Szef Kancelarii Prezydenta był gościem panelu pod hasłem: "Dobro, które zobowiązuje. Autorytet, odpowiedzialność, decyzje". Odpowiadając na pytania młodych, co powinni robić, by przekonać innych przekonać pozostałych do tego, że polityka to nie tylko wieczna walka, przepychanki partyjne i wszystko co najgorsze odpowiedział:
Zaangażować się. Jednym słowem – po prostu się zaangażować, to znaczy wejść w ten świat, który czasami jest właśnie odpychający, który nas nie za bardzo przekonuje, żeby do niego wejść. Bo ktoś kto ma uporządkowany system wartości i widzi to, co się dzieje na co dzień, w czym ja siłą rzeczy muszę uczestniczyć, chcę uczestniczyć, bo uważam, że nawet jeżeli popełniam błędy i czasami też człowiek jest uniesiony różnego rodzaju emocjami i później sobie myślę na koniec dnia czy na koniec tygodnia, że mogłem tego nie powiedzieć, że mogłem inaczej się zachować. I to nie jest kwestia kierunku oczywiście, bo co do kierunku na szczęście nie mam wątpliwości. [...]
Dodał również, że jeżeli dobrzy ludzie nie będą się angażować w politykę, to ich miejsce zajmie kto inny:
Pomóż w rozwoju naszego portalu
To jest oczywiście problem, że młodzi ludzie co do zasady stronią od polityki. Jeżeli dobrzy ludzie się nie zaangażują, to ta strefa polityki, strefa życia publicznego nie będzie lepsza. Ona będzie gorsza. Będą się angażować ci, którzy od samego początku wiedzą, że tak trzeba robić, i będą robić gorzej. Jeżeli my oddamy tę przestrzeń, to nas to i tak dogoni.
Zbigniew Bogucki przywołał także pewną sytuację z czasów studenckich, kiedy to przypadkowe spotkanie z siostrą zakonną, rozwiało jego wątpliwości co do wyboru dalszej drogi życiowej:
Opowiem Państwu jeszcze jedną taką osobistą sytuację, którą pamiętam. Jechałem z Dolnego Śląska pociągiem do Szczecina na studia. To był pierwszy rok studiów prawa. W pewnym momencie wsiadła do tego mojego przedziału siostra zakonna. Ja trzymałem taką zieloną książkę, to była książka od prawa rzymskiego. Zresztą tam była taka piękna paremia „Ius est ars boni et aequi”, że prawo jest sztuką stosowania tego, co dobre i słuszne. Ja nie wiem, czy ta siostra znała tę paremię, ale widziała, że to jest prawo rzymskie, bo było już tak bardzo grubą czcionką napisane. Oczywiście próbowałem się tego nauczyć, szło tam różnie i ona mnie zaczepiła i mówi: „No widzę, że pan tutaj studiuje”. To było między Lesznem a Poznaniem, pamiętam. I ona mówi: „Tak, dlaczego to pamiętam? Dlaczego?”. Zobaczcie Państwo, podaję te szczegóły, bo dla mnie to była jedna z ważniejszych rozmów i nigdy już tej siostry zakonnej nie spotkałem.
I ja miałem wtedy jeszcze taką wątpliwość jako młody człowiek, czy to prawo to jest dobry kierunek, bo wyobrażałem sobie to w taki sposób, że jeżeli kiedyś będę adwokatem, jak mi się uda, jak przejdę te wszystkie szczeble i te wszystkie trudności, to będę musiał bronić tych ludzi, którzy gotowi na dobro to raczej nie byli, prawda? Ludzi, którzy mieli czasami bardzo ciężkie winy na swoim sumieniu, na swoim koncie, mówiąc tak bardzo ogólnie. I miałem taką wątpliwość, czy ja jestem właśnie na to gotowy. To znaczy, żeby podjąć się na przykład obrony człowieka, który jest zbrodniarzem. [...]
I tą wątpliwością, nie wiem dlaczego nawet, podzieliłem się z osobą, której nie znałem, która wsiadła do tego pociągu i wysiadła w Poznaniu. [...] I ona mi powiedziała: „Wie pan co? Ale nie można zmieniać świata właśnie nie podejmując decyzji. Nie można zmieniać świata nie wchodząc także w te obszary, które są dla nas niewygodne. Nie można iść do przodu, jeżeli będziemy cały czas chować się w jaskiniach”. I podała przykład pierwszych chrześcijan. Gdyby oni schowali się w katakumbach, gdyby nie wyszli do ludzi, do tego świata, który był w całkowitej kontrze, w całkowitej opozycji do nauczania Chrystusa, w które oni głęboko wierzyli, które wyznawali. Gdyby oni, ja nie chcę porównywać tej mojej sytuacji, ale idę bardzo daleko, bo to były słowa, gdyby oni nie wyszli na tę arenę, gdyby nie zginęli, gdyby nie świadczyli, gdyby nie zetknęli się z tym czasami, przepraszam za sformułowanie, brudnym światem, łatwiej im było być w katakumbach, modlić się, być tylko w swoim środowisku i nie patrzeć, mówiąc: „To wszystko, co jest na zewnątrz, jest złe, jest brudne, jest niedobre, prawda?”. Ale oni wyszli, bo gdyby nie wyszli, to my byśmy dzisiaj nie siedzieli tutaj. Gdyby nie święty Paweł, gdyby nie apostołowie, gdyby nie ci ludzie, których znamy, a wielu nie znamy, nie wyszli do tego świata, który im się nie podobał, którego się bali, może się nawet tego świata brzydzili, ale wyszli, bo inaczej zostaliby w tych katakumbach.
Więc jeżeli my nie chcemy zostać w katakumbach, musimy do tego świata wychodzić. Musimy podejmować decyzje. Musimy czasami znaleźć się w sytuacjach, które nie są dla nas super wygodne. Musimy czasami powiedzieć coś, co też nie jest modne czy popularne w danym środowisku. Nie chodzi o to, żeby się kłócić. Nie chodzi o to, żeby wyciągać jakieś w dyskusji sztachety retoryczne i okładać tego przeciwnika w taki sposób, żeby on wreszcie padł. Ale chodzi o to, żeby mieć tę odwagę podjęcia decyzji, że w tym konkretnym momencie angażuję się w coś. [...]
I opowiedziałem tę historię tej siostry zakonnej, bo ona bardzo mocno we mnie została i później faktycznie ja skończyłem te studia, pracowałem w prokuraturze, później byłem wiele lat ponad dekadę adwokatem, wciąż jestem tylko niewykonującym zawodu, później różne inne kwestie, ale ona miała absolutnie rację. Czy gdybyśmy wycofywali się, gdybyśmy dezerterowali, no to tak jak powiedziałem na samym początku mojej wypowiedzi, ktoś inny by się tym zajął.
Zbigniew Bogucki mówił o autorytecie bł. kard. Stefana Wyszyńskiego: To jest gigantyczny autorytet. To był taki, można powiedzieć admirał, który przeprowadził ten polski wielki biało-czerwony okręt przez burzliwe morze komunizmu. Kardynał Wyszyński był człowiekiem wiary i był też człowiekiem, który wchodził w ten świat, podejmował decyzje, był człowiekiem bardzo zdecydowanym, był człowiekiem przekonanym do swoich racji, był człowiekiem przede wszystkim głębokiej wiary. Myślę, że to jest piękny patron, piękna postać. Miejmy nadzieję, że ten proces już teraz kanonizacyjny będzie postępował.
Reklama
Gotowi na Dobro to ogólnopolskie spotkanie młodzieży katolickiej i młodych liderów zaangażowanych społecznie, którzy chcą poważnie rozmawiać o miejscu wartości w życiu publicznym. Podczas wydarzenia, które miało miejsce w dniach 8 i 9 maja w Warszawie odbyły się panele, debaty i rozmowy poświęcone polityce, gospodarce, rodzinie i edukacji.
Konferencję pod patronatem Prezydenta Karola Nawrockiego zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży we współpracy z Caritas Polska oraz Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Portal niedziela.pl objął wydarzenie patronatem medialnym.
Nagranie całej konferencji znajduje się na stronach Telewizji Katolickiej EWTN:
