Reklama

Felietony

Prowokacja jako narzędzie łaski, czyli „Orzech” bez lukru

Filmu o Orzechu nie da się po prostu „obejrzeć”. On się człowiekowi przydarza – jak rozmowa, w którą wchodzi się niechcący, a wychodzi z niej z poczuciem, że ktoś właśnie pociął nasze życie na głębsze warstwy i uparcie domaga się prawdy.

2026-02-15 23:27

[ TEMATY ]

Milena Kindziuk

Red

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Największym komplementem, jaki ks. Stanisław Orzechowski, słynny duszpasterz akademicki z Wrocławia, wystawił twórcom filmu „Orzech. Zawsze chciałem być z ludźmi”, było zdanie: „Dobrze, że nie zrobiliście laurki.” Nie chciał pomników za życia, nie znosił stawiania go na piedestale – nawet krasnal „Orzech” musiał mieć odsłonięte, „pięknie wypiętrzone czoło”, a nie czapkę na oczach. Wolał, by przypominano go raczej jako tego, który potrafił huknąć z ambony, niż jako grzeczny portret w pozłacanej ramie.

Film w znakomitej reżyserii Damiana Żurawskiego i Magdaleny Piejko pokazuje go takiego: cholerycznego, wybuchowego, zdolnego „trzasnąć w gębę” współbrata, jeśli ten go niesprawiedliwie podkablował, a zarazem zdolnego do pokory i rachunku sumienia, gdy po latach publicznie opowiada o swoich błędach. Ten paradoks – grzeszny jak Dawid, całkowicie oddany jak święty – jest w filmie najuczciwiej przepracowany; nic nie jest tu wyszlifowane pod kościelny folder, a jednak wszystko prowadzi do Boga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Twarde słowo, miękkie serce

Reklama

Orzech miał dar rozbrajania nabożnej sztuczności jednym niecenzuralnym zdaniem – i film nie ucieka od tego słownictwa. Kazanie o amputowanej nodze ojca, które zaczyna się jak łzawy obrazek z pobożnego czasopisma, kończy się słowem tak ostrym, że „pobożne panie” mogłyby się oburzyć – tyle że nikt się nie oburza, bo wszyscy czują, o co naprawdę chodzi: o wstrząs, który wyrywa z religijnego sentymentalizmu.

To samo widać w jego komentarzach do „alfabetu miłości”: „Współżycie jest dopiero na W” – mówi studentom, którzy wydają się wiedzieć wszystko, a nie wiedzą nic o darze z siebie. Orzech nie był influencerem w idealnie dopasowanej sutannie; był księdzem, który ryzykował, że ktoś wyjdzie z kościoła obrażony – byle nie wyszedł nieporuszony.

W filmie najmocniejsze są sceny, w których widać, że Kościół u Orzecha to nie instytucja – to dom. Duszpasterstwo „Wawrzyny” - to przestrzeń, gdzie siedzi się na podłodze, płacze na kazaniu o strajku kolejarzy, a potem śmieje z historii o przedszkolakach, które na Mszy św,. z pluszakami nie chciały oddać swoich misiów „na znak pokoju”. To z tego domu wyrasta „wiosna rodzin”, kursy przedmałżeńskie i całe pokolenia małżeństw, które mówią wprost: „Gdyby nie Orzech, nie byłoby nas w Kościele, nie byłoby naszych dzieci. Dzięki tobie pracujemy nad demografią!”. W czasach, gdy wykresy urodzeń spadają, jego styl duszpasterzowania – wymagający, a zarazem ciepły – okazuje się bardziej proroczy niż niejedno socjologiczne opracowanie.

Reklama

Twórcy filmu mówią wprost: on uwielbiał prowokować. Nie po to, by błyszczeć, ale by obnażać fałsz i rozbijać nasze kościelne klisze – jak wtedy, gdy sugerował, że pomnik ks. Jerzego Popiełuszki powinien go pokazywać „z papierosem w ręku”, bo za bardzo wybielamy tych, którzy oddali życie. A jednocześnie bał się mediów, nie cierpiał nagród, czasem przed odznaczeniem „chorował”, byle nie uczestniczyć w autopromocji. Dlatego fakt, że pozwolił być tak blisko kamery – do okularów, do laski, do kielicha – nie jest technicznym szczegółem, ale teologicznym znakiem. Pozwolił, by ktoś inny opowiedział jego historię bez filtra, tak jak jest: z chorobą, z lękiem, z bólem, z poczuciem humoru, które nie mieści się w grzecznych ramach.

- A potem – już ciężko chory – oglądał ten film kilka razy, jakby robił sobie z niego spokojny rachunek sumienia przed ostatnią drogą – mówiła autorka wędrującej po Polsce wystawy o „Orzechu” red. Agnieszka Bugała, która prowadziła spotkanie dyskusyjne po filmie wyświetlonym w Warszawie przy parafii św. Stanisława Kostki, przy której znajduje się grób ks. Popiełuszki.

Dlaczego ten film jest także o nas

Na jednym z pokazów ktoś powiedział, że film o Orzechu jest także filmem o głodzie normalnego Kościoła – rodzinnego, wymagającego, pełnego śmiechu i łez, a nie PR-owskich haseł. To dlatego na sali kinowej łzy pojawiają się równocześnie ze śmiechem: bo nagle okazuje się, że taki Kościół znaliśmy, że za nim tęsknimy, że nie godzimy się na jego substytuty.

Po seansie zostaje w głowie jedno zdanie, które mógłby wygłosić tylko Orzech: „Kieruj się sercem, zapamiętaj to sobie, dobrze jest postępować według serca.” Nie chodzi o tani sentymentalizm; raczej o odwagę, by dać się Bogu poprowadzić – tak, jak on dał się poprowadzić: z całą wybuchowością, słabością i pięknem człowieka, który do końca został sobą. Może dlatego po wyjściu z kina (pokaz był w Domu Pielgrzyma „Amicus”) ma się wrażenie, że Orzech nadal nie lubi Warszawy – jak powtarzał – ale zadomowił się w sercach tych, którzy zobaczyli go na ekranie: bez lukru, duszpasterza, który „przeorał” im życie, i przyjaciela Boga, który wciąż prowokuje, żebyśmy wreszcie zaczęli żyć Ewangelią na sto procent.

Ocena: +19 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To znak, że papież odszedł w okresie wielkanocnym

Gdy odszedł Jan Paweł II – też był kwiecień – to moje pierwsze skojarzenie po śmierci Franciszka, które kieruje serce do roku 2005. Też był to okres Świąt Wielkanocnych. Zauważmy: wybór Franciszka był oceniany jako zapowiedź nowego stylu, jako nowy powiew.

Umarł w czasie Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, w poniedziałek wielkanocny, czyli w czasie tak bardzo wiążącym się z odnowieniem właśnie. Z odrodzeniem. Z życiem, które tylko zmienia się, nie kończy. To z pewnością wymowny znak dla świata. Także dla Kościoła, który nadal trwa, także w okresie sede vacante, bo został założony przez Zmartwychwstałego Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

DORSZ: pierwsza grupa Polaków ewakuowanych z Bliskiego Wschodu dotarła do Polski

2026-03-06 07:57

[ TEMATY ]

wojsko

siły zbrojne

Bliski Wschód

ewakuacja

wojsko-polskie.pl/char.Piotr Gubernat

Pierwsza grupa rodaków ewakuowanych wojskowym transportem lotniczym z rejonu Bliskiego Wschodu dotarła w piątek nad ranem do Polski - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

„Po godz. 03.00 samoloty B737 Sił Powietrznych RP bezpiecznie przetransportowały do kraju 109 osób. Działalność Polskiego Kontyngentu Wojskowego Bliski Wschód koordynowało Dowództwo Operacyjne RSZ, a siły i środki wydzieliło Dowództwo Generalne RSZ" - podało Dowództwo na portalu X.
CZYTAJ DALEJ

Dzwony pokoju dla Europy w Trzebnicy

2026-03-06 23:20

ks. Łukasz Romańczuk

Dzwony pokoju dla Europy

Dzwony pokoju dla Europy

Odwiedzając Międzynarodowe Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej Trzebnicy przed prezbiterium możemy dostrzec trzy dzwony. Zapytaliśmy ks. kustosza Piotra Filasa SDS o ich przeznaczenie.

Wszystko związane jest z projektem „Dzwony pokoju dla Europy”, który został zapoczątkowany przez niemiecką diecezję Rottenburg-Stuttgart. W ramach projektu zwracane są niektóre dzwony, skonfiskowane w czasie II wojny światowej. Część dzwonów kończyła jako materiał do przetopu. - Jeśli chodzi o Trzebnicę to prawdopodobnie mieliśmy trzy dzwony. Dwa wracają do nas, a trzeci wg naszych ustaleń jest w Hanowerze. Wspomniane dwa dzwony zostały przywiezione do nas i są już wystawione w bazylice - zaznacza ks. Piotr Filas SDS.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję