Reklama

Wiara

Rodzice pierwszokomunijnej dziewczynki: duchowe potrzeby dzieci są ważne

Zrozumieliśmy, że skoro duchowe potrzeby są na tyle istotne, że wymieniają je poważni badacze, obowiązkiem rodzica jest zatroszczenie się także o tę sferę w życiu dziecka. Zwracamy się do polskich rodzin, które zdecydowały się wychować dzieci w duchu bardziej laickim. Być może nasze świadectwo zachęci Państwa do rozważenia chrześcijańskiej ścieżki duchowej dla siebie i Waszych latorośli - wskazali w rozmowie z Polskifr.fr państwo Magdalena i Paweł Strzelińscy, których córka Delfina w tym roku przyjmie Pierwszą Komunię św. w kościele polskim na „Concorde” w Paryżu.

[ TEMATY ]

dzieci

Pierwsza Komunia św.

dziewczynka

duchowe potrzeby

fot. archiwum rodzinne

Magdalena i Paweł Strzelińscy z córką Delfiną

Magdalena i Paweł Strzelińscy z córką Delfiną

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rozmówcy opowiedzieli m.in. o tym, jak to się stało, że znaleźli się we Francji, jak to jest być chrześcijanami na emigracji, a przede wszystkim podzielili się swoimi spostrzeżeniami na temat Pierwszej Komunii św. dziecka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Polskifr.fr: Prosimy o przedstawienie rodziny. Kiedy i w jakich okolicznościach zdecydowaliście się na wspólną rodzinną drogę życia?

Początkiem naszej wspólnej drogi życiowej było spontaniczne i nieoczekiwane spotkanie w Poznaniu, w czasach akademickich, kiedy to mąż był świeżo upieczonym studentem Politechniki Poznańskiej, a ja Uniwersytetu im. A. Mickiewicza oraz Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Żadne z nas nie przypuszczało wówczas, że kiedyś będziemy rodziną ani tym bardziej, że Francja, w której mieszkamy już 15 lat, stanie się naszym drugim domem.

Byliśmy dość zabawną parą: dwie bardzo różne osoby, gdzie jedna zajmowała się na co dzień projektowaniem i liczeniem, a druga lekturą i analizą pism wielkich filozofów. Po ukończeniu nauki, a także zdobyciu pierwszych doświadczeń zawodowych małżeństwo wydało nam się naturalnym wyborem zwłaszcza wobec faktu, iż nasza relacja rozwijała się i pogłębiała. To ważne dla nas wydarzenie zbiegło się w czasie z poważnymi turbulencjami na polskim rynku pracy, zmuszającymi nas na otwarcie się na oferty zatrudnienia za granicą.

Reklama

Co skłoniło Was do przyjazdu do Francji i czy taka sytuacja pozwoliła Wam bez przeszkód na budowanie i rozwój życia rodzinnego oraz duchowego?

Bardzo szybko pojawiła się interesująca propozycja pracy, dla męża, w Paryżu, dająca mu szansę na rozwój w ramach wyuczonego zawodu jak również nadzieję na powrót do Polski do jednej z europejskich filii firmy, która go zatrudniła. Po czasie okazało się, że ta ostatnia możliwość była złudna, niemniej cała reszta się zgadzała.

Przeprowadzka do Francji niosła dla nas obojga trudne następstwa: mąż musiał odnaleźć się w nowej pracy, mimo iż chodził w liceum do klasy francuskiej, a z Francją łączyły go więzy rodzinne, w kontakcie z „żywym” francuskim musiał niejako uczyć się go od nowa. Dla mnie sytuacja była jeszcze bardziej skomplikowana: miałam rozpoczęte pewne sprawy wymagające mojej bardzo częstej obecności w Polsce, których definitywne zamknięcie zabrało mi trzy lata. Dopiero po tym okresie mogłam na poważnie zająć się nauką francuskiego i pomyśleć nad rozwojem naszej małej rodziny.

Reklama

W początkach życia we Francji naszym udziałem stały się nie tylko typowe trudności emigranta, ale także dobre doświadczenia: bardzo ciepłe przyjęcie przez ówczesnych sąsiadów, do męża, w jego miejscu pracy ciągnęły osoby mające jakieś związki z Polską, z którymi przyjaźnimy się do dziś. Kiedy rozpoczęłam naukę francuskiego, stałam się częścią małej wspólnoty obcokrajowców, w gronie której mogliśmy razem ponarzekać na trudy życia zagranicą, a także nawiązać nowe przyjaźnie. Z drugiej strony w Paryżu jest spora grupa Polaków, których można spotkać na każdym kroku, i wymienić się z nimi doświadczeniami, nie wspominając o prężnie działających wspólnotach przy parafiach polskich dających przyjezdnym rodakom namiastkę swojskości.

Kim dla mamy i taty jest ich dziecko - jakie dostrzegacie wyzwania i trudności w wychowaniu młodego pokolenia oraz jakie winny być podejmowane decyzje, które umożliwiają rodzinom unikanie jakichkolwiek błędów, np. w przekazywaniu wiary?

Po kilku latach od wyjazdu z Polski, z ogromną radością powitaliśmy na świecie naszą córkę, Delfinę. Szybko jednak zdaliśmy sobie sprawę, że dar jakim jest dziecko w rodzinie, to także ogromna odpowiedzialność za wychowanie i ukształtowanie drugiego człowieka.

Tak się „przypadkiem” złożyło, że w okresie bardzo wczesnego dzieciństwa córki zapoznaliśmy się z pewnego rodzaju wiedzą, tudzież świadectwem, które nas definitywnie przekonały, że nie możemy zaniedbać wychowania dziecka w duchu wiary w Jezusa i wartości jakie ta wiara za sobą niesie. Mowa tu o przypadkowym zetknięciu się z koncepcją psychologiczną Wiktora Frankla, w kontekście potrzeb dziecka, o które to winien zadbać rodzic. Poza tymi oczywistymi, badacz ów mówi o potrzebie duchowości, a także umiejętności empatii i znoszenia cierpienia, które w ogólnym rozrachunku decydują o człowieczeństwie danej jednostki.

Reklama

Zetknęłam się również z pewnym tekstem w prasie, w którym autor za punkt rozważań wybrał pytanie czy można być człowiekiem moralnym nie wierząc w Boga. Konkluzja tekstu, będąca prywatną opinią jego twórcy była twierdząca, z zastrzeżeniem, że wiarę w Boga rozumiemy jako „uznanie i doświadczenie absolutnego horyzontu dobra-piękna jako tła naszego istnienia i działania”. Innymi słowy nie może być moralnym ten, kto nie widzi żadnego horyzontu dobra, który przekraczałby jego indywidualną perspektywę i kto dostrzega jedynie instrumentalną naturę wszelkich zasad postępowania jako narzędzie zaspokajania własnych, pojawiających się w danym momencie, egocentrycznych potrzeb.

Niedługo potem mieliśmy okazję obejrzeć francuski film „Adieu à la nuit”, który poruszał kwestię zjawiska radykalizowania się na tle religijnym młodych ludzi we Francji, których ów proces popychał do aktów terroryzmu. Szczególnie podatnymi na ten proces okazywali się młodzi ludzie w obliczu pustki duchowej.

Wszystkie te informacje sprawiły, iż zrozumieliśmy, że chcemy, aby nasze dziecko przyjęło nasz system wartości mający zakotwiczenie w czymś trwalszym niż świeckie państwo, w którym w zależności od „dziejowego wiatru” pewnego dnia może przestać się opłacać przestrzeganie ogólnie przyjętych i akceptowanych dzisiaj zasad.

Zrozumieliśmy również, że skoro duchowe potrzeby są na tyle istotne, że wymieniają je poważni badacze, obowiązkiem rodzica jest zatroszczenie się także o tę sferę w życiu dziecka. Inaczej zrobią to za nas jego koledzy i koleżanki lub media społecznościowe, z dodatkowym ryzykiem zaimpregnowania mu źle pojętych zasad innego światopoglądu, mogących prowadzić do usprawiedliwienia czy uzasadniania np. przemocy. Uświadomiliśmy sobie, że nauczanie Chrystusa najbardziej koreluje z tym, co chcemy przekazać córce, dlatego gdy osiągnęła wiek szkolny zapisaliśmy ją na katechezę przy parafii polskiej w Paryżu, a później w polskiej szkole.

Reklama

Jednocześnie staraliśmy się własnym przykładem wskazać jej drogę wiary, szukać odpowiedzi na zadawane przez nią pytania o Boga w poważnych źródłach, w świadectwach innych ludzi, co zaowocowało pogłębieniem osobistej relacji z Bogiem każdego z nas i proces ten cały czas trwa.

Uroczystość Pierwszej Komunii św. - czym jest dla rodzica przyjęcie po raz pierwszy Chrystusa do serca przez Wasze dziecko?

Przystąpienie do sakramentu Komunii Św. naszej córki przeżywamy z ogromną radością i wdzięcznością w sercu. Radością tym większą, że jest to święto tak licznej grupy dzieci i ich rodzin, którym z tego miejsca przesyłamy nasze szczere wyrazy sympatii. Zwracamy się również do polskich rodzin, które zdecydowały się wychować dzieci w duchu bardziej laickim. Być może nasze świadectwo zachęci Państwa do rozważenia chrześcijańskiej ścieżki duchowej dla siebie i Waszych latorośli. Z doświadczenia wiemy, że aby w ogóle podjąć świadomą decyzję o przyjęciu bądź odrzuceniu Jezusa, trzeba najpierw Go poznać.

Życie rodzinne na emigracji, macie jakąś receptę, pozwalającą na przezwyciężanie pojawiających się kryzysów czy rodzących się problemów?

Reklama

Naszą wspólną najbliższą przyszłość planujemy spędzić we Francji, gdzie według statystyk instytucja rodziny przeżywa poważny kryzys. Przeciętny rodzic spędza więcej czasu z osobami, z którymi pracuje niż z własną żoną/mężem czy dzieckiem. Trzeba mieć na uwadze, że w tych okolicznościach należy dbać o więzi rodzinne, podtrzymywać je i wzmacniać ich jakość. Warto również w tym kontekście dodać, iż według badań korzystanie z elektroniki w nieumiejętny sposób prowadzi do oduczenia budowania relacji społecznych. Jest to ogromne niebezpieczeństwo nie tylko dla przyszłości naszych dzieci, ale również całych społeczeństw. Bardzo ciekawie na ten temat wypowiada się prof. Mariusz Jędrzejko, gorąco zachęcamy do odsłuchania jednego z jego wywiadów.

Życie wiarą dla człowieka XXI wieku jest w dzisiejszych czasach jeszcze dość atrakcyjne i potrzebne w rodzinie?

Rodzinne życie podszyte wiarą przeżywane na emigracji w laickim kraju spowodowało pewien paradoks. Nigdy wobec nikogo nie ukrywaliśmy, że jesteśmy chrześcijanami, a to wzbudzało zainteresowanie i szacunek u ludzi z naszego otoczenia (przeważnie o odmiennym światopoglądzie niż nasz), nawet takich, których znamy bardzo pobieżnie. Trudno nam sobie wyobrazić, by w czasach ponowoczesnych zwanych również czasami post-prawdy możliwe było zachowanie tego, co w człowieku i w ludzkości najlepsze bez wsparcia jakim jest Chrystus. Dotyczy to każdej płaszczyzny życia, nie tylko rodzinnej. On wszystkich do siebie zaprasza i otwiera nam szeroko drzwi, ale to my sami musimy zdecydować czy chcemy przez nie przejść.

2026-05-23 08:17

Ocena: +8 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tuje i kapusta

Niedziela warszawska 46/2012, str. 8

[ TEMATY ]

wychowanie

dzieci

pamięć

Włodzimierz Operacz

Kiedy chodzimy z dziećmi na cmentarz, staramy się pamiętać, żeby pójść również na grób żołnierzy poległych w II wojnie światowej. Rozmawiamy o tym, dlaczego jesteśmy winni tym ludziom modlitwę i pamięć. Teraz już dzieci same pamiętają, żeby kupić znicz „dla żołnierzy”. Rozmawiamy o tym, że żyjemy w wolnym kraju właśnie dzięki takim ludziom jak oni, którzy walczyli i zginęli dla nas. A ja się zastanawiam. Czy dzisiaj, kiedy tylko niewiele osób umiera dla ojczyzny (bo przecież nie jest tak, że nie ginie nikt - nasi żołnierze walczą w Afganistanie i Iraku, a poza tym zdarzają się zagadkowe zgony osób, które próbowały głośno mówić o różnych problemach), jesteśmy gotowi robić coś dla naszego kraju? Czy robimy cokolwiek poza chodzeniem na wybory, na których zresztą zwykle wybieramy między dżumą a cholerą? Służba ojczyźnie to pojęcie, które zalatuje naftaliną. Powodem jest nie tylko to, że straciły na popularności takie pojęcia jak obowiązek i honor. Ojczyzna stała się dla nas czymś abstrakcyjnym, nie kojarzymy jej zagrożeń z problemami, które mogą dotknąć nas osobiście. Uderzyło mnie to, co jeden z inicjatorów Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę mówił na temat początków tego pomysłu. Kiedy przychodziły na świat jego kolejne dzieci, razem z żoną zastanawiał się, w jakim kraju będą one żyły. To, co widział wokół siebie, nie napawało optymizmem. Postanowił więc razem z kilkorgiem znajomych zorganizować coś w rodzaju transcendentalnego zaplecza dla przyszłych - miejmy nadzieję - przemian. Chyba mniej więcej tak się to dzieje - za myśleniem o dobru kraju stoi nie tylko myślenie o powinnościach wobec poprzedników, ale również wobec tych, którzy przyjdą po nas. W dzisiejszej Europie dominuje dokładnie przeciwne myślenie. Nasi włodarze mają jeden pomysł na utrzymanie spokoju i dobrobytu - powiększanie długu publicznego, czyli życie na koszt naszych nieletnich i nienarodzonych dzieci i wnuków. A ponieważ nie będą one w stanie unieść tych nadmiernych obciążeń, wygląda na to, że ich świat nie będzie taki miły i wygodny jak nasz. Wrócą do sadzenia ziemniaków i siania zboża, z których będą musiały przeżyć do następnych zbiorów. Z ogródków, które im zostawimy w spadku, znikną tuje i rododendrony, a pojawi się kapusta, które może ma mniejsze walory estetyczne, ale można ją zjeść. Poza tym jeśli nic się nie zmieni, to niedługo będziemy mieli w Europie imperium islamskie, z tym wszystkim, co się dzisiaj dzieje na przykład w Pakistanie czy Nigerii - szariatem i krwawymi prześladowaniami chrześcijan. Te nie scenariusze filmów katastroficznych, tylko całkiem proste konsekwencje rozwoju sytuacji, w której ocenie wszyscy są mniej więcej zgodni. Nie mówimy o tym głośno i nie chcemy o tym myśleć. Może czas to zmienić?
CZYTAJ DALEJ

Zaginął nowicjusz z klasztoru w Zamartem. Apel o pomoc i modlitwę

2026-09-09 19:50

[ TEMATY ]

zaginięcie

zaginieni

Adobe Stock

Wczoraj, 8 września, około godziny 19:00 z klasztoru w Zamartem wyszedł nowicjusz Łukasz Buczacki i do tej pory nie powrócił do wspólnoty. O zdarzeniu poinformowało Sołectwo Zamarte, swój apel w mediach społecznościowych wystosował również ks. Janusza Chyła.

Z informacji przekazanych przez świadków wynika, że mężczyzna mógł skierować się w stronę Chojnic lub Człuchowa. Zaginiony prawdopodobnie cierpi na schizofrenię i może znajdować się w stanie niepoczytalności, co stwarza bezpośrednie zagrożenie dla jego życia i zdrowia.
CZYTAJ DALEJ

Ruszają zapisy na Europejskie Spotkanie Młodych Taizé w Łodzi

2026-09-10 09:14

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Taizé w Łodzi

Łukasz Krzysztofka

Dzisiaj, 10 września, ruszają zapisy na 49. Europejskie Spotkanie Młodych Taizé, które odbędzie się w Łodzi od 28 grudnia 2026 do 1 stycznia 2027 roku. Organizatorzy zachęcają młodych, aby nie odkładali rejestracji na ostatnie tygodnie. Wczesne zgłoszenia są ważne przede wszystkim ze względu na przygotowanie noclegów, wyżywienia i całej organizacji spotkania.

- Warto zapisać się jak najszybciej po to, żeby nam pomóc. Nie ma innego argumentu. Chodzi o to, żebyśmy wiedzieli, ilu młodych ludzi przyjedzie do Łodzi, żebyśmy mogli odpowiednio przygotować dla nich miejsca noclegowe, wyżywienie, sale i wszystkie potrzebne przestrzenie - mówi brat Maciej z Taizé, koordynator Europejskiego Spotkania Młodych w Łodzi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję