Reklama

Ubeckie teczki lubuskich Żołnierzy Niezłomnych

2016-02-25 09:59

Marek Budniak
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 9/2016, str. 4-5

Ze zbiorów IPN Poznań
Por. Henryk Maj "Cortez"

Już po raz piąty 1 marca będziemy obchodzili Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Z tej okazji w wielu kościołach naszej diecezji zostaną odprawione w ich intencji Msze św., w których obok żyjących Żołnierzy Niezłomnych wezmą udział również młodzi, członkowie organizacji patriotycznych, wychowawczych oraz wojsko. Pod pomnikami i tablicami na cmentarzach, gdzie spoczywają Niezłomni, odbędą się apele pamięci i spotkania, zostaną złożone kwiaty i zapalone znicze

Żary oddadzą cześć Żołnierzom Wyklętym odsłonięciem pomnika. W Zielonej Górze miejskie uroczystości połączono z peregrynacją znaków Światowych Dni Młodzieży.

Ważne słowa

Bóg, Honor, Ojczyzna – dewiza Wojska Polskiego, stanowiąca idealistyczne ujęcie wierności państwu, stała się dla mnie tematem przewodnim cyklu felietonów historycznych, poświęconych lubuskim Żołnierzom Niezłomnym, którzy swoje życie oddali Ojczyźnie. Od prawie trzech lat ukazuje się on na łamach „Aspektów”. Po analizie badawczej wielu tysięcy stron najróżniejszych dokumentów (IPN), stanowiących dla mnie główne źródło poznania tragicznych losów, utwierdziłem się w przekonaniu, że nie była ona dla nich pustym hasłem. Symbolika tej dewizy, obowiązującej w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie na mocy dekretu Prezydenta Rzeczpospolitej z 15 października 1943 r., w przypadku dziejów walki i męczeństwa Żołnierzy Niezłomnych, nabrała niepowtarzalnego znaczenia. Stała się ona mitem, legendą, budującą naszą współczesną tożsamość. Żołnierze ci swoje życie złożyli na świętym ołtarzu Ojczyzny w wymiarze, jakiego dotychczas nie znała nasza historia. Dlatego po latach kłamstwa i wrogiej propagandy dziś potrzebujemy rzetelnej prawdy na temat ich bohaterskiej postawy. Należy szukać wszelkich śladów, dowodów, prowadzić badania, aby do naszej zbiorowej świadomości wprowadzić jak najszerszą wiedzę historyczną.

Badania

Staram się wnikliwie i obiektywnie poddawać historycznym badaniom dokumenty śledztw prowadzonych przez funkcjonariuszy powiatowych i wojewódzkich urzędów bezpieczeństwa publicznego i prokuratury wojskowej oraz protokoły rozpraw wojskowych sądów rejonowych z Poznania, Wrocławia i Zielonej Góry. Zdaję sobie sprawę, że zostały one stworzone na potrzeby totalitarnego, niedemokratycznego państwa, całkowicie pozbawionego suwerenności. Dokumenty te miały jedynie sprawiać pozory uczciwych śledztw oraz sprawiedliwych procesów. Dlatego bardzo skomplikowane i w dużym stopniu ograniczone jest w tym przypadku dochodzenie do prawdy historycznej. Jednakże nie jest to wykluczone, ponieważ pojawiają się czasami dość przypadkowe informacje, które w zestawieniu z innymi, z innych źródeł, rzucają zupełnie nowe światło na sprawę, a oskarżonych ukazują jako bohaterów i ludzi honoru – np. Alojzy Piaskowski, jeden z założycieli Konspiracyjnego Związku Harcerstwa Polskiego w Nowej Soli, skarżony o zabójstwo funkcjonariusza UB, czy też sierżant Roman Szczur – skazany na karę śmierci za napad na bank w Nowej Soli, a w rzeczywistości zasłużony dowódca oddziału, który zasłynął z brawurowych akcji uwalniania więźniów politycznych.

Reklama

Opis teczki

Co znajdujemy w ubeckich teczkach? Tekturową okładkę z tytułem i numerem (np. Sr 444/48. „Akta w sprawie przeciwko Świrskiemu Kazimierzowi i towarzyszom”), artykuł i paragraf określający rodzaj przestępstwa, kartkę z inicjałami „K.S.” (kara śmierci), daty powstania pierwszego i ostatniego dokumentu. Zaczynamy lekturę od zgłoszenia konkretnego przestępstwa w postaci notatki służbowej, sporządzonej przez milicjanta, np. dotyczącej znalezienia zwłok albo informacji o napadzie na spółdzielnię rolniczą, młyn państwowy itp. Sprawa jest następnie przekazywana do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w formie meldunku służbowego podpisanego prze komendanta posterunku MO. I od tej chwili już mamy do czynienia przede wszystkim z dokumentami UB. W pierwszej kolejności są to przesłuchania świadków, następnie nakazy rewizji w mieszkaniach podejrzanych, często wielokrotne. W ich trakcie są znajdowane i rekwirowane przede wszystkim: broń, amunicja, rzeczy z napadów, pieniądze i różne przedmioty osobiste. Zawsze rewizje odbywały się w obecności jednego albo dwóch świadków. Sporządzano z ich przebiegu protokoły podobnie jak protokoły z oględzin broni czy oceny ich stanu technicznego pod kątem możliwości jej użycia. Można się w nich natknąć na jednoznaczne sformułowanie, że właściciel broni zastrzelił z niej ofiarę. W dalszej kolejności znajdujemy podpisany przez komendanta PUBP nakaz tymczasowego aresztowania podejrzanego z podaniem zarzucanego mu czynu i paragrafu, jaki przekroczył. Kolejne obszerne dokumenty to przesłuchania podejrzanego i ich przebieg, podpisane przez oficera śledczego i protokolanta. Na każdej stronie protokołu widnieje podpis przesłuchiwanego, nie zawsze jest on wyraźny i pisany pewną ręką. W trakcie wielokrotnych i wielogodzinnych przesłuchań padają konkretne pytania ze strony śledczego, na które uzyskuje on prawie zawsze wyczerpujące odpowiedzi, takie, jakich oczekiwał. Odnosi się wrażenie, że są realizowane określone scenariusze. Wyjaśnienie odnajdujemy w protokołach sądowych, kiedy oskarżeni prze sądem zmieniają zeznania, twierdząc, że mówili to, co im kazano, bo byli bici. W pierwszej części akt znajdujemy także protokoły z oględzin zwłok ofiar lub dokładne opisy sekcji, sporządzone przez biegłych lekarzy. Sąd w wielu przypadkach nie brał ich pod uwagę, jeśli nie zgadzały się z wersją zabójstwa przedstawioną przez UB. Pracę śledczego kończy obszerny akt oskarżenia, w którym znajdujemy życiorys oskarżonego, opis przestępstwa, jakiego się dopuścił, z podkreśleniem postawy pełnej nienawiści do władzy ludowej. Najważniejszym źródłem badawczym jest protokół z rozprawy. Sprawia wrażenie, że był sporządzany zgodnie z jej przebiegiem. Jego wiarygodność potwierdzać miały odnotowane zmienione przez oskarżonych zeznania, jak również podany tego powód – bicie! Sąd jednak ignorował sposób wymuszania zeznań, za podstawę wyroków przyjmował ustalenia śledczych. Każda rozprawa kończy się wnioskiem prokuratora o najwyższy wymiar kary (we wszystkich badanych przeze mnie sprawach), a łagodny ze strony obrońcy. W kilku przypadkach pojawia się prośba oskarżonego o sprawiedliwy wymiar kary. W osobnym dokumencie znajduje się wyrok, w którym najpierw następuje opis oskarżenia, a dopiero potem wysokość kary, zawsze wyrok śmierci. Niektórzy oskarżeni otrzymują podwójną karę śmierci (za morderstwo, za posiadanie broni), np. Edmund Lisicki – pierwszy zamordowany przez komunistyczny wymiar sprawiedliwości w Zielonej Górze.

Dodatkowe kary

W każdym badanym przeze mnie przypadku sąd orzekał również kary dodatkowe w postaci pozbawienia praw obywatelskich i honorowych na zawsze oraz przepadek mienia. Po wydaniu wyroku śmierci sędzia miał obowiązek sporządzenia opinii na temat skazanego, która kończyła się stwierdzeniem, czy skazany zasługuje, czy nie, na akt łaski. Tylko w jednym przypadku na 55 sędzia zasugerował akt łaski, w pozostałych przypadkach sędziowie podtrzymują karę śmierci. Opinie sędziów były dołączane do wniosku o ułaskawienie, kierowanego przez skazanego lub jego obrońcę do prezydenta Bieruta. Natknąłem się również na kilka wystąpień o rewizje rozprawy do Naczelnego Sądu Wojskowego, których autorami byli obrońcy. Do momentu uzyskania odpowiedzi ze strony Bieruta lub NSW skazaniec przebywa w celi śmierci. Odpowiedź przychodziła najczęściej w formie telegramu, wówczas więźnia albo przenoszono do zwykłej celi, jeśli to było ułaskawienie (dożywocie), albo bezpośrednio przygotowywano do rozstrzelania, które następowało po kilku dniach. W większości przejrzanych przeze mnie akt zachowały się protokoły wykonania wyroków śmierci. W jednym przypadku natrafiłem na list pożegnalny do rodziny, w którym skazaniec żegna się z bliskimi i przeprasza, że naraził ich na cierpienia, odchodzi na drugi świat pogodzony i wierzy, że Bóg daruje mu jego winy (!).

W aktach straconego znajdujemy liczne dokumenty urzędowej korespondencji w jego sprawie. Zdarzają się również listy członków rodzin, którzy pytają sąd wojskowy o los swoich krewnych.

Jako badacz dziejów lubuskich Żołnierzy Niezłomnych z „K.S.” mam wielką radość, jeśli na końcu teczki znajduję orzeczenie Sądu RP z lat 90. czy też późniejszych, stwierdzające nieważność wydanego wyroku śmierci, uwzględniającego, że oskarżony jako Żołnierz Niezłomny walczył o niepodległość państwa polskiego. Niestety, tych orzeczeń jest tylko kilka. W pozostałych przypadkach nikt o to nie zabiegał. Z takim wnioskiem mogą jedynie wystąpić do sądu Rzecznik Praw Obywatelskich, członek najbliższej rodziny lub jakaś organizacja kombatancka. Dziś sądy orzekające w tych sprawach coraz rzadziej rozstrzygają zgodnie z wolą wnioskodawców. Jako historyk uważam to za wielce niesprawiedliwe.

Tagi:
żołnierze wyklęci

Reklama

Chronić swoją historię

2019-09-17 14:31

Ewa Biedroń/diecezja tarnowska
Edycja małopolska 38/2019, str. 5

Ks. Marian Kostrzewa
Msze św. stanowią istotną część Spotkań Gurgaczowskich

Musimy zadbać o wydobywanie i przekazywanie na przyszłość całej prawdy historycznej – powiedział biskup tarnowski Andrzej Jeż. Na Hali Łabowskiej została odprawiona Msza św. za Kapelana Wyklętych i żołnierzy, którym posługiwał. 14 września minęła 70. rocznica śmierci ks. Władysława Gurgacza.

Bp Jeż mówił w homilii, że przez dziesięciolecia komunizmu w Polsce nie było należnej troski o historyczną prawdę. Co więcej, tę prawdę fałszowano i odmawiano należnego szacunku bohaterom, a gloryfikowano ich oprawców. Zdaniem biskupa, wiele wpływowych osób w Polsce podejmuje działania mające na celu usunięcie przejawów patriotyzmu i niszczenie historycznej pamięci narodowej, gdyż ich osobista historia życia nie wpisała się pozytywnie w dzieje naszego narodu.

Bp Andrzej Jeż powiedział też, że pod adresem Polaków wysuwa się fałszywe oskarżenia o szowinizm narodowy. – Przecież w imię historycznej prawdy trzeba uznać, że przez całe stulecia Polska, wierna swoim chrześcijańskim korzeniom, była państwem tolerancji i pokojowej współpracy zamieszkujących ją narodów, podczas gdy w tym samym czasie w krajach Europy Zachodniej szalała nietolerancja – podkreślił hierarcha. Ponadto przypomniał, że w czasie II wojny światowej co piąty ksiądz diecezjalny w Polsce został zamordowany. Biskup zwrócił uwagę, jak ważna jest pamięć o dziejach własnego narodu. – Czerpiąc z historii pamiętajmy, by chronić nasze korzenie, gdyż bez nich staniemy się bezbronni i słabi; nie oprzemy się nawałnicom, które przez dzieje powracają na nowo. Pamiętajmy też, by dbać o stan naszego ducha, o stan naszych wnętrz, gdyż tam rozgrywa się najpoważniejsza walka o naszą niepodległość, o naszą wolność – przekonywał.

Zdaniem biskupa, budowanie poczucia zdrowej dumy narodowej, opartej na dostrzeganiu i docenianiu własnej kultury i historii, bez popadania w nieuzasadnione kompleksy wobec innych krajów, to ważna droga do umacniania postawy patriotycznej, ale to również ważna droga do przyjmowania postawy otwartości wobec innych kultur. – Można z nimi nawiązać twórczy dialog jedynie wtedy, gdy ma się im coś własnego do zaoferowania – zaznaczył bp Jeż.

Spotkania Gurgaczowskie to już tradycja na Hali Łabowskiej. Pierwsza Msza św. odbyła się w 1998 r. Gromadzą się tam starsi i młodzi ze sztandarami i flagami. O historii przypomina obelisk upamiętniający Żołnierzy Wyklętych. Partyzanci mieli bowiem kryjówki w Beskidzie Sądeckim. Ks. Władysław Gurgacz zetknął się z podziemiem niepodległościowym najprawdopodobniej już podczas pobytu w Gorlicach, jednak dopiero na początku 1948 r., kiedy przebywał w Krynicy, nawiązał ściślejszą współpracę z jego członkami. Rozmawiał z żołnierzami, spowiadał ich, odprawiał Msze święte, ale też prowadził dla nich wykłady z filozofii, języka polskiego. Namawiał do ograniczenia do minimum akcji zbrojnych.

Kapelan Żołnierzy Wyklętych, mimo że miał okazję, by uciec, pozostał wierny swoim kolegom żołnierzom – chciał być z nimi do końca. Tej bezkompromisowej postawie pozostał wierny także w trakcie śledztwa i procesu. Komuniści za odprawianie polowych Mszy i nauczanie partyzantów życia zgodnego z nakazami katolickiej wiary skazali ks. Gurgacza na śmierć. Wyrok wykonano 14 września 1949 r. w Krakowie. Kapłan został pochowany na Cmentarzu Rakowickim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: eksperci katoliccy przestrzegają przed separatyzmem baskijskim

2019-12-05 20:28

mz (KAI/AyO) / Madryt

Separatyzm baskijski w dalszym ciągu podsyca nienawiść w Hiszpanii – uważają eksperci z uniwersytetów katolickich w tym kraju. Podczas konferencji zorganizowane na uniwersytecie katolickim w Walencji wskazali, że dzieje się tam pomimo faktu, iż 4 maja 2018 r. w trakcie zorganizowanej we francuskiej miejscowości Cambo-les-Bains uroczystości władze baskijskiej organizacji terrorystycznej ETA oficjalnie ją rozwiązały.

wikipedia

Zdaniem uczestników spotkania utrzymującej się nienawiści w Kraju Basków sprzyja regularne wychwalanie przez separatystów działań ETA, która zabiła łącznie 539 osób.

Tylko w tym roku do prokuratury generalnej w Madrycie wpłynęło kilka skarg na tego rodzaju postawy ekstremistów baskijskich, podejmujących z honorami bojowników ETA wychodzących na wolność. Jeden z takich wniosków złożył rząd Pedro Sancheza.

Główne zadanie w swoich 60-letnich działaniach zbrojnych ETA widziała w utworzeniu niezależnego państwa Basków na pograniczu północn0-zachodniej Hiszpanii i południowo-zachodniej Francji. Mimo samorozwiązania się organizacji władze w Madrycie twierdzą, że pociągną do odpowiedzialności wszystkich ukrywających się przed wymiarem ścigania baskijskich terrorystów.

Z szacunków hiszpańskich służb specjalnych wynika, że policja poszukuje nadal co najmniej 50 baskijskich separatystów. Jedynie około dziesięciu z nich mieszka w Hiszpanii. Pozostali ukrywają się głównie w Ameryce Łacińskiej.

Według Pedra Ontoso, historyka ETA, tamtejszych separatystów przez wiele lat popierało wielu duchownych baskijskich, chociaż episkopat hiszpański jednoznacznie potępiał te działania. W wydanej w maju 2019 r. książce “Z Biblią i parabellum” Ontoso wymienił przypadki współpracy baskijskich duchownych z bojownikami ETA. Wskazał, że niektóre zamachy, w tym pierwszy z 2 sierpnia 1968, terroryści zaplanowali w budynkach należących do miejscowych parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem