Reklama

Międzywojewódzki Konkurs „1050 lat Chrześcijaństwa W Polsce”

2016-05-12 09:30

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 20/2016, str. 7

Joanna Ferens
O ikonie miłosierdzia opowiedział zebranym bp Marian Rojek

Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. Papieża Jana Pawła II w Biłgoraju, we współpracy z Wydziałem Duszpasterstwa Ogólnego oraz z Wydziałem Nauki i Wychowania Katolickiego Kurii Diecezjalnej w Zamościu, w związku z przypadającą w tym roku 1050. rocznicą Chrztu Polski, zorganizowało międzywojewódzki konkurs, w którym wzięli udział uczniowie z 57 gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych z całego województwa lubelskiego i podkarpackiego.

Honorowi patroni i cel konkursu

Honorowy patronat nad konkursem objęli: bp Marian Rojek, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, poseł do Parlamentu Europejskiego prof. Mirosław Piotrowski, posłowie na Sejm RP: Genowefa Tokarska, Agata Borowiec, Piotr Olszówka, Sławomir Zawiślak, Lubelski Kurator Oświaty, Starosta Biłgorajski i Kierownik LSCDN w Zamościu Bogdan Leszczuk. Celem konkursu było uczczenie ważnej dla Polaków rocznicy, budowanie wrażliwości historycznej i religijnej, pogłębienie wiedzy o początkach chrześcijaństwa i państwa polskiego oraz podjęcie refleksji nad wpływem chrześcijaństwa na życie Polaków.

Finał

Finał konkursu odbył się 25 kwietnia. Gościem honorowym uroczystości był ordynariusz diecezji zamojsko-lubaczowskiej bp Marian Rojek. Konkurs został przeprowadzony w trzech dziedzinach: test wiedzy, plastyczny i literacki. W konkursie wiedzy, na stronie internetowej KLO został zamieszczony bank 1050 pytań. Spośród nich wylosowano zostało 50, na które w teście pisemnym odpowiadali uczestnicy zgłoszeni do konkursu. W kategorii literackiej nadsyłano prace pisemne na temat: „Sacrum we mnie i wokół mnie”, zaś w kategorii plastycznej młodzież malowała prace plastyczne na temat: „Znaki chrześcijaństwa wpisane w pejzaż”.

Reklama

Łaska spłynęła na nas

Kolejnym punktem programu był spektakl zatytułowany „Łaska spłynęła na nas… Cuda za wstawiennictwem św. Marii Magdaleny”, przygotowany przez uczniów i nauczycieli Katolickiego Liceum, wg scenariusza nauczyciela języka polskiego, Ewy Byry. Spektakl jest również jednym z elementów przygotowujących Biłgoraj do obchodów 400-lecia objawień św. Marii Magdaleny w Puszczy Solskiej, którego kulminacyjnym punktem będzie nadanie kościołowi parafialnemu św. Marii Magdaleny statusu sanktuarium tej wielkiej patronki: – 400 lat temu dwóch pastuszków z Soli usłyszało bicie dzwonów i zobaczyło Panią, która powiedziała, że jest św. Marią Magdaleną i chce, aby tutaj oddawano cześć Bogu oraz nawoływała do pokuty i modlitwy, a także prosiła o kaplicę, zaś na miejscu objawienia wybiło źródło z cudowną wodą. Dlatego ten spektakl jest niejako zapowiedzią wydarzeń, które będą miały miejsce 22 lipca, kiedy to zostanie odczytany dekret związany z ustanowieniem naszej parafii sanktuarium św. Marii Magdaleny, za co już dziś Księdzu Biskupowi dziękuję, że przychylił się do naszej prośby – dziękował dyrektor Katolickiego Liceum i proboszcz parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, ks. Witold Batycki.

Słowo Pasterza

Ksiądz Biskup w krótkim słowie skierowanym do wszystkich uczestników konkursu zwrócił uwagę na dwa aspekty, w sensie duchowym związane z przeżyciem i treściami jubileuszowych obchodów Chrztu Polski. – Rocznica przyjęcia chrześcijaństwa przez nasz naród wypada w charakterystycznym czasie – Roku Miłosierdzia Bożego. I na ten czas zostało przygotowane specjalne logo, na którym widzimy znak Chrystusa, który dźwiga człowieka. Chcę zwrócić uwagę na dwa znaki. Mamy tu dwie postacie – Chrystusa i Adama, wobec tego powinno być czworo ludzkich oczu. Jednak kiedy przyjrzeć się dokładniej, można zauważyć, że tych oczu jest troje, ponieważ jedno oko Adama jest wspólne z okiem Chrystusa. Podpowiada nam to bardzo głęboką myśl tajemnicy chrztu św., bo to w chrzcie stajemy się tak bliscy Chrystusowi, że patrzymy Jego wzrokiem, nasze oczy łączą się z Jego oczami. Druga kwestia to usta, które są blisko siebie i nie chodzi tu tylko o bliskość pocałunku ludzkiego. Trzeba patrzeć na to w aspekcie stworzenia – to jest tchnienie Boga, który daje życie człowiekowi – mówił Ksiądz Biskup.

Podsumowanie

Bp Marian Rojek, podsumowując wydarzenie, stwierdził, że zarówno wszystkim uczestnikom, jak i ich opiekunom należy się wielki szacunek za wkład pracy włożony w przygotowanie do konkursu. – Widać tu wielki wkład nauczycieli, wychowawców, katechetów, kapłanów i rodziców, którzy mobilizują młodzież do tego, by się nie poddawały w czasie różnych kryzysów czy wątpliwości, jednocześnie wspierają swoich wychowanków, dając im siłę, nadzieję i otuchę – podsumował Pasterz diecezji.

Tagi:
konkurs Chrzest Polski

Dobrawa – Matka Chrzestna Polaków

2019-04-14 12:00

Bernadeta Kruszyk / Gniezno (KAI)

„Dobrawa była córką księcia Bolesława Srogiego, a jednocześnie prawnuczką św. Ludmiły, bratanicą św. Wacława, siostrą Bolesława Pobożnego, późniejszego władcy Czech. Taka genealogia niewątpliwe zaważyła na osobowości księżniczki, a przez to przygotowała ją do roli Matki Chrzestnej Polaków” – mówi historyk Kościoła ks. dr Łukasz Krucki z Gniezna.

pl.wikipedia.org
Dobrawa

Ks. dr Łukasz Krucki: – Dąbrówka, a może jednak lepiej Dobrawa, była kobietą, o której, jak na czasy średniowiecza, zachowało się stosunkowo dużo wiadomości. Chociaż nie potrafimy podać dokładnej daty jej urodzenia, to jednak wiemy, że pochodziła z czeskiego rodu książęcego Przemyślidów, władającego Czechami od końca IX w. Była córką księcia Bolesława Srogiego, a jednocześnie prawnuczką św. Ludmiły, bratanicą św. Wacława, siostrą Bolesława Pobożnego, późniejszego władcy Czech, Strachkwasa-Christiana, zakonnika w klasztorze św. Emmerama w Ratyzbonie, następnie biskupa elekta praskiego mającego objąć stolicę biskupią po św. Wojciechu oraz Mlady-Marii, początkowo mniszki w Rzymie, później opatki klasztoru Benedyktynek przy kościele św. Jerzego na praskich Hradczanach. Taka genealogia niewątpliwe zaważyła na osobowości księżniczki, a przez to przygotowała ją do roli „Matki Chrzestnej Polaków”. Zaowocowała również koneksjami, które wraz z książęcym małżonkiem potrafiła umiejętnie spożytkować w celach chrystianizacyjnych państwa Polan. To dowodzi konsekwencji działania księżniczki, której polska tradycja przydała wiele imion: Dobrawa, Dubrowka, Dobrawka, Dąbrówka…

KAI: Skąd ta różnorodność imion?

– Najprościej można stwierdzić, że jest to wynik odmiennych zapisów kronikarskich. W różnych okresach dziejopisowie w rozmaity sposób zapisywali jej imię. Praktyka ta niosła jednak ze sobą niejednoznaczne odniesienia etymologiczne. O ile imię Dąbrówki należałoby wywodzić od dąbrowy, czyli boru dębowego, o tyle miano Dobrawki czy też Dobrawy od określenia „dobra”, a więc „życzliwa”. Za tą ostatnią wersją przemawiają zresztą fragmenty kroniki Thietmara, który właśnie w ten sposób tłumaczy znaczenie słowiańskiego imienia pierwszej chrześcijańskiej żony Mieszka I.

- Małżeństwo z Mieszkiem podyktowane było względami politycznymi. Chodziło o wprowadzenie młodego państwa polskiego na szersze europejskie wody, ale także o zyskanie możnego sojusznika…

– Niewątpliwie był to czynnik istotny. Poprzez zawarcie małżeństwa z Dobrawą Mieszko zyskiwał pomoc militarną Czechów potrzebną w czasie walk z niemieckim margrabią Wichmanem oraz jego sojusznikami, Wieletami. Polański książę zapewnił również bezpieczeństwo swojemu księstwu od południa. Pamiętać jednak należy, że oprócz czynników politycznych i militarnych Mieszko zyskiwał coś jeszcze. Wsparcie w dziele chrystianizacyjnym. To z Czech przyszli do Polski pierwsi misjonarze. Pamiątką tego do dziś pozostaje chociażby słownictwo kościelne w znacznej mierze zaczerpnięte od naszych południowych sąsiadów np. kościół czy ksiądz. Zatem te owoce kontaktów z Czechami okazały się o wiele trwalsze niż chwilowy sojusz militarny.

– Czy wiadomo, jak wyglądało przybycie Dobrawy do nowej ojczyzny?

– Najstarszy zapis rocznikarski odnoszący się do naszych dziejów, a zawarty w „Roczniku kapitulnym krakowskim” (tzw. dawnym) stwierdza, że w 965 r.: „Dubrouka ad Mesconem venit”, czyli „Dobrawa przybywa do Mieszka”. Niestety, tylko tyle. Niemniej fakt przybycia czeskiej księżniczki do kraju Polan u potomnych wzbudzał wiele emocji i zaciekawienia. Nic zatem dziwnego, że Jan Długosz, piszący w drugiej połowie XV w., w swoich „Rocznikach czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego” pokusił się, aby starannie ten moment przedstawić. Wykorzystując fantazję, jak i niekwestionowany talent literacki, skreślił we wspomnianym dziele następujące słowa: „Dziewicę Dąbrówkę odprowadziło wraz ze swatami księcia Mieczysława wielu możnych i rycerzy czeskich wielkim kosztem i wielką okazałością; wiozła ze sobą posag i wyprawę rzadkie i niepospolite, aby były równe i godne zarówno teścia, jak i zięcia; wyszli naprzeciw niej książę Mieszko ze swoimi baronami i dostojnikami polskimi, jako też wszystkie stany i wjazd jej przyjęto wspaniale i z dostojną czcią; dla uczczenia jej przybyły do Gniezna z rozkazu księcia najdostojniejsze matrony i dziewice polskie, przystrojone w klejnoty, złoto, srebro i inne ozdoby […]” (Księga II, do 1038, Warszawa 1962, s. 242). Taki tryumfalny wjazd Dobrawy chyba na długo pozostał w świadomości Polaków.

– Jakie Gniezno zobaczyła? Może spróbujmy to sobie wyobrazić?

– W czasie gdy Dobrawa przybyła do Mieszka państwo Polan przechodziło transformację organizacyjną. Kośćcem polańskiej państwowości stawały się grody wznoszone w Wielkopolsce: Gniezno, Poznań, Ostrów Lednicki, Grzybowo i Giecz. Wśród wspomnianych szczególna rola przypadła Gnieznu, najlepiej ufortyfikowanemu, pełniącemu do połowy lat 60. X w. rolę głównego sanktuarium pogańskich Polan. Sytuacja zmieniała się po 966 r., gdy Mieszko przyjął chrzest. Wówczas pogański gród należało „schrystianizować”. W tym celu podjęto zakrojone na szeroką skalę prace budowlane, które szybko przekształciły pierwotny gród wzniesiony ok. 940 r. w potężny ośrodek obejmujący dodatkowy człon z częścią „sakralną”, a więc zabudowaniami kościelnymi, w tym pierwotną rotundą, na fundamencie której później wznoszono kolejne kościoły katedralne archidiecezji gnieźnieńskiej. Sam gród gnieźnieński ulokowany na Wzgórzu Lecha, otoczony jeziorami i bagnami, stanowił miejsce bezpieczne, które z czasem jeszcze bardziej rozbudowywano oraz dodatkowo fortyfikowano wysokimi wałami sięgającymi nawet 12 metrów, co w tym czasie czyniło z Gniezna gród nie do zdobycia.

– Po ślubie słuch o Dobrawie jakby zanika. Wiemy, że urodziła dwójkę dzieci. Co jeszcze wiadomo?

- – Małżeństwo Mieszka i Dobrawy trwało 12 lat. Zawarte w 965 r. przetrwało do śmierci Dobrawy, czyli do 977 r. W tym czasie na świat przyszła dwójka dzieci książęcej pary – Bolesław zwany Chrobrym, który objął po ojcu tron i w 1025 r., tuż przed śmiercią, został koronowany na pierwszego króla Polski oraz Świętosława-Sygryda, także nosząca koronę i to aż dwóch państw skandynawskich, Szwecji i Danii. Co zaś się tyczy samego związku Mieszka i Dobrawy to rzeczywiście niewiele wiadomo. Niemniej trwanie tego stadła małżeńskiego przypadło na czas bogaty w wydarzenia polityczne i kościelne: powstanie biskupstwa w Poznaniu, walki z Wichmanem, później z Hodonem, zakończone przyłączeniem Pomorza Zachodniego do Polski, działania Mieszka podejmowane na rzecz wzmocnienia opozycji antycesarskiej w Rzeszy, czy też układy sojusznicze zawierane ze Szwedami i Duńczykami. Można przypuszczać, że we wspomnianych przedsięwzięciach Dobrawa nie tylko stała przy mężu, ale również go wspierała.

– W prezbiterium katedry gnieźnieńskiej znajduje się płyta upamiętniająca Matkę Chrzestną Polski. Ignacy Kraszewski twierdził, że właśnie na Wzgórzu Lecha została pochowana. Faktycznie jednak nie znamy ani daty śmierci Dąbrówki, ani miejsca jej pochówku.

– Wspomniana przez Panią płyta jest wyrazem tradycji, o której jeszcze wcześniej aniżeli Kraszewski wspominał Edward Raczyński w dziele „Wspomnienie Wielkopolski”. Dziś trudno określić czy jest to miejsce pochówku księżnej zmarłej w 977 r., czy też nie. Wśród historyków toczą się dyskusje na ten temat. Obok Gniezna wysuwany jest też Poznań, w którym później złożono doczesne szczątki jej męża i syna. W Gnieźnie niewątpliwie pozostała żywa pamięć o „Matce Chrzestnej Polaków”, która nie zmarnowała żadnej możliwości, by pozyskać młode państwo polskie dla Chrystusa i Jego Ewangelii.

– Dziękuję za rozmowę

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nie żyje s. Lucyna Reszczyńska, uczestniczka powstania warszawskiego

2019-11-19 13:29

tvp info

Nie żyje s. Lucyna Reszczyńska, uczestniczka powstania warszawskiego, sanitariuszka na Powiślu. Miała 103 lata.


s. Lucyna Reszczyńska

W 1938 r. wstąpiła do zakonu Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo (popularnie siostry szarytki).

W powstaniu warszawskim pomagała rannym i chorym w Warszawskim Szpitalu dla Dzieci przy ul. Kopernika 43.

Za bohaterską postawę i niezwykłą odwagę wykazaną w ratowaniu życia ludzkiego podczas II wojny światowej została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włochy: antykoncepcja hormonalna może prowadzić do samobójstwa

2019-11-20 09:13

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Rzym (KAI)

Za rezygnację z przekazywania życia i stosowanie antykoncepcji trzeba niekiedy zapłacić wysoką cenę. Świadectwem tego jest rozporządzenie wydane przez Włoską Agencję Leków (Aifa). Odtąd na wszystkich antykoncepcyjnych środkach hormonalnych musi widnieć ostrzeżenie, że ich zażywanie może prowadzić do depresji lub skłonności samobójczych.

dalaprod/Fotolia.com

Jak podaje agencja ANSA, o nowym rozporządzeniu poinformowani zostali zarówno producenci środków antykoncepcyjnych, jak i lekarze. Włoska Agencja Leków uzasadnia swą decyzję badaniami i oceną zagrożenia wśród pacjentek stosujących hormonalną antykoncepcję w Europie.

Depresja już wcześniej była zaliczana do niepożądanych skutków ubocznych środków hormonalnych. Teraz mówi się wprost o skłonnościach samobójczych. Pacjentki, które zauważą, że stosowanie pigułki powoduje u nich zmianę nastroju, powinny się skontaktować z lekarzem – czytamy w nocie Włoskiej Agencji Leków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem