Reklama

Świadectwo po latach

2015-12-09 08:38

Ks. Marian Duda
Niedziela Ogólnopolska 50/2015, str. 42-43

Archiwum Autora
Wśród strajkujących studentów

W połowie roku 1981, po blisko dwuletniej przerwie, wróciłem do Częstochowy ze studiów doktoranckich na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu we Fryburgu Szwajcarskim. 22 sierpnia tegoż roku ówczesny biskup częstochowski Stefan Bareła mianował mnie sekretarzem Wydziału Duszpasterskiego Kurii Diecezjalnej, a 2 października – diecezjalnym duszpasterzem nauczycieli i wychowawców. Nadto na prośbę ks. dr. Ireneusza Skubisia, ówczesnego diecezjalnego duszpasterza akademickiego, zacząłem włączać się w prace duszpasterstwa akademickiego w Częstochowie. Formalnie potwierdziła to nominacja z 11 grudnia 1981 r. na duszpasterza współpracującego. W listopadzie i grudniu 1981 r. w kościele akademickim wygłosiłem cykl wykładów dla studentów i inteligencji częstochowskiej nt. „Współczesny ruch odnowy charyzmatycznej w Kościele katolickim”. W tymże roku, już po wybuchu stanu wojennego, podjąłem też posługę adwentowych rekolekcji akademickich.

W listopadzie i grudniu roku 1981 w częstochowskim środowisku akademickim wybuchły strajki.

Jak pisze Wojciech Rotarski: „Strajk na WSI w Radomiu, u podłoża którego był konflikt wokół wyboru rektora, oraz żądanie przyśpieszenia prac nad społecznym projektem ustawy o szkolnictwie wyższym były powodem strajków solidarnościowych w całym kraju. (...) Od 24 listopada trwał strajk okupacyjny na Politechnice (w budynku wydziału metalurgicznego) i WSP. W strajku brało udział po ok. 220 osób na każdej uczelni. (...) Codzienną Mszę św. odprawiali duszpasterze ks. Ireneusz Skubiś i ks. Marian Duda. (...) Na Politechnice strajk został rozwiązany w sobotę 11 grudnia, studenci WSP strajkowali do pierwszego dnia stanu wojennego 13 grudnia” (W. Rotarski, „Dwa początki: Niezależne Zrzeszenie Studentów w Częstochowie 1980-1990”, „Gazeta Częstochowska” 2006, nr 7, s. 11; ibidem, nr 8, s. 11).

Reklama

Jak zaznaczył Rotarski, podczas strajku odprawiane były codziennie Msze św. Młodzież bowiem, która była już zrzeszona w Niezależnym Związku Studentów, działającym zarówno na Politechnice Częstochowskiej, jak i w Wyższej Szkole Pedagogicznej, zwróciła się do ks. Skubisia z prośbą o opiekę duszpasterską. Ks. Skubiś z kolei, który zapewnił tę opiekę osobiście, poprosił mnie oraz współpracującego z nim od lat ks. kan. Dionizego Jackowskiego o pomoc w posłudze duszpasterskiej wśród strajkującej młodzieży.

Mogę więc jedynie podać ścisłą relację z mojej posługi, pisząc o tym, w czym bezpośrednio uczestniczyłem, i ilustrując to zdjęciami pochodzącymi z archiwum własnego oraz byłych „strajkowiczów”.

Posługa moja obejmowała odprawianie Mszy św. zarówno na Politechnice Częstochowskiej, jak i w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Nie potrafię podać w tej chwili, ile Mszy św. w sumie odprawiłem dla strajkującej młodzieży, gdyż w tym czasie spełniałem swoje zwyczajne obowiązki w Kurii Diecezjalnej oraz udawałem się z posługą Słowa do różnych miejscowości diecezji. Zakładając obecność trzech duszpasterzy obsługujących strajkujących dwóch uczelni i trwanie strajku przez kilkanaście dni, na każdego kapłana przypadało do odprawienia średnio 10 Mszy św.

Oprócz odprawiania Mszy św. moja posługa obejmowała spowiadanie uczestników strajku oraz rozmowy indywidulane i w małych grupach. Ponadto prowadziłem wykłady i konferencje w wieczory strajkowe, z których do tej pory zachowały się notatki, m.in. „Praca kluczem kwestii społecznej w świetle encykliki «Laborem exercens»” – wykład w WSP w Częstochowie do pracowników naukowych i studentów w czasie strajku uczelnianego – 9 grudnia 1981 r.; „Sytuacja Kościoła w obozie państw socjalistycznych” – wykład dla studentów Politechniki Częstochowskiej w czasie strajku uczelnianego – 2 grudnia 1981 r.

Szczególnym momentem podczas strajku było poświęcenie przeze mnie na Politechnice Częstochowskiej czterech krzyży, dwóch dużych i dwóch małych, przeznaczonych do audytorium i mniejszych pomieszczeń, być może lokali NZS. Krzyże te zostały uroczyście zawieszone przez młodzież, a po wybuchu stanu wojennego usunięte i przyniesione do mnie. Po uruchomieniu Ośrodka Duszpasterstwa Akademickiego przy kościele św. Wojciecha zawisły w auli akademickiej z informacją, jaki był ich los – na polecenie władz usunięte z murów uczelni.

Msze św. na Politechnice były sprawowane w gmachu ówczesnego Wydziału Metalurgicznego na obszernym holu, gdyż duża liczba studentów uczestniczących w Eucharystii nie mieściła się w żadnej z większych sal. Spotkania ze studentami odbywały się natomiast w przylegających salach wykładowych.

W Wyższej Szkole Pedagogicznej Msze św. odprawiane były w głównym gmachu uczelni przy ówczesnej ul. Zawadzkiego (obecnie Armii Krajowej), w auli głównej, która z biedą mogła pomieścić studentów, zwłaszcza że służyła również za wielką sypialnię strajkujących.

Z faktów z tego czasu, które utkwiły mi szczególnie w pamięci, wybija się przypadek studenta Politechniki Częstochowskiej, pochodzącego z Dąbrowy Górniczej-Gołonoga, który w pewnym momencie rozpoczął głodówkę. Byłem bardzo przejęty jego sytuacją, zwłaszcza że jako młody, 30-letni kapłan nie miałem zielonego pojęcia, jak się do tego ustosunkować. Pamiętam, że przez długie godziny wraz z dr. Markiem Sternalskim przekonywaliśmy go, by odstąpił od tej formy protestu ze względu na stan swojego zdrowia, i o ile pamiętam – skutecznie. Niemniej zakończenie strajku 11 grudnia na PCz, a potem wybuch stanu wojennego ostatecznie położyły kres tej akcji protestacyjnej.

Reklama

USA: kasowy sukces antyaborcyjnego filmu „Nieplanowane”

2019-08-19 12:50

rk (KAI) / Los Angeles

„Unplanned”(Nieplanowane) – film o nawróconej aborcjonistce Abby Johnson, która niegdyś kierowała jedną z największych amerykańskich klinik aborcyjnych, bije rekordy popularności w USA. Mimo nieprzychylnego nastawienia dystrybutorów i wielu krytyków filmowych, pełnometrażowa produkcja okazała się nie tylko hitem kasowym, lecz tytuł ten już w pierwszym tygodniu sprzedaży zajmuje pierwsze miejsce wśród filmów DVD oferowanych przez sklep Amazon.

unplannedfilm.com

W filmie, który w Polsce zobaczyć będzie można w kinach jesienią tego roku, występuje Ashley Bratcher w roli szefowej teksańskiej filii aborcyjnego giganta Planned Parenthood. Produkcja kosztowała 6 mln dolarów, a po 19 tygodniach wyświetlania jej w 1500 kinach w USA zarobiła prawie 19 mln dolarów. Dochodzą do tego nieobjęte statystyką zyski z pokazów za granicą.

Tymczasem sukces kinowy przełożył się także na sprzedaż filmu w formie DVD. Od ubiegłego tygodnia, kiedy ukazał się w formie wideo, dotąd sprzedano około 225 tys. jego kopii. Można go nabyć też na dysku Blu-ray oraz obejrzeć za pomocą streamingu na Amazon Prime Video.

Film pokazywany jest też w kinach Kanady, Wielkiej Brytanii, Filipin oraz krajach latynoamerykańskich. Planowana jest jego dystrybucja w Pakistanie.

Wyświetlanie film niejednokrotnie napotykało na trudności. Największą miało być przyznanie kategorii „R” – stosowanej wobec filmów z obrazami przemocy i seksu – przez stowarzyszenie filmowców Motion Picture Association of America.

Opisana w filmie i książce historia Abby Johnson dowodzi, iż liczne czuwania modlitewne obrońców życia przed klinikami aborcyjnymi mają olbrzymi sens. Bohaterka przeszła niemal wszystkie szczeble kariery w największej proaborcyjnej organizacji na świecie. W pewnym momencie zrezygnowała z pracy i stała się gorącą obrończynią życia. Przełom nastąpił w chwili, gdy na obrazach ultrasonograficznych zobaczyła, jak nienarodzone trzynastotygodniowe dziecko broni się przed aborcją. „Widziałam, jak to dziecko walczyło o życie” – wspominała Johnson, dziś członkini grupy „Koalicja dla Życia”. Johnson zaapelowała do działaczy pro-life, by się nie poddawali, i zawsze byli tak obecni, żeby mogło to „odmienić serca zwolenników aborcji”.

Autorka w swej książce opowiada także o osobistej tragedii, gdy, mimo stosowania środków antykoncepcyjnych, dwukrotnie poddała się aborcji, zabijając swoje nienarodzone dzieci. Organizacja Planned Parenthood bezskutecznie próbowała sądownie zabronić swej byłej pracownicy mówienia o swoich doświadczeniach na stanowisku dyrektorskim.

Johnosn założyła organizację „And Then There Were None” (I nie było już nikogo). Pomaga też byłym pracownikom klinik aborcyjnych w trudnym procesie przejścia z pracy dla „przemysłu aborcyjnego” do normalnego funkcjonowania na co dzień. Ci, którzy zdecydują się odejść z pracy w klinikach aborcyjnych, otrzymują pomoc prawną i finansową. Osobom takim zapewniona jest także duchowa opieka ze strony kapłanów, pastorów czy duchownych różnych wyznań i religii.

Reżyserami i autorami scenariusza są Cary Solomon i Chuck Konzelman.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Weigel: proces kard. Pella przypomina procesy stalinowskie

2019-08-22 13:46

vaticannews / Waszyngton (KAI)

Zaskakująca i niezrozumiała decyzja o odrzuceniu apelacji kard. Pella budzi bardzo poważne wątpliwości co do jakości wymiaru sprawiedliwości w Australii – uważa czołowy katolicki publicysta George Weigel. Jego zdaniem po tym, co się wydarzyło w stanie Victoria, nie można mieć pewności, czy jakikolwiek kapłan oskarżony o nadużycia seksualne będzie mógł liczyć na sprawiedliwy proces.

Ks. Cezary Chwilczyński

Weigel przypomina, że choć sędziowie odwoływali się do faktów i materiału dowodowego, to w tej sprawie nie było żadnych faktów ani dowodów. Kard. Pell został skazany wyłącznie na podstawie zeznań domniemanej ofiary, a zeznania świadków obrony zostały arbitralnie zakwestionowane, uznano, że nie mogą oni dobrze pamiętać tamtych wydarzeń. W opinii biografa Jana Pawła II sytuacja jest bardzo niebezpieczna. „Coś poważnego dzieje się z prawem karnym w stanie Victoria, gdzie postępowanie sądowe przypomina to, co działo się w Związku Radzieckim za rządów Stalina. Tam również zarzuty uznawano za wiarygodne wyłącznie na podstawie niepotwierdzonych zeznań” – pisze Weigel.

Zauważa on, że proces kard. Pella budzi też poważne wątpliwości w środowisku prawniczym w Australii, niszczy on bowiem reputację wymiaru sprawiedliwości w tym kraju. Wielu prawników, w przeciwieństwie do ideologów, liczyło na pozytywne rozpatrzenie apelacji. Teraz natomiast rozsądni ludzie będą się zastanawiać nad stanem australijskiej praworządności, nad tym, czy bezpiecznie jest podróżować i robić interesy w Australii, w takim klimacie społecznym i politycznym, w którym histeria tłumu może w oczywisty sposób wypłynąć na ławę przysięgłych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem