Reklama

Naprawiamy błędy z przeszłości

Z dr. Andrzejem Jacyną – p.o. prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia – rozmawia Alicja Dołowska

Niedziela Ogólnopolska 16/2016, str. 36-37

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Dariusz Lewandowski / forum

Dr Andrzej Jacyna

Dr Andrzej Jacyna

ALICJA DOŁOWSKA: – Rząd zapowiada odwrót od ubezpieczeniowego systemu ochrony zdrowia i finansowanie opieki zdrowotnej z budżetu państwa. To powrót do systemu z PRL, czy ma on wyglądać inaczej?

DR ANDRZEJ JACYNA: – Z perspektywy wielu lat widzę, że peerelowską służbę zdrowia trzeba oceniać bardziej łaskawie. Oczywiście, że występowały różne wady, ale niektóre elementy były pozytywne, np. organizacja zakładów opieki zdrowotnej (ZOZ-ów), które stanowiły określone rozwiązania na danym terenie. Teraz nam tego brakuje i wątpliwe, czy uda się powrócić do takiej organizacji. Wielu ekspertów spoza Polski zazdrościło nam tego systemu.A że był dobry, jak to dzisiaj dostrzegamy, widać po tym, że był dostosowany do pewnych pomysłów na finansowanie ochrony zdrowia. Dzisiaj ochrona zdrowia funkcjonuje w systemie płatnika państwowego. Monopolisty, który – tak naprawdę – niewiele się różni od systemu budżetowego. Będziemy likwidowali monopolistę płatnika i zastępowali go systemem budżetowym, o ile taka propozycja uzyska akceptację rządu.

– Mamy jednak system ubezpieczeń zdrowotnych. Wygląda to na pomieszanie z poplątaniem.

– Ubezpieczenia przestały istnieć z chwilą likwidacji kas chorych. Dyrektorzy kas byli niezależni od organów państwa, powoływały ich rady, które reprezentowały ubezpieczonych. Dzisiaj mamy system typowo państwowy, a z ubezpieczeniowego – tylko jego pozostałość w postaci składki ubezpieczeniowej. Sposób zbierania środków finansowych jest zatem nadal typowy dla rozwiązań ubezpieczeniowych, natomiast formy płacenia za świadczenia mają niewiele wspólnego z ubezpieczeniami. Nie mówmy więc, że jest to system ubezpieczeniowy.

– Dopiero teraz okazuje się, że obowiązek potwierdzenia prawa do opieki medycznej odprowadzaniem składek budzi wątpliwości prawników, bo art. 68 konstytucji stanowi, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a na władzach publicznych spoczywa obowiązek zapewnienia obywatelom równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, bez względu na ich sytuację materialną. Brzmienie artykułu znane jest od dawna, ale dopiero teraz powołują się na to władza i konstytucjonaliści!

– Naprawiamy błędy z przeszłości. Ten zapis ma też następny akapit, wskazujący wprost, które grupy mają być szczególnie chronione. Stosowane dzisiaj rozwiązania być może nie do końca spełniają te warunki. Czyli, po pierwsze – powinien to być system publiczny, oparty na sieci zakładów publicznych. Po drugie – system powinien dotyczyć określonej liczby świadczeń, tzw. świadczeń gwarantowanych. Dzisiaj koszyk świadczeń pozostaje praktycznie otwarty, jest tam nieduży koszyk negatywny. Zakres świadczeń gwarantowanych znacząco przewyższa możliwości finansowe systemu, co jest nieuczciwe, ponieważ obiecujemy ludziom to, czego nie możemy tak naprawdę spełnić. Nie stać nas na zapewnienie dostępności do tego, co zostało objęte gwarancją.

– Jak to zmienić?

– Poprzez zwiększenie nakładów finansowych na służbę zdrowia, a także doprowadzenie do tego, by koszyk był pokryty przez dostępne środki. Trzeba ściśle określić, co naprawdę nam się należy jako gwarantowane minimum. W wielu bowiem miejscach mamy do czynienia z korzystaniem ze świadczeń wysokospecjalistycznych, koszyk jest tam otwarty na wszelkie medyczne nowinki. Koszyk pozwala zatem na realizację świadczeń bardzo wysokospecjalistycznych, opartych na nowoczesnych technologiach, na które nas nie stać. Tu, niestety, musimy postawić pewną barierę. Czyli np. gdy operujemy zaćmę, określmy, jakie soczewki są dostępne w systemie publicznym, a do jakich trzeba dopłacić.

– Na razie pacjent nie ma takiej możliwości.

– To temat trudny, ale czas najwyższy, żeby go podjąć. Jeśli bowiem nie uporządkujemy ścieżek prowadzących na obszar, gdzie otwiera się pole do wzrostu kosztów świadczeń gwarantowanych, wysokospecjalistycznych i kosztochłonnych, to nie znajdziemy pieniędzy na zapłatę za świadczenia podstawowe. Przez świadczenia podstawowe rozumiem dostępność do podstawowych specjalistów, takich jak: kardiolog, ortopeda, okulista, psychiatra. Nie jest dopuszczalne, żebyśmy płacili grube tysiące za konkretną procedurę medyczną wysokospecjalistyczną, gdy w ogonku stoi wielka grupa ludzi, którym tę kolejkę można by skrócić o tysiące pacjentów – za tę jedną procedurę. To jest źle ustalone.

– Powstanie konflikt?

– Niestety tak, ale trzeba powiedzieć prawdę. Do tej pory dostępność do świadczeń gwarantowanych była iluzoryczna. Ten koszyk znacząco przerasta środki finansowe, którymi dysponujemy.

– Jakie korzyści uzyska pacjent z przeorientowania systemu na budżetowy?

– Zależy mi na tym, żeby budżet na ochronę zdrowia składał się ze składki ubezpieczeniowej, która jest indywidualnym wkładem obywatela, oraz z wkładu budżetu państwa, z puli ministra zdrowia.

– Przecież tak jest.

– Tak, tylko nakłady ministerstwa powinny rosnąć. Unikałbym wzrostu składki, a być może trzeba by ją zamienić w całości na budżet. Powinniśmy wrócić do praktyki, że to minister zdrowia, a nie NFZ finansuje pewne świadczenia kosztochłonne, wysokospecjalistyczne, np. szczepionki czy transplantologię – opłacane kiedyś z budżetu ministra zdrowia, a później wypchnięte do kas chorych i NFZ bez finansowych środków. To pozwoli NFZ uwolnić środki własne z procedur wysokospecjalistycznych i opłacić świadczenia podstawowe, które Fundusz powinien kupić.

– Przekształcanie szpitali w spółki z o.o. miało być, według PO, panaceum na zapaść systemu opieki zdrowotnej, bo – jak twierdziła Ewa Kopacz – szpital to przedsiębiorstwo.

– Przekształcenie w spółkę w wielu przypadkach niczego nie zmieniło. Szpital nadal generuje długi, które później obciążają samorząd terytorialny. Nie tędy droga. Ona wiedzie przez zmianę filozofii płacenia za świadczenia. Szczególnie w szpitalach, ponieważ w specjalistyce czy w podstawowej opiece zdrowotnej nie ma takich napięć finansowych. To głównie szpitale się zadłużają. Ten dług utrzymuje się cały czas na poziomie 10-11 mld zł, więc przekształcenie kilkuset szpitali w spółki niczego nie zmieniło. W tej chwili zadłużenie jest chyba najwyższe w historii, co świadczy o tym, że manewr pod tytułem przekształcenie szpitali w spółki nie dał rezultatów w postaci ograniczenia długu.

– Zespół ekonomisty Wojciecha Misiąga po analizie funkcjonowania szpitali udowodnił w raporcie wiele lat temu, że szpital spółka z o.o. wcale nie musi działać lepiej niż publiczny ZOZ. Wszystko zależy od środków i sposobu zarządzania, a nie od formy własności. Ale Misiąga nikt nie słuchał.

– Wydawało się, że formuła spółki wymusi dyscyplinę finansową. Oczekiwano też, że wzmocni nadzór organu założycielskiego. Ten kierunek się nie sprawdził. Zabrakło – chyba po obu stronach – konsekwencji. Tymczasem trzeba szukać przyczyn długów. Dochodzimy do wniosku, że główną przyczyną jest sposób finansowania świadczeń. Dzisiaj gros świadczeń jest realizowanych na zasadzie: za sztukę. A to kierunek błędny, który wygenerował nie tylko zadłużanie się, ale również patologiczne zachowania świadczeniodawców, które biją głównie w pacjenta. Typowym przykładem jest rozłożenie hospitalizacji kardiologicznej celem pozbycia się problemu z naczyniami wieńcowymi na kilka procedur rozłożonych w czasie tylko po to, żeby świadczeniodawca miał z tego zysk. Takie zachowania zostały umożliwione przez system. Świadczeniodawcy zachowują się racjonalnie. Dążą do zysku, jak im kazano. Pracujemy nad zmianą wycen kosztów procedur, żeby zmniejszyć możliwość strat.

– Mówi się, że trzeba wrócić do koncepcji prof. Zbigniewa Religi, który jako minister zdrowia zamierzał tworzyć sieć szpitali. Co to jest sieć szpitali?

– To realizacja tego, co nam wyjdzie z map potrzeb zdrowotnych.

– Te potrzeby są chyba w całej Polsce jednakowe. Wynikają z demografii (dane niewiele się różnią w poszczególnych województwach). Wiadomo, że chorujemy na raka, który jest drugą przyczyną zgonów w Polsce, że trzeba tworzyć terenowe centra onkologiczne, bo jest ich za mało.

– Ale jest parę specjalizacji, w których mamy za dużo szpitali czy oddziałów szpitalnych. Reumatologia, dermatologia to przykłady najbardziej oczywiste. W wielu miejscach trzeba ograniczyć liczbę łóżek, przesunąć świadczenia między szpitalami z tej prostej przyczyny, że dzisiaj dany szpital nie gwarantuje bezpieczeństwa, ponieważ nie ma kadry lekarskiej.
Jeżeli nas nie stać, żeby utrzymać dwa oddziały zabiegowe, należy je połączyć i utworzyć taki oddział w jednym miejscu, ponieważ okazuje się, że nie ma chirurgów, którzy by tam pracowali. Ze względu na brak kadry oddział chirurgiczny funkcjonuje jako oddział zachowawczy: połowa pacjentów przebywających na tym oddziale w ogóle nie ma do czynienia z chirurgiem, nie mają żadnej operacji. Jest to głównie hospitalizacja diagnostyczna, a do takich celów oddział chirurgii nie służy. Zapewne trzeba będzie w niektórych szpitalach likwidować takie oddziały. Musimy bardzo dokładnie tę sieć przemyśleć. Pokazać, jakie są aktualne wskaźniki łóżkowe w województwie.

– Chodzi o zachorowalność?

– Ten problem jest dzisiaj absolutnie niezwiązany z zachorowalnością na danym terenie. Liczba szpitalnych łóżek wynika z historycznych uwarunkowań, zasobności i ambicji lokalnych samorządów. Jeden powiat rozwijał szpital, drugi – nie. Jeden szpital ma dwa razy tyle łóżek, co sąsiedni. To nie są zjawiska normalne. Trzeba je uporządkować. Z mapy potrzeb zdrowotnych będą wynikać wskaźniki liczby łóżek niezbędnych do zabezpieczenia opieki pacjentom na danym obszarze. Ministerstwo Zdrowia powinno określić docelowe liczbowe wielkości. Trzeba też nakreślić drogę dojścia do osiągnięcia takich wskaźników. Pokazać, w których województwach, gdzie konkretnie trzeba tworzyć nowe oddziały szpitalne, a gdzie je likwidować.

– Trzeba jednak będzie likwidować?!

– Niestety, tak. Nie tylko dlatego, że w niektórych placówkach jest za dużo łóżek danej specjalności, ale też dlatego, że zmieniły się zasady leczenia. Typowym przykładem jest psychiatria, gdzie dzisiejsza organizacja świadczeń szpitalnych przypomina system XIX-wieczny. Musimy to gruntownie zmienić. Przekształcenie modelu lecznictwa będzie się wiązało z likwidacją wielkich molochów psychiatrycznych o jednym profilu – te powinny być zastępowane przez organizacje ochrony zdrowia, skupiające: oddziały stacjonarne, dzienne, pomoc domową, środowiskową. To musi być kompleksowa opieka nad chorym psychiatrycznym, żeby jak najszybciej wrócił do domu i swojego środowiska. Dzisiaj przebywa w lecznictwie zamkniętym, wyizolowany i praktycznie nie ma postępu w jego leczeniu. To musi być natychmiast zmienione.

– Czeka nas rewolucja?

– Rzeczywiście, jeśli chodzi o psychiatrię – tak. Zaniedbania są wieloletnie. Z tym wiążą się wielkie problemy, bo skoro w małym powiecie mamy szpital psychiatryczny na tysiąc łóżek, to gdy się go zamknie, pojawi się problem bezrobocia. Dlatego zmiany muszą być rozłożone w czasie. Wymagać będą edukacji i włączenia się innych ministerstw, nie tylko Ministerstwa Zdrowia. Jak w wielu innych dziedzinach, gdy na opiekę medyczną nakładają się opieka społeczna i edukacja, wszystkie te obszary muszą się łączyć.

2016-04-13 08:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiceszef MSZ: Białoruś głównym tematem polsko-litewskich konsultacji międzyrządowych

2020-09-15 16:37

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Białoruś

rozmowa

Litwa

Adobe Stock

Sytuacja na Białorusi będzie głównym tematem polsko-litewskich konsultacji międzyrządowych - powiedział we wtorek wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Rolą Polski, Litwy i całej UE jest zagwarantowanie narodowi białoruskiemu respektowania jego głosu w wyborach - podkreślił.

W pierwszym w historii wspólnym posiedzeniu rządów Litwy i Polski, które odbędzie się w czwartek w Wilnie weźmie w nim udział ponad 20 ministrów Litwy i Polski. Będą mu przewodniczyć szefowie rządów Saulius Skvernelis i Mateusz Morawiecki.

"Jeśli chodzi o jutrzejsze spotkanie na Litwie (...) tak naprawdę zasadniczą kwestią, najważniejszą w tym momencie jest oczywiście sytuacja na Białorusi" - powiedział Jabłoński, pytany na konferencji prasowej o tematy planowanych konsultacji.

Wiceminister spraw zagranicznych podkreślił, że rządy Polski i Litwy są jednymi z najbardziej zaangażowanych, jeśli chodzi o "kwestie przypominania i dbania o to, żeby to prawo Białorusinów do tego, by sami mogli zdecydować o swojej przyszłości, było gwarantowane". Zaznaczył, że to prawo musi być respektowane przez społeczność międzynarodową, przez Unię Europejską.

"To w żadnym razie nie jest tak, jak próbuje zarzucać nam i jeszcze kilku innym państwom propaganda białoruska czy propaganda rosyjska, że to jest mieszanie się w wewnętrzne sprawy Białorusi. Wręcz przeciwnie. W wewnętrzne sprawy Białorusi jasno swój zamiar interweniowania deklaruje rząd rosyjski" - oświadczył Jabłoński.

"Rolą Polski, rolą Litwy, rolą każdego innego państwa Unii Europejskiej, rolą UE jako całości jest zagwarantowanie narodowi białoruskiemu, który domaga się prawa do decydowania o swojej przyszłości, by głos wyrażony w wyborach był respektowany i aby - jeśli naród białoruski chce zmiany - by ta zmiana mogła zaistnieć. Naszą rolą jest zagwarantowanie, by to prawo mogło zostać zrealizowane" - wskazywał.

Podkreślił, że rozmowy podczas konsultacji będą dotyczyły nie tylko aspektu polsko-litewskiego, ale przede wszystkim aspektu "koordynacji naszej polityki, naszych działań w ramach UE".

"Oczywiście, jeśli chodzi o agendę unijną tych tematów jest znacznie więcej - jest kwestia budżetowa, jest także kwestia migracyjna, bo to również jest tematem w Unii Europejskiej. Natomiast najważniejszym w tej chwili bez wątpienia tematem jest sprawa sytuacji na Białorusi i tego, jak Unia Europejska może zareagować, co UE może zaoferować w tej sytuacji, by była rzeczywiście obecna i na to wyzwanie, niewątpliwie wyzwanie międzynarodowe tuż przy naszych granicach mogła skutecznie odpowiedzieć" - powiedział.

Premier Litwy Saulius Skvernelis, którego we wtorek cytuje komunikat litewskiego rządu, powiedział że "wspólne posiedzenie jest podkreśleniem znaczenia dwustronnej współpracy we wszystkich dziedzinach". Premier wskazał, że "jest to nowa karta w rozwoju stosunków między obu krajami". "Rozmawiamy i zgadzamy się absolutnie we wszystkich kwestiach stosunków dwustronnych i polityki sąsiedzkiej" - podkreślił Skvernelis.

Podczas wspólnej sesji oraz zaplanowanych dwustronnych rozmów premierów i ministrów zostanie podsumowany postęp w rozwoju partnerstwa strategicznego. Wiele uwagi zamierza się poświęcić umacnianiu więzi kulturowych i wspólnej polityce pamięci historycznej, a także ścisłej współpracy w dziedzinie oświaty. Ministrowie zdrowia omówią kwestie zarządzania pandemią Covid-19.

Planowane jest omówienie realizacji strategicznych projektów infrastruktury transportowej i energetycznej, w szczególności dotyczących rozwoju rafinerii Orlen Lietuva oraz współpracy przedsiębiorstw kolejowych obu krajów. Tematem dyskusji mają być też m.in. odpowiedzialność regionalna Litwy i Polski i mobilizacja poparcie społeczności międzynarodowej dla narodu białoruskiego.

Na Białorusi od kilku tygodni trwają protesty po wyborach prezydenckich 9 sierpnia, w których według oficjalnych danych ubiegający się o reelekcję Alaksandr Łukaszenka miał zdobyć 80,1 proc., a kandydatka opozycji Cichanouska - 10,1 proc. głosów. Wielu Białorusinów uważa, że wyniki zostały sfałszowane.
(PAP)

Autorki: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka, Aleksandra Akińczo

sdd/ aki/ kar/ mhr/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Film o Orzechu nagrodzony!

2020-09-27 23:17

[ TEMATY ]

film

Orzech

ks. Orzechowski

mat. pras

Dobre wieści płyną do nas z Gdyni, gdzie zakończył się Filmowy Festiwal "Niepokorni Niezłomni Wyklęci". Złoty Opornik dla najlepszego polskiego filmu dokumentalnego zdobył film "Orzech - zawsze chciałem być wśród ludzi" w reż. Magdaleny Piejko i Damiana Żurawskiego.

Film, w reżyserii Magdaleny Piejko i Damiana Żurawskiego, opowiada o życiu i działalności ks. Stanisława Orzechowskiego, wieloletniego duszpasterza akademickiego, kapelana wrocławskiej “Solidarności”, głównego przewodnika Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej. 

Odbierając nagrodę z rąk prof. Jana Żaryna, Magdalena Piejko powiedziała, że udało się opowiedzieć zaledwie cząstkę historii z życia ks. Orzechowskiego i że ma nadzieję, że powstaną o nim inne filmy.

Fundatorem nagrody jest Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego.

Archiwum Organizatorów

Magdalena Piejko

Magdalena Piejko

Więcej informacji wkrótce. 

CZYTAJ DALEJ

Ruszyły zapisy na Pielgrzymkę do grobu św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy

2020-09-28 11:43

Agnieszka Bugała

Piesza Pielgrzymka do Trzebnicy 2019

Piesza Pielgrzymka do Trzebnicy 2019

Na 17 października planowana jest Piesza Pielgrzymka Wrocławska do grobu św. Jadwigi Śląskiej. Ruszyły zapisy na pielgrzymkę.

Obecnie trwają przygotowania do wyjścia na pielgrzymkowy szlak. Organizatorzy otrzymali potrzebne zgody, a Trzebnica (na dziś) nie znajduje się w czerwonej strefie zagrożenia epidemiologicznego, co pozwala pozytywnie patrzeć w kontekście pielgrzymki.

- Mam nadzieję, że sytuacja w Trzebnicy będzie się stabilizować. W przypadku, gdy dla powiatu trzebnickiego zostanie wprowadzona czerwona strefa, będziemy zmuszeni odwołać pielgrzymkę - mówi ks. Tomasz Płukarski, rzecznik prasowy pielgrzymki i zastępca głównego przewodnika PPW.

Hasło tegorocznej pielgrzymki brzmi: “O Święta Uczto:

- Zostało ono wymyślone przez “Orzecha”. Nawiązuje do tematyki Eucharystii i jest pewnego rodzaju kontynuacją sierpniowej pielgrzymki - mówi ks. Tomasz Płukarski.

To, że pielgrzymka może się odbyć, nie zwalnia z dostosowywania się do rozporządzeń mających ułatwić bezpieczeństwo osobom pielgrzymującym. Organizatorzy postanowili, że

Konieczne jest zapisanie się na pielgrzymkę poprzez specjalny formularz znajdujący się na stronie Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej.

- Wypełniając formularz należy podać swoje dane, wybieramy grupę, a także podpisujemy regulamin pielgrzymki i oświadczenie o stanie zdrowia - zaznacza Wiesław Wowk “Kuzyn”.

Pielgrzym, po zapisaniu się do danej grupy, nie może przemieszczać się między grupami.

- Chcemy jak najbardziej ograniczyć ryzyko ewentualnego pojawienia się zakażenia na pielgrzymce, dlatego postanowiliśmy, że zapisując się do danej grupy, idziemy w niej przez całą drogę - mówi “Kuzyn”.

3)Na trasie zwiększona zostanie odległość między grupami.

4) Każdy uczestnik pielgrzymki obowiązkowo musi mieć zasłonięte usta i nos podczas przejścia przez Wrocław i mijane po drodze miejscowości.

- Wielu z nas czuje się zmęczonymi wszelkimi obostrzeniami. Dla nas organizatorów pielgrzymki nie jest to łatwy czas. Chcemy, aby każdy idąc do Trzebnicy czuł się bezpiecznie. Wiem, że mogą rodzić się różne pytania, dlatego na adres mailowy, pielgrzymka@pielgrzymka.pl można wysyłać dodatkowe pytania - zachęca “Kuzyn”.

Piesza Pielgrzymka Wrocławska do grobu św. Jadwigi Śląskiej odbywa się nieprzerwanie od 41 lat. Trwa ona jeden dzień, ale można śmiało powiedzieć, że jest to prawdopodobnie największa piesza pielgrzymka w naszej Ojczyźnie. Wierni Archidiecezji Wrocławskiej pielgrzymują w różnych intencjach, aby przez ręce św. Jadwigi, patronki naszych ziem, powierzyć wszystkie sprawy i prosić o wstawiennictwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję