Reklama

Kocham kraj Jana Pawła II

2016-01-27 09:07

Z maestro Andreą Bocellim rozmawiał Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 5/2016, str. 16-18

Włodzimierz Rędzioch

Dziś jest jednym z najbardziej znanych Włochów na świecie, jego głosem zachwycają się wszyscy, o czym świadczy fakt, że sprzedano ponad 110 mln jego płyt. A miał się nie narodzić – lekarze zalecali jego matce, by przerwała ciążę, bo istniało ryzyko, że dziecko urodzi się niepełnosprawne. Pani Edi nie posłuchała lekarzy i kontynuowała trudną ciążę, którą dodatkowo komplikowały problemy z jej zdrowiem. Dzięki odważnej decyzji tej włoskiej kobiety 22 września 1958 r. przyszedł na świat Andrea. Urodził się z wrodzoną jaskrą, która sprawiła, że źle widział – w wieku 12 lat całkowicie stracił wzrok w następstwie silnego uderzenia w głowę podczas gry w piłkę. Młody Toskańczyk stracił wzrok, ale nie stracił głosu, dzięki któremu zrobił zawrotną karierę i stał się jednym z najsłynniejszych śpiewaków świata.

Dzisiaj Andrea Bocelli koncertuje na całym świecie, wszędzie czekają na niego tłumy fanów, ale gdy tylko może, wraca do Lajatico, swojego rodzinnego miasteczka w Toskanii, które tak bardzo kocha. Tutaj ma dom, gdzie mieszka z rodziną, tutaj przygotowuje się do każdego tournée i koncertu, również tutaj przygotowywał się do koncertu zaplanowanego na 23 stycznia br. w Polsce – w Ergo Arenie w Gdańsku.

Reklama

Przed wyjazdem do naszego kraju maestro Bocelli udzielił mi wyjątkowego wywiadu, w którym opowiedział o swoim dzieciństwie, karierze zawodowej, muzyce, wierze i związkach z papieżami, a szczególnie z Janem Pawłem II.

W. R.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Urodził się Pan w Lajatico, małej miejscowości położonej na wzgórzach niedaleko Pizy, w regionie Valdera. Dzieciństwo spędził Pan wśród gajów oliwnych i pól w tej wspaniałej krainie, jaką jest Toskania. Dlaczego dzisiaj, kiedy stał się Pan „człowiekiem świata”, zawsze wraca Pan tutaj, do domu rodzinnego?

ANDREA BOCELLI: – W samym sercu Toskanii i w czysto chłopskiej kulturze nauczyłem się hierarchii wartości, które ukształtowały moje życie, a które w jakiś sposób przekazuję, gdy śpiewam. Dlatego z Lajatico i regionem Valdera łączą mnie tak głębokie uczucia. Im więcej podróżuję w związku ze swoją pracą, tym bardziej pragnę wrócić na wieś, aby znaleźć spokój i nabrać sił. Poza tym w tej części Toskanii wciąż mam wielu przyjaciół i krewnych, mieszka tu również moja matka. Dlatego wracam tu zawsze, gdy tylko pozwalają mi na to obowiązki zawodowe.

– Wspomniał Maestro o swojej mamie Edi. Gdy w 1958 r. była w ciąży, lekarze radzili jej, aby dokonała aborcji, bo istniało ryzyko, że dziecko, które nosiła w swym łonie, może urodzić się niepełnosprawne. Matka jednak powiedziała „nie” lekarzom i dzięki temu urodził się Pan. Co ta historia powinna powiedzieć światu, w którym rodzice za wszelką cenę chcą mieć „doskonałe” dzieci i w którym tak łatwo dokonuje się tzw. przerywania ciąży?

– Ujawniłem te szczegóły o moich narodzinach, aby dać iskrę nadziei i wnieść swój mały wkład we wsparcie psychologiczne tych wszystkich kobiet, które z różnorodnych powodów nie znajdują w sobie sił, by bronić życia, które noszą w swym łonie.

– Jak Pan odkrył, że ma wspaniały głos i w jaki sposób stał się Pan jednym z najbardziej znanych śpiewaków świata?

– Zawsze mówiono mi, że mam dobry i rozpoznawalny głos. Jednak studia wokalne podjąłem, gdy byłem już dorosły. Decydujące w moim życiu okazały się dwa spotkania: pierwsze – z maestro Luciano Bettarinim, a drugie – z wielkim Franco Corellim. Udało mi się zdobyć rozgłos po długim okresie stażu i wielu „zamkniętych drzwiach”. Aby zrealizować swój projekt życia, pracowałem dużo i z wielkim poświęceniem, narzucałem sobie ścisłą dyscyplinę i próbowałem nabyć jak najwięcej dobrych nawyków. W końcu wszystko dobrze się potoczyło. Chciałbym, aby moja historia – opowiadana za pośrednictwem mediów – mogła być komuś pomocna ze względu na przesłanie, jakie ze sobą niesie. A mianowicie, że nie ma marzeń niemożliwych do zrealizowania – ważne jest, aby wierzyć, że się spełnią, dążyć do nich z powagą, uczciwością i pokorą.

– Dzisiejszy świat jest coraz bardziej zsekularyzowany, pomimo to Maestro zajmuje się – budząc duże zainteresowanie publiczności – muzyką sakralną. Jak wytłumaczyć to zjawisko? Człowiek zawsze potrzebuje sacrum?

– Jak można pominąć wymiar sakralny? Bez niego nasza egzystencja byłaby pusta. Brak sacrum byłby powodem do rozpaczy, byłby zapowiedzianą tragedią. Interpretowanie repertuaru sakralnego jest dla mnie formą modlitwy. Muzyka jest głosem duszy, porusza się po ścieżkach, które przenikają najbardziej intymne sfery naszej psychiki. Potencjalnie muzyka może być doświadczeniem mistycznym.

– Od kilku stuleci na Zachodzie próbuje się oddzielić rozum od wiary. Co gorsza, uważa się, że wiara nie jest do pogodzenia z rozumem. Maestro deklaruje się jako osoba wierząca. Z czego rodzi się Pańska wiara?

– Moja wiara zrodziła się w dorosłym życiu, kiedy niektóre pytania egzystencjalne stały się naglące. Zdałem sobie sprawę, że dokonując każdego wyboru, stoimy na skrzyżowaniu dróg idących w przeciwnych kierunkach – jedna prowadzi w stronę dobra, druga – w stronę zła. Żyć w przekonaniu, że życiem kieruje przypadek, jest nie tylko mało stosowne, ale również nie bardzo logiczne i nierozsądne. Jest to elementarne rozumowanie, które pozwala podjąć właściwą decyzję, a pierwszy fundamentalny wybór, którego musimy dokonać, to: wierzyć czy nie wierzyć. Wybrałem drogę, która wydawała mi się bardziej logiczna, którą moja inteligencja, choć ograniczona, zidentyfikowała jako drogę bez alternatywy. Wiara jest naprawdę bezcennym darem, który staram się zachować i pogłębić, a ona wspiera mnie dzień po dniu. Nie sądzę, że jest ona sprzeczna z rozumem.

– Jako artysta i jako osoba wierząca jest Pan bardzo przywiązany do Matki Bożej. Skąd to upodobanie do Maryi?

– Maryja jest drogą, która prowadzi do Ojca, to nasza Matka Niebieska, Pocieszycielka i Pośredniczka. To nie przypadek, że muzyka w ciągu wieków potrafiła Ją wyśpiewać, wymodlić i przywoływać przez nadzwyczajne dzieła.

– W swojej długiej karierze śpiewał Pan przed milionami widzów – w tym przed czterema prezydentami USA i trzema papieżami – nie wspominając już o milionach sprzedanych płyt. Jako Polaka interesuje mnie szczególnie, jakie wspomnienia zachował Pan o Janie Pawle II.

– Jan Paweł II to „nadzwyczajny duch”, który dla nas, wierzących, już za życia, jako papież, reprezentował jaśniejącą więź między ziemską egzystencją i Transcendencją. Oświecony szczególną łaską był postacią charyzmatyczną, był świętym, który wiedział, jak w prosty sposób rozmawiać z ludźmi, który przyciągał do katolicyzmu nowe pokolenia. Papież, który zmienił historię, był motorem i bohaterem epokowych zmian, również geopolitycznych. Miałem kilka razy zaszczyt i radość śpiewania przed Janem Pawłem II – noszę w sobie wspomnienia tamtych chwil. Jego kanonizacja była dla mnie wielką radością i dostarczyła mi dużych emocji.

– Benedykt XVI, który jest wielkim miłośnikiem i znawcą muzyki, powiedział kiedyś, że prawdziwa muzyka rodzi się z doświadczenia miłości, smutku i spotkania z tym, co Boskie. Czy zgadza się Maestro z tym stwierdzeniem?

– Wydaje mi się, że jest to bardzo piękna refleksja o muzyce, przenikliwa i subtelna, odzwierciedlająca wrażliwość osoby, która ją wypowiedziała.

– Papież Franciszek jest mniej wrażliwy na muzykę, ale chętnie słucha śpiewu. Niedawno powiedział do młodych chórzystów „Pueri Cantores”: „Jeślibym zaśpiewał, przypominałbym osła, bo nie umiem śpiewać”. Ale jest coś, co Was łączy: wrażliwość na ludzi ubogich i potrzebujących. Założył Maestro nawet fundację, która nosi Pana imię. Czym dokładnie zajmuje się Fundacja Andrei Bocellego (Andrea Bocelli Foundation – ABF)?

– Misja ABF polega na pomaganiu osobom lub grupom, które znajdują się w trudnej sytuacji z powodu choroby, ubóstwa, marginalizacji społecznej, oraz na wspieraniu projektów krajowych i międzynarodowych, które przyczyniają się do obalenia tego rodzaju barier i do wydobycia ludzkich potencjałów. Bilans pierwszych 4 lat jest bardzo pozytywny. Przytoczę niektóre dane: przekształcenie 3 szkół ulicznych w funkcjonalne i bezpieczne obiekty szkolne, z których korzysta bezpłatnie 1,6 tys. dzieci i w których otrzymują one również posiłki (są to szkoły w St. Augustin, Notre Dame du Rosaire i St. Philomene na Haiti); ponad 20 mln litrów wody dostarczonych do slumsów w Cité Soleil (Haiti); udzielanie podstawowej pomocy 360 rodzinom w obozach dla uchodźców (Irak); prysznice w Rzymie, z których korzysta codziennie 80 bezdomnych; finansowanie 15 naukowców pracujących nad prototypem urządzenia zwiększającego autonomię niewidomych.

– Wraz z Papieską Radą ds. Rodziny zorganizował Pan cykl koncertów. Inicjatywie tej towarzyszy hasło: „Wielka tajemnica: Ewangelia rodziny jako szkoły człowieczeństwa dla naszych czasów”. Dlaczego tak ważne jest, aby chronić rodzinę w świecie, w którym promowane są postawy indywidualistyczne i egoistyczne?

– Uważam, że rodzina jest podstawowym elementem społeczeństwa – tu kształtujemy się uczuciowo, jest to miejsce uprzywilejowane, gdzie szukamy harmonii i wzajemnego szacunku. Rodzina jest przestrzenią, gdzie uczymy się – i uczymy innych – wybierać dobro w każdym działaniu, starając się wprowadzić w życie te wartości chrześcijańskie, które przekazali nam rodzice, a które teraz mamy obowiązek przekazać dzieciom. Poczucie więzi rodzinnych jest tym, czego każdy z nas doświadczył jako dziecko, żyjąc w rodzinie, jeśli miał wielkie szczęście ją mieć. Ci, którzy myślą, że mogą się obejść bez rodziny, że mogą ją niszczyć według własnego widzimisię, najwyraźniej stawiają własne „ja” na miejscu Boga i stracili pamięć o tym, co otrzymali jako dzieci – skarb bezgranicznej i bezinteresownej miłości. Rodziny powinno się więc bronić z czystym sercem dziecka i ja także staram się to czynić z całej siły.

– Co jakiś czas ma Pan koncerty w Polsce. Z jakimi uczuciami odwiedza Pan kraj Jana Pawła II?

– Kocham kraj Jana Pawła II, kocham jego mieszkańców, ich wrażliwość, uwielbiam wielkich artystów, których dała Polska, niezwykłe zabytki i okazałe kościoły zdobiące polskie miasta. Cenię sposób, w jaki przeżywacie muzykę, ciepło, z jakim mnie zawsze witacie. Zawsze gdy wracam z Polski, jestem pełen pozytywnej energii i przywożę do domu miłe wspomnienia. Dlatego za każdym razem, kiedy wychodzę na scenę, staram się dać z siebie wszystko, aby w ten sposób wyrazić swoją wdzięczność i odwzajemnić okazywaną mi miłość i życzliwość.

Tagi:
wywiad muzyka rozmowa

Reklama

Zadbajmy o swoją płodność

2019-11-26 12:50

Rozmawia Magdalena Wojtak
Edycja warszawska 48/2019, str. 6

Z Anną Koźlik, nauczycielką Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny oraz założycielką strony www.plodna.pl, rozmawia Magdalena Wojtak

Archiwum prywatne
Anna Koźlik

MAGDALENA WOJTAK: – Dlaczego ważna jest wiedza na temat płodności?

ANNA KOŹLIK: – Tak jak staramy się zdobywać wiedzę na temat tego, jaki wpływ na nasze zdrowie ma odżywianie i aktywność fizyczna, podobnie każde małżeństwo czy narzeczeni przygotowujący się do tego sakramentu prędzej czy później muszą zmierzyć się z zagadnieniami dotyczącymi swojej płodności dla ich prawdziwego szczęścia. Ważne jest, aby zdobywana wiedza była przekazywana w sposób profesjonalny, rzetelny i motywujący. Metody rozpoznawania płodności pełnią ważną rolę w profilaktyce zdrowia kobiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Szal: orędownicy postępującej laicyzacji chcą usunąć religię ze szkół

2019-12-06 18:39

pab / Przemyśl, Ustrzyki Dolne (KAI)

Jednym z celów, jaki postawili przed sobą „orędownicy postępującej laicyzacji”, jest ograniczenie, a następnie całkowite usunięcie nauczania religii ze szkół – wskazuje abp Adam Szal. Metropolita przemyski wystosował list do wiernych, który w niedzielę 8 grudnia, ma być odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach dekanatu Ustrzyki Dolne.

Joanna Trudzik
Abp Adam Szal

Burmistrz miasta i gminy Ustrzyki Dolne wysunął pomysł zmniejszenia liczby lekcji religii w szkołach gminnych, tłumacząc to szukaniem oszczędności. Samorząd miałby zyskać w ten sposób ok. 250 tys. zł rocznie.

Metropolita przemyski przypomina, że każdy chrześcijanin jest wezwany do coraz bardziej świadomego poznawania Słowa Bożego, a od prawie trzydziestu lat dokonuje się to również w szkole, na lekcjach religii. „Katecheza została bezprawnie usunięta stamtąd przez komunistów w 1961 r., powróciła zaś do szkół w 1990 r. Zdecydowana większość Polaków przyjęła ten fakt z radością i zadowoleniem” – zwraca uwagę.

Abp Szal podkreśla, że poznawanie „prawdziwej, Bożej nauki, staje się niezwykle istotne i dzisiaj”. „Jesteśmy świadkami negatywnych działań, których celem są dzieci i młodzież pochodzące z katolickich rodzin, a które mają zmienić myślenie i zburzyć ewangeliczną hierarchię wartości. Dowodem na to są coraz nachalniejsze próby wchodzenia do szkół – zwykle bez zgody rodziców – ludzi, którzy propagują ideologie sprzeczne nie tylko z wiarą katolicką, ale godzące również w ogólnie przyjęte normy społeczne i wartości narodowe. W związku z tym, potrzebne jest zaangażowanie i świadectwo ludzi wierzących, zwłaszcza katolickich rodziców, którzy przynosząc dziecko do chrztu, zobowiązują się przed Bogiem do wychowania go w wierze” – pisze metropolita przemyski.

Zdaniem hierarchy, jednym z celów, jaki postawili przed sobą „orędownicy postępującej laicyzacji”, jest ograniczenie, a następnie całkowite usunięcie nauczania religii ze szkół. „Uzasadniają to rzekomym poszanowaniem demokracji i wolą społeczeństwa. Otóż pragnę przypomnieć, że zgodnie z obowiązującym prawem, szkoły podstawowe organizują naukę religii na życzenie rodziców, a szkoły ponadpodstawowe – na życzenie rodziców lub samych uczniów, po osiągnięciu przez nich pełnoletności” – wskazuje abp Szal.

Metropolita przemyski wylicza zalety nauczania religii w szkołach. Wskazuje, że katecheza „rozwija, a niekiedy w ogóle umożliwia życie wiary i modlitwy; wychowuje do życia sakramentalnego i liturgicznego; kształtuje sumienia dzieci i młodzieży, uczy odróżniania dobra od zła; w niezastąpiony sposób pomaga rodzinie i szkole w procesie wychowania; uczy szacunku do narodowej i kulturowej tożsamości, uczy odpowiedzialności; dopełnia misję szkoły w zakresie rozwoju kulturalnego i społecznego; przywraca i uzdrawia właściwe relacje międzypokoleniowe oraz stwarza pole duszpasterskiego oddziaływania wobec wszystkich osób tworzących środowisko szkolne”.

„Katecheza szkolna stanowi nieocenioną wartość w procesie formacyjnym dzieci i młodzieży, także w całościowym systemie wychowawczym szkoły. Obecność katechety, który przypomina w środowisku szkolnym o wartościach najważniejszych, jest niezwykle potrzebna. Fakt ten próbuje się dziś podważać, manipulując przy tym opinią publiczną” – zaznacza abp Szal.

Metropolita przemyski zauważa, że szkoła jest instytucją formacyjną, a nauczanie religii, jest naturalnym uzupełnieniem procesu wychowawczego. „W czasach oszalałej konsumpcji, trzeba tym głośniej przypominać o tym, że wartości materialne nie są w życiu najważniejsze” – podkreśla.

Hierarcha w swoim liście przywołuje także słowa św. Jana Pawła II, który cieszył się, gdy w 1990 r. religia wracała do polskich szkół i który wskazywał, że „w wychowaniu bowiem chodzi właśnie o to, ażeby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem - o to, ażeby bardziej był, a nie tylko więcej miał”.

Metropolita przemyski dziękuje „wszystkim, którym zależy na chrześcijańskim wychowaniu młodego pokolenia”, szczególnie rodzicom i katechetom. Jednocześnie zaznacza, że „ci którzy rezygnują z katechezy, popełniają grzech zaniedbania, a rodzice wypisujący swoje dzieci z katechezy wyrządzają im poważną krzywdę”. Zachęca także, aby przykład życia rodziców zachęcał dzieci i młodzież do aktywnego udziału w katechezie parafialnej i szkolnej. „Nie ustawajmy w poznawaniu prawdziwej, Bożej nauki w sposób systematyczny i nieskrępowany obłędem ideologii wrogich człowiekowi i chrześcijaństwu” – apeluje abp Szal.

List metropolity przemyskiego ma być odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach dekanatu Ustrzyki Dolne w niedzielę 8 grudnia. W pozostałych parafiach archidiecezji przemyskiej księża mają w tym względzie dowolność.

Burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz (PSL) przed kilkoma dniami zwrócił się do metropolity przemyskiego abpa Adama Szala z prośbą o zgodę na zmniejszenie liczby lekcji religii do jednej godziny lekcyjnej w tygodniu oraz połączenia zajęć z religii w oddziałach, gdzie liczba uczniów jest mniejsza niż 13 osób. Argumentuje to szukaniem oszczędności w oświacie. Samorząd miałby zyskać w ten sposób ok. 250 tys. zł rocznie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Wiktor Skworc z wizytą u dzieci w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka

2019-12-07 08:23

asp / Katowice (KAI)

Abp Wiktor Skworc odwiedził dzisiaj małych pacjentów Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Metropolita katowicki modlił się i rozmawiał z najmłodszymi m.in. o postaci św. Mikołaja. To już piąta taka wizyta metropolity katowickiego w szpitalu dziecięcym w Katowicach-Ligocie.

Archidiecezja Katowicka
Abp Wiktor Skworc z wizytą u dzieci

Metropolita katowicki wspólnie z dziećmi i ich rodzinami modlił się o zdrowie. Nie zabrakło też rozmowy o świętym biskupie z Miry.

- Cenna pamięć i pouczająca nas, ludzi XXI wieku, kiedy się do postaci św. Mikołaja odwołujemy - mówił hierarcha. - Bo on przede wszystkim dzielił się swoim sercem, a ta miłość pasterska potem także przybierała kształt bardzo konkretnej pomocy materialnej. I to jest takie pouczenie, które dla nas zawsze jest aktualne i za to św. Mikołajowi dziękujemy - dodawał arcybiskup.

Wizycie metropolity katowickiego towarzyszyły podarunki w postaci słodkich upominków. - Bardzo ważna wizyta, modlitwa jest nam wszystkim potrzebna i wsparcie - mówiła jedna z obecnych na spotkaniu mam. Mali pacjenci zapoznali się bardziej z postacią świętego biskupa z Miry. - Najlepszy prezent, jaki dzisiaj dostałam, to to, że kończę leczenie - chwaliła się dziewczynka z onkologii.

- To są takie wizyty, które dodatkowo ocieplają naszą atmosferę - podkreśla Justyna Dubiel, psycholog kliniczny. - Czuje się to ciepło ze wszystkich stron. To były niekończące się rozmowy dzieci z arcybiskupem, było bardzo wesoło - mówiła po spotkaniu, zaznaczając, że dobre samopoczucie dzieci jest drogą do szybszego powrotu do zdrowia. - Takie spotkania są odskocznią od choroby, pojawia się szereg ciepłych, dobrych emocji, które mają dobry wpływ na zdrowienie. Mobilizują się endorfiny, mobilizuje się system odpornościowy - to naprawdę ma obiektywny wpływ na to, że dzieci zdrowieją szybciej - zaznaczała Dubiel.

Była to już piąta wizyta abp Wiktora Skworca w katowickim szpitalu.

Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II w to jeden z największych szpitali dziecięcych w Polsce, znajdujący się w dzielnicy Katowic Ligocie-Panewnikach. W GCZD znajduje się 18 oddziałów szpitalnych, na bazie których funkcjonuje 6 klinik Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. W szpitalu działa także 29 poradni specjalistycznych. Rocznie w GCZD przyjmuje ok. 16 tysięcy pacjentów na oddziały szpitalne oraz udziela ok. 80 tysięcy specjalistycznych porad ambulatoryjnych. W szpitalu na 1. piętrze znajduje się Kaplica Aniołów Stróżów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem