Reklama

Bielsko-Biała

Najsłynniejszy obraz

2016-05-05 11:23

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 19/2016, str. 3

MR
O obrazie Jana Matejki mo´wiła kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie

Chrzest Polski w twórczości Matejki” – to tytuł wykładu, jaki 22 kwietnia zaprezentowała Barbara Ciciora-Czwórnóg w auli Kurii Diecezjalnej w Bielsku-Białej. Słownej refleksji towarzyszył pokaz malarskich reprodukcji dotyczących przyjęcia chrześcijaństwa przez Mieszka I.

Prelegentka, na co dzień kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie, zanim odniosła się do głównego tematu, przybliżyła tło historyczno-malarskich wyobrażeń związanych z chrztem księcia Polan. Pierwotnie, jak podkreśliła, koncentrowano się na postaci Mieszka I, który przyjmował chrzest w baptysterium. Z czasem, zgodnie z nowymi kanonami, moment ten pokazano w inny sposób – zamiast księcia zanurzonego w basenie chrzcielnym pojawił się książę ubrany w odświętne szaty, z pochyloną głową, na którą spływał strumień wody święconej. W okresie schyłku Rzeczypospolitej zrodziła się kolejna konwencja malarska dotycząca artystycznego odwzorowania chrztu Mieszka I. Doskonale oddają ją miedzioryty Smuglewicza, na których sakramentalny obrzęd zastąpiono scenami rodzajowymi: obłóczynami Mieszka (według legendy niewidomy książę dopiero w ich trakcie odzyskuje wzrok, co nawiązuje do symbolicznego zrzucenia ślepoty pogańskiej i wejścia na drogę prawdziwej wiary) oraz Mieszka nadzorującego niszczenie pogańskich bożków. Jako ciekawostkę Barbara Ciciora-Czwórnóg podała, że stroje pradawnych Słowian Smuglewicz wykonał zgodnie z sugestią Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ostatni król Polski zasugerował mianowicie, aby odwzorować je na podstawie przedstawień Daków z rzymskiej kolumny Trajana.

Reklama

Podsumowaniem wykładu była prezentacja i omówienie obrazu Jana Matejki „Zaprowadzenie chrześcijaństwa”. Jak wspomniała prelegentka, krakowski mistrz umieścił krzyż i Mieszka I w centrum swej opowieści. Drugi i trzeci plan wypełnił postaciami, które niekoniecznie uczestniczyły w akcie chrztu księcia, ale za to miały niebagatelny wpływ na dziesięciolecia chrześcijaństwa na polskich ziemiach. Stąd też św. Wojciech i kołyszące się na tafli jeziora lednickiego łodzie, którymi popłynie on do Prusów; biskup Jordan, jego brat Radzym Gaudenty, Dobrawa, Czcibor, Adelajda, przyszła żona Geyzy Węgierskiego, uprawiający ziemię benedyktyn i towarzysz zbrojny kreślący na tarczy herbowej znak krzyża świętego, a nad tym wszystkim unoszące się w przestworzach piastowskie orły.– To obraz, który jest jedną wielką alegorią. Niemal każda postać coś symbolizuje, w jakiś sposób odnosi się do wiedzy historycznej. Gromadząc tak zróżnicowanych bohaterów, którzy mieli związek z Chrztem Polski, Matejko stworzył swój osobisty komentarz do historii, oceniał ją, a więc zadbał o autorską refleksję historiozoficzną – stwierdziła prelegentka.

Tagi:
wykład Chrzest Polski

Reklama

Dobrawa – Matka Chrzestna Polaków

2019-04-14 12:00

Bernadeta Kruszyk / Gniezno (KAI)

„Dobrawa była córką księcia Bolesława Srogiego, a jednocześnie prawnuczką św. Ludmiły, bratanicą św. Wacława, siostrą Bolesława Pobożnego, późniejszego władcy Czech. Taka genealogia niewątpliwe zaważyła na osobowości księżniczki, a przez to przygotowała ją do roli Matki Chrzestnej Polaków” – mówi historyk Kościoła ks. dr Łukasz Krucki z Gniezna.

pl.wikipedia.org
Dobrawa

Ks. dr Łukasz Krucki: – Dąbrówka, a może jednak lepiej Dobrawa, była kobietą, o której, jak na czasy średniowiecza, zachowało się stosunkowo dużo wiadomości. Chociaż nie potrafimy podać dokładnej daty jej urodzenia, to jednak wiemy, że pochodziła z czeskiego rodu książęcego Przemyślidów, władającego Czechami od końca IX w. Była córką księcia Bolesława Srogiego, a jednocześnie prawnuczką św. Ludmiły, bratanicą św. Wacława, siostrą Bolesława Pobożnego, późniejszego władcy Czech, Strachkwasa-Christiana, zakonnika w klasztorze św. Emmerama w Ratyzbonie, następnie biskupa elekta praskiego mającego objąć stolicę biskupią po św. Wojciechu oraz Mlady-Marii, początkowo mniszki w Rzymie, później opatki klasztoru Benedyktynek przy kościele św. Jerzego na praskich Hradczanach. Taka genealogia niewątpliwe zaważyła na osobowości księżniczki, a przez to przygotowała ją do roli „Matki Chrzestnej Polaków”. Zaowocowała również koneksjami, które wraz z książęcym małżonkiem potrafiła umiejętnie spożytkować w celach chrystianizacyjnych państwa Polan. To dowodzi konsekwencji działania księżniczki, której polska tradycja przydała wiele imion: Dobrawa, Dubrowka, Dobrawka, Dąbrówka…

KAI: Skąd ta różnorodność imion?

– Najprościej można stwierdzić, że jest to wynik odmiennych zapisów kronikarskich. W różnych okresach dziejopisowie w rozmaity sposób zapisywali jej imię. Praktyka ta niosła jednak ze sobą niejednoznaczne odniesienia etymologiczne. O ile imię Dąbrówki należałoby wywodzić od dąbrowy, czyli boru dębowego, o tyle miano Dobrawki czy też Dobrawy od określenia „dobra”, a więc „życzliwa”. Za tą ostatnią wersją przemawiają zresztą fragmenty kroniki Thietmara, który właśnie w ten sposób tłumaczy znaczenie słowiańskiego imienia pierwszej chrześcijańskiej żony Mieszka I.

- Małżeństwo z Mieszkiem podyktowane było względami politycznymi. Chodziło o wprowadzenie młodego państwa polskiego na szersze europejskie wody, ale także o zyskanie możnego sojusznika…

– Niewątpliwie był to czynnik istotny. Poprzez zawarcie małżeństwa z Dobrawą Mieszko zyskiwał pomoc militarną Czechów potrzebną w czasie walk z niemieckim margrabią Wichmanem oraz jego sojusznikami, Wieletami. Polański książę zapewnił również bezpieczeństwo swojemu księstwu od południa. Pamiętać jednak należy, że oprócz czynników politycznych i militarnych Mieszko zyskiwał coś jeszcze. Wsparcie w dziele chrystianizacyjnym. To z Czech przyszli do Polski pierwsi misjonarze. Pamiątką tego do dziś pozostaje chociażby słownictwo kościelne w znacznej mierze zaczerpnięte od naszych południowych sąsiadów np. kościół czy ksiądz. Zatem te owoce kontaktów z Czechami okazały się o wiele trwalsze niż chwilowy sojusz militarny.

– Czy wiadomo, jak wyglądało przybycie Dobrawy do nowej ojczyzny?

– Najstarszy zapis rocznikarski odnoszący się do naszych dziejów, a zawarty w „Roczniku kapitulnym krakowskim” (tzw. dawnym) stwierdza, że w 965 r.: „Dubrouka ad Mesconem venit”, czyli „Dobrawa przybywa do Mieszka”. Niestety, tylko tyle. Niemniej fakt przybycia czeskiej księżniczki do kraju Polan u potomnych wzbudzał wiele emocji i zaciekawienia. Nic zatem dziwnego, że Jan Długosz, piszący w drugiej połowie XV w., w swoich „Rocznikach czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego” pokusił się, aby starannie ten moment przedstawić. Wykorzystując fantazję, jak i niekwestionowany talent literacki, skreślił we wspomnianym dziele następujące słowa: „Dziewicę Dąbrówkę odprowadziło wraz ze swatami księcia Mieczysława wielu możnych i rycerzy czeskich wielkim kosztem i wielką okazałością; wiozła ze sobą posag i wyprawę rzadkie i niepospolite, aby były równe i godne zarówno teścia, jak i zięcia; wyszli naprzeciw niej książę Mieszko ze swoimi baronami i dostojnikami polskimi, jako też wszystkie stany i wjazd jej przyjęto wspaniale i z dostojną czcią; dla uczczenia jej przybyły do Gniezna z rozkazu księcia najdostojniejsze matrony i dziewice polskie, przystrojone w klejnoty, złoto, srebro i inne ozdoby […]” (Księga II, do 1038, Warszawa 1962, s. 242). Taki tryumfalny wjazd Dobrawy chyba na długo pozostał w świadomości Polaków.

– Jakie Gniezno zobaczyła? Może spróbujmy to sobie wyobrazić?

– W czasie gdy Dobrawa przybyła do Mieszka państwo Polan przechodziło transformację organizacyjną. Kośćcem polańskiej państwowości stawały się grody wznoszone w Wielkopolsce: Gniezno, Poznań, Ostrów Lednicki, Grzybowo i Giecz. Wśród wspomnianych szczególna rola przypadła Gnieznu, najlepiej ufortyfikowanemu, pełniącemu do połowy lat 60. X w. rolę głównego sanktuarium pogańskich Polan. Sytuacja zmieniała się po 966 r., gdy Mieszko przyjął chrzest. Wówczas pogański gród należało „schrystianizować”. W tym celu podjęto zakrojone na szeroką skalę prace budowlane, które szybko przekształciły pierwotny gród wzniesiony ok. 940 r. w potężny ośrodek obejmujący dodatkowy człon z częścią „sakralną”, a więc zabudowaniami kościelnymi, w tym pierwotną rotundą, na fundamencie której później wznoszono kolejne kościoły katedralne archidiecezji gnieźnieńskiej. Sam gród gnieźnieński ulokowany na Wzgórzu Lecha, otoczony jeziorami i bagnami, stanowił miejsce bezpieczne, które z czasem jeszcze bardziej rozbudowywano oraz dodatkowo fortyfikowano wysokimi wałami sięgającymi nawet 12 metrów, co w tym czasie czyniło z Gniezna gród nie do zdobycia.

– Po ślubie słuch o Dobrawie jakby zanika. Wiemy, że urodziła dwójkę dzieci. Co jeszcze wiadomo?

- – Małżeństwo Mieszka i Dobrawy trwało 12 lat. Zawarte w 965 r. przetrwało do śmierci Dobrawy, czyli do 977 r. W tym czasie na świat przyszła dwójka dzieci książęcej pary – Bolesław zwany Chrobrym, który objął po ojcu tron i w 1025 r., tuż przed śmiercią, został koronowany na pierwszego króla Polski oraz Świętosława-Sygryda, także nosząca koronę i to aż dwóch państw skandynawskich, Szwecji i Danii. Co zaś się tyczy samego związku Mieszka i Dobrawy to rzeczywiście niewiele wiadomo. Niemniej trwanie tego stadła małżeńskiego przypadło na czas bogaty w wydarzenia polityczne i kościelne: powstanie biskupstwa w Poznaniu, walki z Wichmanem, później z Hodonem, zakończone przyłączeniem Pomorza Zachodniego do Polski, działania Mieszka podejmowane na rzecz wzmocnienia opozycji antycesarskiej w Rzeszy, czy też układy sojusznicze zawierane ze Szwedami i Duńczykami. Można przypuszczać, że we wspomnianych przedsięwzięciach Dobrawa nie tylko stała przy mężu, ale również go wspierała.

– W prezbiterium katedry gnieźnieńskiej znajduje się płyta upamiętniająca Matkę Chrzestną Polski. Ignacy Kraszewski twierdził, że właśnie na Wzgórzu Lecha została pochowana. Faktycznie jednak nie znamy ani daty śmierci Dąbrówki, ani miejsca jej pochówku.

– Wspomniana przez Panią płyta jest wyrazem tradycji, o której jeszcze wcześniej aniżeli Kraszewski wspominał Edward Raczyński w dziele „Wspomnienie Wielkopolski”. Dziś trudno określić czy jest to miejsce pochówku księżnej zmarłej w 977 r., czy też nie. Wśród historyków toczą się dyskusje na ten temat. Obok Gniezna wysuwany jest też Poznań, w którym później złożono doczesne szczątki jej męża i syna. W Gnieźnie niewątpliwie pozostała żywa pamięć o „Matce Chrzestnej Polaków”, która nie zmarnowała żadnej możliwości, by pozyskać młode państwo polskie dla Chrystusa i Jego Ewangelii.

– Dziękuję za rozmowę

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Nycz powołał komitet do spraw przygotowania uroczystości beatyfikacyjnych kard. Wyszyńskiego

2019-12-11 19:45

archidiecezja warszawska / Warszawa (KAI)

Metropolia warszawski powołał komitet organizacyjny beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, która odbędzie się 7 czerwca 2020 roku na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Członkowie poszczególnych komisji oraz sekcji odebrali 11 grudnia w Domu Arcybiskupów Warszawskich nominacje z rąk kard. Nycza. Całość przygotowań będzie koordynował bp Rafał Markowski.

BOŻENA SZTAJNER

W skład komitetu powołanego przez metropolitę warszawskiego weszli księża i świeccy - w sumie 86 osób, z którymi współpracować będą także obecni podczas uroczystości przedstawiciele władz państwowych i władz Warszawy, a także wojska i policji. - Wszyscy powinni się włączyć w tę beatyfikację, która ma, oprócz ściśle religijnego i kościelnego charakteru, również wymiar narodowo-państwowy - podkreślił kard. Kazimierz Nycz.

Komitet zajmie się przygotowaniem uroczystości na pl. Piłsudskiego, procesją z relikwiami do Świątyni Opatrzności Bożej oraz zorganizowaniem - kilka tygodni przed beatyfikacją - koncertu poświęconego kard. Stefanowi Wyszyńskiemu i Janowi Pawłowi II z okazji setnej roczny urodzin Papieża Polaka. - Nie możemy zapomnieć o tym jubileuszu, koncentrując się na beatyfikacji, dlatego postanowiliśmy oba te wydarzenia połączyć - podkreślił metropolita warszawski.

Całość przygotowań do beatyfikacji będzie koordynował bp Rafał Markowski. Komitet składa się z następujących komisji i sekcji, których przewodniczącymi zostali:

- komisja teologiczno-historyczna - bp Piotr Jarecki
- komisja artystyczna - bp Michał Janocha
- komisja liturgiczna - ks. Bartosz Szoplik
- komisja muzyczna - ks. Piotr Markisz
- komisja przygotowująca uroczystości na pl. Piłsudskiego - ks. Sławomir Nowakowski
- sekcja porządkowa - ks. Marek Mętrak
- sekcja rezerwacji i kart wstępu - ks. Łukasz Przybylski
- sekcja ds. parkingów - ks. Marcin Szczerbiński
- sekcja ds. opieki medycznej - ks. Władysław Duda
- komisja przygotowująca procesję do Świątyni Opatrzności Bożej - ks. Tadeusz Aleksandrowicz
- komisja ds. relikwii - ks. Janusz Bodzon
- komisja medialna - ks. Przemysław Śliwiński
- komisja obsługi biskupów i gości - ks. Matteo Campagnaro
- komisja finansowo-sponsoringowa -ks. Marian Raciński

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego odbędzie się 7 czerwca 2020 roku o godz. 12.00 na pl. Piłsudskiego w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: dwaj uprowadzeni księża odzyskali wolność

2019-12-12 14:34

kg (KAI/FIDES) / Abudża

Dwaj nigeryjscy księża katoliccy: Joseph Nweke i Felix Efobi, uprowadzeni 6 grudnia w południowo-zachodniej części kraju, odzyskali wolność wieczorem 10 bm. Chociaż porywacze żądali początkowo 100 mln naira (nieco ponad 1 mln zł) za ich zwolnienie, ostatecznie wypuścili ich bez otrzymania jakiegokolwiek okupu.

Mikamatto/Foter/Creativ Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY2.0)

Obaj księża, pracujący w diecezji Awka na południu Nigerii, zostali uprowadzeni 6 grudnia, gdy udawali się na ślub swych parafian ze stanu Anambra do Akure – stolicy stanu Ondo. Duchownych, jadących autostradą Benin-Owo w orszaku weselnym, zatrzymali w pewnej chwili nieznani uzbrojeni mężczyźni koło miejscowości Ajagbale, wyciągnęli ich z samochodu i wywieźli w nieznanym kierunku.

Według świadków napastnicy nie interesowali się innymi samochodami i ich kierowcami, a nawet nie zabrali nikomu ich telefonów komórkowych i - jak powiedział jeden z uczestników zajścia - "porwali tylko księży i pozostawili resztę". Po pewnym czasie porywacze odezwali się, żądając 100 mln naira okupu w zamian za zwolnienie obu kapłanów, ale po kilku dniach uwolnili ich, nie otrzymawszy żadnych pieniędzy.

Watykańska agencja misyjna Fides podała, powołując się na miejscowe źródła, że księża odzyskali wolność wieczorem 10 grudnia na szosie. Wyjechał po nich jeden z kapłanów z Owo.

Porwania księży i zakonników na południu Nigerii są od wielu lat wielką plagą. W samym tylko stanie Enugu uprowadzono w tym roku 9 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem