Reklama

Kościół

USA: „cudowne narodzenie” dzięki modlitwom rodziców

Na początku 2025 roku Keishera i Greg Joubert z wielką radością dowiedzieli się, że spodziewają się drugiego syna. Jednak w 19. tygodniu ciąży ich szczęście zostało zachwiane przez druzgocącą diagnozę: u dziecka wykryto zespół wrodzonej niedrożności górnych dróg oddechowych (CHAOS), rzadką i zwykle śmiertelną wadę, w której gruba błona blokuje drogi oddechowe. Małżonkowie, żarliwi katolicy nie zamierzali się poddawać i ich dziecko urodziło się “za drugim razem”. Uważają, że „Bóg przemienił nasze największe cierpienie w postępy nauk medycznych.”

[ TEMATY ]

modlitwa

wiara

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nadzieję znaleźli u dr. Emanuela Vlastosa z Orlando Health Winnie Palmer Hospital for Women & Babies. Gdy standardowa operacja prenatalna nie zdołała przeciąć blokującej błony, lekarz zaproponował radykalne, pionierskie rozwiązanie. W 25. tygodniu ciąży lekarze częściowo wydobyli małego Cassiana przez cesarskie cięcie, na zewnątrz znalazły się jedynie jego głowa i ramiona. Nadal połączony z łożyskiem matki i otrzymujący dzięki niemu tlen, chłopiec przeszedł niezwykle precyzyjną tracheotomię, która utworzyła drożne drogi oddechowe. Następnie został ponownie umieszczony w łonie matki, aby dalej się rozwijać.

Można powiedzieć, że urodził się dwa razy

Sześć tygodni później odeszły wody płodowe. Zespół 30 specjalistów został natychmiast zmobilizowany do przeprowadzenia ostatecznej operacji, która miała zapewnić Cassianowi możliwość oddychania już poza łonem matki. Można powiedzieć, że urodził się dwa razy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam diagnozę, byłam kompletnie zdruzgotana” - powiedziała Keishera Joubert. - „Natychmiast się rozpłakałam. Pobiegłam do pokoju i szlochałam w kącie. Istniała możliwość, że nie przeżyje nawet ciąży.” Dziś Cassian przeszedł już długą drogę i za trzy miesiące będzie świętował swoje pierwsze urodziny.

Reklama

Keishera wspomina, że podczas pierwszego spotkania z dr. Vlastosem temat aborcji nawet się nie pojawił „Nigdy nawet nie padła taka sugestia” - podkreśliła. Zamiast tego lekarz od razu przedstawił plan leczenia dziecka jeszcze w łonie matki.

Gdy pierwsza laparoskopowa operacja laserowa nie przyniosła rezultatu, zespół medyczny zdecydował się na procedurę EXIT stosowaną w wyjątkowo skomplikowanych przypadkach. Podczas tego zabiegu lekarze częściowo wydobyli Cassiana przez cesarskie cięcie, pozostawiając go nadal całkowicie zależnym od krążenia matczynego poprzez łożysko. Specjaliści laryngologii wykonali niewielki otwór poniżej miejsca niedrożności i przeprowadzili ratującą życie tracheotomię. Po zabezpieczeniu dróg oddechowych rurką chłopiec został ponownie umieszczony w macicy, gdzie mógł dalej rosnąć. Po operacji Keishera przez sześć tygodni przebywała w szpitalu na ścisłym leżeniu, podłączona przez całą dobę do monitorów śledzących stan dziecka. „Musiałam pogodzić się z myślą, że mogę pozostać tutaj aż do terminu porodu” - wspomina.

Bóg przemienił nasze największe cierpienie w postęp nauk medycznych

Jak mówi, musiała zmienić sposób myślenia i skupić się nie na własnym dyskomforcie, lecz na Bogu.

„Musiałam zwrócić się do Boga i powiedzieć: ‘Boże, umieściłeś mnie w tym pokoju z jakiegoś powodu. Nie mogę skupiać się na sobie. Chodzi o uratowanie mojego syna i służbę Tobie’. Tak właśnie spędzała większość czasu. Bardzo dużo się modliłam”.

Podziel się cytatem

Często odwiedzał ją diakon z pobliskiego kościoła wraz z komunią św. Najbardziej dramatyczny moment nastąpił po narodzinach Cassiana. Podczas pobytu na oddziale intensywnej terapii noworodków doszło do groźnego incydentu podczas rutynowego czyszczenia rurki tracheotomijnej. Stan chłopca gwałtownie się pogorszył i był bliski zatrzymania krążenia. „Musiałam stać bezradnie, gdy do sali wbiegło wielu ludzi” - wspomina Keishera. „Nie mogłam zrobić nic więcej, jak tylko patrzeć na monitory i modlić się do Boga, aby ponownie wypełniła się Jego wola.”

Zaledwie tydzień po tym kryzysie Cassian otrzymał zgodę na powrót do domu. Dziś, mając dziewięć miesięcy życia poza łonem matki, rozwija się bardzo dobrze wraz ze swoim niemal trzyletnim starszym bratem Matthiasem. Patrząc wstecz na wydarzenia minionego roku, Keishera uważa, że historia jej syna jest świadectwem całkowitego zawierzenia Bogu. „Teraz, około rok po usłyszeniu diagnozy, wiem, że Bóg wybrał nas po to, aby Cassian mógł przyczynić się do przełomu w medycynie” - powiedziała.

„Bóg przemienił nasze największe cierpienie w postęp nauk medycznych. Dzięki temu rozpoczęła się nowa era leczenia tych dzieci, które wcześniej otrzymywały niemal zawsze śmiertelną diagnozę. Dzisiaj możemy powiedzieć, że mają one realną szansę na przeżycie.”

Podziel się cytatem
2026-06-07 19:56

Ocena: +77 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

#PrayForParis : wiele milionów osób modli się za Paryż w sieciach społecznościowych

[ TEMATY ]

modlitwa

zamach w Paryżu

Karolina Mysłek

Poczynając od piątkowego wieczoru, w następstwie zamachów w Paryżu, liczne świadectwa modlitwy krążą w sieciach społecznościowych pod adresem: #PrayForParis (Módlmy się za Paryż). Powstał w ten sposób globalny łańcuch modlitwy.

Internauci z całego świata wyrażają ich intencje po tragicznych wydarzeniach w Paryżu. Do soboty wieczorem pd 6 milionów internautów przesłało swoje modlitwy. W ciągu jednej minuty w sobotę przybywało ok. 4 300 nowych wpisów.
CZYTAJ DALEJ

Mundial 2026. Ferran Torres, zdobywca zwycięskiego gola: Dziękuję Bogu, On zawsze daje mi siłę, żeby iść dalej

2026-07-20 06:54

[ TEMATY ]

mundial 2026

PAP/EPA/WILL OLIVER

Ferran Torres

Ferran Torres

-To było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać - stwierdził w pomeczowym wywiadzie Ferran Torres. Bohater reprezentacji Hiszpanii, który strzelił zwycięskiego gola w finale mistrzostw świata, zadedykował ten sukces wszystkim swoim rodakom. Co więcej, podziękował za wszystko Panu Bogu!

- Ten gol należał do 47 mln ludzi. Myślę, że to było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać - mówił na gorąco napastnik.
CZYTAJ DALEJ

Francja: benedyktynki od ponad 70 lat dają nowe życie... książkom!

2026-07-21 19:11

[ TEMATY ]

Francja

książki

zrzut ekranu/tribunechretienne.com

W opactwie Maumont francuskie benedyktynki od ponad 70 lat tchną nowe życie w książki. Introligatorstwo, renowacja starodruków, złocenie: ich pracownia, znana daleko poza regionem Charente, wskrzesza dzieła sprzed kilkuset lat, z poszanowaniem tradycyjnych technik.

W opactwie Sainte-Marie de Maumont w Juignac, w departamencie Charente, na zachodzie Francji, ciszę klasztorną przerywa od czasu do czasu dyskretny szum prasy introligatorskiej, szelest starannie obrobionej skóry lub precyzyjny gest siostry nakładającej złoto na grzbiet starodruku. Od ponad siedemdziesięciu lat siostry benedyktynki prowadzą tam pracownię introligatorską, która stała się prawdziwym punktem odniesienia w świecie dziedzictwa literackiego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję