Paradoks polega na tym, że te same kraje, które w imię radykalnej sekularyzacji odrzuciły chrześcijańską wizję człowieka, dziś popełniają na sobie narodowe samobójstwo. Aborcja stała się „modna”, wręcz tożsamościowa. Nie jako dramatyczny wyjątek, ale jako element stylu życia. Efekt? Cywilizacja, w której dziecko – świadomie lub nie – zaczyna być postrzegane jako zagrożenie: dla kariery, wygody, planów, narracji.
Spór nie dotyczy już nawet pytania o początek życia. Chodzi o racjonowanie praw. Wystarczy odpowiednia większość parlamentarna, kilka sloganów o „prawach kobiet” i – jak za dotknięciem ateistycznej różdżki – część obywateli zostaje pozbawiona ochrony. Nienarodzeni tracą prawa nie dlatego, że ich nie mają, lecz dlatego, że politycznie przestają być wygodni. Najbardziej niewinni i bezbronni obywatele stają się ofiarą politycznych kalkulacji i anty-dziecięcej propagandy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zamach na świętość życia
Kościół mówi coś dokładnie odwrotnego. Papież Leon XIV przypomina jasno: „ochrona prawa do życia stanowi niezbędny fundament wszystkich innych praw człowieka”. I dodaje słowa, które brzmią dziś jak akt oskarżenia wobec Zachodu: „społeczeństwo jest zdrowe i prawdziwie się rozwija jedynie wtedy, gdy strzeże świętości życia ludzkiego i aktywnie działa na rzecz jego promocji”.
Reklama
Tymczasem lobby aborcyjne nie troszczy się o kobiety – wykorzystuje je. Aborcja to biznes, a kobieta bywa w nim środkiem do celu. Po „zabiegu” znika zainteresowanie, pomoc, odpowiedzialność. Zostaje samotność i trauma, której – według feministek – w ogóle nie ma, tak silnie zaklinają rzeczywistość. Tak samo jak w ich propagandzie nie ma człowieczeństwa u nienarodzonych. Jedno i drugie zostaje unieważnione ideologiczną decyzją.
Kościół nie poddaje się i stawia sprawę prosto: „społeczeństwo jest zdrowe jedynie wtedy, gdy strzeże świętości życia ludzkiego”. - Opowiadając się w obronie dzieci nienarodzonych wypełniacie nakaz Pana, aby służyć Mu w najmniejszych spośród naszych braci i sióstr – wskazał Leon XIV w przesłaniu do uczestników dorocznego Marszu dla Życia, zorganizowanego w stolicy Stanów Zjednoczonych. To nie jest tylko teologia. To fundament ładu społecznego.
Zachód cierpi dziś nie tylko na kryzys demograficzny, ale na kryzys hierarchii wartości. Rodzina spadła z pierwszego miejsca na dalsze pozycje – w polityce, finansach, mentalności, w popkulturze. Wygoda wygrywa z odpowiedzialnością, „prawo wyboru” z konsekwencjami. A potem przychodzi zdziwienie: żyje się lepiej, pieniędzy więcej, a dzieci mniej.
Papież nie ulega utopii i wzywa do działania: „podejmujcie starania na rzecz poszanowania życia na każdym jego etapie”. To wezwanie nie tylko moralne, ale cywilizacyjne. Bo bez dzieci nie ma przyszłości. Ani dla państw, ani dla Zachodu, ani dla tych, którzy dziś najgłośniej krzyczą o prawach, zapominając o prawie najbardziej podstawowym.
