W auli Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu trwają ważne obrady plenarne II Synodu Archidiecezji Wrocławskiej, podczas których odbywa się głosowanie nad dokumentem końcowym synodu. Prawie 200 osób różnych stanów i funkcji, świeckich i konsekrowanych, głosuje nad poszczególnymi blokami ostatecznego dokumentu. Zatwierdzony dokument zostanie przekazany abp Józefowi Kupnemu do dalszych decyzji. – To dzień na który wszyscy czekaliśmy, zwieńczenie naszych kilkuletnich prac synodalnych – podkreślał bp Jacek Kiciński.
Reklama
Spotkanie rozpoczęło się od Eucharystii w katedrze wrocławskiej, której przewodniczył abp Józef Kupny. Metropolita z biskupami pomocniczymi bierze także udział w obradach. W homilii odniósł się do liturgii słowa. W pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich Piotr i Jan stoją przed Sanhedrynem. – Ale to Ale to już nie są ci sami ludzie, którzy kiedyś bali się o własne życie. To nie są uczniowie uciekający spod krzyża. To są świadkowie, odważni, wewnętrznie wolni. A ich siła nie bierze się z wykształcenia, ze zdolności czy pozycji społecznej. Święty Łukasz podkreśla: „poznali, że byli z Jezusem”. To jest wyjaśnienie ich odwagi i siły duchowej. Byli z Jezusem, byli blisko Jezusa i dlatego nie mogą milczeć. Apostołowie wypowiadają słowa, które stają się jednym z najważniejszych zdań w całym Nowym Testamencie: „Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” – wskazywał metropolita i dodawał, że to nie jest zwykła deklaracja, ale konieczność serca. Kiedy człowiek naprawdę spotka Zmartwychwstałego, milczenie przestaje być możliwe.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W Ewangelii św. Marka Jezus ukazuje się uczniom, którzy nie od razu wierzą. Są zamknięci, pełni wątpliwości, może nawet rozczarowania. – A jednak to właśnie im Pan powierza misję: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Nie mówi „Idźcie, kiedy poczujecie się gotowi, godni” ani „Idźcie, kiedy będzie sprzyjający czas”. Mówi po prostu: „Idźcie” – zauważał abp Kupny. Zwrócił uwagę, że te dwa fragmenty Pisma Świętego ukazują napięcie, które istnieje w Kościele od samego początku: – Między lękiem a misją. Między zamknięciem a otwartością. Między ostrożnością a odwagą czerpaną z Ducha Świętego.
Metropolita wskazywał, że Sanhedryn próbował uciszyć apostołów, co przypominam nam także świat współczesny: – Świat dziś także mówi Kościołowi: „Możecie wierzyć, ale w sferze życia prywatnego. Możecie się modlić, ale po cichu, nie publicznie. Możecie mieć swoje przekonania, ale nie narzucajcie ich innym”. Apostołowie odpowiadają jasno: „Rozsądźcie sami, czy słusznym jest bardziej słuchać was niż Boga”.
Reklama
Abp Józef Kupny po raz kolejny podkreślał, że synod w naszej diecezji nie jest tylko procesem administracyjnym. – Nie jest tylko próbą korekty działania urzędów. Nie jest parlamentem. Nie jest też debatą, w której zwycięża większość. Synod jest wydarzeniem duchowym. A to znaczy, że słuchamy Słowa Bożego, siebie nawzajem, a nade wszystko słuchamy Ducha Świętego.
Jak tłumaczył, najważniejszym pytaniem synodu było „Co Duch mówi do Kościoła wrocławskiego?". To chcieliśmy odczytać podczas synodu i tym żyć. Równie ważne są kolejne pytania: "Czy Kościół w naszej archidiecezji ma odwagę mówić? Czy ma odwagę głosić dobrą nowinę o zbawieniu? Czy ma odwagę dawać świadectwo wiary?" Zauważył, że Piotr i Jan przed Sanhedrynem nie mieli przygotowanych dokumentów. Nie mieli opracowanej strategii komunikacyjnej. Mieli natomiast doświadczenie spotkania z Jezusem, doświadczenie Jego miłości, dlatego ich słowa miały moc.
Metropolita wrocławski wskazywał, że dokument synodalny, choć bardzo ważny, sam w sobie nie zmieni Kościoła. – Kościół zmienia się wtedy, gdy kapłan zaczyna głosić z większą wiarą. Kościół zmienia się wtedy, gdy kapłan kocha tych, do których został posłany. Kościół zmienia się wtedy, kiedy osoba konsekrowana żyje bardziej radykalnie Ewangelią. Kiedy rodzina staje się kościołem domowym. Kiedy młody człowiek odkrywa, że Chrystus jest żywy. Wtedy się zmienia Kościół. Dokument może wskazać drogę, kierunek. Mam głębokie przekonanie, że jest to droga wyznaczona przez natchnienie Ducha Świętego. Ale iść tą drogą musimy my. I to pomimo naszej słabości – podkreślał, dodając, że misja Kościoła nie zaczyna się od doskonałości, ale od spotkania z miłosierdziem Jezusa.
Reklama
– Kościół, który nie doświadcza żadnego sprzeciwu, powinien zadać sobie pytanie, czy naprawdę głosi Ewangelię. Bo Ewangelia wzbudza i będzie wzbudzała sprzeciw. Jeśli nasze głoszenie nie wzbudza takiego sprzeciwu, to musimy sobie zadać pytanie: A może głosimy to, co ludzie chcą słyszeć? A może tylko mówimy to, co ich zadowala, to co wzbudza jakiś poklask? Ewangelia nie zawsze jest wygodna. Ona stawia wymagania. Ale jednocześnie, i to jest najważniejsze, Ewangelia daje życie – oznajmiał arcybiskup.
– Dzisiejsze głosowanie nie jest tylko formalnością. To jest moment decyzji: czy chcemy być Kościołem, który zachowuje to, co znane, czy też idziemy tam, gdzie prowadzi Duch Święty. Czy chcemy wejść na drogę nawrócenia i odnowy życia naszego wrocławskiego Kościoła – a więc budować komunię, formować się i podjąć misje – czy też chcemy trwać w utartych schematach życia religijnego – przekonywał metropolita.
Tłumaczył, że Kościół przyszłości, także w archidiecezji, będzie taki, jaka jest nasza wiara. – Nie wystarczy sama zmiana struktur, nie wystarczy nawet najlepszy dokument. Potrzeba ludzi, którzy są blisko Jezusa, bo tylko wtedy słowo ma moc, świadectwo jest wiarygodne, a misja przynosi owoce – zachęcał.

