Reklama

Wiara

Jasnogórskie Śluby Narodu naszym zobowiązaniem

Doświadczenie polskich dziejów ukazuje, że gdy jest szczególnie trudno, szukamy Bożej pomocy. Matka Boża jest dla nas wypróbowaną pomocą i tarczą obronną. Matka zawsze widzi, słyszy i jest gotowa ratować tych, którzy chcą „na Jej kolanach złożyć ciężką głowę”

Niedziela Ogólnopolska 18/2016, str. 14-15

[ TEMATY ]

Jasna Góra

śluby narodu

INSTYTUT PRYMASA WYSZYŃSKIEGO

Na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r., w dniu składania Jasnogórskich Ślubów Narodu, przygotowanych przez więzionego w Komańczy kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski. Cudowny Obraz niesiony podczas procesji na jasnogórskich wałach

Maryja jest obecna w naszej historii od wieków. Jasna Góra od ponad sześciuset lat stanowi dom Matki i Królowej. Jasna Góra to nasza latarnia w czasie burz i ciemności, zakłamania i zdrady. Historycznie wielkość tego miejsca zaczęła się od zwycięskiej wojny ze Szwedami. Wojna ta była zwycięstwem Matki Bożej, bo Jasnej Góry broniła mała garstka rycerzy i zakonników z o. Augustynem Kordeckim na czele. Od tego czasu zaczęły się śluby wdzięczności i zobowiązania składane Bogu przez Maryję. Zaraz po zwycięskiej wojnie złożył śluby król Jan Kazimierz we Lwowie. „Król Jan Kazimierz, klęcząc w katedrze lwowskiej przed obrazem Matki Bożej Łaskawej, przyłącza się do wielu pokoleń tych, którzy łakną i pragną Bożej Mądrości – dla siebie, dla swego królestwa, dla ludów, wśród których z Opatrzności Bożej przyszło mu sprawować władzę królewską w czasach szczególnie trudnych” (Jan Paweł II, Lubaczów, 3 czerwca 1991 r.). Król oddał siebie i losy Narodu we władanie Królowej. Złożone, ale nie wypełnione śluby stały się zobowiązaniem dla pokoleń Polaków. Można powiedzieć, że były początkiem naszych wielkich zawierzeń Maryi.

Kościół z Narodem

Po trzech wiekach i tragicznej wojnie z niemieckim okupantem trzeba było „się pozbierać” i szukać pomocy. Życie nauczyło nas najlepszej drogi. Prymas kard. August Hlond pisał jeszcze przed zakończeniem wojny: „Gdy skończą się dni tułaczki, gdy legną szatańskie siły kuszące się o panowanie nad światem – odnowimy swe śluby na Jasnej Górze”. A do zawierzenia i poświęcenia Jej Niepokalanemu Sercu wzywała Matka Boża w orędziu fatimskim.

8 września 1946 r. na Jasnej Górze, w obecności ponad miliona ludzi, kard. Hlond dokonał poświęcenia Narodu polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi. Korespondenci pism zagranicznych pisali, że w żadnym innym miejscu pielgrzymkowym nie widzieli tak licznych rzesz ludzi i takiego ducha modlitewnego. To było wyznanie wiary i manifestacja nierozerwalnych więzów Kościoła i Narodu polskiego. W akcie ślubowania było zobowiązanie dochowania wierności nauce Chrystusa i Kościoła oraz szerzenia Królestwa Bożego na polskiej ziemi. Na tych uroczystościach obecny był ówczesny biskup lubelski Stefan Wyszyński.

Reklama

Jasnogórskie Śluby Narodu miały wielkie znaczenie. Zostały napisane wtedy, gdy szły czasy zaplanowanej ateizacji Narodu. „Powstały one wśród gór, w odosobnieniu więzienia, gdy Prymasowi Polski dana była radość «dla imienia Jezusa zelżywość cierpieć» (Dz 5, 41)” (Stefan Kard. Wyszyński, 1957 r.).

Zbliżało się 300-lecie obrony Jasnej Góry i zwycięstwa w wojnie ze Szwedami. Ksiądz prymas Wyszyński, wielu kapłanów i ludzi świeckich było w więzieniach. Uwięziony w Komańczy w liście do Generała Ojców Paulinów Ksiądz Prymas napisał: „Jak ongiś mrowie wojsk najeźdźczych, tak dziś szturmują «polską Jasną Górę» istne «potopu świata fale», wżerając się w mury duszy Narodu nienawiścią Imienia Bożego, pasją grzechu i potwornych nałogów. (...) Stokroć to groźniejszy potop od szwedzkiego. (...) Nie wystarczy więc wyspowiadać pielgrzymów, należy wyspowiadać Naród, by dokonać w nim nowej «obrony Jasnej Góry». Trzeba mu odważnie powiedzieć, co nie da się pogodzić z Królestwem Maryi w duszy Narodu. Poznanie już nie tylko detalicznych grzechów, ale ujrzenie wielkich ran i nałogów, które wrosły w obyczaj Narodu i zniekształciły jego psychikę, duchowość i charakter – oto pilne zadanie Roku Ślubów Narodowych. Wszak to podjęto przed 300 laty, a dotąd nie wykonano; dziś zadanie to jest o tyle pilniejsze, że przybyły zniekształcenia wywołane latami niewoli, wojen i klęsk narodowych”.

16 maja, w święto św. Andrzeja Boboli, który obecny był podczas ślubów Jana Kazimierza, Ksiądz Prymas napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu. Ich treścią były hołd wdzięczności i skruchy złożony Królowej Polski i narodowe zobowiązania. Najpierw pokorne wezwanie pomocy, aby dochować wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom. Jest w ślubach także, jakby trochę dziś zapomniane, bo nieprzywoływane, wezwanie o dochowanie wierności „Ojczyźnie naszej świętej, Chrześcijańskiej Przedniej Straży, poświęconej Twojemu Sercu Niepokalanemu i Sercu Syna Twojego”. Wydaje się, że dziś, po latach, wierność Ojczyźnie jest szczególnie potrzebna, bo bardzo nadwyrężona i zachwiana.

Reklama

Rachunek sumienia Narodu

Śluby to zadanie. Początkiem realizacji jest szukanie Bożej mocy. Zaczyna się od nawrócenia z grzechu. Konieczna jest odpowiedź – wyznanie grzechu przez człowieka i Naród. I zobowiązanie: „Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej daru łaski jako źródła Bożego życia. Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga”.

Zobowiązanie następne to walka w obronie życia. Walka, bo życie ludzkie zostało zagrożone ustawą z 1956 r. – jako wolność zabijania nienarodzonych. Jest to zmaganie o życie aż do naszych czasów. Zmaganie coraz bardziej świadome, że „życie to najcenniejszy skarb Narodu” – jak to zapisał Ksiądz Prymas w Ślubach Narodu.

Człowiek rodzi się i wychowuje w rodzinie. Aby rodzina była dobra i mocna, w ślubach Polacy podejmują zobowiązanie: „Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne. (...) Wychowywać młode pokolenie w wierności Chrystusowi”. Co z tym zobowiązaniem? Gdzie są wierne, nierozerwalne małżeństwa – dziś? Właśnie dziś wierność – niepowtarzalny dar osoby wobec osoby – czasem dziwi, a może śmieszy. Dla wielu młodych ludzi jest westchnieniem – czy potrafię? Czy możliwa jest wierność przez całe życie? Ale przecież jest i pragnienie, i tęsknota za wiernością, i szacunek dla wierności.

Zobowiązanie do sprawiedliwości: „Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku”. Po 1989 r. przez chwilę wydawało się, że jesteśmy bliżej sprawiedliwości. To była nadzieja. Niestety, rzeczywistość ją odebrała. Nie żyjemy w sprawiedliwej Polsce. Wielu jest bez pracy i głodne są dzieci. Solidarność, do której zobowiązana jest także polityka, nie jest już nawet przywoływana. Dzielą się tym, co posiadają, ludzie dobrego serca z biednymi i potrzebującymi. O ubogich troszczy się Caritas. To jest miłosierdzie! A sprawiedliwość to zobowiązanie tych, którzy administrują dobrem wspólnym, władz państwowych i samorządowych. A my – odpowiadamy za władze źle wybrane!

Zobowiązanie Jasnogórskich Ślubów Narodu to walka z wadami narodowymi. „Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości”. Walka z wadami narodowymi to walka każdego z nas z sobą samym, choć może nie jesteśmy wielkimi grzesznikami. Jednak słabość człowieka po grzechu pierworodnym jest wpisana w kondycję każdego z nas. Każdy jest zobowiązany do codziennego „przerastania siebie w sobie samym” (Jan Paweł II). Każdy musi walczyć ze sobą o wierność, sumienność, pracowitość i oszczędność. Każdy musi uczyć się trudnego poszanowania ludzi o innych poglądach i usposobieniach. Każdy musi zdobywać cnoty, bo są to sprawności we wzajemnych relacjach w życiu społecznym i politycznym. Jakże nam brak tych podstawowych cnót: sprawiedliwości, życzliwości, umiarkowania, roztropności i pokory. A każdy, robiąc rachunek sumienia, powinien wiedzieć, co jest winien Bogu, swoim najbliższym z bliźnich i środowisku, w którym żyje i pracuje.

Przez Maryję do Boga

Zobowiązanie szerzenia czci Matki Bożej: „Królowo Polski! Ponawiamy Śluby Ojców naszych i przyrzekamy, że z wszelką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i na polskiej ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie, Bogurodzico Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy”. Nasza historia i nasze życie są związane z czcią Maryi. Jest Ona w sercach naszych i na naszych ustach. Jest w naszych pielgrzymkach i w codziennym Apelu Jasnogórskim. Miliony Polaków idą przez Jasną Górę. Tysiące klękają przed konfesjonałami. I gdy sobie nie radzimy z życiem, biegniemy na Jasną Górę. Jest to droga, która prowadzi do zbawienia. Droga, która wyprowadza z zawiłych dróg codzienności.

„Mocarną wiarą wyzwólmy u siebie i u sąsiadów wielkość ducha, uwięzioną i tłukącą się w próżniach ideowych. (...) Tam, gdzie kacerstwo cześć Królowej wszechświata spustoszyło, Polska ma wznawiać łaskawe królestwo Jej Niepokalanego Serca!” (kard. A. Hlond). Tak mówił prorok, który wpisał się w jasnogórskie ślubowanie.

Na Jasnej Górze powróciła codzienna modlitwa o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu. To wielka nadzieja w czasach bardzo trudnych dla Polski, bo historycznie przypominających wiek XVIII. „Tak mocno wierzę w to, że Opatrzność dała Polsce dodatkową pomoc, wiążącą Naród w trudnych chwilach. Jasna Góra jest ostatnią deską ratunku dla Narodu. (...) To jest niemal narodowy Nazaret! Naród tutaj mówi swoje: «Ave, gratia plena». I to wszystkimi językami i sercami, nawet niewierzących w Chrystusa” (kard. S. Wyszyński, 1956 r.).

Zobowiązaniem pozostaje nieustanne nawracanie się. Tyle razy jako Naród składaliśmy śluby. Umiemy się modlić, a nie umiemy po chrześcijańsku żyć. Moralny relatywizm, naśladowanie obcych – „bycie papugą narodów” – a z drugiej strony umiłowanie wolności i poszukiwanie prawdy. To rozdwojenie życia jest zobowiązaniem do ciężkiej pracy. Zobowiązaniem dla świeckich i kapłanów. „I naszym narodowym «być albo nie być» jest nakaz władania sobą, spokój, równowaga, trzeźwość, umiejętność rządzenia wszystkimi swymi porywami, odruchami, namiętnościami, skłonnościami i uczuciami (...). Narodowy ciężar ślubowań jasnogórskich poniesiemy z Maryją” (kard. S. Wyszyński, 1957 r.).

2016-04-27 08:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Odpust Matki Bożej Szkaplerznej na Jasnej Górze

2020-07-16 16:43

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Matka Boża Szkaplerzna

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Święto Matki Bożej z Góry Karmel, znane w tradycji także jako święto Matki Bożej Szkaplerznej, przeżywane jest na Jasnej Górze jako uroczystość odpustowa.

Na Mszy św. w czwartek, 16 lipca o godz. 11.00 w Kaplicy Matki Bożej zgromadzili się zarówno częstochowianie, jak i pielgrzymi, którzy w ostatnich dniach dotarli na Jasną Górę pieszo i autokarami, a ich tradycją jest wędrowanie do Częstochowy właśnie na święto Matki Bożej Szkaplerznej.

Na jasnogórskie uroczystości odpustowe co roku przybywają piesze pielgrzymki. Pomimo pandemii nie zabrakło ich również w tym roku, chociaż samo pielgrzymowanie przebiegało w innej formie niż zazwyczaj.

W ostatnich dwóch dniach dotarli na Jasną Górę uczestnicy pieszych pielgrzymek: 151. Pieszej Pielgrzymki z Piotrkowa Trybunalskiego, 86. Pieszej Pielgrzymki Poznańskiej, 40. Pieszej Pielgrzymki Przemyskiej, a także przedstawiciele mniejszych grup pątniczych m.in. z Trzebuni, Rozprzy, Gorzkowic, Trzemeśni, Kamieńska i Jankowic Rybnickich. Dotarła także 1. Rowerowa Pielgrzymka 'Od Matki do Matki' z Sanktuarium Królowej Różańca w Wysokim Kole w diec. radomskiej.

Sumie odpustowej w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył ks. Jan Markowski, kierownik 86. Pieszej Pielgrzymki Poznańskiej.

W homilii ks. Łukasz Maćkowiak, przewodnik grupy 5-tej 86. Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki przypominał, że święto Matki Bożej z Góry Karmel, znane jako wspomnienie Matki Bożej Szkaplerznej, to szczególny dzień przede wszystkim dla sióstr i barci zakonów karmelitańskich, ale także dla tych, którzy w swoim życiu zdecydowali się przyjąć szkaplerz.

„Jego wybór, to wybór określonej drogi duchowej, pogłębiania wiary, ale także konkretnych decyzji w codziennym życiu” - mówił o noszeniu szkaplerza ks. Łukasz Maćkowiak.

„Właśnie dzisiaj Kościół każdemu, kto chce schronić się pod szkaplerznym płaszczem Maryi, daje obietnicę, że dostąpi wyjątkowych łask. Mówi się o tzw. przywilejach szkaplerznych. To przede wszystkim opieka Maryi w najtrudniejszych życiowych sytuacjach, w niebezpieczeństwach, które napotykamy na doczesnej drodze życia, ale także szczęśliwa śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia. Od końca XV wieku do powyższych dołączył też przywilej sobotni. To wiara w to, że Maryja w pierwszą sobotę po śmierci, uwolni z czyśćca tych wszystkich, którzy z odpowiednią czcią i szacunkiem praktykowali noszenie szkaplerza i nabożeństwo szkaplerzne” - mówił kapłan.

„Dziękujemy pielgrzymom i z Piotrkowa i z Poznania za wspólną modlitwę - mówił na zakończenie Mszy św. ks. Jan Markowski, kierownik 86. Pieszej Pielgrzymki Poznańskiej - Dziękujemy za obecność wszystkim pozostałym pielgrzymom pieszym, tym którzy w zmotoryzowany sposób dotarli, rowerowym, że mogliśmy tutaj we wspólnocie pątników modlić się przed wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. Zapraszamy już za rok, na kolejne pielgrzymki, miejmy nadzieję w normalniejszych warunkach, takich, w których nasze zmęczenie będzie również ofiarą dla Pana Boga i Matki Bożej”.

Uroczystości odpustowe Matki Bożej Szkaplerznej rozpoczęły się wczoraj Apelem Jasnogórskim, prowadzonym przez przedstawiciela Zakonu Braci NMP z Góry Karmel - o. Krzysztofa Piskorza, karmelitę bosego, duszpasterza powołań i młodzieży oraz moderatora Rodziny Szkaplerznej Prowincji Warszawskiej.

W programie dzisiejszych uroczystości zaplanowano jeszcze Nieszpory i nabożeństwo tzw. „Klęczek” w Kaplicy Matki Bożej o godz. 16.15. „Klęczki” czyli śpiewana modlitwa w postawie klęczącej wyrażająca błaganie połączone z uwielbieniem, to gest adoracji należny samemu Bogu, pielęgnowany przez paulinów od wieków. Uroczystości zakończy Apel Jasnogórski o godz. 21.00 pod przewodnictwem ks. Jana Markowskiego, kierownika 86. Pieszej Pielgrzymki Poznańskiej. Pielgrzymi z Poznania, zgodnie z tradycją, maja wziać udział także w Drodze Krzyżowej o godz. 17.00 na jasnogórskich Wałach oraz w procesji maryjnej o godz. 21.30.

Nazwa święta Matki Bożej Szkaplerznej wiąże się z objawieniami, jakie otrzymał generał zakonu karmelitańskiego Szymon Stock w 1251 roku. Matka Najświętsza miała mu wręczyć szkaplerz, dając jednocześnie obietnicę, że wszyscy, którzy będą go nosić, unikną kary potępienia. Dla całego Kościoła święto to zatwierdził papież Benedykt XIII, w 1726 roku. Współcześnie w świecie działają dwa karmelitańskie zgromadzenia męskie: Zakon Karmelitów i Zakon Karmelitów Bosych, Siostry Karmelitanki Bose i świecki Karmel terezjański.

CZYTAJ DALEJ

„Weźcie na siebie moje jarzmo”

2020-06-30 10:09

Niedziela Ogólnopolska 27/2020, str. V

Adobe.Stock.pl

W zakończeniu dzisiejszej perykopy ewangelicznej Jezus dwukrotnie odwołuje się do obrazu „jarzma” (greckie zygos). W znaczeniu dosłownym chodzi o część uprzęży, służącą do sprzęgania zwierząt pociągowych przy pługu lub wozie. Najprostsze jarzmo składało się z drewnianej poprzeczki, zaopatrzonej w skórzane pętle lub drewniane pręty, które zakładano wokół szyi zwierząt (por. Jr 27, 2). Poprzeczka była przymocowana do dyszla, który pomagał zwierzętom ciągnąć ładunek czy też orać rolę. Tym samym terminem określano wagę, złożoną z belki pionowej i poprzeczki z szalami. Te proste narzędzia przypominały uczniom Jezusa kształt krzyża.

W liturgii Wielkiego Tygodnia śpiewamy do dziś starożytny hymn, nawiązując do symboliki krzyża: „Ramiona drzewa szczęśliwe dźwigają okup wszechświata; szalami wagi się stając, wydarły zdobycz otchłani”. To złowieszcze narzędzie kaźni wprowadzili Rzymianie na terenach okupowanych, aby odstraszało od wszelkiej formy buntu wobec nowej władzy. Biblijne „jarzmo” kojarzy się więc nieuchronnie z „ujarzmieniem”. Jeremiasz obnosił jarzmo jako symbol swojego orędzia, że król Judy winien poddać się Babilończykom (por. Jr 27-28). Kiedy lud Izraela rozważał, czy przyjąć Roboama jako króla, zwrócił się do niego z prośbą, by ulżył ciężkiemu jarzmu pańszczyzny nałożonej przez jego ojca, Salomona (por. 1 Krl 12).

Jarzmem mogą być także inne brzemiona lub odpowiedzialność, a zwłaszcza grzech (por. Lm 1, 14) i zniewolenie (por. Syr 33, 27). W znaczeniu pozytywnym jarzmo w Biblii może oznaczać służbę Bogu (por. Lm 3, 27) i posłuszeństwo Prawu (por. Dz 15, 10). Jezus jako cieśla z Nazaretu zachęca słuchaczy do przyjęcia Jego jarzma. W odróżnieniu od ciężkiego jarzma okupacji rzymskiej jest ono „lekkie”. W odróżnieniu od jarzma Tory, czyli uciążliwych nakazów faryzejskich, jest ono „słodkie”. Użyty tu grecki termin chrestos oznacza pierwotnie uprząż dobrze dopasowaną, która nie obciera skóry, lecz pomaga zwierzętom w wykonywaniu zadań. Takie pokaleczone zwierzę nie nadawało się na żertwę ofiarną (por. Lb 19, 2; Pwt 21, 3).

Jakby dla ilustracji Jezusowej zachęty Ewangelista na krzyżowej drodze Jezusa ukazuje Szymona z Cyreny, którego „przymusili, żeby niósł krzyż Jego” (Mt 27, 32). Początkowo czyni to z niechęcią i odrazą. Kiedy jednak dociera do niego, Kim jest skazaniec, przymus zamienia się w świadomą służbę. Uwierająca wcześniej belka krzyża czyni go „współpracownikiem Boga” (por. 1 Kor 3, 9). Do tego właśnie zachęca nas Jezus w usłyszanych dziś słowach: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”. Przyjęty dobrowolnie „krzyż Pański” stanie się wkrótce źródłem mocy i męstwa.

CZYTAJ DALEJ

W Licheniu zakończyły się VII warsztaty liturgiczne „Ars Celebrandi”

2020-07-16 17:49

[ TEMATY ]

Licheń

Ars Celebrandi

BIURO PRASOWE SANKTUARIUM MARYJNEGO

Warsztaty tradycyjnej liturgii łacińskiej odbywały się w sanktuarium maryjnym w Licheniu już po raz siódmy. Przez cały tydzień, od 9 do 16 lipca, ok. 150 osób z całej Polski, a także kilku innych krajów, uczyło się wszystkich umiejętności potrzebnych do celebrowania Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (NFRR).

– Mimo epidemii i tych wszystkich związanych z nią obostrzeń warsztaty przebiegały naprawdę bardzo spokojnie. Widać, że Matka Boska Licheńska nas wspierała – cieszy się ks. Paweł Korupka z diecezji szczecińsko-kamieńskiej, kapelan „Ars Celebrandi”. – Jestem szczególnie zadowolony zwłaszcza z faktu, że dziesięciu księży nauczyło się w tym roku odprawiania Mszy św. NFRR od podstaw i uczyniło to po raz pierwszy w życiu - dodaje. W poprzednich edycjach ok. 80 ksieży nauczyło się celebrować Mszę w dawnym rycie.

W kazaniu wygłoszonym podczas Mszy św. zamykającej warsztaty ks. Paweł Korupka przywołał słynne widzenie św. Jana Bosco, w którym wychowawca młodzieży ujrzał okręt symbolizujący Kościół, miotany sztormem i bezwzględnie atakowany z wielu innych statków i łodzi. Zdołał ocaleć dzięki temu, że mógł zacumować przy dwóch świetlistych kolumnach, symbolizujących Eucharystię (Salus credentium – „Ocalenie wierzących”) i Najświętszą Maryję Pannę (Auxilium christianorum, „Wspomożenie wiernych”). To Eucharystia i Maryja są ocaleniem katolików i na tych kolumnach opierają się warsztaty „Ars Celebrandi”: ich uczestnicy wpatrują się w Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie i trwają pod wizerunkiem Maryi, czczonej w wizerunku licheńskim i częstochowskim.

Warsztaty „Ars Celebrandi” są organizowane przez Stowarzyszenie Una Voce Polonia, grupujące świeckich katolików przywiązanych do tradycyjnej łacińskiej liturgii rzymskiej i odbywają się pod honorowym patronatem bp. Wiesława Meringa, ordynariusza diecezji włocławskiej. Obejmują naukę celebrowania Mszy św. (warsztat dostępny dla kapłanów i diakonów), ministrantury oraz chorału gregoriańskiego (oddzielnie dla mężczyzn i kobiet), a także nauczanych przez Adama Struga dawnych polskich pieśni nabożnych.

– W tym roku, w odpowiedzi na sygnały od uczestników, po raz pierwszy zaproponowaliśmy kapłanom dodatkowo naukę celebrowania chrztu, pogrzebu, namaszczenia chorych i sakramentu małżeństwa. Skorzystała z tego warsztatu duża grupa księży i byli zadowoleni, że będą mogli teraz odpowiedzieć w swoich parafiach i duszpasterstwach na oczekiwania wiernych – mówi koordynator warsztatów „Ars Celebrandi”, Tomasz Olszyński z archidiecezji gdańskiej.

Od samego początku na warsztatach obecna jest i cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem tradycyjna liturgia Zakonu Kaznodziejskiego – ryt dominikański, któremu towarzyszy również właściwy dla niego chorał.

Ze względu na trwającą pandemię koronawirusa liczba osób biorących udział w tegorocznej edycji warsztatów musiała zostać zmniejszona o 1/3, tzn. do 150 osób, jak również wprowadzono też specjalne wymogi sanitarne (dystans społeczny, maseczki, dezynfekcja itp.).

Oprócz księży diecezjalnych i kleryków, nie zabrakło zakonników. Do Lichenia przyjechali przedstawiciele następujących zgromadzeń: jezuici, dominikanie, benedyktyni, salwatorianie, franciszkanie konwentualni, kapucyni, pallotyni, salezjanie, redemptoryści, duchacze.

Poza warsztatami i celebracjami Mszy św. uczestnicy brali udział w godzinach brewiarzowych, sprawowanych w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, adoracjach i procesjach eucharystycznych oraz w tradycyjnej sobotniej wieczornej procesji maryjnej, łączącej wszystkich wiernych i pielgrzymów przybywających do licheńskiego sanktuarium. Specjalnym wydarzeniem okolicznościowym tegorocznej edycji „Ars Celebrandi”, ze względu na 610. rocznicę Bitwy Grunwaldzkiej, była Msza św. Requiem z absolucją za dusze polskiego i litewskiego rycerstwa podległego pod Grunwaldem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję