Reklama

Drohiczyn

Zasadnicza posługa – modlitwa

2016-02-04 10:08

Ks. Artur Płachno
Edycja podlaska 6/2016, str. 2

Ks. Artur Płachno
Spotkanie z zelatorkami Żywego Różańca

W sobotę 23 stycznia, w liturgiczne wspomnienie błogosławionych Wincentego Lewoniuka i Towarzyszy, męczenników z Pratulina, w Wyższym Seminarium Duchownym w Drohiczynie odbyło się diecezjalne spotkanie zelatorek dekanalnych, parafialnych i księży opiekunów kółek Żywego Różańca z bp. Tadeuszem Pikusem. Organizatorami spotkania byli ks. Roman Kowerdziej – diecezjalny duszpasterz wspólnot maryjnych oraz Renata Przewoźnik – diecezjalny moderator KŻR. Zostały na nie także zaproszone rodziny misjonarzy z diecezji drohiczyńskiej, a ks. Adam Romaniuk, pracujący w Ułan Ude na Syberii, reprezentował misjonarzy. Obecny był też rektor WSD w Drohiczynie ks. Tadeusz Syczewski inni profesorowie i alumni.

Ks. Roman Kowerdziej przypomniał o wstawiennictwie męczenników unickich w intencji siły świadectwa wiary tutejszych wspólnot różańcowych, a także o Roku Miłosierdzia, 1050. rocznicy Chrztu Polski i jubileuszu diecezji, w których to wydarzeniach mają one wiele do zaoferowania w krzewieniu Miłosierdzia Bożego oraz miłości do ojczyzny.

Bp Tadeusz Pikus w homilii podczas Eucharystii w kaplicy seminaryjnej powiedział, że członkowie wspólnot stanowią szczególnie ważny element chrześcijaństwa, gdyż ich zasadniczą posługą w życiu Kościoła jest modlitwa.

Reklama

Diecezjalna modetator kół różańcowych Renata Przewoźnik wraz z grupą modlitewną przekazała bp. Pikusowi dar w postaci codziennej modlitwy Koronką do Miłosierdzia Bożego Apostolatu Margaretki.

W seminaryjnym refektarzu bp Tadeusz przybliżył zebranym plany obchodów 25. rocznicy powstania diecezji. Renata Przewoźnik, podsumowując ubiegłoroczną działalność KŻR, zapoznała z planami spotkań w Roku Miłosierdzia w diecezjalnych kościołach stacyjnych, rekolekcji oraz pielgrzymek ogólnopolskich i do Francji. Zasiedli oni także do wspólnej agapy.

Tagi:
spotkanie

Reklama

Jak wspierać osoby ze spektrum autyzmu?

2019-10-03 14:47

Organizatorzy

W Specjalnym Ośrodku Wychowawczym „Dom dla Chłopców” w Częstochowie odbyła się kolejna konferencja naukowa dotycząca autyzmu. Tym razem zastanawiano się i dyskutowano bardzo praktycznie – jak wspierać codzienność osób ze spektrum autyzmu. Organizatorami wydarzenia, które odbyło się 27 września 2019 r. była Fundacja Primo Diagnosis oraz SOW „Dom dla Chłopców”.

Organizatorzy

Otwierając konferencję i witając licznie zgromadzonych gości i uczestników organizator s. Małgorzata Pintele – dyrektor SOW „Dom dla Chłopców” podkreśliła potrzebę takich spotkań wynikającą z szybkiego wzrostu liczby chłopców ze spektrum autyzmu w Ośrodku, a tym samym konieczność dostosowania opieki i warunków do ich potrzeb rozwojowych.

Anna Kościańska – prezes fundacji Primo Diagnosis poinformowała zebranych, iż konferencja jest elementem szerszej kampanii wczesnego rozpoznawania zaburzeń ze spektrum autyzmu u małych dzieci realizowanej wspólnie z Urzędem Miasta Częstochowy.

– Jesteśmy jedyną gminą w Polsce realizującą taki zdrowotny program profilaktyczny, tego nam zazdroszczą inne ośrodki i placówki specjalistyczne – mówiła Anna Kościańska. – Współpracując z psychiatrą, neurologiem możemy znacznie skrócić czas oczekiwania na rozpoznanie zaburzeń ze spektrum autyzmu, co jest ważne, gdyż warunkuje szybką, skuteczną pomoc dziecku.

Prezes Fundacji Primo Diagnosis zaapelowała o rozpowszechnianie projektu, wykorzystanie szansy i sprawdzenie rozwoju własnego dziecka w ramach prowadzonych przez fundację nieodpłatnych badań diagnostycznych.

Konferencja zgromadziła ponad 120 uczestników: rodziców, terapeutów, wychowawców. Obok wykładów dużym zainteresowaniem cieszyły się zajęcia warsztatowe z technik muzykoterapii i zajęć ruchowych. Szczęśliwcy, którzy odpowiednio wcześniej zarejestrowali się na konferencję i warsztaty, mogli poznać skuteczne techniki pracy przekazane przez specjalistów, pracowników SOW „Dom dla Chłopców”. Konferencję prowadziła dr Anna Banasiak z Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie i jednocześnie wiceprezes fundacji Primo Diagnosis.

Rozpoczynając obrady wskazano jak ważna jest samoświadomość u osób z ASD i jak to wpływa na ich samopoczucie i funkcjonowanie. Psychiatra dziecięcy rozwiał mity związane ze stosowaniem terapii farmakologicznej powołując się na pozytywne efekty stosowania neuroleptyków w autyzmie, które co prawda nie likwidują objawów osiowych zaburzenia, ale regulują często współwystępujące z nim symptomy psychiczne.

Następne wystąpienie związane ze stosowaniem diet i żywienia właściwego dla osób ze spektrum autyzmu przekonało obecnych o niedocenianej roli właściwego żywienia. W przypadku dzieci z autyzmem tzw. odżywianie mózgu, czy układu nerwowego jest niezbędne dla ich rozwoju.

Ostatnia prelegentka wskazała na ważność uwzględniania profilu sensorycznego osób ze spektrum autyzmu i dostosowania środowiska, aktywności, monitorowania natężenia bodźców sensorycznych w otoczeniu. Zaapelowała aby tzw. trudne zachowania dziecka widzieć w kontekście niewłaściwej modulacji sensorycznej – przeładowania lub tzw. pustki sensorycznej.

Reasumując konferencję organizatorzy podkreślili ważność takich spotkań ułatwiających rozumienia istoty zaburzeń ASD, bowiem lęk przed nieznanym , niewiedza, nie sprzyja budowaniu relacji, zamyka kontakt. Jednocześnie trzeba wiedzieć, iż każde zachowanie dziecka nawet trudne, nielogiczne czemuś służy i jest formą komunikatu, nie zawsze zrozumiałego dla otoczenia. Naszą powinnością jest starać się właściwie je odczytać i tworzyć takie warunki oraz środowisko aby było przyjazne, bezpieczne, wspierające dla specyficznych potrzeb osób ze spektrum autyzmu.

Uczestnicy mieli też okazję wysłuchania znakomitego występu gitarowego dwóch utalentowanych licealistów Łukasza Krasiejko i Maxa Bartczaka.

Zamykając spotkanie wychowankowie SOW podziękowali mini-występem wszystkim obecnym za udział w konferencji, zapraszając wszystkich za rok.

Konferencji towarzyszyła wystawa prac artystycznych i malarskich wychowanków realizowanych w ramach prowadzonej w „Domu dla Chłopców” arteterapii.

Patronaty honorowe nad spotkaniem przyjęli: abp Wacław Depo – metropolita częstochowski, prof. Anna Wypych-Gawrońska – rektor Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza i Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk. Konferencja była zorganizowana w ramach zadania z zakresu zdrowia publicznego pt. „Badania przesiewowe pod kątem zaburzeń ze spektrum autyzmu u 2-letnich dzieci mieszkańców Miasta Częstochowy”. „Niedziela” była patronem medialnym konferencji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Utracone, ale nie na zawsze

2019-10-01 13:55

Marzena Cyfert
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 16-17

Boleśnie przeżywamy śmierć kogoś, z kim nie zdążyliśmy się pożegnać, ale o wiele boleśniej dotyka nas śmierć kogoś, z kim nie zdążyliśmy się jeszcze przywitać

Zapytałam kiedyś przedszkolaków, co to jest skarb. Padały różne propozycje. – Brylanty, złoto, skrzynia z pieniędzmi. W końcu padła nieśmiała odpowiedź: – Jak rodzice nie mają długo dziecka i to dziecko im się w końcu urodzi, to jest ich skarb.

Magda cieszy się swoim skarbem, ale zanim to się stało, straciła sześcioro dzieci w pierwszych miesiącach ciąży. Mówi, że jej serce składa się z sześciu kawałków, bo tyle razy pękało – przy każdej stracie. Dziś 5-letni Wiktor to plasterek miodu na jej popękane serce. 15 października w Dzień Dziecka Utraconego spotykam ich na Mszy św. w intencji rodziców dzieci utraconych, a później patrzę, jak wysyłają niebu sześć białych baloników. – Dla Antosi, Bartka, Karolinki... – wymienia Wiktor. Spotykam też Ewę z mężem – mają dwa białe baloniki, ale w swoich dłoniach nie trzymają dziecięcej rączki. Stracili dwoje dzieci, a później już się nie udało. Mówią, że zamiary Boże nie są tak oczywiste i przewidywalne, jak by się chciało.

Dziecko, które się rozmyśliło

Utrata dziecka zawsze jest traumą, niezależnie od jego wieku i okoliczności, w których to nastąpiło. Konsekwencje psychiczne i społeczne takiej straty są wielowymiarowe, gdyż stres potraumatyczny może powodować różnego rodzaju zaburzenia psychiczne i depresyjne. Najtrudniejszym elementem przy stracie dziecka nienarodzonego dla kobiety jest fakt, że nigdy go nie zobaczyła ani nie przytuliła, a przecież wiedziała o jego istnieniu. Jak pisze ks. Arkadiusz Olczyk: „Mówiąc krótko, boleśnie przeżywamy śmierć kogoś, z kim nie zdążyliśmy się pożegnać, ale o wiele boleśniej dotyka nas śmierć kogoś, z kim nie zdążyliśmy się jeszcze przywitać”.

Trudny jest również brak społecznego przyzwolenia na przeżycie żałoby. Z jednej strony bagatelizuje się zaistniały fakt, z drugiej zaś słyszy się tanie pocieszanie: „Jeszcze będziesz miała dziecko”; „Jakby miało być chore, to lepiej...”. Tymczasem kobieta przeżywa dramat i czuje żal, bo umarło jej dziecko – to konkretne, na które teraz czekała. – Czasem jest to żal do całego świata: do spotykanych na ulicy kobiet w zaawansowanej ciąży, bo im się udało; do Pana Boga, bo mógł temu zaradzić, a nic nie zrobił; a nawet absurdalny żal do warzyw na straganach, które każdego dnia odmierzasz z aptekarską dokładnością, a jednak nie zapewniają zdrowia twojemu dziecku – wspomina Małgosia. – Najtrudniejsze było jednak wytłumaczenie 3-letniej córeczce – pukającej palcem w mój brzuch i pytającej, co słychać u dzidziusia – że on się nie urodzi. Mała zapytała wtedy zawiedziona: czy dzidziuś się rozmyślił? – zwierza się Małgosia.

Nie bądźcie smutni

Na wrocławskim cmentarzu osobowickim widziałam pomnik dziecka utraconego, które wyciąga ręce do pogrążonych w bólu rodziców, by ich pocieszyć. Figura dziecka jest przezroczysta i jest symbolem osoby utraconej, ale zarazem obecnej, która zdaje się, że mówi: Nie bądźcie smutni! Zanim jednak rodzice przestaną być smutni, muszą przejść przez dni rozpaczy i żałoby, a to różnie wygląda. Inaczej przeżywa stratę ojciec dziecka – równie mocno, choć przeważnie bardziej skrycie – a inaczej matka. Nie ma ustalonych reguł i jednego sposobu na jej przeżycie, każdy ma też swoje tempo przeżywania. Faktem jest jednak, że po wielu dniach bólu, smutku i cierpienia przychodzi wewnętrzny spokój. Psychologowie mówią, że czas trwania żałoby to optymalnie dwanaście miesięcy – tak, by rodzice mogli przejść ze świadomością straty przez wszystkie kluczowe dni roku: pierwsze Boże Narodzenie bez dziecka, pierwsze uroczystości rodzinne bez dziecka... Ania wspomina: – Jasia straciliśmy w 4. miesiącu ciąży, ale do 9. miesiąca zastanawiałam się, co by się z nim teraz działo, jaki byłby duży. Może już by się nawet uśmiechał na USG. I w myślach uśmiechałam się do niego. Zaraz jednak pojawiał się tamten obraz z pamiętnego USG – smutna, spuszczona główka. I przychodziła rozpacz.

Formą radzenia sobie z żalem może też być zadaniowość – kobieta od razu planuje kolejne ciąże albo wpada w wir wymyślonych obowiązków, by się czymś zająć i nie myśleć o stracie.

Co na to przepisy

Jednym z etapów przeżywania żałoby jest pogrzeb i pożegnanie bliskiej osoby, dlatego pogrzeb dziecka ma duże znaczenie. Obecne przepisy pozwalają na jego zorganizowanie, niezależnie od tygodnia, w którym nastąpiła śmierć. Rodzicom przysługuje również zasiłek pogrzebowy. Szpitale zazwyczaj o tym nie informują, a na pytanie dotyczące procedur nie potrafią odpowiedzieć pracownicy ani szpitali, ani zakładów pogrzebowych. – Lekarz w szpitalu patrzył na mnie jak na kobietę szaloną. Ja również patrzyłam na niego jak na kogoś, kto postradał zmysły, bo dziecko, które mieszkało dziewięć cudownych tygodni pod moim sercem, nazywał martwą ciążą i nie chciał mi go oddać. Tłumaczyłam, że każdemu utraconemu dziecku należą się pogrzeb i miejsce na ziemi. W końcu przyznał mi rację. Rozpłakałam się, gdy w USC podawałam imię córeczki: Anna! A później z dumą patrzyłam na akt urodzenia, choć był to jednocześnie akt zgonu mojego dziecka – opowiada Renata.

Przez kilka lat niektóre szpitale uniemożliwiały pogrzeb dziecka z powodu nieznajomości jego płci. Rodzice musieli płacić za kosztowne badania genetyczne, mieli też problemy z uzyskaniem zasiłku pogrzebowego. Zmieniło się to w 2016 r. Na stronie Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” czytamy: „Aby ubiegać się o refundację kosztów pogrzebu dziecka zmarłego przed narodzeniem, konieczne jest uzyskanie aktu urodzenia z adnotacją o urodzeniu martwym, czyli zarejestrowanie dziecka w urzędzie stanu cywilnego. Do rejestracji konieczne jest określenie płci dziecka, co w niektórych przypadkach jest możliwe wyłącznie za pomocą badań genetycznych. Należy pamiętać, że koszt tych badań uznaje się za wydatki związane z pogrzebem, a to oznacza, że są one refundowane w ramach zasiłku pogrzebowego”.

Renata zorganizowała pogrzeb swojej córeczce miesiąc po poronieniu. – Nie wiedziałam, że grób jest taki ważny. Myślałam, że skoro dziecko na zawsze zostanie w moich myślach, to nie potrzeba nam marmurowego nagrobka. Tylko czemu taka bezdomna się czułam za każdym razem, przechodząc przez cmentarz? – dzieli się swoim doświadczeniem. – Po pogrzebie zaś odczułam ulgę, jakbym zamknęła jakiś ważny rozdział w życiu, bo nasza Ania dostała swoje miejsce nie tylko w naszych sercach – dodaje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Znaleziska z Ochędzynia Starego już w Muzeum Ziemi Wieluńskiej

2019-10-16 08:34

Zofia Białas

W dniu 15.10 o godz. 11.00 w Muzeum Ziemi Wieluńskiej nastąpiło przekazanie przedmiotów z ekshumacji w Ochędzynie Starym w gminie Sokolniki.

Zofia Białas

W jednym grobie po 2 września 1939 roku spoczęli trzej żołnierze. Byli to Stanisław Kim, Józef Dudaczyk i Zygmunt Piechociński. Poszukiwania prowadzone wiosną 2019 roku dotyczyły jednego z żołnierzy, członka Wieluńskich Batalionów Obrony Narodowej. Trzej żołnierze, wedle opowieści mieszkańców zginęli k. Ochędzyna podczas wycofywania się po bitwie pod Krajanką. Wszyscy zostali pochowani pod płotem, a po miesiącu ciała dwóch przeniesiono do środka cmentarza. Tylko jeden pozostał na miejscu pierwszego pochówku, mówił dr Krzysztof Latocha z Łódzkiego Oddziału IPN. Ekshumacja dotyczyła właśnie tego jednego, pozostawionego w starej mogile.

Podczas prac ekshumacyjno – poszukiwawczych prowadzonych przez pracowników Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN znaleziono drobiazgi świadczące o tym, że spoczywa tu żołnierz polski. Odnalezione artefakty mówią, że był to żołnierz września 1939 roku. Odnaleziono czaszkę żołnierza, kości (materiał porównawczy do identyfikacji), elementy umundurowania, grzebień, dwie rogatywki, paski, kompas, bagnet, niezbędniki, guziki. Do którego z nich te przedmioty należały? Na to pytanie nie ma jeszcze odpowiedzi.

 Badania rozpoczęto dzięki zabiegom Stowarzyszenia Historycznego „Wieluńskie Bataliony Obrony Narodowej ”i do których, jak mówił Przemysław Bucki – prezes Stowarzyszenia Historycznego „ Wieluńskie Bataliony Obrony Narodowej - zachęcał IPN Dawid Boryczko z Chobanina, jeden z tych mieszkańców, którzy kultywowali pamięć o żołnierzach sprzed 80 lat, świadek wydarzeń.

Odnalezione artefakty, zrekonstruowane w pracowni archeologicznej prof. Anny Drążkowskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, zostały protokolarnie przekazane do Muzeum Ziemi Wieluńskiej i wzbogaca już istniejąca wystawę stałą „Świadkowie mówią”.

Epilogiem ekshumacji i kończonych prac badawczych będzie uroczysty pochówek znalezionych szczątków wieluńskiego żołnierza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem