Przypomnijmy: Do groźnego incydentu doszło w Wielki Piątek ok. godz. 15:30 przed kościołem pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego przy ul. Rzymowskiego na warszawskim Mokotowie. Zapalił się tam krzyż przed świątynią, pod którym w św. Jan Paweł II wygłosił słynną homilię w czasie pierwszej pielgrzymki do Polski.
„Piękny widok”
Radna Monika Kirschenstein znana jest w mediach społecznościowych z udostępniania antyklerykalnych i wulgarnych - nieprzychylnych Kościołowi wpisów. Teraz postanowiła "zabłysnąć" kolejnym skandalicznym postem ze zdjęciem płonącego krzyża i wymownym podpisem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Piękny widok
— napisała Monika Kirschenstein.
Nawet lokalna Koalicja Obywatelska, dzięki której Monika Kirschenstein trafiła do rady miasta, teraz odcina się od niej i twierdzi, że jej enuncjacje "to niedopuszczalna prowokacja i brak szacunku dla uczuć religijnych mieszkańców". Pytaniem retorycznym pozostaje tylko, czy nie znali jej poglądów wcześniej, gdy wpuścili ją na swoje listy wyborcze.
Brak skruchy i udawanie ofiary
Choć na profilu na facebooku radna już usunęła obraźliwy post, teraz wydała w tej sprawie oświadczenie. Próżno jednak spodziewać się w nim skruchy, czy przeprosin dla katolików i chrześcijan. Zamiast tego zdaje się potwierdzić, że radość z powodu płonącego krzyża to jej "znane poglądy na temat symboli religijnych", a powszechne oburzenie na jej zachowanie to "nagonka":
Oświadczam, że nagonkę medialną na mnie rozpętał przy pomocy swoich troli podejrzewany przez prokuraturę o wiele przestępstw znany hejter D. Matecki.[...] Moje poglądy na temat jakichkolwiek symboli religijnych w świeckiej przestrzeni publicznej (gwarantowanej Polkom i Polakom przez Konstytucję RP) są powszechnie znane.
Katolicy to nie ludzie?
I jeszcze jedno. W opisie swojego profilu na facebooku radna uwypukla hasło: Przede wszystkim ludzie. Widocznie empatia, którą stara się epatować, nie dotyczy katolików. Dla niej płonące symbole, najważniejsze dla chrześcijan to "piękny widok". Czyli albo katolicy, to nie ludzie, albo dla niej ważni są wszyscy oprócz katolików. Więc można się cieszyć, gdy dzieje im się krzywda. Tacy to "nowocześni" wybiórczy demokraci.
