Reklama

Częstochowa-Kiedrzyn

Szczęście wypływające z wiary

2016-04-07 09:59

Edyta Hartman
Edycja częstochowska 15/2016, str. 5

Edyta Hartman
Przyjęcie Wyznania wiary

Wyjątkowy przebieg miała Niedziela Palmowa w parafii pw. św. Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie-Kiedrzynie. Dzięki otwartości jej obecnego proboszcza ks. kan. Sławomira Wojtyska działająca tu nieprzerwanie od 28 lat wspólnota neokatechumenalna mogła przeżyć wyjątkowe chwile – publiczne Wyznanie wiary

Co ciekawe, wspólnota, która zainicjowała swą działalność w Kiedrzynie, w parafii pw. Andrzeja Boboli, była pierwszą grupą Drogi Neokatechumenalnej w archidiecezji częstochowskiej, jeszcze przed podziałem. – Chyba Pan Bóg tak chciał – mówi ks. prał. Zdzisław Hatlapa, inicjator i opiekun grupy od 1987 r., były proboszcz macierzystej kiedrzyńskiej parafii pw. św. Andrzeja Boboli i emerytowany parafii pw. św. Brata Alberta. – Wtedy była budowa kościoła tutaj, przy ul. Narcyzowej, ciężko było, jak to w tamtych czasach, można też było zwątpić w tę budowę, na tym wówczas odludziu, w polach. Poszukiwałem więc w jakiś sposób głębszego sensu dalszej działalności. Dzięki pośrednictwu o. Adama Piecucha z Jasnej Góry odkryłem go właśnie w neokatechumenacie. Tak naprawdę u początku stały dwie wspólnoty. Każda liczyła ok. 40 osób. Z biegiem lat niektórzy się wykruszyli, bo nie przeszli wymagającego programu formacji, lub odeszli do Pana – mówi Ksiądz Prałat. – Ja dzięki Bogu jeszcze istnieję. 28 lat oni męczyli się ze mną, a ja z nimi – dodaje z typowym dla siebie uśmiechem i zaznacza: – Neokatechumenat jest nadzieją Kościoła XXI wieku!

Grupa dzisiaj

Na spotkania obecnie uczęszcza blisko 30 osób, głównie spoza parafii, choć – jak podkreśla ich duszpasterz ks. Zdzisław – są z nią bardzo związani i zaprzyjaźnieni. Spotkania, zgodnie z programem realizowanym przez Drogę Neokatechumenalną, mają miejsce raz w tygodniu – w sobotę wieczorem. Jest Liturgia Słowa Bożego, jest Eucharystia, a samo przygotowanie do nich następuje zawsze w domu. Oprócz tego co miesiąc, czasami dwa, odbywa się liturgia pokutna. I tak nieprzerwanie od 28 lat.

Droga Neokatechumenalna jest natchniona przez Ducha Świętego, a przede wszystkim przez Maryję, która powiedziała do twórcy neokatechumentu Kiko Argüello: „Twórzcie małe wspólnoty na wzór Rodziny z Nazaretu, które będą żyły w pokorze, prostocie i uwielbieniu, gdzie drugi jest Chrystusem”. Wzorowana na starożytnej instytucji katechumenatu w Kościele pierwotnym, prowadzi przez wiele etapów, z których jednym jest tzw. redditio. W obrzędach Redditio Symboli neokatechumeni „zwracają” niejako Kościołowi otrzymany wcześniej symbol wiary, wzbogacony o ich osobiste doświadczenie. I to stało się właśnie udziałem wspólnoty w kiedrzyńskiej parafii. Lecz nim to nastąpiło, Wyznanie wiary poprzedziły publiczne świadectwa w czasie Nieszporów w dniach 1, 14, 16 i 17 marca. Grupę w tych działaniach wspierali, idący pół kroku przed nimi, katechiści w osobach: o. Grzegorza Radomiaka, jezuity, Jerzego i Magdaleny Kiełków, Barbary Opalskiej oraz Katarzyny Kulisiewicz.

Reklama

Czas podziękowań

Podczas Eucharystii celebrans – ks. kan. Sławomir Wojtysek złożył podziękowania ks. prał. Zdzisławowi Hatlapie, inicjatorowi dzieła neokatechumenatu w parafii, następnie samej grupie. – Przyjęcie od Was Wyznania wiary (notabene z gałązkami palm, przywiezionymi na tę okoliczność specjalnie z Rzymu) to dla mnie wielki dar. To dobrze, że są osoby, które chcą żyć Chrystusem i Ewangelią w dzisiejszym świecie – podkreślił.

Warto na koniec zaprosić chętnych do nawiedzenia parafii pw. św. Brata Alberta w Częstochowie-Kiedrzynie 10 kwietnia br. Będzie ona gościła na Mszach św. (godz. 8, 9.30 i 11. 30) figurę Matki Bożej z fatimskiej Kaplicy Objawień. Figura została poświęcona w Fatimie 2 kwietnia br. Jako wotum dziękczynne za pontyfikat św. Jana Pawła II będzie ona ofiarowana parafii pw. św. Józefa Robotnika w rosyjskim Surgucie.

Tagi:
neokatechumenat

Reklama

Pół wieku Neokatechumenatu

2018-05-16 11:23

Aleksandra Polewska
Niedziela Ogólnopolska 20/2018, str. 6-7

Prawie 8 tys. neokatechumenów z Polski wzięło udział w rzymskich obchodach 50-lecia Drogi Neokatechumenalnej, którym przewodniczył papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

W sobotę 5 maja 2018 r. na Tor Vergata w Rzymie (w miejscu, gdzie w 2000 r. Jan Paweł II przewodniczył Jubileuszowym Światowym Dniom Młodzieży) zgromadziło się blisko 150 tys. członków wspólnot neokatechumenalnych ze 134 krajów świata, razem z 90 biskupami. Polska reprezentacja była jedną z największych, a towarzyszyli jej kard. Kazimierz Nycz oraz bp Zbigniew Kiernikowski.

Burzliwy rok

Rok 1968 to dla Polaków czas demokratycznych zrywów studenckich, przymusowej emigracji osób żydowskiego pochodzenia, „praskiej wiosny” i jej pacyfikacji przez wojska Układu Warszawskiego. Ten sam rok po drugiej stronie żelaznej kurtyny był równie niespokojny, choć z zupełnie innych powodów. W Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Meksyku, Japonii czy Australii informacje o masowych protestach studentów nie schodziły z prasowych czołówek. Środowiska lewicowe i studenci demonstrowali m.in. przeciw przedłużającej się wojnie w Wietnamie, polityce amerykańskiej w krajach Trzeciego Świata czy rządom i tradycjom konserwatystów. Szczególnie silne protesty miały miejsce we Francji, gdzie studenci wyrażali swój sprzeciw głównie wobec skostniałego i przestarzałego systemu oświaty oraz „brudnej” wojny w Algierii. Wkrótce dołączyli do nich robotnicy i przedstawiciele kultury, którzy wysuwali swoje roszczenia. W pierwszych dniach maja w Paryżu doszło do eskalacji napięć, które doprowadziły do wybuchu ulicznych walk między demonstrantami a siłami porządkowymi. Wydarzenia 1968 r. na Zachodzie poskutkowały głębokimi zmianami w życiu politycznym, społecznym i kulturalnym. W społeczeństwie zaczęły się szerzyć doktryny liberalne, rozkwitły idee feministyczne, a również tzw. rewolucja seksualna lat 70. uznawana jest za jedną z konsekwencji kontestacji. Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy o wydarzeniach w Paryżu sprzed 50 lat wyraził się następująco: „Maj ’68 pozostawił nam ideologię intelektualnego i moralnego relatywizmu. Spadkobiercy maja ’68 przeforsowali pogląd, że wszystko ma tę samą wartość, że od teraz nie ma różnicy między dobrem i złem, prawdą i fałszem, pięknem i brzydotą. (...) Ofiara liczyła się mniej niż sprawca. (...) Kult bożka pieniądza, pogoń za szybkim zyskiem, spekulacje, patologie kapitalistycznych rynków finansowych mają swoje źródło w wartościach maja ’68. Jeśli nie ma już żadnych reguł, żadnych norm, żadnej moralności, żadnego szacunku, żadnych autorytetów, wtedy wszystko wolno”.

W trakcie tych samych majowych dni, w których na ulicach Paryża wznoszono barykady, w Wiecznym Mieście narodziła się nowa rzeczywistość w Kościele katolickim: neokatechumenat, który Jan Paweł II w książce „Wstańcie, chodźmy!” określił jako fenomen.

Wielki dar dla Kościoła naszych czasów

W trakcie spotkania na Tor Vergata papież Franciszek wręczył krzyże 34 prezbiterom, którzy wraz z ekipami świeckich katechistów wyruszą z misją „ad gentes” na cały świat. Ojciec Święty rozesłał także ekipy misjonarzy do kilkudziesięciu rzymskich parafii. – Wasz charyzmat jest wielkim darem Boga dla Kościoła naszych czasów – powiedział. – Dziękujemy Panu za te pięćdziesiąt lat. Wpatrując się w Jego pełną miłości wierność, nigdy nie traćcie ufności: On się wami zaopiekuje, a jednocześnie zachęci do wyjścia do wszystkich narodów z pokorną prostotą, tak jak ukochani uczniowie – dodał Ojciec Święty. Następnie Franciszek wyraził wdzięczność członkom Drogi za ich misyjne zaangażowanie, a słowo, które do nich skierował, oparł na wezwaniu Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. Podkreślił, że misja wymaga opuszczenia naszej tzw. strefy życiowego komfortu i podjęcia ryzyka. – Aby wyjść, nie można być obciążonym – tłumaczył.

– Aby głosić, trzeba z czegoś zrezygnować. Tylko Kościół, który zostawia świat, może dobrze głosić Pana. Tylko Kościół wolny od władzy i pieniądza, wolny od tryumfalizmu i klerykalizmu w wiarygodny sposób świadczy o Chrystusie, który wyzwala człowieka – zauważył Ojciec Święty. – I ten, kto z miłości do Niego uczy się rezygnować z rzeczy, które przemijają, otrzymuje ten wielki skarb: wolność. Nie zamyka się we własnych przywiązaniach, które ciągle domagają się czegoś więcej i nigdy nie dają pokoju, ale czuje, że bez żadnego niepokoju serce się rozszerza, gotowe do służby Bogu i braciom. Franciszek podkreślił także z całą mocą, że Chrystus nie posyła jednej, indywidualnej osoby, ale osoby tworzące wspólnotę, choćby bardzo małą, będące razem. – Kroczyć razem to sztuka, której ciągle musimy się uczyć. Trzeba być uważnym, aby np. nie dyktować innym kroku. Należy towarzyszyć i czekać, pamiętając, że droga drugiego nie jest taka sama jak moja – zaznaczył Ojciec Święty. – Tak jak w życiu nikt nie ma takiego samego kroku jak drugi, podobnie w wierze i w misji: idziemy razem, bez izolowania się i bez narzucania własnego rozumienia drogi, zjednoczeni, jak Kościół, z pasterzami, ze wszystkimi braćmi i siostrami, bez wybiegania w przód i bez narzekania, że ktoś idzie wolniej. Jesteśmy pielgrzymami, którym towarzyszą bracia, i którzy sami zarazem towarzyszą też innym. Należy to robić osobiście, z troską i szacunkiem dla drogi każdego i bez wymuszania na kimś jego wzrastania, ponieważ odpowiedź dawana Bogu dojrzewa tylko w autentycznej i szczerej wolności.

Trwał Sobór Watykański II

Droga Neokatechumenalna narodziła się w slumsach Madrytu, do których na początku lat 60. ubiegłego wieku trafił jej dzisiejszy inicjator – Kiko Argüello. Był wówczas dwudziestoletnim, obiecującym i nagradzanym już malarzem, pochodzącym z zamożnego domu stołecznego adwokata. Należy podkreślić, że Kiko dopiero co wrócił na łono Kościoła – wcześniej określał się jako ateista. Z rzeczywistością slumsów zetknął się bezpośrednio po raz pierwszy, gdy próbował pomóc służącej gnębionej przez męża pijaka. Po odbyciu służby wojskowej w Algierii Kiko odkrył, że gdyby nazajutrz Chrystus przyszedł powtórnie na ziemię, to chciałby znaleźć go u stóp Krzyża, wśród tych, którzy bardzo cierpią na skutek grzechów innych ludzi – wśród ubogich. Zdecydował się więc wejść do „społecznych katakumb”, by przepowiadać Ewangelię ludziom z marginesu. Chciał w ten sposób realizować formułę Charles’a de Foucaulda: żyć w ciszy jak Jezus w Nazarecie, w kontemplacji u nóg Chrystusa Ukrzyżowanego, wśród biedaków. Pewien opiekun społeczny wskazał mu wówczas slumsy Palomeras Altas. Argüello zamieszkał w baraku, w którym chroniły się psy. Miał ze sobą tylko Biblię i gitarę, spał na podłodze, na sienniku wypchanym słomą. W slumsach Kiko poznał Carmen Hernández, absolwentkę chemii, posiadającą też licencjat z teologii, która właśnie organizowała grupę ewangelizacyjną, mającą wyruszyć do ubogich w Boliwii. Ostatecznie także ona zamieszkała w Palomeras Altas i razem z Kiko rozpoczęła przepowiadanie Ewangelii ludziom z marginesu. Po latach Kiko wspominał: „Pod naciskiem tego środowiska biednych Pan pozwolił nam znaleźć formę przepowiadania, syntezę, która została przyjęta przez owych braci i stworzyła pewną «koinonię», wspólnotę chrześcijańską. Tak zrodziła się wśród biednych pierwsza wspólnota, złożona z: Cyganów, analfabetów, żebraków, byłych więźniów, prostytutek itd. Wspólnota, w której uwidaczniała się miłość Chrystusa Ukrzyżowanego, stała się znakiem. Dzięki ówczesnemu arcybiskupowi Madrytu – Casimiro Morcillo Gonzálezowi można było przenieść tę rzeczywistość na inne parafie Madrytu, później Rzymu, a także innych krajów. W barakach odkryliśmy trójnóg, na którym później oparliśmy całą Drogę Neokatechumenalną: Słowo, Liturgię i Wspólnotę”. Pierwsza wspólnota neokatechumenalna pojawiła się w Rzymie w roku 1968 i dlatego ten rok uznawany jest za moment narodzin „strukturalnej” Drogi, za formalną datę jej powstania. Dziś neokatechumenat tętni życiem w ponad 130 krajach na pięciu kontynentach i liczy ponad 20 tys. wspólnot.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zażegnany kryzys wiary

2019-12-10 08:48

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 50/2019, str. 31

„Jan Chrzciciel”, Bartolomeo Veneto, XVI wiek

Kryzys wiary w Jezusa, dotykający samego Jana Chrzciciela, jest wielce pouczający. Przyczyna kryzysu była bardzo konkretna. Jan, o którym Jezus wydał najwspanialsze świadectwo, został poddany brutalnej represji. Herod wtrącił go do więzienia. Miały prawo nachodzić Jana różne czarne myśli... Poddany przemocy mógł się pogrążyć w trwodze i zwątpieniu. On jednak szukał ratunku. Wysłał poselstwo do Jezusa, i to wcale nie po to, by „żądać” cudownego uwolnienia. Nie. Stawką w inicjatywie Jana było upewnienie się, że Jezus jest Mesjaszem!

Wysłannicy zadali Jezusowi sakramentalne pytanie: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. A Jan czekał na odpowiedź z drżeniem serca. Odpowiedź, choć nieco zaszyfrowana, była dla Jana zrozumiała i wymowniejsza niż proste: „tak” albo „nie”. Jan doznał ulgi i zadowolenia, gdy usłyszał: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie”. Reszta Janowych dni w więzieniu (przed egzekucją) upłynęła na rozważaniu czynów Mesjasza i Emmanuela – Boga pośród ludzi i radowaniu się nimi. Nawet śmierć jest Mu poddana!

Jan zasłużył na miano błogosławionego. Zachwiał się, ale szukał oparcia w świadectwie Mistrza. Udręki więzienia przewyższał cudny widok spełniających się mesjańskich obietnic Starego Testamentu. Tak, widok to wspaniały i krzepiący, gdy widzi się (i słyszy), jak Mesjasz odnawia dzieło stworzenia, zwłaszcza człowieka!

Ten sam widok – tyle że pełniejszy i mocniej porywający ku niebu – rozpościera się dziś przed nami. Czy jednak wpatrujemy się weń otwartym umysłem i sercem? Bóg niewyobrażalnie wspaniale angażuje swą miłość we mnie. Trzeba jednak chcieć ją poznawać i chłonąć. I szczerze odwzajemniać. To tak się dzieje cud zbawienia. Osiągamy radość i szczęście, ustępuje smutek i wzdychanie.

Te bezcenne dobra są na wyciągnięcie ręki. W Kościele. W Adwencie. W całym roku liturgicznym. W modlitwie, Eucharystii, w akcie ufnej wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Nagrodzono młodych literatów

2019-12-16 12:22

Anna Cichobłazińska

Ostatnie słowa św. Jana Pawła II stały się mottem 20. Konkursu Literackiego im. prof. Zofii Martusewicz: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję” – powiedział Papież Polak, gdy dowiedział się, że na Plac św. Piotra przybyły rzesze młodych ludzi.

Anna Cichobłazińska/Niedziela

Ostatnie słowa wypowiedziane tuż przed śmiercią mają szczególne znaczenie. To jak testament albo kwintesencja życiowych wędrówek, przemyśleń. Puenta, która spaja w całość wszystkie wypowiedziane wcześniej treści. Te słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane były do młodych. Uprzywilejowanych i ukochanych przez Papieża. Zawsze „było ich pełno” obok niego. I zawsze mogli na niego liczyć. Bo rzeczywiście całe swoje życie ich szukał”.

Do jubileuszowej edycji konkursu literackiego, któremu patronuje znana częstochowska polonistka Zofia Martusewicz, przystąpiło ponad 50 uczniów szkół średnich regionu częstochowskiego. Jury nagodziło pierwszym miejscem pracę Aleksandry Chazy z LO im. Kopernika, drugim Wiktora Dziwińskiego z LO im. Wł. Biegańskiego w Częstochowie, trzecim Martyny Sokołowskiej z ZS im. E. Kwiatkowskiego w Myszkowie. Wyróżniło prace: Daniela Jantosa z LO w Kłobucku, Kingi Wolbisz z LO Samorządowego i Wiktorii Marchewki z LO im. M. Kopernika w Częstochowie.

Wśród atrakcyjnych nagród dla młodzieży znalazło się również zaproszenie do Brukseli dla laureatki I miejsca wraz polonistą-opiekunem Szymonem Ziętalem, wystosowane przez europoseł Jadwigę Wiśniewską.

W czasie uroczystości wręczenia nagród, odbywającej się 11 listopada w auli parafii św. Zygmunta, głos zabrali uczniowie prof. Martusewicz i jednocześnie sponsorzy konkursu: dr Włodzimierz Chwalba i Stefan Rybicki, przypominając niezwykłą postać patronki. Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Wspólnota Gaude Mater z jej przewodniczącymi: Romanem Krystem i Janem Szymą. Patronat nad konkursem sprawowała „Niedziela”.

Prof. Zofia Martusewicz

Była studentką prof. Ignacego Chrzanowskiego w Uniwersytecie Jagiellońskim. „Przedwojenna szkoła” – mówią o prof. Zofii Martusewicz jej uczniowie. Spotykają się na Mszy św. w jej intencji i zapalają świece na grobie należącym do rodziny Martusewiczów na cmentarzu św. Rocha. Ma w Częstochowie swoją ulicę i patronuje Konkursowi Literackiemu, który zainicjowali i sponsorują jej uczniowie już 20 lat. Do zamontowania przed Liceum Ogólnokształcącym im. Henryka Sienkiewicza, gdzie uczyła, czeka już jej sylwetka z brązu, która stanie obok prof. Stanisława Wieruszewskiego. - Szczupła, drobna, miała niezwykłe poczucie humoru. Była bardzo wymagająca, ale najwięcej wymagała od siebie – wspomina swoją polonistkę dr Włodzimierz Chwalba. – Zadziwiała wiedzą, była twórcza, bardzo oczytana, zanurzona w kulturze europejskiej: filozofii, literaturze, muzyce, historii. Ceniła samodzielne myślenie, własne oceny. Choć surowa, cieszyła się autorytetem wśród uczniów - podkreśla. Do samej śmierci utrzymywała kontakt ze swoimi wychowankami. Zapraszała ich do siebie na herbatki i dyskusje. Po cichu wspierała ich w codziennych zmaganiach, choć sama niewiele miała ze swojej skromnej emerytury. Wielu uczniów zawdzięcza jej szczególną opiekę w czasie stanu wojennego i trudnych lat 80. ubiegłego wieku.

Prof. Zofia Martusewicz była osobą głęboko wierzącą. Niełatwa to postawa w czasach zniewolenia. Szykanowana, nigdy się nie skarżyła, choć trudno jej było związać koniec z końcem. Związana była z częstochowskim Nazaretem, jej siostra, Władysława, była nazaretanką. W czasie II wojny światowej włączyła się w tajne nauczanie w szkołach sióstr nazaretanek (jako siostra Arnolda). Prof. Martusewicz była też autorką książki o matce Franciszce Siedliskiej, założycielce zgromadzenia - „Obcując ze świętymi”, wydanej w 1988 r. 12. rocznicę śmierci Pani Profesor staraniem Stowarzyszenia Przyjaciół Gaude Mater i jego ówczesnego prezesa Jana Szymy, również wychowanka Pani Profesor, książka została wznowiona. Jak podkreśla pan Szyma, książka ta przyczyniła się do beatyfikowania Franciszki Siedliskiej przez Jana Pawła II.

Przeczytaj także: I miejsce w XX Konkursie Literackim im. prof. Zofii Martusewicz

Zobacz nagrodzoną pracę

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem