Reklama

Spotkania księży z diecezji drohiczyńskiej u Bram Miłosierdzia

2016-02-25 09:59

Ks. Artur Płachno
Edycja podlaska 9/2016, str. 4

Ks. Artur Płachno
Do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Sokołowie Podlaskim przybyli księża z dekanatów: drohiczyńskiego, sokołowskiego, sterdyńskiego, łochowskiego i węgrowskiego

12 i 13 lutego w sanktuarium w Sokołowie Podlaskim i kościele w Bielsku Podlaskim, gdzie znajdują się Bramy Miłosierdzia w diecezji drohiczyńskiej, odbyły się konferencje dla księży pracujących w poszczególnych dekanatach

Do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Sokołowie Podlaskim przybyli księża z dekanatów: drohiczyńskiego, sokołowskiego, sterdyńskiego, łochowskiego i węgrowskiego, natomiast do kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Bielsku Podlaskim z dekanatów: bielskiego, brańskiego, ciechanowieckiego, hajnowskiego, sarnackiego i siemiatyckiego.

Spotkania rozpoczęły przejście przez Bramę Miłosierdzia oraz część modlitewna, którą prowadzili w Sokołowie Podlaskim kustosz sanktuarium Miłosierdzia Bożego ks. Krzysztof Kisielewicz i proboszcz z parafii Kożuchówek ks. Zbigniew Domirski, zaś w Bielsku Podlaskim proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego ks. Dariusz Kujawa i proboszcz parafii Strabla ks. Antoni Kunicki. Złożyły się na nią: adoracja Najświętszego Sakramentu, Koronka i Litania do Miłosierdzia Bożego oraz modlitwy w łączności z Ojcem Świętym w celu uzyskania jubileuszowego odpustu.

Konferencje na temat rozumienia i znaczenia znaków jałmużny, modlitwy i postu w życiu kapłańskim wygłosił ojciec duchowny kapłanów diecezji drohiczyńskiej ks. Tomasz Pełszyk. Przypomniał on o potrzebie dzielenia się przez kapłanów z wiernymi wszelkimi darami, które posiadają, zwracając uwagę na fakt, iż każdy kapłan sam najpierw otrzymał od Boga niczym niezasłużone dary łaski, którymi może dzielić się w posłudze sakramentalnej i duszpasterskiej. Ukazał potrzebę dostosowywania zajęć do modlitwy osobistej, której nie może zabraknąć i nie może ona być jedynie dostosowana do innych czynności. Mówiąc natomiast o poście, ukazał jego wielką siłę w połączeniu z modlitwą, mogącą wyrzucać nawet złe duchy. Post powinien natomiast polegać przede wszystkim na opróżnieniu wnętrza człowieka z licznych spraw, aby zrobić miejsce dla Chrystusa i dać świadectwo wolności człowieka. Na zakończenie ks. Pełszyk podkreślił, że świat potrzebuje bardziej świadków niż nauczycieli, a jeżeli nauczycieli, to będących świadkami.

Reklama

Spotkania prowadzili księża dziekani, a uczestniczyli w nich też: bp Tadeusz Pikus, pracownicy Kurii Diecezjalnej, Wyższego Seminarium Duchownego oraz odpowiedzialni za duszpasterstwa diecezjalne.

Druga część konferencji, która miała miejsce w Domu Miłosierdzia Jana Pawła II w Sokołowie Podlaskim i w sali „Bielmleku” w Bielsku Podlaskim, była poświęcona bieżącym sprawom życia Kościoła w Polsce oraz w diecezji. Poruszono sprawy, takie jak: przygotowanie do Światowych Dni Młodzieży – Kraków 2016 w diecezji drohiczyńskiej, obchody 1050. rocznicy Chrztu Polski, Roku Miłosierdzia oraz 25. rocznicy powołania do życia przez św. Jana Pawła II diecezji drohiczyńskiej. Poruszono również zagadnienia formacji kapłańskiej i działalności Wyższego Seminarium Duchownego, sprawy katechetyczne i ogłoszone diecezjalne konkursy, działalność Caritas i duszpasterstwa rodzin oraz zagadnienia ekonomiczne.

W kolejnym Biuletynie Kurii Diecezjalnej, przekazanym księżom, zostały podane do wiadomości ostatnie zmiany personalne, informacje oraz terminy wizytacji kanonicznych i innych zaplanowanych wydarzeń.

Tagi:
Rok Miłosierdzia

Sanktuarium i kult Bożego Miłosierdzia

2017-04-21 14:05

aw, mp / Kraków / KAI

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, gdzie zmarła św. siostra Faustyna, apostołka Bożego Miłosierdzia, jest najbardziej umiędzynarodowionym miejscem kultu w Polsce. Rocznie przybywa tu ponad 2 mln pielgrzymów z całego świata, ze wszystkich kontynentów. W niedzielę Kościół katolicki będzie obchodził Święto Miłosierdzia Bożego.

Karol Sudor

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia

Kaplica zakonna Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w której jest łaskami słynący obraz Jezusa Miłosiernego pędzla Adolfa Hyły i relikwie św. Faustyny, została wpisana na listę sanktuariów przez kard. Karola Wojtyłę już w 1968 r. W 1992 r. kard. Franciszek Macharski wydał dekret erekcyjny ustanawiający to miejsce sanktuarium Bożego Miłosierdzia. 8 grudnia 1999 rozpoczęto budowę sanktuarium Bożego Miłosierdzia według projektu wybitnego krakowskiego architekta prof. Witolda Cęckiewicza. Wzniesiono je w rekordowym tempie. Tuż przed przybyciem Jana Pawła II w celu poświęcenia sanktuarium, pracowało tu ponad 100 robotników na dwie zmiany (w najbardziej gorącym okresie było ich 200). Jan Paweł II poświęcił bazylikę 17 sierpnia 2002 r. W dolnym kościele mieszczą się kaplice pw. św. Faustyny (dar Episkopatu i wiernych Włoch).

Przy sanktuarium mieści się Dom Duszpasterski na blisko 100 miejsc, a także poradnie - trzeźwości, rodzinna oraz dla osób z problemami religijno-moralnymi. Rektorem sanktuarium jest krakowski biskup pomocniczy Jan Zając.

Święta Faustyna Kowalska (1905-38)

Helena Kowalska urodziła się 25 sierpnia 1905 r. we wsi Głogowiec koło Łodzi. Była trzecim z dziesięciorga dzieci ubogich rolników. W 1925 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia Bożego. W zakonie przyjęła imię Maria Faustyna. Pracowała jako kucharka, ogrodniczka i furtianka w kilku domach Zgromadzenia w Warszawie, Płocku, Wilnie, Krakowie. Zwykłym obowiązkom zakonnym towarzyszyły wizje i objawienia (po raz pierwszy 22 lutego 1931 r. w Płocku).

W kolejnych objawieniach Jezus polecił jej namalowanie obrazu Pana Jezusa Miłosiernego z napisem "Jezu, ufam Tobie", chciał, aby założyła zgromadzenie, które będzie wypraszać dla świata Boże miłosierdzie, przekazał jej tekst Koronki do Bożego Miłosierdzia, chciał też aby czcić moment Jego konania na krzyżu w Godzinie Miłosierdzia, i aby pierwsza niedziela po Wielkiejnocy była obchodzona w Kościele powszechnym jako Święto Miłosierdzia Bożego.

Swoje wizje i rozmowy z Jezusem opisuje s. Faustyna w "Dzienniczku" - jednym z najwybitniejszych dzieł mistyki chrześcijańskiej. Zmarła na gruźlicę 5 października 1938 r. w klasztorze Zgromadzenia w Łagiewnikach. Za jej życia powstał jedynie obraz Jezusa Miłosiernego (namalował go wileński malarz Eugeniusz Kazimirowski), zostały wydrukowane książeczka z tekstem "Koronki do Miłosierdzia" oraz obrazki Jezusa Miłosiernego. 18 kwietnia 1993 r. papież Jan Paweł II beatyfikował, a 30 kwietnia 2000 r. kanonizował apostołkę miłosierdzia Bożego.

Kult Bożego Miłosierdzia

Głoszenie prawdy o miłości Boga do ludzi stało się misją życiową skromnej zakonnicy Faustyny Kowalskiej. "Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do Miłosierdzia Mojego" - usłyszała od Chrystusa. Głoszenie zawartej w Piśmie Świętym prawdy, paradoksalnie z trudem zostało zaakceptowane przez władze kościelne - orędzie s. Faustyny Kowalskiej rozpowszechniło się dopiero po jej śmierci. Po wybuchu II wojny światowej Polacy, którzy rozproszyli się po całym świecie, szerzyli orędzie Bożego Miłosierdzia w ZSRR, Wielkiej Brytanii, USA, Meksyku.

W 1959 r. Kongregacja Świętego Oficjum, opierając się na nieprecyzyjnych przekładach "Dzienniczka", wydała notyfikację, zakazującą szerzenia kultu w formie przekazanej przez s. Faustynę. Notyfikacja obowiązywała 19 lat. Rozpoczęcie procesu informacyjnego s. Faustyny w 1965 r., odwołanie notyfikacji w 1978, opublikowanie w 1981 r. pierwszego wydania krytycznego "Dzienniczka", coraz liczniejsze pielgrzymki do jej grobu w Łagiewnikach, popularyzacja Koronki do Miłosierdzia Bożego oraz obrazu (kolejną jego wersję namalował w 1943 r. krakowski malarz Adolf Hyła i jest ona bardziej znana od wileńskiego pierwowzoru), doprowadziły do rozpowszechnienia kultu Bożego Miłosierdzia. Prawdziwy "boom" kultu nastąpił po beatyfikacji w 1993 i kanonizacji św. Faustyny w 2000 r. oraz wybudowaniu sanktuarium Bożego Miłosierdzia, które w 2002 poświęcił Jan Paweł II. Dziś kult szerzy się na wszystkich kontynentach, szczególnie w Czechach, Słowacji, na Węgrzech, w Peru, Meksyku, USA, Filipinach, Korei.

W 2005 r. do Łagiewnik przybyło np. ponad 2 mln pielgrzymów z 89 krajów świata. W tym samym czasie wpłynęło ponad 100 tys. listów z prośbami o modlitwę przez wstawiennictwo św. Faustyny - wśród nich było 6,4 tys. podziękowań za łaski już otrzymane.

Klasztor w Łagiewnikach

W 1889 r. w podkrakowskiej wsi Łagiewniki za pieniądze, ofiarowane przez księcia Aleksandra Lubomirskiego, kard. Albin Dunajewski kupił kilkanaście hektarów ziemi, na którym w stylu neogotyckim wzniesiono zakład dla dziewcząt moralnie zaniedbanych, oraz kaplicę i klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Kompleks budynków nazwano Józefów, na cześć św. Józefa, Oblubieńca Maryi. W czasie II wojny światowej siostry przyjmowały uchodźców z całej okupowanej Polski. Po wojnie, choć siostry nie mogły w pełni realizować swojego charyzmatu, w miarę możliwości pracowały z młodzieżą, opiekowały się pielgrzymami, coraz liczniej przybywającymi do grobu s. Faustyny i kaplicy z cudownym obrazem Pana Jezusa Miłosiernego.

Obecnie w klasztorze mieszka ponad 100 zakonnic. 20 z nich pracuje z 70 dziewczętami sprawiającymi problemy wychowawcze (są kierowane przez sądy) w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym im. św. Faustyny. Siostry prowadzą tu gimnazjum i liceum oraz dwie szkoły zawodowe - gastronomiczną i fryzjerską oraz internat.

W zespole klasztornym mieści się także Wydawnictwo Misericordia, popularyzujące spuściznę s. Faustyny oraz redakcja kwartalnika "Orędzie Miłosierdzia" (roczny nakład 270 tys. egz.). Tu mieści się także siedziba Stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia Faustinum. Erygował je w 1996 r. kard. Franciszek Macharski. Faustinum formuje apostołów Bożego Miłosierdzia. Ich formacja trwa cztery lata, prowadzona jest w 6 językach - po polsku, angielsku, niemiecku, francusku, czesku i słowacku, a 4 koleje - węgierski, słoweński, koreański i hiszpański odbywają się pod kierunkiem biskupów diecezji. Apostołowie Miłosierdzia zrzeszeni w Faustinum są w 64 krajach, jest ich 11 tys. Łagiewniki są też centrum Apostolskiego Ruchu Bożego Miłosierdzia. Należą do niego zgromadzenia zakonne, stowarzyszenia, ruchy apostolskie i osoby indywidualne głoszące orędzie Miłosierdzia. Na całym świecie jest kilka milionów czcicieli Bożego Miłosierdzia, w samych USA około 2 mln.

Jan Paweł II i Łagiewniki

17 sierpnia 2002 r., po poświęceniu bazyliki Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, Jan Paweł II wspominał: "Przychodziłem tutaj zwłaszcza w czasie okupacji, gdy pracowałem w pobliskim Solvayu. Do dzisiaj pamiętam tę drogę, która prowadziła z Borku Fałęckiego na Dębniki, którą odbywałem codziennie, przychodząc na różne zmiany w pracy, przychodząc w drewnianych butach. Takie się wtedy nosiło. Jak można było sobie wyobrazić, że ten człowiek w drewniakach kiedyś będzie konsekrował bazylikę Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach!".

Miejsce, które znał od wczesnej młodości, i w którym zapewne poznał orędzie s. Faustyny, Karol Wojtyła nawiedzał później jako ksiądz, biskup i kardynał, a orędzie o Bożym Miłosierdziu kształtowało jego posługę w Kościele. To on rozpoczął proces informacyjny s. Faustyny, później jako papież beatyfikował ją i kanonizował. W 1980 ukazała się jego encyklika Dives in misericordia, w której podkreśla, że miłosierdzie jest głównym przymiotem Boga. Jako Papież nawiedził Łagiewniki dwa razy - 7 czerwca 1997 r. oraz 17 sierpnia 2002, gdy poświęcił bazylikę Miłosierdzia Bożego i dokonał aktu Zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu.

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia zostało założone w 1862 r. przez Teresę Ewę z Sułkowskich Potocką. Jego zadaniem była praca na rzecz zaniedbanych moralnie kobiet, które same pragnęły odmiany swego życia. Pierwszy Dom Miłosierdzia powstał w Warszawie przy ul. Żytniej, kolejne w Krakowie, Płocku i Wilnie.

W okresie między dwoma wojnami Domy Miłosierdzia przekształcały się w zakłady wychowawcze z własnymi programami nauczania, gdzie uczono też zawodów. Po wojnie, na fali likwidacji dzieł edukacyjnych i charytatywnych Kościoła, niemal wszystkie placówki prowadzone przez Zgromadzenie zostały zamknięte. Siostry zajęły się opieką nad niepełnosprawnymi umysłowo osobami, samotnymi matkami, chorymi kobietami. Obecnie Zgromadzenie liczy ponad 430 siostry, które pracują w 18 domach w Polsce i 9 za granicą - w Rzymie, Jerozolimie, w USA, Kazachstanie, w Czechach, na Białorusi i Słowacji.

Siostry są wychowawczyniami, szerzą kult Bożego Miłosierdzia w formie, przekazanej przez św. Faustynę, poprzez apostolat, opiekę nad pielgrzymami, działalność wydawniczą. Za duchową współzałożycielkę siostry uznały św. Faustynę Kowalską, która spędziła we wspólnocie 13 lat, a jej misja nadała nowy impuls duchowy i apostolski całemu Zgromadzeniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy oglądać „Kod da Vinci”?

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem z UKSW w Warszawie, znawcą antyku chrześcijańskiego, rozmawia Milena Kindziuk
Niedziela Ogólnopolska 21/2006, str. 9

Artur Stelmasiak
Ks. prof. Naumowicz

Gdyby Jezus był żonaty, z pewnością pisaliby o tym czterej Ewangeliści,
a Kościół nie miałby powodu, by to ukrywać.

Milena Kindziuk: - Dlaczego watykański arcybiskup Angelo Amato wezwał do bojkotu filmu według powieści Dana Browna „Kod Leonarda da Vinci”?

Ks. prof. Józef Naumowicz: - Ponieważ zarówno w powieści, jak i w filmie nie tylko roi się od błędów historycznych i teologicznych, ale pojawiają się wprost obelgi i kalumnie skierowane przeciw Jezusowi i Kościołowi. Stanowią one jawne zafałszowanie prawdy. Stąd ostrzeżenie przed tym filmem jest potrzebne.

- Dan Brown posuwa się nawet do twierdzenia, że Kościół ukrył prawdę, iż Jezus był żonaty z Marią Magdaleną i miał z nią potomstwo, czy tak?

- To jedno z fałszerstw tej książki. Oczywiście, Kościół nie bałby się mówić o małżeństwie Jezusa, ani nie ukrywałby takiej wiadomości, gdyby ona była prawdziwa. Bo dlaczego miałby ją zatajać? Przede wszystkim, gdyby Jezus był żonaty, z pewnością pisaliby o tym czterej Ewangeliści. W sposób całkiem normalny wspominają, że Jezusowi, oprócz Apostołów i innych uczniów, towarzyszła także grupa kobiet, że Jezus, ku zdziwieniu uczniów, rozmawiał z Samarytanką, że zatrzymywał się w domu Marii i Marty, że Maria Magdalena jako pierwsza rozmawiała z Chrystusem Zmartwychwstałym itd. Nie ma żadnej prawdy historycznej o Chrystusie, którą Ewangeliści by ukrywali.

- Skąd zatem problem powoływania się na wiedzę ukrytą lub zakrywaną?

- Ze złego i bałamutnego wykorzystania niektórych apokryfów, zwłaszcza gnostyckich. Pisma te powstawały od połowy II wieku, gdy od dawna istniały już cztery Ewangelie przyjęte przez Kościół. Niektóre z nich mają ciekawy charakter katechetyczny. Inne były zupełnie sekciarskie, napisane w złym guście, takie antyczne odpowiedniki Kodu. Przykładem są apokryficzne „ewangelie”, w których różne odłamy gnostyków propagowały swoją doktrynę. Powoływały się one na tajemne, ukryte objawienia. Nie chodziło jednak o to, że przechowywały jakąś historyczną tradycję, która była powszechnie nieznana lub zakazana, ale o wewnętrzne objawienia, jakie miał otrzymywać dany gnostyk. W istocie rzeczy autorzy tych nowych „ewangelii” prezentowali własne pomysły i refleksje, w sumie propagowali doktrynę gnostycką.

- Czy nowy film „Kod da Vinci” może być niebezpieczny dla ludzi wierzących?

- Znam reakcje studentów, którzy przeczytali książkę Kod Leonarda da Vinci. Zdecydowana większość z nich nie widzi w ogóle podstaw, by zajmować się prawdziwością historyczną tej książki, uważając, że to zupełna fikcja literacka, której nikt nie weźmie dosłownie ani poważnie. Niektórzy zostali nawet zainspirowani, by pogłębić wiedzę na temat powstania Ewangelii, Bóstwa Chrystusa, roli Marii Magdaleny czy też prawdziwego oblicza Opus Dei. Ale spotkałem też czytelników, wprawdzie pojedynczych, którzy po lekturze nabrali podejrzeń, że Kościół ukrywa prawdę. Sprawdzają się więc słowa Woltera: „Kłamcie, kłamcie, a coś z tego zostanie”.

- Film ten może być zatem niebezpieczny...

- Tak, ale przede wszystkim dla widzów, którzy słabo znają chrześcijaństwo i z filmu zaczerpną całą wiedzę o nim. Nie mając innych wiadomości, nie będą umieli wyrobić sobie zdania na ten temat. Będzie to także pożywka dla nielicznej, jak sądzę, grupki tych, którzy szukają argumentów przeciw wierze, by usprawiedliwić swoje uprzedzenia, stereotypy czy własne trudności. Po obejrzeniu dawki fałszerstw będą mieli obraz jeszcze bardziej zafałszowany. Jeszcze bardziej będą podejrzliwie patrzeć na Kościół, że np. ukrywa prawdę o Jezusie, o jego związku z Marią Magdaleną.

- Znów wracamy do Jezusa i Marii Magdaleny. Istnieje wiele świadectw biblijnych wyraźnie potwierdzających, że Jezus nie był żonaty. A jak jest w apokryfach?

- Podobnie. Co ciekawe: mimo że w pierwszych wiekach krążyło wiele apokryficznych „ewangelii”, niekiedy zupełnie fantastycznych, to jednak żaden z tych tekstów nie mówi o tym, że Jezus był żonaty, ani tym bardziej, że miał potomstwo. Autorzy typu Dana Browna znajdują jednak „podstawy” w jednym tekście - w gnostyckiej „Ewangelii Filipa”, którą interpretują fałszywie i tendencyjnie.

- Dlaczego?

- Tekst ten, z końca II wieku, w jednym zdaniu wspomina, że Maria Magdalena była „towarzyszką” Jezusa i że On ją „całował”. Ale pismo to, jak inne teksty gnostyckie, posługuje się całym systemem symboliki. Nie chodzi w nim o historyczną postać Marii Magdaleny, ale o symbol Mądrości i Ducha Świętego, które towarzyszą stale Jezusowi. Podobnie pocałunek nie ma tu znaczenia fizycznego, ale duchowe. Trzeba być zupełnym dyletantem albo mieć całkowicie złą wolę, aby to jedno zdanie wyrwać z kontekstu symbolicznego i rozumieć je w sensie historycznym, fizycznym, dosłownym.

- Nie ma więc w tym apokryfie mowy o faktycznym związku z Marią Magdaleną?

- Oczywiście, że nie. Wskazuje na to nie tylko symboliczny charakter gnostyckiego tekstu, ale i fakt, że gnostycy z zasady negowali wartość ciała, stworzenia, materii, małżeństwa. Trzeba też wziąć pod uwagę całe morze pism, jakie powstały w pierwszych wiekach. Z nich wszystkich jasno wyłania się obraz Jezusa bezżennego.

- Dan Brown mówi, że w słynnym obrazie Leonarda da Vinci „Ostatnia Wieczerza” zakodowana jest tajemnica: postać po prawej stronie, utożsamiana ze św. Janem, jest w rzeczywistości Marią Magdaleną...

- Kolejny wymysł autora, budzący niesmak. Wiadomo, że Jan był najmłodszym z Apostołów. W czasie Ostatniej Wieczerzy był z pewnością młodzieńcem. Dlatego na obrazie przedstawiony jest bez brody, w odróżnieniu od innych Apostołów. Nie można zaprzeczyć, że na obrazie, przy samym Jezusie, przedstawiony jest Jan, umiłowany uczeń, który - jak podaje Ewangelia - oparł głowę na piersi Chrystusa, gdy Ten powiedział, że zostanie wydany.

- W takim razie „Ostatnia Wieczerza” nie zawiera żadnego sekretu, czyli kodu?

- Na pewno nie taki, o którym mówi Brown. Ani też Leonardo da Vinci nie był członkiem tajnego stowarzyszenia, które wywodziło się z potomstwa Marii Magdaleny i miało przechowywać tajną wiedzę.

- A na jakiej podstawie mówi się, że z tego potomstwa wywodziła się królewska dynastia frankijskich Merowingów?

- To już na podstawie innej średniowiecznej legendy francuskiej. Gdy Maria Magdalena stała się patronką wielkiego sanktuarium w Burgundii, w Vézalay, powstały legendy, które wyjaśniały, jak jej relikwie trafiły do tego kościoła. Według jednej z nich, Maria, Marta i Łazarz - skazani na banicję po ukrzyżowaniu Jezusa - wsiedli do łodzi i wiosłując przybyli do Francji. Marię, siostrę Marty, połączono nawet z Marią Magdaleną. Zresztą, tradycyjnie mieszano ze sobą trzy Marie, o których mówią Ewangelie. W każdym razie istniała średniowieczna legenda o przybyciu Marii Magdaleny do Francji. Reszta jest wymysłem Browna.

- O błędach historycznych zawartych w książce Browna napisano już całe tomy. Ale autor ten popularyzuje też pogląd, że cesarz Konstantyn wymyślił naukę o Boskości Chrystusa na soborze nicejskim w 325 r. z przyczyn politycznych.

- To oszczerstwo jest bardzo bolesne dla wszystkich ludzi wierzących, ale też dla każdego, kto uczciwie szuka prawdy. Na soborze nicejskim sformułowano wyznanie wiary, a nie - wymyślono naukę o Boskości Jezusa. Już Nowy Testament oraz najwcześniejsze pisma chrześcijańskie wyrażają wiarę w Bóstwo Chrystusa. O tym mówi liturgia i cała pobożność wczesnych chrześcijan, w tym męczenników, którzy umierali za Chrystusa.

- Czy Kościół zakaże oglądania tego filmu?

- Nie chodzi o zakazywanie oglądania filmu ani o nadawanie mu większej reklamy. Należy natomiast zachęcać do rzetelnych, prawdziwych poszukiwań. Wiara rodzi się z serca, czyli z miłości, ale szuka też zrozumienia, uzasadnienia, musi mieć podstawy intelektualne, racjonalne. Zamiast więc gonić za tanią sensacją i fałszywymi nowinkami, warto zadbać o pogłębienie wiary.

Ks. prof. Józef Naumowicz - kierownik Katedry Historii Wczesnochrześcijańskiej Literatury Greckiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wykładowca patrologii w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie; opublikował m.in. Filokalię, Genezę chrześcijańskiej rachuby lat, Dwie są drogi. Przewodnik chrześcijański oraz wiele przekładów tekstów patrystycznych z języka greckiego i łacińskiego.

Bojkot filmu „Kod da Vinci”

W związku z planami dystrybucji na terenie Polski filmu Kod Leonarda da Vinci Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi w Krakowie proponuje swoją stronę internetową, na której można wyrazić sprzeciw wobec tego antychrześcijańskiego obrazu. Stowarzyszenie zaprasza do odwiedzenia strony, przesłania protestu oraz przekazania tej informacji znajomym.
Adres: www.protestuj.pl

Oszustwo „Kodu...”

Książka Oszustwo „Kodu Leonarda da Vinci” stanowi poprzedzoną starannymi badaniami, popularnie napisaną krytykę powieści Dana Browna Kod Leonarda da Vinci, która rości sobie pretensje do bycia opartą na faktach i poważnej tradycji naukowej. Oszustwo „Kodu Leonarda da Vinci” obala te roszczenia, ukazując, jak Brown wykorzystuje fałszywe informacje i naciągane hipotezy na potwierdzenie swej przedziwnej tezy, według której Jezus i Maria Magdalena byli małżeństwem i dali początek uświęconej linii potomków, zaś tradycyjne chrześcijaństwo w czasie całej swej historii spiskowało, by zataić tę prawdę.
Oszustwo „Kodu Leonarda da Vinci” odkrywa kilka zaskakujących prawd na temat powieści Browna, jest definitywną odpowiedzią na Kod Leonarda da Vinci oraz krytyką tej powieści.

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, ul. Żeromskiego 4, 27-600 Sandomierz, tel. (0-15) 64-40-400, fax (0-15) 832-77-87, marketing@wds.pl, www.wds.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kielce: pół tysiąca osób wyruszyło rowerami na Jasną Górę

2019-08-20 11:19

dziar / Kielce (KAI)

500 osób – tyle, ile maksymalnie jest to możliwe, wyruszyło dzisiaj z Kielc rowerami w VII Rowerowej Pielgrzymce Diecezji Kieleckiej na Jasną Górę, która odbywa się pod hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Jest to prawdopodobnie największa pielgrzymka rowerowa w Polsce. Potrwa do piątku 23 sierpnia.

KD

Pielgrzymów błogosławił i wyprawił w trasę bp Marian Florczyk.

- Jasna Góra i Cudowny Obraz Matki Bożej są pierwszym i głównym celem pielgrzymki, który nie jest łatwo osiągnąć. Potrzebna jest pomoc drugiego człowieka (…). Myślę, że z Bożą pomocą i motywacją wewnętrzną spotkamy się na Jasnej Górze – powiedział bp Florczyk, który będzie tam sprawował Mszę św. dla pielgrzymów.

Pielgrzymka rowerowa wyruszyła sprzed kościoła św. Maksymiliana w Kielcach. - W tradycji było tak, że ludzie szli pieszo. Ta pielgrzymka na rowerach to jednak znak czasu, bo widzimy codziennie, że dużo ludzi jeździ na jednośladach. Stąd też pomysł, aby zorganizować taką modlitewną wędrówkę – dodał biskup.

Pielgrzymi mają przed sobą cztery dni i ponad 250 kilometrów. Jeszcze dziś pielgrzymi dotrą do Kaczyna, żeby przez Pierzchnicę i Chmielnik udać się do Wiślicy. W tamtejszym sanktuarium o godzinie 20.30 wezmą udział w uroczystej Mszy św. Dzisiaj pokonają ponad 70 kilometrów.

Pięciuset pielgrzymom towarzyszy ośmiu księży i pięć sióstr zakonnych, jadą całe rodziny, np. małżeństwo z Buska – Zdroju, z 4-letnim Kubą i 7- letnią Hanią. Z mamą jedzie także zaledwie 3-letnia Ania. Uczestniczą pielgrzymi m.in. z Krakowa i Warszawy.

Popularność wydarzenia jest z każdym rokiem większa – już z ostatnim dniem lipca zamknięto zapisy. Liczba pielgrzymów musi być ograniczona ze względów bezpieczeństwa i logistyki.

Pielgrzymi codziennie pokonują od 50 do 70 km. Trasa jest podzielona na 15-kilometrowe odcinki, pomiędzy którymi są postoje z czasem na modlitwę, gorący posiłek i odpoczynek. Tempo jest dostosowane do możliwości osób w różnym wieku.

Tradycyjnie pielgrzymka odbywa się z wątkiem dobrych uczynków. Na trasie pielgrzymi zaangażują się w pomoc dla podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Mnichowie. Na postoju w Węgleszynie odbędzie się kiermasz, podczas którego będzie można kupić ręcznie wykonane prace podopiecznych DPS-u, aby wspomóc działanie ośrodka. Prace zostały zamieszczone na stronie internetowej pielgrzymki. Odbędzie się także akcja pomocowa dla dzieci z Kenii, którą zaproponowała wolontariuszka misyjna Monika Motyczyńska.

W ubiegłych latach organizowano akcję pozyskiwania dawców szpiku kostnego lub zbiórkę na tandem dla niewidomego uczestnika, który potem odbył pielgrzymkę na nowym rowerze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem