Reklama

Kościół

Ks. Wojciech Węgrzyniak: Dlaczego wciąż mówi się o brakach księży? Przynajmniej z trzech względów

Wraca często, nie tylko przy okazji Niedzieli Dobrego Pasterza, sprawa spadku powołań. Pisałem już o tym kilka razy, ale serce mówi, żeby to zrobić jeszcze raz - pisze ks. Wojciech Węgrzyniak w swoich mediach społecznościowych.

[ TEMATY ]

kapłaństwo

Tydzień Modlitw o Powołania

ks. Wojciech Węgrzyniak

Karol Porwich/Niedziela

Ks. Wojciech Węgrzyniak

Ks. Wojciech Węgrzyniak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Całość wpisu:

Wraca często, nie tylko przy okazji Niedzieli Dobrego Pasterza, sprawa spadku powołań. Pisałem już o tym kilka razy, ale serce mówi, żeby to zrobić jeszcze raz.

To, że jest coraz mniej księży obiektywnie jest faktem i jakieś poczucie zwijania się subiektywnie może bardzo boleć. Nawet w Krakowie. W 2010 na czwartym roku w seminarium uczyłem 34 kleryków. W tym roku było ich 8.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To że może być mniej księży w Polsce wynika trochę z demografii. W 2006 roku (czyli powiedzmy tegoroczni maturzyści) urodziło się 374 tys. osób. 16 lat wcześniej było ich 547 tys. A w 1983 aż 723 tys. Trochę też spadek wynika z pewnej zależności. Im bardziej społeczeństwo nie lubi się poświęcać, tym bardziej spada chęć bycia kimś, kto poświęcać się musi. Najpierw spadają powołania zakonne żeńskie, potem zakonne męskie, potem diecezjalni. W tym czasie coraz mniej ślubów, coraz mniej dzieci, a nawet coraz mniej ludzi żyjących w jakichkolwiek związkach. Tak samo coraz mniej wierzących, bo wiara wiąże się z dźwiganiem krzyża. Na glebie, która nie lubi poświęceń i wierności nie może urosnąć powołanie.

Reklama

Problemem paradoksalnie jednak nie jest ilość księży, bo tak jak w szpitalach konieczna ilość lekarzy zależy od ilości pacjentów, czy w sklepach ilość sprzedających zależy od ilości kupujących, tak w Kościele najważniejszym wskaźnikiem jest ilość księży na liczbę ludzi chodzących do Kościoła. A ta wcale nie zmniejsza się. W 1980 było 51% ludzi chodzących w niedzielę do Kościoła. W 2024 29%. A przecież dzisiaj Polaków jest tylko dwa miliony więcej niż w 1980. Natomiast w 1980 roku było tylko ponad 20 tys. księży i zakonników w Polsce. Dziś mamy ponad 31 tys. księży. Sytuacja więc dzisiaj jest dużo lepsza niż 40 lat temu.

Weźmy np. Diecezję Koszalińsko-Kołobrzeską, bo wg ostatnich badań było tam najmniej dominicantes (17,5%). W 2023 r. na jednego księdza w diecezji przypadało 1500 katolików, ale tylko 260 chodzących w niedzielę do kościoła. W 1980 na jednego księdza przypadało 2550 katolików, a ludzi wtedy chodziło do kościoła więcej i więcej się spowiadało. Weźmy też Diecezję Tarnowską, bo wg ostatnich badań tam, najwięcej jest dominicantes (62%). W 2023 r. na jednego księdza w diecezji przypadało 800 katolików, z czego 500 dominicantes. W 1980 na jednego księdza przypadało 1500 katolików, a dominicantes wtedy było na pewno ponad 1000.

Dlaczego więc wciąż mówi się o brakach księży? Przynajmniej z trzech względów.

Po pierwsze, rozbudowaliśmy struktury. Parafia i kaplice, których wcześniej nie było. I teraz zaczyna brakować obłsugi. Tylko że w takim razie problemem nie jest mała ilość księży, tylko za dużo ilość struktur. Na pierwszej parafii było nas 4 księży, 4000 dominicantes. Parafia liczyła 12 tys. katolików. Budujący się kościół. 3 księży na pełny etat w szkole. Proboszcz uczył kilka godzin. Ponad 140 osób w oazie, kilkadziesiąt ministrantów i lektorów, dobrze działająca scholka, prawie 300 bierzmowanych co roku. Normalny, zdrowy ksiądz wystarczy na 1000 ludzi chodzących do kościoła. A my mamy setki parafii w Polsce które nie mają 1000 parafian, a liczba chodzących w niedzielę na jednego księdza przypada czasem tylko 200 osób.

Reklama

Po drugie, za dużo jest funkcji i pracy, których księża naprawdę nie muszą robić. Dyrektorzy przeróżnych sekcji wydziałów i domów, ekonomii, sekretarze biskupów, kierowcy, rzecznicy, wykładowcy. Już nie mówiąc o tym, że to ksiądz naprawdę nie musi obsługiwać strony parafii, organizować wyjazdów na wakacje z dziećmi czy młodzieżą albo chodzić po składce! Jest bardzo dużo pracy w kapłaństwie, które nie musimy robić, ale robimy, bo albo jest nas wystarczająco dużo, albo nie ma kto tego zrobić, albo za takie pieniądze, jakie dostajemy nikt ze świeckich by nie pracował. No może poza etatem uczelnianym. Ksiądz, przypomnijmy, jest niezastąpiony tylko w 3 rzeczach: Msza św., spowiedź, namaszczenie chorych.

Po trzecie, może jesteśmy bardziej leniwi niż 20, 40 lat temu? Kard. Hollerich opowiadał w Krakowie, jak wielkim problemem w Luksemburgu było wyzwanie, żeby na każdym pogrzebie była odprawiana Msza, bo księży coraz mniej, a ludzie chcą pogrzeb z Mszą. Ale jak się popatrzy na statystyki, to ciężko zrozumieć problem. 2000 katolików umarło w zeszłym roku w Luksemburgu. Księży tam jest ponad 200, czyli 10 pogrzebów na jednego księdza na rok. Powiedzmy, że połowa księży nie jeździ na pogrzeby z różnych względów to 20. Powiedzmy nawet że 25% księży tylko jest w stanie jeździć na pogrzeby, to wtedy wypada im jeden pogrzeb na tydzień. Serio to jest problem? Przecież na cały Luksemburg wystarczyłoby 10 księży, którzy by raz na dzień pojechali na pogrzeb i obsłużyli cały rok. To jest 2-3h pracy! Chrzty zajmują jeszcze mniej, a ślubów nie ma za wiele. Problemem nie jest więc brak księży, tylko co ci księża robią, że nie robią, tego co powinni robić.

Modlić się trzeba o powołania, bo tak prosił Jezus, bo Kościół potrzebuje pasterzy. Jednak wydaje się, że oprócz tego, a na pewno zamiast narzekania trzeba podjąć trzy konkretne kroki, żeby nas zmiany nie bolały:

1. Ograniczyć ilość mszy w niedzielę do tylu ile jest miejsc siedzących w kościele. Jeśli w parafii przychodzi 500 osób na mszę, a miejsc siedzących jest 250, to tylko 2 msze. Mamy za dużo mszy w stosunku do przychodzących ilości osób!

2. Zwolnić wiele funkcji dla świeckich i przedefiniować model finansowy tak, żeby nie było problemów z zatrudnieniem.

Reklama

3. Łączyć parafie w tym sensie, żeby na jednego księdza przypadało maksymalnie 1000 dominicantes.

Mogę się założyć, że przy takim podejściu, to nie będziemy mieli problemów z ilością księży na następnego 50 lat. A może i na zawsze.

PS.

Rzućmy okiem na tabelkę poniżej i zastanówmy się, czy naprawdę na całym Bożym świecie problemem jest ilość księży, czy jednak przyzwyczajenia, struktury, zarządzanie zasobami ludzkimi. Bo zanim zaczniemy błagać Boga o nowe powołania, to uczciwie byłoby zrobić rachunek sumienia z tego, co robimy z tymi, które mamy.

2026-04-27 10:02

Ocena: +38 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Wojciech Węgrzyniak: Zniewolenia współczesnego Kościoła

[ TEMATY ]

Kościół

ks. Wojciech Węgrzyniak

Karol Porwich/Niedziela

W czasach, gdy słowo „wolność” jest odmieniane przez wszystkie przypadki, a jednocześnie coraz trudniej uchwycić jego prawdziwy sens, ks. Wojciech Węgrzyniak zaprasza czytelników do zatrzymania się i refleksji.

Jego najnowsza książka Wolność po Bożemu to nie tylko zbiór duchowych przemyśleń, ale przede wszystkim praktyczny przewodnik po jednej z najważniejszych wartości w życiu człowieka. Jak pisze autor – być może właśnie ta publikacja będzie impulsem do poszukiwania wolności w Twoim życiu.
CZYTAJ DALEJ

Choszczno: Pijany mężczyzna zaatakował księdza i kościelnego!

2026-07-15 14:29

[ TEMATY ]

ksiądz

atak

Adobe Stock

28-letni mieszkaniec powiatu choszczeńskiego zaatakował księdza. W obronie duchownego stanął kościelny. Do zdarzenia doszło przy Kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Choszcznie.

Mężczyzna w stanie silnego upojenia alkoholowego podszedł do księdza, po czym bez żadnego powodu uderzył go w głowę. W obronie duchownego stanął kościelny, który został powalony na ziemię. Napastnik zadał mu kilka ciosów ręką, a gdy wstał kopnął leżącego w okolicę głowy.
CZYTAJ DALEJ

Choszczno: Pijany mężczyzna zaatakował księdza i kościelnego!

2026-07-15 14:29

[ TEMATY ]

ksiądz

atak

Adobe Stock

28-letni mieszkaniec powiatu choszczeńskiego zaatakował księdza. W obronie duchownego stanął kościelny. Do zdarzenia doszło przy Kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Choszcznie.

Mężczyzna w stanie silnego upojenia alkoholowego podszedł do księdza, po czym bez żadnego powodu uderzył go w głowę. W obronie duchownego stanął kościelny, który został powalony na ziemię. Napastnik zadał mu kilka ciosów ręką, a gdy wstał kopnął leżącego w okolicę głowy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję