konkursu na najpiękniejszy wieniec dożynkowy, a przed publicznością wystąpiły gminne ludowe zespoły śpiewacze.

Łukowa

23 sierpnia za tegoroczne plony dziękowała Bogu społeczność gminy Łukowa. Tradycyjne dożynki rozpoczęły się od korowodu dożynkowego, który wyruszył sprzed kościoła parafialnego, a zakończył się na placu przed Urzędem Gminy, gdzie odprawiona została uroczysta Msza św. dziękczynna w intencji rolników, celebrowana przez proboszczów z Chmielka i Łukowej, ks. Marka Tworka i ks. Waldemara Kostrubca. Podczas Eucharystii kapłani podkreślali, że niezwykle ważne jest podziękowanie za dar płodów ziemi, bo dzięki nim człowiek może godnie żyć i nie być głodnym, jednakże nie byłoby nic bez Bożego błogosławieństwa.

Wójt Gminy Łukowa Stanisław Kozyra podkreślił znaczenie świeżego chleba, upieczonego z tegorocznych zbóż, będącego owocem współdziałania Stwórcy i człowieka. Ponadto podziękował też rolnikom za ich trud i pracę oraz podsumował działania samorządu.

Reklama

Świętu plonów w Łukowej towarzyszyła wystawa garncarstwa, wikliniarstwa i rękodzielnictwa. Dożynki, połączone także z festynem rodzinnym z darmowym placem zabaw dla dzieci, zakończyła zabawa dożynkowa.

Tarnogród

Tego samego dnia za tegoroczne zbiory dziękowała gmina Tarnogród. Uroczystości dożynkowe odbyły się na stadionie sportowym w Różańcu Pierwszym, z udziałem rolników, strażaków, władz samorządowych i zaproszonych gości oraz przedstawicieli instytucji działających w obszarze rolnictwa. Rozpoczęły się tradycyjnie od korowodu dożynkowego, w którym dziękczynne wieńce do ołtarza nieśli przedstawiciele miasta Tarnogród oraz wiosek Luchowa Dolnego, Luchowa Górnego, Woli Różanieckiej, Różańca Drugiego oraz Różańca Pierwszego. Pochód dożynkowy zamykały dzieci i młodzież.

– Z wielką radością rozpoczynamy Sumę dziękczynną Bogu za tegoroczne plony naszej ziemi. Chcemy także w naszych modlitwach wspomnieć tych, którzy w ziemskiej pielgrzymce uprzedzili nas w drodze do Domu Ojca. Łączymy w tej Mszy św. nasze trudności i radości, wszystko to razem z chlebem ofiarujemy Bogu – mówił we wstępie do Eucharystii ks. Józef Godzisz, proboszcz parafii w Różańcu.

Z kolei ks. Jerzy Tworek, dziekan dekanatu Tarnogród, w okolicznościowej homilii zwrócił uwagę uczestników Mszy św. na znaczenie chleba jako owocu ludzkiej pracy i Bożej łaski. Przypomniał, że chleb jest podstawowym pokarmem człowieka, tym, co na stole najświętsze, tym, co dzielimy sprawiedliwie, czym witamy gości wchodzących w progi naszych domów oraz nowożeńców rozpoczynających wspólne życie. – Za ten dar Bożej łaski i ludzkiej pracy dziękujmy za każdym razem, gdy bierzemy chleb w swe dłonie – apelował Kapłan.

Za trud rolnikom podziękował również burmistrz Tarnogrodu Eugeniusz Stróż, mówiąc: – Nasza polska tradycja nakazuje po skończonej pracy i zebraniu plonów podziękować Bogu za owoce ziemi, a rolnikom za włożony trud i pracę, których owocem jest chleb – symbol dostatku, a także podstawa naszych posiłków. Zbiory zależą od wielu czynników, na które nie mamy bezpośrednio wpływu. Drodzy rolnicy, w czas dożynek, waszego święta, składam wam podziękowania za pracę i życzę pomyślności. Burmistrz, odbierając od starostów dożynkowych chleb, obiecał, że ten chleb pachnący rolą i ludzką pracą dzielił będzie sprawiedliwie.

Podczas okolicznościowych wystąpień poruszano trudne tematy związane z rynkami zbytu i cenami płodów rolnych, kwestie dopłat do produkcji rolnej, zasady funkcjonowania grup producenckich i spółdzielni oraz kwestie związane z nabywaniem ziemi przez cudzoziemców.

2015-09-03 11:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pszczelarskie dożynki

Niedziela bielsko-żywiecka 40/2019, str. 3

[ TEMATY ]

dożynki

PB

Nowy sztandar pszczelarzy został poświęcony

– Przychodzimy dziś z dziękczynieniem za pszczoły, pszczelarzy, przesłanie, jakie przekazują pszczoły, gdy na nie patrzymy, i za owoce ich pracy – powiedział bp Edward Białogłowski podczas 37. Ogólnopolskich Dni Pszczelarza w Bielsku-Białej

Msza św. celebrowana przez bp. Romana Pindla i bp. Edwarda Białogłowskiego w stolicy Podbeskidzia była religijnym akcentem pszczelarskiego dziękczynienia za plony. W modlitwie uczestniczyli przedstawiciele branży pszczelarskiej, delegaci i związkowcy struktur Polskiego Związku Pszczelarskiego, samorządowcy i politycy. Razem z duchownymi modlił się także bp diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego Adrian Korczago.

W kazaniu duszpasterz rolników i pszczelarzy podkreślił znaczenie pszczół w gospodarce człowieka. – Dziękujemy Panu Bogu za pszczele rodziny, bo one nas także pouczają. Przede wszystkim są mistrzami organizowania życia rodzinnego. Pszczoły żyją w rodzinie. Podziwiać trzeba, jak bardzo zorganizowanymi są pszczele rodziny. Jak bardzo są zdyscyplinowane, jak niezmiernie są pracowite, jak dbają o czystość swojego mieszkania, o jego klimat. Dziękujmy za te dary, które Bóg zsyła przez życie i pracę tych stworzeń – mówił bp Białogłowski. Hierarcha podziękował pszczelarzom troszczącym się o pasieki i tym, którzy dbają o sady i pola służące pszczołom.

Podczas liturgii bp Roman Pindel poświęcił sztandar Beskidzkiego Związku Pszczelarzy „Bartnik”. Na koniec pobłogosławił zebranych u podnóża Dębowca wiernych relikwiami św. Ambrożego, patrona pszczelarzy. Celebrację upiększył swoim śpiewem Zespół Pieśni i Tańca „Andrychów”.

37. Dni Pszczelarza odbyły się w dniach 20-22 września w Bielsku-Białej. Organizatorem spotkania był Beskidzki Związek Pszczelarzy „Bartnik”. W wydarzeniu wzięli udział pszczelarze z Polski, Niemiec, Rosji, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Słowacji, Czech.

– Nasze spotkanie to pszczelarskie dożynki. To radość ze spotkania naszej wspólnoty pszczelarzy, producentów sprzętu, przetwórców, apiterapeutów i samorządowców. W radości uczestniczą nasi przyjaciele z państw ościennych. Pszczelarską wspólnotę łączy nie tylko miłość do pszczół, lecz także troska o kolegów i przyjaciół z branży – powiedzieli organizatorzy spotkania. Beskidzki oddział związku zrzesza 1 436 pszczelarzy, w 37 kołach pszczelarskich. Jego członkowie działają na terenie powiatów: Bielsko-Biała, Cieszyn, Żywiec oraz częściowo na terenie powiatów: Oświęcim, Andrychów, Wadowice, Sucha Beskidzka i Pszczyna. Opiekują się 26 400 rodzinami pszczelimi.

CZYTAJ DALEJ

Święta Edyta Stein

Niedziela szczecińsko-kamieńska 44/2002

[ TEMATY ]

Edyta Stein

Towarzystwo im. Edyty Stein

Edyta Stein jako wykładowca, 1931 r.

Św. Edyta Stein (Teresa Benedykta od Krzyża; 1891-1942), Żydówka, nawrócona na katolicyzm, filozof, karmelitanka, męczennica. Urodzona we Wrocławiu była najmłodszym z jedanaściorga dzieci w gorliwej i praktykującej rodzinie żydowskiej. Od wczesnego dzieciństwa była żądna wiedzy. Na uniwersytetach we Wrocławiu, Getyndze i Fryburgu studiowała psychologię, historię i literaturę niemiecką, a przede wszystkim filozofię. Była uczennicą, a później asystentką filozofa Edmunda Husserla, przyjaźniła się m.in. z Martinem Heideggerem i Romanem Ingardenem. Przez wiele lat jako filozof i uczona wierzyła tylko rozumowi i uważała się za ateistkę. W okresie studiów wśród jej przyjaciół byli głęboko wierzący chrześcijanie, którzy swoim życiem intrygowali Edytę. Fascynowała ją żarliwa modlitwa, którą obserwowała, odwiedzając kościoły katolickie. Latem 1921 r. po przeczytaniu Twierdzy wewnętrznej - autobiografii św. Teresy z Avila poszła prosić proboszcza o chrzest św. Otrzymała go 1 stycznia 1922 r., miała wówczas 31 lat i pragnęła wstąpić do zakonu, ale za radą kierownika duchowego odłożyła tę decyzję. Przez kolejnych 11 lat była nauczycielką i działaczką społeczną. W całej Europie głosiła odczyty o potrzebie odnowy społeczeństwa i państwa, o powołaniu i roli kobiety, pokoju i godności ludzkiej. W dalszym ciągu zajmowała się też pracą naukową. Już kiedy dowiedziała się, że nie może pracować nadal w Niemieckim Instytucie Pedagogicznym w Monastyrze z powodów rasowych, oznajmiła: "Doznałam niemal ulgi, że oto powszechny los Żydów spotkał i mnie...". Dopiero w 1933 r. wstąpiła wraz z siostrą Różą do klasztoru Karmelitanek w Kolonii. Pożegnanie z matką - gorliwą i religijną Żydówką było dla Edyty bardzo trudnym doświadczeniem. Oto jak wspomina dzień, w którym opuściła dom rodzinny, by udać się do klasztoru: "Nie mogła mnie ogarnąć radość. Zbyt straszne było to, co leżało za mną. Ale byłam głęboko uspokojona - w przystani Bożej woli". Po nawróceniu i przyjęciu chrztu św. odnalazła też na nowo swoją tożsamość żydowską i była dumna z tego, że jest blisko Chrystusa nie tylko przez wiarę, ale i ze względu na więzy krwi: "Rozmawiałam ze Zbawicielem i powiedziałam Mu, że wiem, iż to Jego Krzyż zostaje teraz włożony na naród żydowski. Ogół tego nie rozumie, ale ci, co rozumieją, ci muszą w imieniu wszystkich z gotowością wziąć go na siebie. Chcę to uczynić, niech mi tylko wskaże jak. Gdy nabożeństwo się skończyło, miałam wewnętrzną pewność, że zostałam wysłuchana". W kwietniu 1938 r. złożyła śluby wieczyste, a w grudniu tego roku, po pogromach żydowskich w Niemczech, wyjechała z Kolonii do holenderskiego Karmelu w Echt. Praca naukowa i obszerna korespondencja - duchowe kierownictwo przepełniało jej życie. W 1942 r. Niemcy aresztowali w Holandii m.in. wielu katolików pochodzenia żydowskiego. Wśród aresztowanych znalazła się Edyta Stein i jej siostra. Jeszcze na kilka dni przed śmiercią, nie chcąc korzystać z tego, że została ochrzczona, odrzuciła szansę uratowania i pragnęła umrzeć razem z innymi Żydami.
7 sierpnia obie siostry trafiły do Oświęcimia, gdzie 9 lub 10 sierpnia poniosły śmierć w komorze gazowej. Edyta gotowa na śmierć mówiła do swej siostry Róży: "Chodź, idziemy za nasz naród". Wiedziała, że aby wypełnić powołanie, często trzeba ponieść ofiarę, a mimo to wskazywała: "Przede wszystkim modlić się o poznanie właściwej drogi; kiedy się ją dostrzeże, iść bez oporów za natchnieniem łaski. Kto tak postępuje i trwa cierpliwe, nie może powiedzieć, że jego wysiłki są daremne. Nie trzeba tylko Bogu wyznaczać terminów".
Błogosławioną ogłosił ją Jan Paweł II podczas swej podróży do Niemiec 1 maja 1987 r. w Kolonii, a świętą - 11 października 1998 r. w Rzymie. Jej wspomnienie liturgiczne przypada 9 sierpnia. Podczas kanonizacji Ojciec Święty nazwał Edytę Stein "wybitną córką Izraela i córką Kościoła". "Od tej chwili, wspominając nową świętą każdego roku, nie możemy nie pamiętać jednocześnie o Szoah, o tym okrutnym planie zagłady narodu, o planie, którego ofiarą padły miliony braci i sióstr Żydów" - mówił Papież w homilii. Ale przede wszystkim podkreślił: "Siostra Teresa Benedykta od Krzyża mówi nam wszystkim: Nie uznawajcie za prawdę niczego, co jest wyzute z miłości. I nie uznawajcie za miłość niczego, co jest wyzute z prawdy! Jedno bez drugiego staje się niszczycielskim kłamstwem".

CZYTAJ DALEJ

Jest Matką ufności i zawierzenia

2020-08-09 22:30

o. F. Salezy Nowak OFM / Biuro Prasowe Sanktuarium

W niedzielę 9 sierpnia w Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczął się tygodniowy odpust ku czci Wniebowzięcia NMP. Uroczystość rozpoczęła odprawiona w bazylice Eucharystia, której przewodniczył o. Gwidon Hensel OFM Wikariusz Prowincji OO. Bernardynów. Po Mszy św. wierni modlili się na dróżkach, uczestnicząc w Procesji Boleści Maryi.

Podczas celebracji ojciec Gwidon wygłosił homilię do zgromadzonych pielgrzymów. - Przychodzimy tutaj nie tylko po to, by wyrazić naszą cześć Maryi, nie tylko po to, by świętować, ale właśnie po to, by zanurzyć się w rezerwuarze łaski i miłosierdzia. Przychodzimy z całym ciężarem i bagażem naszej codzienności i grzechów, naszej niedoskonałości i słabości. Ten bagaż przynosimy tutaj, na Kalwarię, na tę szczególną górę, aby doznać i doświadczyć odnowienia łaski i mocy chrztu.

Kaznodzieja przywołał wydarzenie z życia Eliasza, o którym mowa w pierwszym czytaniu. - Prorok przychodzi w doświadczeniu swojej bezsilności, i staje wobec Boga, który nie objawia się w strasznych zjawiskach swojej mocy i potęgi, ale w swojej łagodności, w łagodnym szmerze. Bóg chce na tej górze objawić się w łagodnym szmerze Ducha Świętego, który przychodzi w naszej modlitwie, ale przede wszystkim w sakramentach.

Następnie odwołał się do fragmentu z Ewangelii: - Ewangelia pokazuje uczniów w godzinie słabości, którą w jakiś sposób prowokuje sam Mistrz, wysyłając ich wieczorem na jezioro (…) Jesteśmy tutaj po to, by jak Piotr usłyszeć na nowo słowa Jezusa: Przyjdź! Przyjdź po falach i odmętach.

Mówił, że pójście w stronę Mistrza wymaga odwagi ze strony uczniów. - Dziś wyruszymy z procesją współcierpienia. Chcemy pójść za Tą, która nigdy nie zwątpiła, chcemy pójść pod krzyż Chrystusa, przez dni i godziny samotności, przez doświadczenie zmartwychwstania, ale też doświadczenie rodzącego się Kościoła.

Ojciec Gwidon zwracał uwagę, że Maryja jest matką ufności i zawierzenia, dlatego chętnie idziemy za Nią, ponieważ nie zawahała się odpowiedzieć na wezwanie woli Bożej.

Kapłan przypomniał słowa zawierzenia Maryi, które towarzyszyły Polakom od ślubów Jana Kazimierza przez Śluby Jasnogórskie. Stwierdził, że wymagają one wierności ze strony składających przyrzeczenia. - Przypominamy sobie te słowa, bo one są drogą, którą musimy przejść, aby także dziś wobec burz i przeciwności przetrwać opierając się na ramieniu Tej, która pod krzyżem Chrystusa podtrzymywała cały Kościół w chwili zwątpienia i słabości.

Zakonnik zachęcał do bezgranicznego zaufania Maryi, która jest przewodniczką w oddaniu się Bogu. - Przychodzimy tutaj, by się modlić, by w tym modlitewnym trwaniu z Matką otworzyć się na Bożą siłę, na Jego tajemnicze, przemieniające działanie. Z prostotą i wytrwałością pielgrzyma niech nas prowadzi Ta, która tutaj króluje, uzdrawia i pociesza – zakończył kaznodzieja.

Po Mszy św. wierni modlili się w czasie Procesji Boleści NMP. Podczas drogi wysłuchali kazań opartych o nauczanie zawarte w Katechizmie Kościoła Katolickiego, a mówiące o Eucharystii jako źródle i szczycie życia chrześcijańskiego. Procesję zakończyły nieszpory przy Domku Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję