Reklama

Chrześcijanin a sport

2016-02-03 08:47

Odpowiada ks. Zdzisław Wójcik
Niedziela Ogólnopolska 6/2016, str. 34

Giorgio Pulcini/Fotolia.com

Wiele jest piękna w sporcie, ale także zbyt wiele podejmuje się starań o zwycięstwo obliczone na zyski, na cele propagandowe, nawet polityczne. Razi nas komercyjny aspekt życia sportowego, irytuje niezdrowa rywalizacja. Czy w tej sytuacji chrześcijanin może być tylko biernym świadkiem wydarzeń sportowych, które fascynują tak wielu?

Związek między religią a sportem

Jeśli przyjmiemy, że wyraz „religia” wywodzi się etymologicznie z czasownika „religare” i oznacza więź, połączenie – dostrzeżemy, że sport mógłby mieć łączność z kultem, gdyż – o ile jest dobrze zorganizowany – powinien ludzi łączyć, scalać i jednoczyć. Wówczas nie tyle przeciwnik, ile partner sportowy powinien być traktowany jako bliźni i przyjaciel zarówno przez zawodników, jak i przez widzów. Sport ma nieść ludziom radość, ta zaś jest wartością głęboko religijną i prawdziwie chrześcijańską. Sobór Watykański II stwierdza, że radości ludzi są radościami Kościoła. Jak wiadomo, w sporcie, tak jak i w chrześcijańskiej moralności, konieczne są trening, ćwiczenie dobrej i silnej woli, wyrzeczenia. A zatem w sporcie obowiązuje Ewangelia i jej nauka. Najbardziej nam imponują – albo imponować powinni – ci, którzy pokonują swoje kalectwo i zwyciężają słabość. Znamy sportowców, którzy wzbudzają podziw kulturalnym zachowaniem, grą „fair play”, opanowaniem, szacunkiem dla bliskich i dalekich, takich, którzy umieją z godnością przegrać, ale też uszanować pokonanych, stosując i w tym przypadku zasadę „gloria victis”. Owszem, wielką sławę zdobywają mistrzowie przez pobijanie rekordów, przez zdobywanie pierwszych miejsc. Ich sława udziela się nie bez racji danemu krajowi czy danej drużynie. Rzeczą ważniejszą jednak jest pobijanie raczej własnych niż cudzych rekordów. Prawdziwy sportowiec uwalnia się od egoizmu, prawdziwy sportowiec odrzuca wszystko, co niesie śmierć, bo kocha życie. Prawdziwy sportowiec jest zwolennikiem dobra moralnego, bo gdy tego brak, wyczyny ulegają deprawacji.

Reklama

Sport nie jest religią

Papież Paweł VI powiedział z okazji otwarcia olimpiady w Monachium z 1972 r., że „sport nie może być głównym celem życia, nie stanowi pełnej rzeczywistości, nie jest religią. Jest natomiast jednym z elementów kształtujących te cele”. A w 1976 r. przed olimpiadą w Montrealu mówił: „W cywilizacji świadomej ryzyka podminowania przez przyjemności i zarazem przez przemoc aktywność sportowa musi ciągle odnajdywać swój prawdziwy ideał, a mianowicie: awans człowieczeństwa i braterstwa między wszystkimi narodami bez wyjątku”. Nie sposób nie przywołać tu wypowiedzi św. Jana Pawła II z 1987 r.: „Jesteście prawdziwymi sportowcami, kiedy się przygotowujecie nie tylko przez trening waszych ciał, lecz także przez ustawiczny rozwój waszej osobowości w sposób harmonijny, w trosce o wszystkie ludzkie uzdolnienia”. Skoro osoba ludzka to całość duchowo-cielesna, cielesno-duchowa, to nie można ciała lekceważyć, ale nie można też jednostronnie gloryfikować, co bywa, jak wiemy, częstym zjawiskiem. Wiemy też, że niektóre imprezy sportowe w sposób zaprogramowany wypierały, a może nawet i dzisiaj, w bardziej czy mniej zaplanowany sposób, wypierają przeżycia religijne.

Strefa kibica

Kibice stanowią nieodłączną część zawodów i są ich wielką siłą. Byłoby wspaniale, gdyby wielu z nich nie poprzestawało na kibicowaniu wyczynowym sportowcom, lecz by sami entuzjastycznie uprawiali gimnastykę, turystykę, marsze, pływanie, kolarstwo itp. Gdyby tego rodzaju ćwiczenia stały się zjawiskiem masowym, byłoby niewątpliwie mniej alkoholików, narkomanów, samobójców, młodych gniewnych, rozpustników. Oczywiście i w tym względzie obowiązuje umiar co do czasu i miejsca, co do osób i celu. Ruch, gra, zbiorowa rozrywka – to czynniki współdziałające w procesie wychowawczym, w kształtowaniu osobowości indywidualnej i zbiorowej zarówno sportowców, jak i kibiców. Ostatecznie idzie o to, by zainteresowania sportem harmonizowały z formacją wszechstronną, z uwzględnieniem hierarchii wartości, by niosły i uszlachetniały autentyczną radość i budowały pokój.

Reklama

Małżeństwo szkołą miłości i miłosierdzia

2019-10-21 08:25

Anna Majowicz

20 października w parafii pw. św. Wawrzyńca w Wilkszynie, 25 małżeństw, w tym 6 z 50-letnim stażem, odnowiło ślubne przyrzeczenia!

Anna Majowicz
Ślubne przyrzeczenia odnowiło 25 małżeństw

Eucharystii przewodniczył o bp. Jacek Kiciński, który w homilii pięknie mówił o istocie małżeństwa:

Dziękując Panu Bogu za małżeństwo, dziękujemy przede wszystkim za dar wiary. Bo przecież gdyby nie wiara wiele małżeństw nie wytrwałoby w wierności. Zresztą podczas przysięgi małżeńskiej, gdy stajemy na ślubnym kobiercu, ślubujemy sobie na pierwszym miejscu miłość, potem wierność, uczciwość małżeńską oraz że nie opuścimy małżonka aż do śmierci. Na końcu prosimy: ,,tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci”. Zobaczcie, całe niebo jest zaangażowane w to, żeby małżonkowie wytrwali ze sobą. Dlatego dziękujemy Panu Bogu za dar wiary.

Chciałbym dzisiaj zwrócić waszą uwagę na modlitwę. Ona pomaga nam w realizacji naszego powołania. Modlitwa kształtuje nasze życie, nasz sposób patrzenia i myślenia. Często jest tak, że problemy w małżeństwie pojawiają się wtedy, gdy człowiek odchodzi od Boga. Bo jeśli odchodzi od Boga, to i od drugiego człowieka. Tak było w raju. Pierwsi rodzice sięgając po zakazany owoc, odwrócili się od Boga. Gdy trzeba było przyznać się do winy Adam powiedział: ,,to nie ja Panie”, a Ewa: ,,wąż mnie zwiódł”. Gdy człowiek odejdzie od Pana Boga, przestaje szukać winy w sobie, a widzi ją w drugim człowieku. Dlatego pierwszą przestrzenią naszego życia jest budowanie więzi z Bogiem, który posyła nas do drugiego człowieka. Małżeństwo jest szkołą miłości i miłosierdzia. Święta Faustyna Kowalska w jednym ze swoich objawień usłyszała od Pana Jezusa takie słowa: ,,są trzy sposoby czynienia miłosierdzia: czyn, słowo i modlitwa”. I tak samo jest w życiu małżeńskim. Czynienie miłosierdzia, postawa miłości, najpierw objawia się w czynie.

Co znaczy w małżeństwie konkretny czyn? Ojciec Święty Franciszek powiedział, że dzisiaj szczytem miłosierdzia Bożego wobec drugiego człowieka jest obecność. Poświęcenie swojego czasu. Zobaczmy, że my bardzo często jesteśmy zabiegani i brakuje nam czasu na rozmowę. Miłosierdzie Boże w czynie, to jest obecność w codzienności. Wtedy, gdy człowiek jest obecny, zaczyna dostrzegać potrzeby drugiego człowieka, małżonka, rodziny. Zaczyna więcej widzieć i więcej słyszeć. Dzisiaj moi drodzy miłosierdzie w czynie polega nie tylko na wzajemnej pomocy, ale wydobywaniu dobra z drugiego człowieka. Małżeństwo jest szkołą przemiany swojego życia i codziennego wydobywania dobra z serca drugiego człowieka.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz małżeństw w Wilkszynie

Na drugim miejscu jest miłosierdzie Boże w słowie. Wiemy doskonale, że słowo może zbudować, ale słowem można także zniszczyć. Prawda, która nie jest ogrzana sercem może zabić. Dlatego, jak weźmiemy księgę Pisma Świętego do ręki, przeczytamy tam piękne słowa. ,,Na słowo Boże wszystko się stało, a co się stało było dobre”. Małżeństwo jest szkołą kontynuacji słowa Bożego. Pan Bóg dał nam dar mowy, żeby błogosławić, a nie przeklinać. Żeby dobrze życzyć, a nie złorzeczyć. Dlatego w małżeństwie bardzo ważne jest to, by czuć się odpowiedzialnym za wypowiadanie słów. Jeśli słowo jest wypowiedziane z miłością, służy dobru. Jeśli jest wypowiedziane ze złością, to nigdy nie buduje, ale rujnuje. Nawet najtrudniejsza prawda musi być ogrzana sercem. To jest właśnie wartość słowa.

I jeszcze miłosierdzie Boże w modlitwie. W ruchu oazowym, w Domowym Kościele jest taki piękny zwyczaj modlitwy małżeńskiej. Jest wiele małżeństw, które wspólnie klękają do modlitwy. I dziś chciałbym was wszystkich do tego zachęcić. Na czym ma polegać modlitwa małżeńska? Proponuję taki schemat: najpierw dziękczynienie, potem przeproszenie i na końcu prośba. Jakby to miało wyglądać w praktyce? Otóż modlitwę zaczynamy podziękowaniem. Mąż powie ,,Panie Jezu pragnę Ci podziękować za dzisiejszy dzień, ale w sposób szczególny dziękuję za moją żonę, za to dobro, które dokonało się dzisiaj za jej przyczyną. Dziękuję Ci, za jej obecność, uśmiech i dobroć”. Potem żona podziękuje za męża. A po dziękczynieniu, przepraszajmy: ,,Panie Jezu pragnę przeprosić moją żonę/męża za to, że byłem niedobry/a..”. Na końcu jest prośba: ,,Proszę Panie Jezu daj siłę mojej żonie, aby nadal była tak wspaniałą kobietą, jak jest dzisiaj/ Panie Jezu daj moc mojemu mężowi, aby wciąż był tak wspaniałym człowiekiem, jakim jest teraz”. To jest modlitwa małżeńska. Zobaczcie, ona może trwać kilka minut, ale to oczyszczenie naszego małżeństwa i umocnienie wiary. To jest właśnie miłosierdzie Boże w modlitwie. Modlę się, widzę dobro, przepraszam za to, co było złe i proszę, aby Pan Bóg umocnił nas na drodze powołania. Istotą małżeństwa, jest okazywanie sobie miłosierdzia Bożego w czynie, słowie i modlitwie. Jeśli będziemy mieli ręce wzniesione do Pana Boga, to Pan Bóg nigdy nie pozwoli, żebyśmy przegrali nasze małżeństwo, naszą rodzinę. Dlatego potrzeba nam nieustannie wracać do źródła, do sakramentu. A żeby do niego wrócić, trzeba popłynąć pod prąd, przeciwstawiać się presji społecznej. Wrócić do źródła, to wrócić do pierwszej miłości. Dlatego życzę Wam, aby wasze małżeństwa były szkołami miłości i miłosierdzia. Żeby miłość i miłosierdzie objawiały się w czynie, słowie i modlitwie. Niech dobry Bóg Was błogosławi, a Maryja Matka nasza otacza blaskiem swej opieki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Arcybiskup Paryża z nietypowym zaproszeniem dla dzieci na całym świecie

2019-10-21 21:17

azr (KAI) / Paryż

Arcybiskup Paryża Michel Aupetit zachęca dzieci z całego świata do udziału w konkursie na rysunek przedstawiający paryską katedrę Notre-Dame. Najlepsze prace zostaną wydrukowane na osłonie rusztowań, ustawionych wokół remontowanej świątyni.

pixabay.com

Konkurs przygotowany przez arcybiskupa Paryża z myślą o dzieciach ze wszystkich krajów na świecie potrwa do 1 marca. Do tego czasu dzieci mogą nadsyłać rysunki, przedstawiające katedrę "jaką znają i jaką sobie wyobrażają". Najlepsze spośród nadesłanych prac, zostaną wydrukowane na osłonie rusztowań, a także w specjalnej publikacji, przygotowanej z okazji rocznicy tragicznego pożaru paryskiej świątyni.

"Wasza dzisiejsza refleksja jest dla nas ważna, ponieważ to wy będziecie w przyszłości tymi młodymi i dorosłymi, którzy przybędą do tej odnowionej katedry, której drzwi będą dla was szeroko otwarte" - mówi w imieniu metropolity Paryża wikariusz generalny stołecznej diecezji, bp Benoist de Sinety.

Prace konkursowe można nadsyłać na adres: Opération “Dessine-moi Notre-Dame” 10 rue du Cloître Notre-Dame 75004 Paris Francja

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem