Reklama

Ekstremizm żydowski zagrożeniem dla demokracji w Izraelu

2015-09-22 11:22

Z bp. Giacintem -Boulosem rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 39/2015, str. 12-13

Mazur/catholicnews.org.uk

W nocy 18 czerwca 2015 r. ktoś podpalił wejście do starożytnego kościoła Rozmnożenia Chleba w miejscowości Tabgha nad Morzem Galilejskim. Sprawcy pożaru pozostawili napis po hebrajsku: „Fałszywe bożki zostaną zniszczone” – są to słowa zaczerpnięte z modlitwy, którą ortodoksyjni Żydzi recytują codziennie. Nie ma więc wątpliwości, kto był sprawcą tego – kolejnego już – ataku skierowanego przeciwko wspólnocie chrześcijańskiej w Izraelu.
O rosnących wpływach ekstremistów żydowskich na społeczeństwo Izraela z biskupem pomocniczym Jerozolimy Giacintem-Boulosem Marcuzzem – rezydującym w Nazarecie – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Podpalenie kościoła w Tabdze nie jest, niestety, pierwszym aktem nietolerancji ekstremistów żydowskich wobec chrześcijan. Czy mógłby Ekscelencja przypomnieć inne?

BP GIACINTO-BOULOS MARCUZZO: – To prawda, to nie pierwszy tego typu przypadek, ale jeden z długiej serii antychrześcijańskich aktów – w ciągu ostatnich 6 lat naliczyliśmy ich 87. Przypomnę choćby pożar w klasztorze Trapistów w Latrun, bluźniercze napisy w Wieczerniku i w kościele Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny w Jerozolimie, grabierze i akty wandalizmu wobec mienia oraz samochodów Kościoła katolickiego i anglikańskiego oraz w kościele w Tabdze już w 2014 r. Jednak chyba najbardziej poważnym aktem było przesłanie na moje ręce listu – i to w dniu kanonizacji dwóch papieży, 27 kwietnia zeszłego roku – którego treść miałem przekazać patriarsze, wszystkim biskupom, kapłanom i wiernym, a w którym domagano się, by chrześcijanie opuścili kraj przed 5 maja, dniem niepodległości Izraela, gdyż nasza obecność tam miałaby profanować świętość ziemi Izraela. Oczywiście, przekazałem ten list policji, która zidentyfikowała jego autora – był nim jeden z rabinów miasta Safed.
Chciałbym dodać, że w zeszłym roku miały miejsce również pożary meczetów.

– Jakie grupy żydowskie stoją za tymi antychrześcijańskimi aktami?

– Są trzy główne grupy. Jedna to grupa religijna w mieście Safed, o której wspomniałem. Druga – to grupa polityczno-religijna żydowskich osadników na terytoriach palestyńskich, głównie w kibucu Izhar, gdzie w 2009 r. rabin Icchak Szapira wydał słynną już książkę „Tora króla”. W książce tej rabin bronił obłędnej tezy, że można zabić każdego, kto nie jest Żydem – tzn. gojów, nawet dzieci – jeżeli może on stwarzać nawet odległe i niebezpośrednie zagrożenie dla życia Żyda. Uznano Szapira za osobę egzaltowaną i nie przyłożono odpowiedniej wagi do tych niebezpiecznych tez. Trzecia grupa – na pozór mniej gwałtowna, ale nie mniej niebezpieczna – chce stopniowo judaizować Jerozolimę. „Matryca” ideologiczna tych grup jest taka sama – nie tolerują innych, nie-Żydów. To bardzo poważna sprawa.

– Ostatnio wielkim echem odbiło się publiczne oświadczenie rabina Bentziego Gopsteina, przywódcy grupy ekstremistycznej Lehava, który w czasie programu telewizyjnego powiedział, że kościoły i meczety mogą być spalone, ponieważ wymaga tego Tora. Jak biskupi katoliccy z Ziemi Świętej zareagowali na te niepokojące słowa nawoływania do nienawiści religijnej?

– My, biskupi katoliccy, musieliśmy zareagować zdecydowanie, ponieważ stwierdzenia tego typu podważają bazy pokojowego współistnienia w Państwie Izrael wszystkich obecnych tu kultur i religii. W rzeczywistości oświadczenie rabina Gopsteina, które było skierowane głównie przeciwko chrześcijanom, otworzyło umysły wielu Żydów – świeccy Żydzi zdali sobie sprawę, że ci fanatycy pewnego dnia mogą skierować się również przeciwko nim, bo chcą Izraela, gdzie obowiązuje tylko jedno prawo – religijne prawo talmudyczne. Wszystkie te akty nietolerancji otworzyły oczy również przywódców izraelskich, dlatego była natychmiastowa i zdecydowana reakcja z ich strony. Ale chciałbym podkreślić, że nasza reakcja nie powinna ograniczyć się tylko do działań policji – trzeba przede wszystkim zmienić mentalność ludzi, dlatego należy rozpocząć od szkół, od młodzieży. To w szkołach formuje się nowe pokolenia, musimy więc zmienić podręczniki szkolne, aby powoli zmieniać mentalność. W Izraelu jest pilna potrzeba walki z nietolerancją – musimy promować tolerancję religijną, mentalność akceptacji innych oraz kulturę jedności w różnorodności.

– Wspomniał Ksiądz Biskup o podziałach w izraelskim społeczeństwie. Również prezydent Izraela Re’uven Rivlin wspomniał o tym, mówiąc o „wielkim rozdarciu” społeczeństwa z powodu rosnącej przemocy na tle religijnym między nacjonalistami żydowskimi i osadnikami a Palestyńczykami. Prezydent zauważył również, że „dziś w Izraelu zaślepieni są ludzie, którzy myślą, że państwo demokratyczne i żydowskie jest demokratyczne wyłącznie dla Żydów”. Niestety, w Izraelu tak myśląca radykalna prawica żydowska ma coraz większe wpływy. Czy stanowi to zagrożenie dla demokracji?

– Istnieje takie ryzyko. I może ono stać się rzeczywistością, co doprowadziłoby do swego rodzaju dyktatury religijnej, teokracji żydowskiej, bezkompromisowej i nietolerancyjnej. Kwestia demokracji w Izraelu nie jest problemem nowym, ponieważ Żydzi z jednej strony przykładają wagę do demokracji, ale z drugiej mają Ustawę Zasadniczą (rodzaj konstytucji), która ustanawia żydowski charakter państwa, czyli uznaje Izrael za państwo Żydów. Problem w tym, jak pogodzić demokrację z żydowskim charakterem państwa, zwłaszcza teraz, gdy publikowane są deklaracje takie, jak te rabina Gopsteina. Dlatego prezydent słusznie podkreśla, że istnieje zagrożenie dla demokracji w Izraelu.
Do tej pory – pomimo dwuznaczności pojęć „państwo żydowskie” i „państwo demokratyczne” – w pewnym stopniu udawało się zapewnić równość między wszystkimi obywatelami. Ale sytuacja się pogarsza, a kto nie jest Żydem, nie czuje się już obywatelem tego kraju. A jest tu wielu nie-Żydów, którzy urodzili się tutaj, których przodkowie zamieszkiwali te ziemie od wieków, a teraz czują się obywatelami drugiej kategorii. Taka sytuacja nie może przyczynić się do utrzymania jedności państwa i jego siły. Wprost przeciwnie, może łatwo stać się czynnikiem jego dezintegracji i osłabienia.

– Jak Ksiądz Biskup ocenia inicjatywę Alona Goshena-Gottsteina, dyrektora „Elijah Interfaith Institute”, odbudowy zniszczonego w pożarze kościoła Rozmnożenia Chleba?

– To inicjatywa bardzo mile widziana, szczególnie przez chrześcijan. To bardzo dobra idea, nie tylko ze względów praktycznych i ekonomicznych, ale także ze względu na jej aspekt społeczny, religijny, a nawet antropologiczny, ponieważ pozwala stworzyć ducha współpracy i współistnienia w różnorodności wyznań i grup etnicznych. Stanowi poważny wkład w budowę społeczeństwa bardziej spójnego i solidarnego. Dlatego jesteśmy wdzięczni rabinowi Goshenowi-Gottsteinowi oraz jego współpracownikom za tę cenną propozycję.

* * *

Biskupi Europy przebywali w Ziemi Świętej

Abp Stanisław Gądecki uczestniczył w spotkaniu przewodniczących Konferencji Biskupów Europy (CCEE), którzy w dniach 11-16 września 2015 r. obradowali w Galilei, Jerozolimie i Betlejem. Była to zarazem pielgrzymka do korzeni chrześcijaństwa. W programie zaplanowano m.in. spotkania z Kościołem lokalnym oraz dyskusje o rodzinie w kontekście zbliżającego się synodu.

* * *

Szokujące idee rabina Bentziego Gopsteina

Gdy po serii ataków antychrześcijańskich i podpaleniu kościoła Rozmnożenia Chleba w Izraelu rozgorzała dyskusja na ten temat, w jednym z programów telewizyjnych – był to okrągły stół przy udziale uczniów szkół rabinicznych – pojawił się również rabin Bentzi Gopstein, przywódca jednego z ekstremistycznych ruchów izraelskiej prawicy – Lehava. Na pytanie dotyczące ataków przeciwko chrześcijańskim obiektom kultu rabin odpowiedział: „Czy Majmonides (rabbi Majmonides – wielki filozof i lekarz żydowski żyjący w XII wieku – przyp. W.R.) nie stwierdził, że miejsca bałwochwalstwa mają być zniszczone? Dlatego należy je zniszczyć, to proste”. Gdy zwrócono mu uwagę, że za takie stwierdzenia może być aresztowany, odpowiedział, że go to nie martwi, i dodał: „W imię prawdy gotów jestem spędzić w więzieniu nawet 50 lat”. Nawołujące do przemocy religijnej słowa Gopsteina muszą szokować. Problem w tym, że odzwierciedlają one idee fundamentalistycznych grup żydowskich i stanowią ideologiczną bazę dla żydowskiego terroryzmu.

Tagi:
wywiad Ziemia Święta rozmowa

Reklama

Poprawność polityczna rządzi światem

2019-07-16 11:47

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 38-39

magna-carta.it
Eugenio Capozzi

Czym jest poprawność polityczna, dlaczego wyklucza się jej przeciwników i dlaczego nienawidzi ona chrześcijaństwa. Na pytania Włodzimierza Rędziocha odpowiada prof. Eugenio Capozzi

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak zdefiniowałby Pan Profesor poprawność polityczną?

PROF. EUGENIO CAPOZZI: – Jako „katechizm cywilny”, sumę nakazów, zakazów, cenzur, które są wyrazem bardzo precyzyjnej ideologii – możemy ją nazwać neoprogresywizmem, ideologią „Innego”, „utopią różnorodności”. Chodzi o ideologię, która w całości potępia kulturę zachodnioeuropejską jako imperialistyczną i dyskryminującą i planuje zmienić mentalność ludzkości – zastąpić ją radykalnym relatywizmem kulturowym i etycznym.

– Neoprogresywizm został narzucony przez rewolucję 1968 r. i inne ruchy młodzieżowe. Do czego dążyli młodzi ludzie?

– Celem buntu młodych „baby boomers” (ludzie z powojennego wyżu demograficznego – przyp. W. R.) na Zachodzie było nie tylko ustanowienie wolności, równości czy sprawiedliwości za pomocą środków ekonomicznych lub politycznych, ale przede wszystkim usunięcie „korzeni” dominacji z historii zachodniej kultury przez radykalną zmianę sposobu myślenia, pojęć i języka. To cel, który w rzeczywistości reprezentował „ojcobójstwo”, prawdziwe zresetowanie zachodnich korzeni kulturowych. Jeśli człowiek zachodni był w historii wcieleniem przemocy, represji, imperializmu – musi zostać ponownie „uformowany”, z zaakceptowaniem wszystkich modeli kulturowych i wszystkich grup mniejszościowych, które podporządkowywał w przeszłości, aby w ten sposób się odnowić i zregenerować. „Inny”, sprowadzony do abstrakcyjnej koncepcji, staje się „odkupicielem” złej historii i fundamentem nowej i tolerancyjnej cywilizacji, w której znikną konflikty, gdy zostanie wyeliminowany „grzech pierworodny” dominacji i hierarchii.

– Jak to się stało, że ideologii poprawności politycznej udało się zastąpić tradycyjne ideologie liberalno-demokratyczne?

– Silna hegemonia „narracji różnorodności” wkradła się w dialektykę społeczeństw liberalno-demokratycznych; zdestabilizowała i zniszczyła jej filozoficzne podstawy – ten „najniższy wspólny mianownik” kulturowy, który przez wieki określał wspólną koncepcję świętości osoby ludzkiej, faktycznie wprowadził prawdziwą dyktaturę relatywizmu. Dyktaturę, przeciwko której prawie niemożliwe jest zbuntowanie się – grozi to ośmieszeniem społecznym i marginalizacją, ponieważ już w końcu XX wieku poprawność polityczna stała się charakterystyczną cechą elit politycznych, intelektualnych, medialnych i przemysłu rozrywkowego, uzyskała monopol na język i etykę publiczną.

– Wspomniał Pan Profesor o postawie „ojcobójstwa”. Papież Benedykt XVI, jeszcze jako kardynał, mówił natomiast o Zachodzie, który nienawidzi siebie...

– To prawda, ponieważ jeśli Zachód jest korzeniem zła, „zbawienie” może przyjść tylko w procesie „odzachodnienia” świata. Jeśli „my” jesteśmy winni zła na świecie, musimy odpokutować za nasze grzechy, wyrzekając się naszej tożsamości, „rozpuścić się” w wielkiej magmie świata o płynnych tożsamościach. Krótko mówiąc, wszystko, co należy do zachodniego kanonu, jest złe. „Inny” jest zawsze na wyższym poziomie i jest lepszy etycznie. A zatem – kultury pozaeuropejskie, religie niechrześcijańskie, islam i środowiska LGBTQ są etycznie lepsze. W tym sensie możemy również mówić o „autofobii” (autofobia to lęk przed samym sobą – przyp. W. R.).

– Jakie są założenia tego, co nazwał Pan Profesor „katechizmem cywilnym”?

– W skrócie można powiedzieć, że zasadza się on na czterech dogmatach. Pierwszym z nich jest relatywizm kulturowy, co oznacza, że wszystkie kultury, tradycje i religie mają jednakową wartość i muszą być traktowane na tym samym poziomie. Drugi dogmat to równoważność pragnień i praw. W tej perspektywie każde pragnienie jest uzasadnione, a nawet święte, a każdy rodzaj represji jest niewłaściwy (zabrania się zabraniać). To hedonistyczna i radykalna interpretacja Freuda, a także Marcusego. Podmiot ludzki jest zredukowany do czystego popędu i pragnień. Tendencje te przekładają się na eksplozję konfliktów, ponieważ nie ma ograniczeń dla pragnień, ich sprzeczności i ciągłej zmienności. Trzecim dogmatem jest przekonanie, że człowiek dla świata nie jest konieczny. Człowiek jest jednym z wielu elementów równowagi w środowisku, ale nie jest głównym celem. Czwarty dogmat to powiązanie tożsamości z samostanowieniem. Prawa są oparte nie na powszechnie podzielanej koncepcji człowieka, ale na przynależności do grup i stylów życia, które jako takie muszą być chronione. Warunki te nie są uważane za naturalne, ale są wynikiem subiektywnego wyboru. Ten ostatni dogmat można podsumować wyrażeniem: „Chcę, więc jestem”.

– Jak to się stało, że ideologia poprawności politycznej odniosła sukces w podboju środowisk politycznych, gospodarczych, kulturowych i dziennikarskich, dzięki czemu ma hegemonię medialną?

– Aby to zrozumieć, należy spojrzeć na jej ekonomiczne korzenie. Poprawność polityczna wyraża interesy klasowe „burżuazji wiedzy”, którą stanowią ludzie z wyżu demograficznego. Nie jest to już burżuazja związana z tradycyjnym przemysłem ani własnością ziemi. Trzeba przywołać na myśl branżę hi-tech i ludzi takich jak Steve Jobs, Bill Gates czy Mark Zuckerberg, którzy mogą być uważani za spadkobierców „baby boomers” i „kontrkultury”. Ta burżuazja odgrywa wiodącą rolę w organizacjach międzynarodowych i w zglobalizowanym systemie mediów, a szczególnie mediów społecznościowych. Stąd wynika ich monopolistyczna rola w świecie kultury, mediów i uniwersytetów. Do tej burżuazji należy, oczywiście, większość przedstawicieli zachodnich elit politycznych, zwłaszcza w ostatnich trzydziestu latach.

– To wyjaśnia ogólnoświatową propagandę i rozpowszechnianie ideologii poprawności politycznej. Zastanawiam się jednak, dlaczego przeciwnicy tej ideologii są tak bezwzględnie i systematycznie zwalczani.

– Musimy wyjść od założenia, że dla zwolenników poprawności politycznej „prawda” tkwiąca w tej doktrynie musi być zaakceptowana przez wszystkich. Z tego powodu tych, którzy jej nie akceptują, trzeba demonizować, zepchnąć do przestrzeni całkowitego wykluczenia bez jakiejkolwiek możliwości poprawnej dyskusji, napiętnować jako szerzycieli nienawiści i dyskryminacji. Dlatego przeciwnik poprawności politycznej musi być ukazywany jako rasistowski, nietolerancyjny, seksistowski, homofobiczny, islamofobiczny itd.

– Dlaczego Kościół katolicki jest postrzegany jako główny wróg ideologii poprawności politycznej?

– Progresywizm „różnorodności” jest ze swej natury radykalnym relatywizmem, który odrzuca etyczno-polityczne podstawy Zachodu. Z tego powodu postrzega chrześcijaństwo jako najgorszego wroga. W szczególności identyfikuje jako wroga Kościół katolicki, który dziś jest praktycznie ostatnią filozoficzną barierą dla relatywizmu. Jednak wszystkie totalitarne ideologie nienawidziły chrześcijaństwa, ponieważ opierają się na gnostyckim twierdzeniu, że budują niebo na ziemi i nowego człowieka.

– Jak możemy przeciwdziałać dyktaturze poprawności politycznej?

– Należy ukazywać to zjawisko w kontekście historycznym – próbowałem to zrobić na swój sposób w mojej książce – aby pokazać, że miało ono konkretne przyczyny, jest związane z ewolucją pewnych uwarunkowań ekonomicznych, społecznych, politycznych i kulturowych – i dlatego nie jest ani wieczne, ani nieuniknione. A z tego wynika, że może ewoluować lub się skończyć – jak każde zjawisko, którego twórcami są ludzie – gdy zmieni się konkretny kontekst historyczny.

– W jaki sposób zatem powinien się zmienić kontekst historyczny, aby skończyła się dyktatura ideologii poprawności politycznej?

– Hiperrelatywistyczna ideologia „Innego” i nakazy poprawności politycznej były wyrazem hegemonii określonej klasy społecznej, zglobalizowanej „burżuazji wiedzy”, zachodniej elity „płynnej nowoczesności”, która przez tę ideologię narzuciła ludziom swoją wizję świata. Ale proces ten przypuszczalnie się skończy, gdy ta klasa zacznie tracić swoją centralną rolę. Nic dziwnego, że narracja poprawności politycznej zaczęła pokazywać pierwsze poważne pęknięcia, kiedy – począwszy od wielkiego kryzysu gospodarczego i finansowego w 2008 r. – ta dominująca klasa zaczęła przeżywać kryzys i była kontestowana przez ludzi, którzy „przegrali” na globalizacji, i kiedy uaktywniły się ruchy domagające się suwerenności i tożsamości lub ruchy neonacjonalistyczne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brazylia: zginął polski misjonarz ks. Kazimierz Wojno

2019-09-22 18:51

o. ak, kg (KAI) / Brasilia

W nocy z soboty 21 na niedzielę 22 września został zamordowany polski misjonarz ks. Kazimierz Wojno, znany jako Padre Casemiro. Był on misjonarzem „fidei donum”, tzn. diecezjalnym (nie zakonnym) i pochodził z diecezji łomżyńskiej.

twitter.com
Ks. Kazimierz Wojno

Ks Kazimierz Andrzej Wojno urodził się 3 lutego 1948 w miejscowości Skłody Borowe w diecezji łomżyńskiej. Święcenia kapłańskie przyjął 27 maja 1973. Był m.in. notariuszem sądu biskupiego. Od wielu lat był proboszczem parafii Matki Bożej od Zdrowia (Paróquia Nossa Senhora da Saúde) w stolicy kraju – Brasilii.

Według policji padł on ofiarą rabunku a następnie morderstwa. Z parafii skradziono wiele przedmiotów kultu religijnego. Duchowny miał związane nogi, ręce i szyję. Pracujący jako dozorca w parafii 39-letni José Gonzaga da Costa też został związany, ale zdołał się uwolnić, po czym wezwał pomoc.

Na Wielkanoc tego roku prowadzona przez ks. Kazimierza parafia została okradziona, m.in. zrabowano wtedy tabernakulum, które po trzech dniach znaleziono na skupie złomu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: nie widać końca wojny, bomby wciąż spadają

2019-09-22 21:47

(KAI/Vaticannews) / Aleppo

Wojna w Syrii ciągle jeszcze trwa, a embargo gospodarcze, nałożone na ten kraj, przysparza jego mieszkańcom kolejnych cierpień, ponieważ sankcje najbardziej dotykają najbiedniejszych. Wskazuje na to wikariusz apostolski dla katolików obrządku łacińskiego w Aleppo bp Georges Abou Khazen, który po raz kolejny wezwał wspólnotę międzynarodową do zniesienia embarga i do podjęcia konkretnych działań na rzecz zakończenia konfliktu.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

Biskup zwrócił uwagę na dramatyczne warunki życia Syryjczyków. Są oni pozbawieni pracy, brakuje żywności, na wielu obszarach nie ma elektryczności i nie działają wodociągi. Wciąż trwające walki sprawiają, że nikt jeszcze nie myśli o odbudowie. Wikariusz apostolski Khazen przypomniał, że Turcja miała doprowadzić do rozbrojenia rebeliantów, tymczasem jeszcze bardziej ich uzbroiła, dlatego tak bardzo zaciekłe walki toczą się o znajdujący się w rękach islamskich dżihadystów Idlib i nasiliły się ataki w innych częściach Syrii.

Zdaniem mieszkającego w Aleppo hierarchy wojna nie tylko spowodowała wiele ofiar i ogromne straty, ale jednocześnie pokazała, że współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe. „Kiedy fundamentaliści weszli do naszego miasta, poderżnęli gardło miejscowemu imamowi, który krytykował ich działania, a jego głowę zawiesili na minarecie. Wielu wyznawców islamu mówiło mi wówczas, że to nie jest religia, jaką wyznają” – podkreślił syryjski biskup. Wskazał, że miejscowi muzułmanie często apelują, by chrześcijanie nie wyjeżdżali i zostali w Syrii.

„Przez lata wojny poruszyło ich świadectwo chrześcijańskiego miłosierdzia. Doświadczyli, że nieśliśmy pomoc wszystkim bez względu na wyznawaną wiarę. Pomagaliśmy nawet żonom i dzieciom rebeliantów” – przypomniał biskup. Przyznał, że dialog życia z islamem jest możliwy i może się stać zaczątkiem nowej Syrii. „Nie możemy się łudzić, że kiedykolwiek będzie możliwy dialog dogmatyczny. Możliwe jest jednak wzajemne spotkanie wokół wartości dotyczących osoby ludzkiej, rodziny czy spraw bioetycznych” – zaznaczył wikariusz apostolski Aleppo. Podkreślił zarazem, że dialog zawsze oznacza otwarcie się na drugiego przy zachowaniu własnej tożsamości i dawaniu świadectwa temu, w co się wierzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem