Reklama

Polska

Abp Głódź wrócił do Gdańska

Abp Sławoj Leszek Głódź wyszedł ze szpitala i powrócił do Gdańska. We wtorek przed południem spotkał się z m.in. pracownikami kurii metropolitalnej gdańskiej. Podziękował też za modlitwy w intencji powrotu do zdrowia, jakie otrzymał od wiernych archidiecezji. Solidarność w modlitwie za ciężko chorego metropolitę gdańskiego wyraziły także listownie Kościoły chrześcijańskie i wspólnoty religijne w Gdańsku, m.in. prawosławni, protestanci, muzułmanie i przedstawiciele gminy żydowskiej.

[ TEMATY ]

abp Głódź

Bożena Sztajner

Abp Głódź przebywał od kilkunastu dni w jednym ze stołecznych szpitali, gdzie przeszedł poważną operację. O stanie swojego zdrowia poinformował z komunikacie do duchowieństwa i wiernych archidiecezji gdańskiej.

Solidarność w modlitwie za ciężko chorego metropolitę gdańskiego wyraziły listownie Kościoły chrześcijańskie i wspólnoty religijne w Gdańsku, m.in. prawosławni, protestanci, muzułmanie i przedstawiciele gminy żydowskiej.

Reklama

Po powrocie do Gdańska abp Głódź spotkał się we wtorek pracownikami kurii, moderatorami Gdańskiego Seminarium Duchownego oraz kapłanami pracującymi w trybunale metropolitalnym. Trwające ponad półtorej godziny spotkanie odbyło się w rezydencji metropolity na Starych Szkotach – poinformował „Gość Niedzielny”.

„Ogromnie się cieszę, że ksiądz arcybiskup powrócił wczoraj do Gdańska. Metropolita wraca też powoli do zdrowia” – powiedział po spotkaniu bp Wiesław Szlachetka, biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej.

2014-10-21 15:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

M. Przeciszewski: Skrajnie nierzetelny materiał o abp. Głodziu w TVN24

[ TEMATY ]

abp Głódź

abp Leszek Głódź

BP KEP

Abp Sławoj Leszek Głódź

Jako skrajnie nierzetelny oceniam materiał o abp Sławoju Leszku Głodziu jaki został wyemitowany wczoraj wieczorem w programie „Czarno na Białym” w TVN24. Szczególną manipulacją jest sposób potraktowania spraw finansowych czy rzekomych posiadłości Arcybiskupa.

Mając kontakty z abp. Głodziem od ponad 20 lat, kiedy był jeszcze biskupem polowym w Warszawie, nigdy nie doznałem żadnych oznak poniżania, ani jakichkolwiek wulgaryzmów z jego strony. Jest on typowym Podlasiakiem, człowiekiem ciepłym, nadzwyczaj towarzyskim, serdecznym i pełnym poczucia humoru. Wszystkich zaprasza do siebie i lubi ich gościć. A kiedy się do niego przyjeżdża, to zawsze obdarowuje upominkami, sam nigdy nie oczekując żadnych prezentów.

Faktem jest, że abp Głódź lubi pewien dryl wojskowy, wyniesiony zapewne z Ordynariatu Polowego. Czasami podwładnych stawia nieco „na baczność”, można tego nie lubić, ale trudno nazywać mobbingiem czy poniżaniem. Ceni lojalność, ale pozostaje także lojalnym ze swej strony, kimś kto gotów jest do pomocy, jeśli się o nią poprosi.

Dziwię się, że księża z archidiecezji gdańskiej, stawiając zarzuty swemu pasterzowi, nie odważyli się pokazać swych twarzy oraz żądali zmiany głosu. Jest to absolutnie niezrozumiałe w sytuacji, kiedy wiadomo, że za kilka miesięcy abp Głódź osiągnie wiek emerytalny, i nie jest już w stanie nikogo na dłużej ukarać. Ukrywanie swej twarzy w takiej sytuacji stawia pewien znak zapytania nad wiarygodnością wypowiedzi.

Kompletną manipulacją należy nazwać potraktowanie spraw finansowych czy informacji o posiadłościach Arcybiskupa. Wiadomo przecież, że kiedy w 2008 r. abp Głódź obejmował rządy w archidiecezji gdańskiej stała ona na skraju bankructwa i musiała spłacać olbrzymie długi, jakie zaistniały na skutek afery w wydawnictwie „Stella Maris” za czasów jego poprzednika, abp. Tadeusza Gocłowskiego. Nowy rządca musiał w takiej sytuacji dokonać sprzedaży niektórych nieruchomości jakie posiadała archidiecezja oraz nałożyć specjalne, niemałe podatki na duchowieństwo, aby móc dokonywać stopniowej spłaty długów, porozstawianych przez poprzednika. Nic dziwnego, że działania takie zawsze rodzić będą opór wśród podwładnych, ale były one niezbędne dla dobra diecezji. Dzięki temu olbrzymie długi archidiecezji gdańskiej zostały już spłacone. Szkoda, że dziennikarze TVN nie wspomnieli ani słowem o tej wyjątkowej sytuacji, a wyemitowany przez nich materiał sprawia wrażenie, jakoby daniny te abp Głódź ściągał dla siebie.

Podobnie należy potraktować informacje o rzekomych „pałacach” budowanych dla siebie przez abp. Głodzia. Przed niemal rokiem miałem okazję być w rodzinnej Bobrówce Księdza Arcybiskupa na pogrzebie jego brata. Pokazywany na filmie rzekomy „pałac arcybiskupa Głodzia” jest tymczasem ufundowanym przezeń ośrodkiem dla niepełnosprawnych, będącym we władaniu i prowadzonym przez Caritas archidiecezji białostockiej. Codziennie przywożonych jest tam ok. 30 niepełnosprawnych nawet z dalszej okolicy, którzy mają tam zajęcie terapeutyczne oraz rehabilitacyjne. Sam arcybiskup tam nigdy nie mieszka. Abp Głodź wspomógł także budowę kościoła w swej rodzinnej wiosce, gdyż wcześniej jej mieszkańcy musieli chodzić do odległego o kilka kilometrów kościoła parafialnego. Wszyscy mieszkańcy Bobrówki jakich spotkałem, mają za to olbrzymią wdzięczność do Arcybiskupa.

Faktycznie, w odległości 2 kilometrów, na kawałku pola, jakie odziedziczył po rodzicach, abp Głódź postawił „daczę”, w której przebywa latem, pomagając przy tym w pracach polowych swoim kuzynom. Ale nie jest to żaden pałac, ani ranczo gdzie hodowane są konie, tylko zwykły piętrowy murowany dom z ogrodem, bardzo podobny do tych, jakie w sąsiedztwie stawiają urzędnicy czy profesorowie z Białegostoku, chcąc tam wypoczywać. Letnia rezydencja abp. Głodzia nie wyróżnia się niczym szczególnym, ani nie sprawia wrażenia wyższego standardu w porównaniu z sąsiadującymi „daczami”.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Święto Uczelni

2020-01-29 15:01

Agnieszka Bugała

O Eucharystii jako centrum liturgii, na którą często zwracał uwagę św. Tomasz mówił we wstępie do Mszy św. ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, rektor PWT i o Słowie Bożym jako zwierciadle, w którym przegląda się człowiek mówił w homilii bp Adam Bałabuch.

Święto Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu z okazji wspomnienia św. Tomasza z Akwinu rozpoczęło się Mszą św. sprawowaną we wrocławskiej katedrze przez abp Józefa Kupnego, wrocławskiego metropolitę i Wielkiego Kanclerza PWT.

W liturgii eucharystycznej wzięli udział rektorzy i prorektorzy wrocławskich uczelni, pracownicy PWT i studenci. Mszę koncelebrowali bp Andrzej Siemieniewski, bp Adam Bałabuch, rektor i prorektorzy PWT, seminarium duchownego a także kapłani - pracownicy naukowi Wydziału. W homilii świdnicki biskup pomocniczy Adam Bałabuch odniósł się do Przypowieści o siewcy, którą dziś Kościół rozważa w liturgii mszalnej.

- Jak spośród wszystkich słów wyłowić Słowo Boga, czyli to jedyne, które może stawać się światłem i drogą? – pytał i wskazał, że Słowo Boże jest tym, którego powinniśmy oczekiwać i pragnąć, a także stwarzać warunki do jego wzrostu na glebie własnego życia. Jako stratę niepowetowaną dla człowieka wskazał utratę Słowa. Odniósł się też do kolejnych fragmentów Ewangelii, która analizuje różne rodzaje podłoża, na które pada ziarno i przyglądał się – budując analogię – ludzkim postawom w Przypowieści o siewcy.

- Pierwszą jest postawa, w której Słowo nie przebija się do serca człowieka. To sytuacja, w której zły dość łatwo zyskuje pole w naszym życiu i nie mamy szans wydać żadnych owoców. Drugą jest ta, w której brakuje nam wytrwałości, szybko się załamujemy i zniechęcamy. Słuchamy, oczywiście, mamy nawet zapał do działania, ale gdy tylko pojawiają się problemy – wycofujemy się i zmieniamy kurs – mówił kaznodzieja. - Brak wytrwałości tez nie przynosi owoców.

Trzecią postawę opisał jako sytuację, w której słuchamy, ale ulegamy rozproszeniom.

– Słowo jest w ans zagłuszane, nie pozwalamy, aby ogarnęło całe nasze życie, aby nad naszym życiem zapanowało, aby mogło prześwietlać wszystkie nasze sprawy – mówił bp Bałabuch.

Wreszcie jako czwartą opisał postawę zgody na prowadzenie przez Ducha Świętego.

- Człowiek słucha, rozumie i pozwala, aby Słowo Boże rządziło jego życiem. To sytuacja dla nas najlepsza, bo dzięki Duchowi Świętemu rozwija się w nas Boże życie, zaczynamy myśleć i działać po Bożemu. Słuchamy i rozważamy, przyjmujemy – a wszystko na wzór Maryi – mówił. Zachęcił, aby w Słowie Bożym przeglądać się jak w zwierciadle. -To jedyny sposób, abyśmy widzieli to, co nie podoba się Bogu, co wymaga nawrócenia, naprawy, przemiany – zakończył rozważanie bp Bałabuch.

Po Eucharystii w Auli PWT rozpoczęła się akademia a po niej wykład ks. prof. Giulio Maspero z Papieskiego Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie pt. „Ontologia trynitarna i poznanie teologiczne w ujęciu św. Tomasza z Akwinu” i nadanie imienia ks. Aleksandra Zienkiewicza sali nr 30 w gmachu uczelni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję