Reklama

Życie raz jeszcze

2016-02-24 08:47

Tadeusz Szyma
Niedziela Ogólnopolska 9/2016, str. 56

Krzysztof Tadej
Zdjęcia do filmu „Życie po cudzie”

Wprawdzie żyje się tylko raz, ale ludzie cudownie uzdrowieni czy też w ogóle przedziwnie ocaleni od niechybnej śmierci mają prawo myśleć, że otrzymali w darze jakby drugie życie

Ludzie cudownie ocaleni od chwili swego powrotu do zdrowia czy też wyjścia cało z jakiejś strasznej, śmiertelnie groźnej opresji zaczynają na nowo odliczać upływający im czas. Sceptycy wdzięczność swą adresują do bezosobowego losu, wierzący zaś kierują ją do wszechmocnego Boga, a także do Maryi i świętych patronów, o których wstawiennictwo prosili w modlitwach, oraz do wszelkich mocy niebieskich.

Wiernych nastawionych refleksyjnie i wyczulonych moralnie szczególnie intryguje i niepokoi tajemnica doznanej łaski oraz jej zobowiązujący charakter – bo przecież tylu jej nie doznaje mimo gorących pragnień. A jeśli ktoś otrzymuje tak wspaniały dar, to zapewne nie bez powodu. Co więc należy uczynić z darowanym na nowo życiem? Z każdym dniem, więcej – z każdą bezcenną chwilą, gdyż po otarciu się o śmierć poczucie wartości życia zwykle wzrasta...

Każdy z takich przypadków to osobna historia. Zazwyczaj bardzo ciekawa, często dramatyczna, nierzadko przejmująca. Spisywanie takich historii ma długą tradycję, zwłaszcza w literaturze hagiograficznej. Czyniono to dla ożywienia ludowej pobożności, mnożenia budujących przykładów, dawania do myślenia niedowiarkom... Ale też na Bożą chwałę, dla uwielbienia Boga Miłosiernego.

Reklama

W dzisiejszej dobie rolę przekaziciela takich wruszających historii szerszemu gronu społecznemu przejmują też czasem media masowe, zwłaszcza telewizja. Jednym z przejawów tego była wiosną ubiegłego roku dokumentalna audycja Redakcji Programów Katolickich Telewizji Polskiej, zatytułowana „Życie po cudzie” autorstwa Krzysztofa Tadeja. Na łamach „Niedzieli” omawiałem cztery niezwykłe opowieści o cudownych uzdrowieniach, zestawione w tym programie. Jego autor poszedł dalej tym tropem i pod koniec minionego roku zaciekawił widownię telewizyjnej Jedynki dalszym ciągiem tamtego przedsięwzięcia, zatytułowanym tym razem „Moje drugie życie”. Ponieważ tytuł ten będzie wkrótce powracać w innych kanałach TVP, warto i teraz zwrócić na niego uwagę.

W obecnym wydaniu ów dokumentalny projekt układa się w swego rodzaju ekranową antologię opowieści o cudownych uzdrowieniach. Tym razem jest ich w programie prawie dwa razy więcej. Rosnąca liczba solidnie udokumentowanych i sprawnie prezentowanych na telewizyjnym ekranie niezwykłych przypadków „drugiego życia” cieszy, ale też skłania do pytań. Po pierwsze: czy nie lepiej byłoby jednak wszystkie te historie poznawać w mniej licznych zestawach, a nie od razu wszystkie razem? I czy nie lepiej w zestawieniach, w których poszczególne opowieści jakoś się ze sobą wiążą, a nie w takich, kiedy w większości są całkiem osobne? Zyskałyby na tym i forma audycji, i spójność przekazu, wymagającego wszak większego skupienia i głębszej refleksji odbiorcy.

W porównaniu z wiosenną edycją programu i ta nie mniej skłania do przemyśleń. – Jaki jest plan Boga wobec naszego dziecka? – pytają rodzice ocalonego przed laty z agonii Alberta Szułczyńskiego, który jest dziś organistą w Niepokalanowie, a którego cudowne uzdrowienie przesądziło o kanonizacji Brata Alberta Chmielowskiego. – Co mam jeszcze do zrobienia? – pyta sam siebie uleczony z bardzo złośliwego raka w jamie nosowej i w dodatku ocalony z katastrofy samolotowej, zapewne przez wstawiennictwo Jana Pawła II, emigracyjny dziennikarz i fotograf Tadeusz Matkowski. – Dlaczego mnie to spotyka? – mówi ze zdumiewającym spokojem i ufnością Krystyna Bandyk, matka wielodzietnej rodziny, cudownie wyleczona z nowotworu mózgu, lecz po urodzeniu kolejnego dziecka stająca na nowo wobec innego ogniska tej strasznej choroby.

– Trzeba dziękować za dobre i za złe – zaleca prof. Violetta Bielecka, dyrygująca Chórem Filharmonii Podlaskiej, która doświadczeniu śmiertelnego zagrożenia życia zawdzięcza, jak mówi po wyleczeniu, powrót do Boga. A skruszona poczuciem, że za mało kochała, s. Elżbieta Siepak z krakowskich Łagiewnik bardziej sobie ceni łaskę zakonnego powołania, która jest największym miłosierdziem. Większym nawet niż cudowne uzdrowienie z choroby nowotworowej, które jednak pozwoliło jej doczekać kanonizacji s. Faustyny.

Może najbardziej wzruszająca w tym obszernym zestawie jest historia darowania drugiego życia małemu góralowi Szymonowi Smętkowi, który wyrasta na utalentowanego kabareciarza. A że u Boga wszystko jest możliwe, jak głosi motto tego dokumentalnego programu, świadczy też casus uleczonej siłą zbiorowej modlitwy po straszliwym wypadku samochodowym córeczki państwa Makarewiczów z Suwalszczyzny. Warto więc wsłuchać się uważnie we wszystkie opowieści wygłaszane w parominutowych monologach i dwugłosach. A jeszcze lepiej – nagrać je sobie w telewizyjnej nagrywarce i odtwarzać po jednej. I rozważać.

* * *

Zapraszamy przed telewizory

25 lutego, czwartek, godz. 23.40, TVP Polonia – film „Moje drugie życie”

26 lutego, piątek, godz. 15.20, TVP Polonia – film „Moje drugie życie”

25 marca, Wielki Piątek, godz. 14.30, TVP 3 – film „Życie po cudzie”

26 marca, Wielka Sobota, godz. 11.20, TVP 3 – film „Moje drugie życie”

Tagi:
uzdrowienie

Bp Czaja wyjaśnia: nie ma czegoś takiego jak „Msza z modlitwą o uzdrowienie”

2019-04-10 18:22

tk, mp, bp kep / Warszawa (KAI)

Nie ma czegoś takiego jak Msza św. z modlitwą o uzdrowienie – stwierdził w rozmowie z KAI bp Andrzej Czaja. Przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP był gościem obrad wyższych przełożonych żeńskich zgromadzeń zakonnych, która obraduje w Warszawie. Biskup opolski mówił m.in. o pozytywnych i negatywnych wpływach tzw. pentekostalizacji na życie Kościoła w Polsce.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Hierarcha zapowiedział wydanie dokumentu poświęconego kryteriom eklezjalności wspólnot w Kościele.

Już w ub. roku bp Czaja wyjaśniał w jednym z wywiadów, że pentekostalizmem nazywa się ruch religijny, który zrodził się na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych, w nurcie ewangelikalnego protestantyzmu. Ruch ten przyznaje centralne miejsce wydarzeniu Pięćdziesiątnicy, tajemnicy wylania Ducha Świętego na apostołów zgromadzonych w Jerozolimie. Stąd nazwa: „ruch zielonoświątkowy” – tłumaczył biskup opolski.

Dziś o zjawisku pentekostalizacji bp Czaja mówił w Warszawie podczas Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. W rozmowie z KAI wyjaśniał, że zjawisko to w świecie teologii zachodniej oznacza bardziej dzieło odnowy życia duchowego w Kościele na bazie nowego doświadczenia obecności i działania Ducha Świętego.

Biskup opolski zaznaczył, że pentekostalizacja może mieć także dobry wpływ na Kościół katolicki. Wspomniał tu o mocnym akcentowaniu osobistej relacji z Jezusem, otwarcia na działanie Ducha Świętego czy nacisk na teologię słowa Bożego.

Natomiast obawy co do wpływów ruchów pentakostalnych wynikają z obecnego tam przesadnego akcentowania doświadczenia religijnego konkretnego lidera prowadzącego grupę. Jest to niekiedy źródłem przedmiotowego potraktowania słowa Bożego. „Czasami używa się słowa Bożego dla potwierdzenia prawdziwości mojego przeżycia religijnego, a z tego przeżycia robi się normę postępowania własnego lub całej wspólnoty” – wyjaśniał biskup.

Zdaniem bp. Czai, kładąc akcent na doświadczenie osobiste, ruchy pentakostalne lekceważą tradycję i refleksję teologiczną na rzecz tego, co się przeżywa, a więc emocji. To z kolei powoduje wyłączenie zdrowego rozsądku i refleksji nad przeżywaniem swojej wiary. „W konsekwencji mamy takie różne zjawiska jak tarzanie się po podłodze czy inne dziwne zachowania” – wskazuje biskup, przywołując zjawisko określane jako „Toronto Blessing” [„Błogosławieństwo z Toronto” – nabożeństwa, które pojawiło się na początku 1994 r. w jednym ze zborów zielonoświątkowych w Kanadzie. W trakcie modlitwy uczestnicy tracili przytomność, padali na ziemię, wpadali w euforyczne stany itp. – przyp. KAI]. Bp Czaja zapowiedział, że kierowana przezeń Komisja wyda notę na ten temat.

Próbując wyjaśnić popularność ruchów pentakostalnych bp Czaja ocenił, że zachęcają one ofertą szczęścia, przebaczenia, zdrowia. Z tego właśnie wynika, jego zdaniem, popularność modlitw o uzdrowienie, uwolnienie itd. „To, co mnie niepokoi, to próby wplatania w liturgię Mszy św. - której kształt Kościół dokładnie określa – jakichś dodatkowych modlitw czy rytuałów. Tak, jakby sama Msza św. nie wystarczała – zwraca uwagę bp Czaja. – W ten sposób deprecjonuje się wartość sakramentów, a jednocześnie podważa skuteczność ich działania, a wprowadza się jakieś „sakramentalia” czy różne inne ryty - dodaje, wspominając także zakazaną przez episkopat tzw. „spowiedź furtkową”.

Pytany o ocenę tzw. Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie z punktu widzenia nauki wiary bp Czaja stwierdził, że praktyki różnych tego rodzaju nabożeństw a nawet Mszy są niepokojące. Przypomniał, że w 2000 r. Kongregacja Nauki Wiary wydała instrukcję na temat modlitwy o uzdrowienie pt. "Ardens felicitatis desiderium", która te sprawy porządkuje.

„Nie ma czegoś takiego jak Msza św. z modlitwa o uzdrowienie. Każda Msza jest bowiem więcej niż uzdrowieniem – jest zbawcza, jest zbawieniem. Elementem zbawienia jest uzdrowienie – oczywiście wszystko według woli Bożej” – tłumaczy bp Czaja. Precyzuje następnie, że dopuszczalne są nabożeństwa – które także mają określona strukturę – czy modlitwa o uzdrowienie po Mszy św. „Natomiast psychomanipulacją jest ogłaszanie podczas Mszy czy nabożeństw o uzdrowienie, że oto w tej chwili Pan Bóg uzdrawia tego czy innego, konkretnego uczestnika takiej modlitwy” – podkreślił biskup opolski dodając, że „ogłasza się uzdrowienia, a nikt tego nie weryfikuje”.

Zdaniem hierarchy u podstaw, czy w tle tego typu działań, widać niebezpieczną tendencję do „robienia” chrześcijaństwa i sprowadzania go na poziom terapii, albo zaspokajania podstawowych ludzkich pragnień i potrzeb: zdrowia, szczęścia, przebaczenia.

Bp Czaja zapowiedział, że Komisja Nauki Wiary, we współpracy z Zespołem ds. Nowej Ewangelizacji, opracuje dokument poświęcony kryteriom eklezjalności wspólnot w Kościele.

Trzydniowe spotkanie Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń w Polsce rozpoczęło się w Warszawie wczoraj. Mszy św. inaugurującej obrady przewodniczył abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce.

Pierwszego dnia siostry spotkały się z bp. Arturem Mizińskim, sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski, który przedstawił aktualne sprawy Kościoła w Polsce. W środę zaś siostry wysłuchały bp. Andrzeja Czai, przewodniczącego Komisji Nauki Wiary KEP, który mówił m.in. o pentekostalizacji.

Jutro siostry wysłuchają wykładu bp. Jacka Kicińskiego, przewodniczącego Komisji KEP ds. Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Będzie on mówił o nadziejach i wyzwaniach życia konsekrowanego. Zaplanowano też wystąpienie ks. Piotra Kroczka, Kościelnego Inspektora Danych Osobowych.

Obradom przewodniczy matka Maksymilla Pliszka, służebniczka BDNP, przewodnicząca Konferencji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Podajemy datę i miejsce beatyfikacji kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 13:06

Damian Krawczykowski/Niedziela

Kard. Kazimierz Nycz na specjalnie zwołanym briefingu poinformował o dacie i miejscu beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
„Miłość jest niejako dowodem osobistym naszego pochodzenia z Boga-Miłości, jest znakiem rozpoznawczym naszego synostwa Bożego” – kard. Stefan Wyszyński

Briefing, na który zapraszał ks. Przemysław Śliwiński rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej rozpoczął się o godz. 13.00 w Sali Konferencyjnej Domu Arcybiskupów Warszawskich. Kard. Nycz ogłosił na nim, że beatyfikacja kard. Wyszyńskiego odbędzie się: 07.06.2020 r. w Warszawie na Placu Piłsudskiego.

Jego działanie i sposób bycia Kościołem, jego miłość do Kościoła i Matki Najświętszej, miłość do ojczyzny, jest aktualna i ponadczasowa. - mówił już przy okazji informacji o zakończeniu procesu beatyfikacyjnego kard. Nycz.


Logo beatyfikacyjne

Archidiecezja warszawska uruchomiła jednocześnie stronę internetową poświęconą uroczystości pod adresem Zobacz.

Jak dodał: Niektóre wymiary jego osobowości i świętości, może mniej znane ale wydobyte w Positio, są bardzo aktualne także dziś. Chciałbym podkreślić bardzo mocno jego miłość do wszystkich, aż do miłości nieprzyjaciół. To był prymas, biskup, ksiądz, człowiek, który na serio brał Ewangelię i współcześnie dziś bardzo wiele od niego możemy się nauczyć, zwłaszcza kiedy przychodzi nam pokusa etykietowania i dzielenia w duchu dobry - zły. Bo w tym jesteśmy dość dobrzy. Natomiast trzeba wczytać się w Prymasa i zobaczyć, co on mówił wtedy, kiedy naprawdę miał wokół siebie ludzi, którzy wcale nie byli mu życzliwi, byli jego prześladowcami, wrogami, więzili go, ale nigdy nienawistnego słowa do nich i o nich nie mówił.

Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1989 r. a zakończył 6 lutego 2001 r. Watykańska część procesu beatyfikacyjnego rozpoczęła się 7 czerwca 2001 r. oficjalnym otwarciem akt beatyfikacyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem