Reklama

Kościół

Osobisty pielęgniarz Franciszka: płakał z radości, kiedy po szpitalu znów zawiozłem go na plac

Zachował w pamięci jego zapach. Zapach papieża Franciszka. Za każdym razem, gdy ogarnia go tęsknota, a dzieje się tak bardzo często, Massimiliano Strappetti, 56-letni rzymianin, pielęgniarz, którego wszyscy widzieliśmy na tysiącach zdjęć pchającego wózek Bergolio, zarówno w Watykanie, jak i w szpitalu Gemelli, otwiera buteleczkę wody kolońskiej z Apteki Watykańskiej, „którą papież zwilżał twarz przed wyjściem z domu Świętej Marty”, i wącha ją. „W ten sposób w jednej chwili - mówi - przypomina mi się wszystko, co było”. Tak jak w tym wywiadzie, pierwszym, którego rok po śmierci Franciszka udzielił największemu włoskiemu dziennikowi „Corriere della Sera”. „Był dla mnie drugim ojcem - wyznaje - do dziś bardzo mi go brakuje”.

2026-04-20 10:41

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Vatican Media

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Massimiliano Strappetti w wieku 20 lat rozpoczął pracę w klinice Gemelli, następnie przeniósł się do watykańskiej służby medycznej i w trakcie swojej kariery opiekował się do końca również Janem Pawłem II oraz papieżem Benedyktem XVI. Obecnie należy do personelu medycznego Leona XIV.

Corriere della Sera: Przez dwa i pół dnia nieustannie czuwał Pan przy otwartej trumnie papieża. Dlaczego?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Massimiliano Strappetti: Ponieważ do samego końca z miłością opiekowałam się ciałem Ojca Świętego i wtedy czułem potrzebę, by zająć się nim również w tej sytuacji, gotowy do interwencji w razie jakiejkolwiek potrzeby wynikającej z długiego wystawienia zwłok wiernym. Tak było słusznie.

Przeżył Pan z nim całą mękę choroby, a z pewnością najpiękniejszym dniem była Niedziela Wielkanocna, 20 kwietnia 2025 roku. Wigilia jego śmierci. Rok temu.

Tak, mogę teraz ujawnić coś, co zawsze trzymałem w tajemnicy. Tego dnia, po błogosławieństwie „Urbi et Orbi” i uroczystej procesji wśród wiernych, kiedy wróciliśmy do domu Świętej Marty, papież był wyczerpany, ale szczęśliwy jak dziecko, któremu podarowano słoiczek czekolady. W windzie, kiedy zostaliśmy tylko we dwójkę, po jego twarzy spłynęła łza. Była to łza radości.

Franciszek powiedział: „Dziękuję, że sprowadziłaś mnie z powrotem na plac”. Obiecał mu to Pan, prawda?

Reklama

Tak, nie lubił pobytów w szpitalu, za każdym razem, gdy musiał jechać do Gemelli, zawsze żartował: „Zobaczysz, teraz kardynałowie przygotują konklawe»”. Ale 14 lutego jego stan stał się naprawdę poważny, więc powiedziałem mu: „Ojcze Święty, musimy jechać do szpitala”. On westchnął: „To ostatni raz, kiedy widzę Świętą Martę, prawda?”. I właśnie wtedy złożyłem mu obietnicę: „Sprowadzę cię tu z powrotem w papieskim stroju”. I tak się stało.

Czy uważa Pan, że droga uznania świętości jest również dla Franciszka?

Franciszek zawsze mawiał: „cuda czyni tylko Jezus”. Nie ukrywam jednak, że są przypadki, które będą musiały zostać zbadane. Zarówno przez Kościół, jak i przez naukę. Mam na myśli osoby dotknięte poważnymi chorobami, które wyzdrowiały. Zobaczymy. Ale dla mnie Franciszek już jest świętym.

O świcie w Poniedziałek Wielkanocny Franciszek odwrócił się w Pana stronę, wziął za rękę i zamknął oczy na zawsze. Co was tak połączyło?

Być może fakt, że postrzegałam go jako człowieka, a dopiero potem jako papieża. Dlatego naturalne było dla niego, by mi się powierzyć. W Wielkanoc, przed przejazdem papamobilem, martwił się: „Czy dam radę wsiąść do jeepa? - pytał mnie - A co, jeśli ktoś nas w tym czasie zobaczy?”. W sumie to zmartwienia zwykłego człowieka, którego prawe kolano boli tak bardzo, że nie może założyć butów, ale nie wstydzi się prosić o pomoc. Mówił też: „Wiesz, dlaczego ci ufam? Zapytałem o ciebie i dowiedziałem się, że każdemu pomagasz, woda sodowa nie uderzyła ci do głowy”. Ale bardzo łączyło nas też poczucie humoru. Każdego ranka, kiedy się budził, pytał mnie: „Cześć, kto dzisiaj umarł?”. Taki właśnie był.

Podczas 38 dni pobytu w Gemelli pod klinikę przybyły tysiące osób.

Reklama

Tak, cieszył się z tego wyrazu miłości, był bardzo szczęśliwy, kiedy dowiedział się, że argentyńscy tancerze zaczęli tańczyć pod jego oknami.

Co zostało Panu po Franciszku?

Poza jego zapachem zamkniętym w buteleczce wody kolońskiej i tą ogromną wdzięcznością, która mnie przepełnia? Pozostały mi liczne książki kucharskie, które mi podarował, znając moje drugie życie jako aspirującego szefa kuchni. A także piękne słowa, które pewnego dnia skierował do mojej partnerki Barbary, dziękując jej za to, że znosi tak skomplikowane życie u boku papieskiego pielęgniarza. I to, co powiedział mojemu synowi Mattiemu, który jako mały chłopiec grał na bramce tak jak on w Argentynie. Zmarł w jednej chwili, nie spodziewałem się tego. Udar mózgu: mam nadzieję, że nie cierpiał.

Jak doszło do wyjścia papieża w ponczo?

Ach tak, to był 10 kwietnia! Spacerowaliśmy spokojnie po korytarzu w domu Świętej Marty, kiedy nagle powiedział do mnie: „Chciałbym pójść do bazyliki, muszę porozmawiać z konserwatorami ołtarza katedry”. Ja nie miałem marynarki, a on miał na sobie argentyńskie ponczo, które nosił w pokoju. Zapytałem go: „A co, jeśli nas zobaczą?”. A on: „I tak idziemy”. Ale był tam fotograf. Następnego dnia, budząc go, powiedziałem mu o tym. A on: „No i dobrze, to idziemy tam także dzisiaj!”. To zdjęcie obiegło cały świat.

Dużo żartowaliście jak ojciec i syn?

Reklama

Tak, ale raz stałem się poważny i zwierzyłem mu się, że jestem rozwiedziony. „A w czym problem?”, zapytał mnie. Potem zapytał: „Ale czy pozwalają ci przyjmować komunię?”. I dodał: „Bo inaczej powiedz mi, jak nazywają się ci księża, którzy odmawiają, pójdę z nimi pogadać!”. Był to zaskakujący, odważny i radosny papież. Dlatego tęsknię za nim i często odwiedzam go w bazylice Santa Maria Maggiore.

Żeby go pozdrowić?

Tak, idę do grobu, przynoszę mu białą różę i rzucam jeden z naszych żartów. Może się roześmieje.

Ocena: +17 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zachować czujność

Trzeba czuwać, by strzec swojego serca i zrozumieć, co dzieje się we wnętrzu. Chodzi o stan ducha chrześcijan, którzy oczekują ostatecznego przyjścia Pana; ale można to również rozumieć jako zwyczajną postawę, jaką należy przyjąć w życiu, aby nasze dobre wybory, dokonywane niekiedy po żmudnym rozeznaniu, mogły być trwale i konsekwentnie kontynuowane oraz przynosić owoce.
CZYTAJ DALEJ

Papież o śp. abp. Michaliku: Gorliwy pracownik w Winnicy Pańskiej

2026-05-09 13:08

[ TEMATY ]

pogrzeb

Przemyśl

śp. abp Józef Michalik

BP KEP/facebook.com

W archikatedrze przemyskiej odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. abp. Józefa Michalika, byłego przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i wieloletniego metropolity przemyskiego. W telegramie kondolencyjnym Leon XIV podziękował za jego „gorliwą pracę w Winnicy Pańskiej” oraz wieloletnią służbę Kościołowi w Polsce i w Watykanie.

Na początku pogrzebowej Eucharystii został odczytany telegram kondolencyjny Papieża Leona XIV, podpisany przez sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietra Parolina.
CZYTAJ DALEJ

„Moje kochane dziecko ‘Niedziela’”. Historia tygodnika i duchowe źródła odbudowy Polski w biografii Zofii Kossak

2026-05-09 20:58

[ TEMATY ]

biografia

Zofia Kossak

Materiał prasowy

„Moje kochane dziecko ‘Niedziela’” – tak o tygodniku pisała Zofia Kossak w liście wysłanym 25 grudnia 1946 r. z Londynu do Zofii Dragat-Strońskiej. To krótkie, a zarazem niezwykle osobiste wyznanie przywołuje szczególną więź, jaka łączyła wybitną pisarkę z katolickim pismem, które współtworzyła. Widziała w nim nie tylko tygodnik, lecz także misję i narzędzie duchowej odbudowy Polski.

Historię tej niezwykłej relacji przypomina Czesław Ryszka w najnowszej książce „Historia i świętość. Zofia Kossak biografia ilustrowana”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Biały Kruk. Bogato ilustrowane, oparte na źródłach opracowanie ukazuje życie pisarki jako spójną całość, w której twórczość literacka splata się z głęboką wiarą, odpowiedzialnością moralną i zaangażowaniem w odrodzenie życia religijnego w powojennej Polsce.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję