Wiosną 1940 roku funkcjonariusze NKWD zamordowali blisko 21 857 polskich obywateli wziętych do niewoli po agresji ZSRR na Polskę. Wśród nich byli oficerowie Wojska Polskiego, policjanci, urzędnicy, naukowcy, lekarze, artyści i nauczyciele. Była to “elita narodu stanowiąca jego potencjał obronny, intelektualny i twórczy”, co wielokrotnie podkreślono podczas uroczystości.
W imieniu Dolnośląskiej Rodziny Katyńskiej przemawiała prezes Teresa Gwara, przypominając zarówno o skali zbrodni, jak i o latach kłamstw i przemilczeń. - Przez 47 lat sprawa katyńska była przedmiotem kłamstw, matactw, przemilczeń. Istniało tzw. kłamstwo katyńskie — podkreśliła Teresa Gwara, zwracając uwagę, że mimo ujawnienia prawdy w latach 90., wciąż istnieją białe plamy, a pamięć o ofiarach wymaga nieustannej troski.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W imieniu władz państwowych przemawiał Michał Jaros, wiceminister rozwoju i technologii: - Trzeba powiedzieć jasno: to Sowieci Polakom zgotowali ten los, to Sowieci dokonali tej zbrodni” — mówił Michał Jaros, podkreślając, że była to zbrodnia wymierzona w cały naród, a nie tylko w armię polską.
Reklama
Piotr Sebastian Kozdrowicki, wicewojewoda Dolnośląski przywołał poruszającą historię Aliny Głowackiej-Szłapy, córki kapitana Stanisława Głowackiego, zamordowanego w Charkowie. -Jeszcze w trakcie zajęć szkolnych jej ojciec, pan Stanisław, jak odnotowano na świadectwie maturalnym stanął w potrzebie i zrezygnował na kilka miesięcy z nauki, by wziąć udział w bitwie, którą dziś znamy jako Bitwę Warszawską. Ale to nie przeszkodziło mu w ukończeniu nauki, w kontynuowaniu i rozwijaniu swojej edukacji. Zdał na maturze 16 przedmiotów, doczekał się kolejnych awansów, potem sam kształcił kolejne pokolenia polskich wojskowych, bo jak większość z tej elity, którą wtedy straciliśmy, był nie tylko oficerem Wojska Polskiego, był nie tylko wojskowym, był polskim patriotą i był polskim inteligentem. Ta Alina po rozstaniu ze swoim tatą dostała od niego tylko dwie pocztówki, tylko dwa razy mogła mieć w rękach coś, co miało z nim jakikolwiek kontakt. Ale na tych pocztówkach pan Stanisław nie pisał o przesłuchaniach, torturach, o braku nadziei, o zesłaniu. Pisał, że dzieci mają być grzeczne i powtarzać matematykę i łacinę — cytował fragmenty wspomnień wicewojewoda, dodając: - Takich rodzinnych tragedii było 21 857 — tyle osób zamordowano.
Dyrektor wrocławskiego oddziału IPN, dr hab. Kamil Dworaczek, przypomniał, że mimo upływu lat nie wszystkie ofiary zostały zidentyfikowane. - Nie znamy z imienia i nazwiska wszystkich ofiar tej straszliwej zbrodni. Nie znamy tzw. listy białoruskiej. W swoim wystąpieniu podkreślił także symboliczny wymiar pamięci o ofiarach zbrodni katyńskiej. - Często słyszymy liczbę 22 tysiące, która w tak niezwykły symboliczny sposób jest także przekazana tutaj, bo właśnie każda kostka brukowa, na której stoimy, odpowiada jednej ofierze zbrodni katyńskiej.
Kamil Dworaczek zwrócił uwagę na mniej znany aspekt historii Katynia - Rzadziej słyszymy o liczbie 395. 395 tyle osób przetrwało zbrodnię katyńską. Z różnych powodów – mówił dyrektor wrocławskiego IPN-u, wskazując, że wśród ocalałych byli także ci, którzy zdecydowali się na współpracę z sowieckimi służbami. W tym kontekście padło nazwisko Zygmunta Berlinga. - Poszedł na współpracę z sowieckimi służbami, za co został zaocznie skazany na śmierć i zdegradowany do stopnia szeregowego. Dowództwo Wojska Polskiego nigdy nie uznało tworzonych przez niego formacji jako części polskiej armii.
Reklama
W innym świetle została ukazana postać Józefa Czapskiego – jednego z najbardziej znanych ocalałych ze Starobielska. - Przez całe życie później walczył o pamięć o swoich współtowarzyszach ze Starobielska. Nie poddawał się, szukał ich na terenie Związku Sowieckiego, a później upominał się o nich także będąc na emigracji. To właśnie on współtworzył Instytut Literacki i „paryską Kulturę”, która była ważnym ośrodkiem niezależnej polskiej myśli kulturalnej.
W końcowej części wystąpienia Dworaczek zwrócił się do współczesnych pokoleń, podkreślając ich odpowiedzialność za pielęgnowanie pamięci historycznej. - Dzisiaj to my musimy przejąć sztafetę od takich ludzi jak Józef Czapski. To my musimy walczyć o prawdę i pamięć – mówił, ostrzegając, że zaniedbanie tego obowiązku może mieć poważne konsekwencje: - Jeśli zaniedbamy te obszary, to kłamstwo katyńskie wróci do łask - zaznaczył, przywołując fakt, że współczesne próby fałszowania historii przez Federację Rosyjską, dzieją m.in. poprzez wystawy propagandowe w Katyniu.
Na zakończenie odbyły się: modlitwa ekumeniczna, Apel Pamięci, salwa honorowa oraz złożenie wieńców przez delegacje.
