Reklama

Sztuka współczesna zapomina o dekalogu

2016-02-24 08:47

Rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 9/2016, str. 26-27

East News/Kacper Bieryło
Prof. Piotr Gliński – Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego

O kulturze, której trzeba dodać skrzydeł, o granicach artystycznej ekspresji, o Kościele będącym mecenasem sztuki – z wicepremierem Piotrem Glińskim, Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, rozmawia Lidia Dudkiewicz

LIDIA DUDKIEWICZ: – Jak Pan Premier definiuje swoją misję jako Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego? W nazwie resortu wyraźnie zawarta jest troska o dowartościowanie rodzimej tradycji...

MIN. PIOTR GLIŃSKI: – Jak wiemy, nie zawsze było to Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od ok. 10 lat nazwa resortu poszerzona jest o „dziedzictwo narodowe” – po to, aby zaakcentować fakt, że kultura zawiera w sobie elementy dziedzictwa, elementy historyczne. I to jest bardzo ważny wymiar kultury. Moją misją jest to, żeby te nasze działania były zrównoważone, tzn. żeby różne wymiary kultury, różne treści kulturowe były w równym stopniu realizowane i żeby państwo polskie także w sposób zrównoważony wspierało kwestię dziedzictwa narodowego. Każda wspólnota polityczna opiera się na wartościach, które kształtują się często przez wieki. A te wartości są niezbędne, byśmy byli zjednoczeni, zintegrowani i dzięki temu w jakimś sensie także silniejsi. Trzeba zatem te wartości zachować na przyszłość.

– A może kultura wymaga dzisiaj pewnego przedefiniowania? Może trzeba wrócić do jej pierwotnego znaczenia, czyli powinno być w niej miejsce zarówno dla materii, jak i dla wartości duchowych?

– Kultura, jeśli czegoś najbardziej potrzebuje, to zdrowego rozsądku. Kultura przejawia się w bardzo różny sposób. Ważne jest, żeby jej zapewnić możliwość funkcjonowania. Ale jest też prawdą, że podstawowy problem współczesnej kultury to kryzys wartości. Jest on wielowymiarowy, polega m.in. na tym, że istnieją bardzo silne prądy ideologiczne i instytucjonalne, które głoszą nihilizm, brak wartości, relatywizm. Niszczy się trud myślenia o tym, co w życiu jest ważne, co w życiu narodów, społeczeństw, grup społecznych i poszczególnych ludzi faktycznie powinno być ważne. Uważa się, że wszystko jest tak samo ważne, że nie ma hierarchii, nie ma priorytetów, nie ma tego, co w gruncie rzeczy nadaje sens ludzkiemu życiu. A to prowadzi współczesny świat do zagubienia. Dlatego często mówimy o kryzysie kultury, o kryzysie cywilizacji. Myślę, że trzeba się temu przeciwstawiać – nie w sensie siłowym, narzucając swoją opcję, ale raczej szukając wyjścia z tej sytuacji i prezentując to, co jest najważniejsze, co jest wartościowe, co nadaje sens ludzkiemu życiu. Stąd trzeba sięgać do duchowości, do transcendencji, do odniesienia do Stwórcy i proponować światu tego rodzaju interpretacje. Możemy zatem powiedzieć, że potrzebne jest przewartościowanie. Ale myślę, że zdrowy rozsądek nas do tego prowadzi.

– Proszę nam podpowiedzieć, w jaki sposób mamy tłumaczyć ludziom, że ekspresja artystyczna ma określone granice, że nie można urażać godności ludzkiej, że nie można przekraczać granic dobrego smaku. Pan Minister jest wielkim bohaterem, bo wiele bojów już stoczył w obronie prawdziwego oblicza kultury.

– Nie jestem żadnym bohaterem, uważam, że to jest mój obowiązek. Owszem, rozmowa na ten temat jest trudna. Myślę jednak, że trzeba rozmawiać, trzeba o tym mówić i dawać świadectwo. Ostatnio np. uczestniczyliśmy w dyskusji podczas spotkania komisji sejmowej. Razem z min. Jarosławem Sellinem prezentowaliśmy posłom polskiego parlamentu program Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rozgorzała dyskusja na temat granic wolności artystycznej. Ja od dawna mówię, że istnieją granice wolności artystycznej – incydent z kwestią pornografii w jednym ze spektakli teatralnych tego dotyczył. Tych granic jest kilka. Można się odnieść choćby do tego, że wolność artystyczna jest ograniczona prawem, np. nie można w sztuce propagować kłamstwa oświęcimskiego czy idei komunistycznych lub faszystowskich. Ale dotyczy to także kwestii wartości. Moim zdaniem, sztuka współczesna zapomina o Dekalogu. Jeżeli Dekalog mówi nam, co możemy robić, a czego nie powinniśmy, to odnosi się to także do wartości artystycznych. Jestem zwolennikiem wolności artystycznej, jednak w ramach pewnych granic. Jestem zwolennikiem eksperymentu, oryginalnych instalacji, które wymyślają artyści. Niech oni to robią, bo taka jest ich domena. Ale nie mają prawa łamać podstawowych wartości, na których oparta jest nasza cywilizacja. Nigdy z mojej strony nie będzie zgody na przemycanie do spektaklu teatralnego pornografii, i to jeszcze za publiczne pieniądze. Nie oceniałem wartości artystycznej wiadomej sztuki. Powodem mojej reakcji było wyraźne przekroczenie dopuszczalnej granicy, którą jest pojawienie się pornografii w teatrze publicznym. Na to nie będzie zgody. Jeżeli ktoś prywatnie chce uprawiać sztukę, która miałaby na tym polegać, jeżeli uważa, że to jest sztuka – w gruncie rzeczy to też jest jego wybór. Jesteśmy osobami wolnymi, możemy wybierać, także na gruncie doktryny katolickiej. Jeżeli człowiek dokonuje złego wyboru, to też ma do tego prawo. Ale na pewno nie ma prawa do tego, by sprawy takie jak pornografia były prezentowane za pieniądze publiczne w publicznych instytucjach.

– Proszę o podzielenie się swoimi przemyśleniami związanymi z 1050. rocznicą Chrztu Polski. Wiadomo, że państwo polskie ma swój początek tam, gdzie polski Kościół, czyli u źródeł chrzcielnych. Niedługo będą miały miejsce uroczystości rocznicowe, na których spotkają się państwo i Kościół. Czy nie jest to dobra okazja, aby trochę wyakcentować pewne sprawy, wprowadzić wartości chrześcijańskie w ten coraz bardziej laicyzujący się świat i mocno je ugruntować?

– Pojawiła się możliwość, abyśmy się nad tym zastanowili. Ta wielka historyczna rocznica 1050-lecia Chrztu Polski jest pewną okazją, ważną pomocą. Mamy szczęście, że w kalendarzu pojawiła się ta rocznica, która zmusza nas do refleksji. Bardzo wszystkich zachęcam do podjęcia zamyślenia na ten temat. 50 lat temu, w komunizmie, jako państwo nie mieliśmy możliwości pełnego doświadczenia rocznicy 1000-lecia Chrztu Polski. Państwo komunistyczne nie chciało w niej uczestniczyć i cały trud upamiętnienia jej spoczywał na barkach Kościoła, tego Kościoła ludowego. Oczywiście, moje pokolenie pamięta obchody Milenium, ja też je pamiętam, chociaż byłem wtedy bardzo młodym człowiekiem. Ale w tej chwili mamy szansę zjednoczenia się także jako państwo, by razem uczcić 1050. rocznicę Chrztu Polski. Chodzi tu o refleksję nad tym, skąd wyrastamy. Pomocą na pewno będą święci i liderzy: od kard. Stefana Wyszyńskiego do św. Jana Pawła II. Nie byłoby dzisiejszej Europy bez chrześcijaństwa i nie byłoby dzisiejszej Polski bez chrześcijaństwa. Trzeba o tym pamiętać, trzeba zrozumieć, co to znaczy, że Mieszko I zdecydował się kiedyś na chrześcijaństwo, że zbudował państwo i wspólnotę polityczną wokół wartości chrześcijańskich. Zawsze to podkreślam, a przecież zauważają to także badacze kultury. Co jest najważniejsze w chrześcijaństwie? Miłość. I to samo jest w cywilizacji. Co to znaczy: cywilizacja? To jest zdolność ludzi do samoograniczania, a miłość to też jest zdolność człowieka do samoograniczania. Prawdziwa miłość polega na tym, że nas jakby już nie ma, a jest ten obiekt, który miłujemy.
Wracając do tego, jak ważne było chrześcijaństwo dla Polski, dla naszej wspólnoty politycznej, trzeba powiedzieć, że poprzez zdolność do samoograniczania ludzie mogą ze sobą współpracować, mogą tworzyć faktyczną wspólnotę. W tym więc tkwi odpowiedź na pytanie, dlaczego chrześcijaństwo było tak ważne dla Polski i dla naszej wspólnoty politycznej, dlaczego jesteśmy wciąż razem. Przecież nie przeszlibyśmy przez zabory bez tych wartości niesionych przez kulturę, w której były wartości chrześcijańskie.

– Jest to dla nas czas wielkiej łaski. Wspomnieliśmy już rok 1966, oddzielne obchody kościelne i państwowe – dwie strony barykady: z jednej Kościół, z drugiej państwo. Teraz jesteśmy razem...

– Mamy to wielkie szczęście, że możemy wspólnie organizować obchody 1050-lecia Chrztu Polski i że będziemy razem. Powinniśmy pamiętać także o tym, że nie wolno przesadzać. Mamy do czynienia z dwoma różnymi porządkami: kościelnym i państwowym. Wobec najważniejszych wyzwań muszą one współpracować. To naturalne. Najważniejszym wyzwaniem jest dbanie o to, aby system wartości naszego społeczeństwa był jak najlepszy, żeby ludzie mieli możliwość refleksji, zastanowienia się nad tym, skąd przychodzą, kim są, dokąd zmierzają. I żeby byli w stanie poszukiwać na tej drodze rzeczy najbardziej wartościowych.

– Kościół przez wieki był mecenasem sztuki. Czy w związku z nową sytuacją można się spodziewać, że wreszcie dług wobec Kościoła będzie sprawiedliwie spłacany, m.in. przez opiekę Ministerstwa nad obiektami sakralnymi?

– Tak, choć zawsze musimy zachować zdrowy rozsądek. Wsparcia wymagają przecież także elementy sztuki świeckiej. Bardzo często odwiedzam miejsca sakralne, bo tam sztuka kwitnie, wszędzie jest obecna i potrzebuje wsparcia. To oczywiste, że interesem państwa polskiego jest wspieranie sztuki, i to w jak największym zakresie. W ministerstwie jest wiele programów, które wspierają sztukę sakralną, bo po pierwsze – jest piękna, a po drugie – ma olbrzymią tradycję. Kościół przez wieki był mecenasem i rozwijał sztukę w bardzo wielu różnych wymiarach. Niedawno odwiedziło mnie środowisko częstochowskie, rozmawialiśmy o wsparciu dla wspaniałego międzynarodowego festiwalu muzycznego „Gaude Mater”. To wsparcie oczywiście będzie. W jakimś zakresie zawsze było, ale na pewno będzie wzmocnione, bo to jest jeden z największych tego typu festiwali w Europie.

– Jakie odczucia towarzyszą Panu Ministrowi przy przekraczaniu bram jasnogórskich?

– Na Jasnej Górze nie jestem pierwszy raz, ale całego klasztoru jeszcze pewnie nie zwiedziłem. Poprzednim razem byłem w kaplicy, w muzeum, w refektarzu i w paru innych miejscach – mam nadzieję, że dzisiaj trochę więcej zobaczę. To zawsze jest miejsce specjalne i człowiek czuje się tu bardziej uduchowiony – sprawia to już sama atmosfera tego miejsca.

– My, którzy przebywamy tutaj na co dzień, obiecujemy wsparcie modlitewne w intencjach, z którymi przybył Pan Minister na Jasną Górę. Oczywiście, o sprawach wagi państwowej pamiętamy podczas Mszy św. za Ojczyznę, sprawowanej w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej codziennie o godz. 15.30.

– To wsparcie jest bardzo potrzebne. Wiem, że mam je tutaj od ponad trzech lat, od czasu, kiedy zacząłem funkcjonować w życiu publicznym. Od jednego z moich przyjaciół natychmiast dostałem sygnał, który mnie już wtedy bardzo wzruszył, że tutaj, na Jasnej Górze, są osoby wspierające mnie modlitwą...

Rozmowę przeprowadzono na Jasnej Górze 30 stycznia 2016 r.

Tagi:
wywiad rozmowa

Reklama

Silny Śląsk w Europie

2019-05-23 07:31

Rozmowa z Grzegorzem Tobiszowskim

Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach minister Krzysztof Tchórzewski zaproponował podatek od tzw. śladu węglowego. Czemu on ma służyć?

Dominik Różański
Grzegorz Tobiszowski Ekonomista, polityk, samorządowiec, poseł na Sejm RP V, VI i VII kadencji

W wielu krajach Unii Europejskiej przemysł oraz miejsca pracy są wypychane poza nasz kontynent. Wysokie opłaty za emisję CO2 powodują, że ceny energii rosną, tym samym rosną koszty produkcji. Fabryki, huty, zakłady produkcyjne konkurencyjnie nie wytrzymują z produktami z krajów, gdzie nikt nie patrzy tak restrykcyjnie na politykę klimatyczną. Przestaje się opłacać produkować, bo import jest tańszy. I tu są dwa problemy. Pierwszy to miejsca pracy i rozwój, który Europa po prostu oddaje innym kontynentom, a drugi to kwestie związane z klimatem. Co z tego, że Europa będzie ograniczać emisję CO 2, skoro kraje Afryki i Azji, do których został przeniesiony ten przemysł wyprodukują go znacznie więcej. Europa narzucając bardzo restrykcyjne normy, a jednocześnie korzystając z taniego importu, globalnie szkodzi i sobie i wszystkim. Znaczne pogorszenie klimatu następuje zwłaszcza tam, gdzie technologia jest przestarzała.

Polska Grupa Górnicza przyniosła w ubiegłym roku 493 miliony złotych zysku, Grupa JSW 1,76 miliarda. Żadna inna branża w Polsce w ostatnich latach nie zanotowała tak dynamicznego wzrostu.

W 2015 roku górnictwo przyniosło dwa miliardy złotych straty. Sytuacja spółek węglowych była katastrofalna - stały przed bardzo realną groźbą upadłości. Było wiele głosów, że z tej zapaści branża już się nie podniesie. Konieczne były natychmiastowe działania. Dzięki wspólnemu zaangażowaniu i dialogowi ze stroną społeczną dziś kopalnie są sprawie działającymi przedsiębiorstwami, przynoszą zyski, dają stabilne miejsca pracy, a Polsce bezpieczeństwo energetyczne. No i wpływy budżetowe. W biegłym roku spółki górnicze w podatkach i opłatach wpłaciły do budżetu państwa i samorządów – ponad pięć miliardów złotych. I pamiętajmy - polskie górnictwo generuje ponad 300 tysięcy miejsc pracy, polski przemysł kolejne setki tysięcy. Nie możemy dopuścić do ich likwidacji.

Podczas Kongresu wiele było rozmów o energetyce, przemyśle, ale także transformacji energetycznej i wsparciu dla regionów górniczych.

Regiony górnicze w Europie stają przed dużymi wyzwaniami transformacyjnymi, takimi jak rekultywacja i rewitalizacja terenów poprzemysłowych, przy zagwarantowaniu sprawiedliwej transformacji społecznej. Pod koniec 2017 r. w Strasburgu Komisja Europejska oficjalnie zainaugurowała Program Wsparcia Regionów Górniczych”. Wśród uczestników konferencji byli zarówno przedstawiciele rządów, samorządów, jak i spółek oraz organizacji pozarządowych i społecznych, związanych z sektorem górnictwa z całej Europy. Ministerstwo Energii prowadzi bieżący dialog z Komisją Europejską. Platforma Wsparcia dla Regionów Górniczych ma dwa wymiary: proces restrukturyzacji regionów górniczych, w których zaprzestano wydobycia węgla oraz prace badawczo – rozwojowe dotyczące czystych technologii węglowych i alternatywnych metod wykorzystania węgla. To wsparcie dla Śląska, ale też okolic Wałbrzycha i Konina

Na Śląsku niezwykle ważnym tematem jest zanieczyszczenie powietrza – zwłaszcza smog.

Generalizowanie i stygmatyzowanie węgla jest złe. To jak z samochodami – nie możemy porównywać 20-letnich diesli z nowoczesnymi ekologicznymi hybrydami. Tak samo jest z węglem. Możemy ten najgorszej jakości spalać w starych piecach albo wykorzystywać dobrej jakości węgiel efektywnie i ekologicznie. Stawiamy na to drugie rozwiązanie. Główną przyczyną smogu jest spalanie śmieci i paliwa niskiej jakości. Wprowadzone zostały przepisy regulujące dwie niezwykle istotne sprawy. Pierwsza to ustawa o jakości paliw stałych, która zakazuje sprzedaży detalicznej najgorszej jakości węgla, a po drugie w 2017 roku zostało wydane rozporządzenie w sprawie wymagań dla kotłów, które dopuszcza do sprzedaży tylko te o najlepszych parametrach. Czyli z tynku eliminujemy tak zwane „kopciuchy” i najgorszej jakości paliwo do nich. Ponadto uruchomiliśmy program „Czyste Powietrze”, wspieramy prosumentów oraz elektryczny transport.

Mamy również „Program dla Śląska”.

Ponad 50 miliardów złotych na 70 projektów, które będą motorem napędowym regionu. Stawiamy na zwiększenie innowacyjności przemysły, inwestycje rozwojowe, infrastrukturę transportową, ale także poprawę jakości środowiska i podnoszenie kwalifikacji mieszkańców naszego regionu. Chcemy maksymalnie wykorzystać potencjał województwa śląskiego w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jestem przekonany, że razem z nowym zarządem województwa dobrze wykorzystamy te ogromną szansę na rozwój naszego regionu.

Do wyborów do Parlamentu Europejskiego zostało ledwie kilka dni. Jak wyobraża Pan sobie swoją działalność w Europarlamencie.

Jest pięć głównych obszarów, pięć priorytetów. Po pierwsze więcej funduszy dla województwa śląskiego z funduszy unijnych w tym na rekultywację terenów poprzemysłowych i wsparcie transformacji energetycznej. Wynegocjowaliśmy już miliardy dla naszego regionu. Wiem jak rozmawiać z Komisją Europejską, by zadbać o jeszcze większe wsparcie dla województwa śląskiego. Druga kwestia to obrona przemysłu, którego przyszłość w dużym stopniu będzie się ważyć w Brukseli. Przemysł to wciąż ogromna siła województwa śląskiego. Nie możemy się od niego odwracać, a wspierać i rozwijać. Będę walczył o polski przemysł, którego serce bije na Śląsku. Z tym też się wiążą miejsca pracy. Przypomnę - 300 000 miejsc pracy w województwie śląskim generują kopalnie. Nie pozwolę na ich likwidację. Stabilna i dobrze płatna praca na Śląsku to cel nadrzędny. Kolejna bardzo ważna kwestia to czystsze powietrze. Walka ze smogiem to mój priorytet równorzędny z ochroną i rozwojem przemysłu.

Mieszkańcy regionu zasługują na oddychanie czystym powietrzem. I ostatni priorytet - bezpieczeństwo energetyczne. W dzisiejszym świecie nie ma nic ważniejszego od energii - od zasilania urządzeń domowych po systemy bankowe, finansowe, drogowe, szkoły, szpitale i fabryki. Polska musi być niezależna, a prąd zawsze musi płynąć do przemysłu i gniazdek w naszych domach. Będę bronić energetycznej niezależności Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Pindel: górale to nie tylko strój i gwara, ale też ewangeliczny etos

2019-06-23 20:47

rk / Żywiec (KAI)

O tym, że organizacja górali, ukonstytuowana w latach, kiedy kształtowała się niepodległa Ojczyzna, jest ludziom bardzo potrzebna przypomniał bp Roman Pindel, który przewodniczył 23 czerwca w żywieckiej konkatedrze Mszy św. w ramach obchodów jubileuszu 100-lecia Związku Podhalan. Biskup zwrócił uwagę, że przed tym największym na świecie związkiem zrzeszającym górali stoją nowe wyzwania, a jego rola nie może się ograniczać wyłącznie tylko do noszenia stroju.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Gospodarzami uroczystości jubileuszu, z udziałem biskupów, przedstawicieli rządu, posłów, senatorów, samorządowców i licznych górali z różnych stron Polski, był Żywiecki Oddział Górali. Wszystko rozpoczęła modlitwa w konkatedrze. Wezwał do niej przed liturgią dźwięk góralskiej trombity. Uczestnicy wydarzenia modlili się wspólnie podczas Mszy pod przewodnictwem bp. Romana Pindla. Eucharystię koncelebrował z pasterzem diecezji m.in. bp senior Tadeusz Rakoczy.

W homilii ordynariusz zwrócił uwagę, że obchodzący jubileusz Związek musi pamiętać, by podjąć nowe wyzwania i zwrócić się ku nowym obszarom zainteresowania.

„Członkowie związku nie mogą ograniczać się jedynie do noszenia stroju, pielęgnowania tradycji ludowej czy znajomości gwary” – zauważył i wskazał, że bieżąca polityka wymaga zajęcia „określonego stosunku do problemów, których nie można ignorować”. „Bo związek ten jest zbyt poważną organizacją. I nie tylko w skali skraju” – stwierdził.

Zdaniem biskupa, ponieważ górale deklarują powszechnie swój związek z Kościołem, ich organizacja powinna zabiegać o najlepszych kapelanów, „mających prawdziwy autorytet religijny i moralny, a ich głos będzie się liczył nie tylko w środowisku góralskim”. Jak zaznaczył, w szerokiej panoramie różnych etnicznych grup na terenie Polski i Europy, Związek Podhalan powinien wyróżniać się nie tylko strojem i oryginalną muzyką, ale przede wszystkim etosem. Wspomniał starania, jakie podjęli w tym względzie tacy kapelani górali, jak ks. Józef Tischner czy ks. Władysław Zązel.

„Trzeba więc się modlić o takich kapelanów i przewodników duchowych, których Związek rozpozna jako prawdziwych i mądrze zatroskanych pasterzy” – dodał i zaproponował, by czerpać inspirację z odczytanego podczas liturgii słowa Bożego.

Biskup tłumacząc, na czym polega bycie dzieckiem Bożym, podkreślił, że człowiek może być podobny do Boga tylko w jednym: kiedy okazuje miłosierdzie i przebacza. Zachęcił, by na co dzień podejmować decyzje w zgodzie z duchem Ewangelii, naśladując Mistrza. „Mamy zawsze pytać, co mamy robić. Każde nasze rozstrzygnięcie według Ewangelii sprawia, że stajemy się bardziej uczniami Jezusa. Te właśnie nasze wybory wyrażają ewangelicznego ducha oraz pragnienia i zamiary Pana” – zapewnił, przypominając też o najważniejszych momentach, które kształtowały tożsamość polskich górali – wizytę Jana Pawła II w Nowym Targu 40 lat temu oraz późniejszą wizytę papieską w Zakopanem.

„Czy tego pragniemy? Czy chcemy przyjmować i dumę, honor, ale także krzyż. Czy chcemy postępować za przewodem naszej Ewangelii?” – pytał retorycznie na koniec biskup.

Po liturgii uroczystości przeniosły się na pobliski Rynek, gdzie górale zaprezentowali swe umiejętności gry na trombitach i rogach pasterskich. Góralskie pieśni wykonał Józef Broda z Istebnej.

Powołanie do istnienia Związku Podhalan to efekt działalności powstałego w 1873 r. Galicyjskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, Związku Górali powołanego w 1904 r. w Zakopanem, jak i działającej w Krakowie od 1906 r. podległej mu Akademickiej Sesji Podhalan.

Związek Podhalan skupia w swoich szeregach ponad 5 tys. członków, działających w 86 oddziałach w kraju. Historia Związku sięga przełomu XIX i XX wieku i nawiązuje do tradycji Związku Górali powołanego w 1904 r. w Zakopanem. Pierwsze Ognisko Związku Podhalan na Żywiecczyźnie powstało 26 lipca 1926 r. w Radziechowach. Inicjatorem założenia Ogniska w Radziechowach był inspektor Jan Tyc, urzędnik Ministerstwa Poczty i Telegrafów w Warszawie.

Obecnie Związek Podhalan to największa organizacja zrzeszająca górali i to nie tylko na południu Polski, ale także poza jej granicami, m.in. w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie. Do ZP należeli znani poeci, a także kapłani, m.in. ks. prof. Józef Tischner.

Górale żywieccy zamieszkują rozległy obszar Kotliny Żywieckiej. Mieli znaczny udział w powstaniu młodszych grup góralskich: orawiaków oraz górali czadeckich. Na Żywiecczyźnie działa Oddział Górali Żywieckich z siedzibą w Milówce oraz ogniskami w gminach Jeleśnia, Koszarawa i Radziechowy–Wieprz, działalnością swą obejmując także inne gminy powiatów żywieckiego i bielskiego (np. Lipowa, Porąbka, Rajcza, Ujsoły, Węgierska Górka).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Kazimierz Nycz odprawił Mszę św. dla członków Zakonu Maltańskiego

2019-06-24 19:57

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w katedrze polowej damy i kawalerowie Zakonu Maltańskiego uczcili w poniedziałek święto swego patrona – św. Jana Chrzciciela. Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. W czasie Eucharystii dziękowano m.in. za piętnaście lat służby ambasadorskiej Vincenzo Manno, ambasadora Zakonu Maltańskiego w Polsce, który kończy misję dyplomatyczną w naszym kraju.

Piotr Drzewiecki

– Gromadzimy się na modlitwie w intencji całego zakonu, w intencji realizacji wszystkich dzieł, którym damy i kawalerowie służą w swej odpowiedzialności, ale równocześnie modlimy się w intencji ambasadora Vincenzo Manno w 15 rocznicę jego posługi ambasadorskiej – powiedział kard. Nycz na początku Mszy św.

Homilię wygłosił bp Andrzej Dziuba, ordynariusz diecezji łowickiej. Hierarcha nawiązując do czytań z dnia mówił o powołaniu proroków Izajasza i św. Jana Chrzciciela oraz o charytatywnej działalności Zakonu Maltańskiego w Polsce oraz osobistej misji wieloletniego ambasadora Zakonu Vincenzo Manno. – Spoglądamy na cztery piękne powołania. Powołanie Izajasza, Jana Chrzciciela, Zakonu Maltańskiego i jednego z członków tego zakonu. To były piękne i owocne lata dla Zakonu Maltańskiego w Polsce – podkreślał.

Hierarcha życzył damom i kawalerom Zakonu Maltańskiego w Polsce, aby pamiętali o swej dewizie: Tuitio Fidei et obsequium pauperum (Obrona wiary i służba ubogim).

Eucharystię koncelebrowali ks. Aleksander Seniuk, rektor kościoła Sióstr Wizytek oraz ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego w Polsce. We Mszy św. uczestniczyło liczne grono dam i kawalerów maltańskich.

Po Komunii świętej Jerzy Baehr, prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich podziękował ambasadorowi Vincenzo Manno za jego działalność na rzecz rozwoju Zakonu w Polsce i dobrą współpracę z damami i kawalerami zakonu.

Biskup polowy uhonorował ambasadora Manno medalem „W służbie Bogu i Ojczyźnie”, ustanowionymi z okazji setnej rocznicy powołania Biskupstwa Polowego w Polsce.

Głos zabrał także ambasador Vincenzo Manno, który ze wzruszeniem mówił o pracy w naszym kraju. Jak podkreślił jest jedynym przedstawicielem korpusu dyplomatycznego w Polsce, którego służba trwa nieprzerwanie od czasów przywrócenia w Polsce urzędu prezydenta w 1989 r. Powiedział, że szczególne więzi łączyły go z prezydentem Lechem Kaczyńskim, podziękował też swoim współpracownikom, biskupowi polowemu za możliwość sprawowania w katedrze polowej Mszy św. w święto patronalne Zakonu oraz swojej małżonce Elżbiecie. Manno przywołał też kilka inicjatyw, które podjął jako ambasador Zakonu Maltańskiego m.in. wizytę prezydenta Kaczyńskiego na Malcie i zorganizowanie wystawy na Zamku Królewskim w Warszawie, poświęconej historii zakonu.

Zakon Maltański jest najstarszym zakonem rycerskim wywodzącym się ze wspólnoty mniszej, która w poł. XI wieku utworzyła w Jerozolimie szpital i przytułek dla pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej.

Pierwotnie wspólnotę rycerzy nazywano Rycerzami Św. Jana od imienia patrona - Św. Jana Jerozolimskiego (stąd joannici). Następne nazwy - Zakon Rodyjski, a potem Maltański - brały się od terytoriów, jakimi dysponowali w swojej historii. Pełna nazwa jest następująca: Suwerenny Wojskowy Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy, Rodos i Malty. Powszechnie używa się nazwy Zakon Maltański. Na czele Zakonu stoi książę i wielki mistrz. Obecnie władzę tymczasową pełni Giacomo Dalla Torre del Tempio di Sanguinetto.

Działalność szpitalnicza i dobroczynna na rzecz chorych wyróżnia działania Zakonu od początku jego istnienia, aż do czasów współczesnych. Tradycja szpitalnicza i rycerska ukształtowały charakter posługi Zakonu, której dewizą stały się słowa Tuitio fidei et obsequium pauperum (z łac. Obrona Wiary i Służba Ubogim). Realizowana jest ona przez charytatywną pracę kawalerów i dam zakonu w ramach pomocy humanitarnej, medycznej i innych działań społecznych. Zakon utrzymuje stosunki dyplomatyczne z państwami – obecnie jest ich ok. 110 i ma status stałego obserwatora przy 12 organizacjach międzynarodowych, m.in. ONZ, UNESCO, FAO.

Polska wznowiła po kilkudziesięciu latach przerwy stosunki dyplomatyczne z Zakonem 6 lipca 1990 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem