Reklama

Wiadomości

Nuncjusz w Libanie: ludzie błagają, by nie zostawiać ich samych

Południe Libanu coraz bardziej przypomina strefę wymarłą. „Niektóre miejscowości zostały opuszczone w wyniku nakazów ewakuacji, inne noszą ślady operacji wojskowych” - podkreśla abp Paolo Borgia, który właśnie odwiedził ostrzeliwany Tyr. Nuncjusz apostolski w tym ogarniętym wojną kraju zauważa, że nawet tam, gdzie ludzie jeszcze zostali, wojna warunkuje ich życie.

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/STRINGER

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Od 2 marca, kiedy Izrael rozpoczął intensywny atak na Liban, abp Borgia dwudziestokrotnie narażał się na krzyżowy ogień Hezbollahu i armii z Tel Awiwu, jadąc w konwojach z żywnością i lekami dla cierpiącej ludności. „Na południu całe miejscowości opustoszały” - wskazuje nuncjusz, który przygotowuje się do kolejnej wyprawy na południe. Jak mówi, ludzie, którzy tam pozostali, błagają, aby nie zostawiać ich samych. „Leon XIV pragnie - mówi papieski dyplomata - aby cierpiący nie czuli się zapomniani i otrzymywali konieczne wsparcie”.

„Avvenire”: Ja wygląda obecnie sytuacja na południu i jak przebiega konflikt?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Abp Paolo Borgia: Sytuacja coraz bardziej się pogarsza. Na południu wiele miejscowości objęto nakazami ewakuacji i obecnie są one opustoszałe. Widoczne są ślady operacji wojskowych, wymiany ognia i starć między stronami konfliktu. Widać to po zrujnowanym stanie niektórych miejscowości w strefie zagrożenia. Obszary wzdłuż granicy są najbardziej dotknięte walkami, zniszczone są tam całe wioski

O co proszą ludzie?

Reklama

Spotykamy zarówno mieszkańców, którzy zostali, jak i przesiedleńców, nawet w Bejrucie. Ci, którzy nie wyjechali, żyją w oczekiwaniu, próbując zrozumieć, co przyniesie przyszłość. Ci, którzy opuścili swoje domy, odczuwają to samo zagubienie, z dodatkowym ciężarem wykorzenienia. Konflikt spowodował ubóstwo, utratę dachu nad głową, brak pracy, niepewność. Ludzie zmagają się z każdym dniem, nie wiedząc, co przyniesie następny.

Jak wygląda sytuacja w Tyrze, który został objęty nakazem ewakuacji?

Pojechałem tam, by odprawić Mszę w kościele greckokatolickim, z małą wspólnotą. Nie miałem nic do rozdania, ale po prostu byłem. Chciałem tam być, zapewnić nasze wsparcie. Powiedzieć: nie bójcie się, jesteśmy z wami. W Debel, chrześcijańskiej wiosce na południu, niektórzy powiedzieli mi: „To dzięki wam tu zostajemy”. Oznacza to, że nasza obecność dodaje odwagi w tym trudnym czasie.

Dokąd głównie docierają teraz wasze konwoje z pomocą?

Głównie do miejscowości chrześcijańskich, ale niektóre misje dotarły również do wiosek muzułmańskich. Byliśmy w Nabatieh, aby przekazać pomoc lokalnemu stowarzyszeniu, a ludzie mówili nam: „Módlcie się za nas”. Byliśmy również w Kfar Shouba, ośrodku druzyjskim i sunnickim, i tam również zostaliśmy przyjęci. Tam, gdzie to możliwe, nasz gest pomocy nie może być skierowany wyłącznie do chrześcijan. Potrzeby i cierpienie nie mają dowodu tożsamości.

Niedawno spotkał się Ksiądz Arcybiskup z Leonem XIV, o czym rozmawialiście?

Rozmawialiśmy o bieżącej sytuacji. Papież już kilkakrotnie wysyłał pomoc, zwłaszcza medyczną, za pośrednictwem libańskiej Caritas. Naszym zadaniem pozostaje niesienie bliskości, nadziei, wsparcia oraz robienie wszystkiego, co możliwe, aby cierpiący nie czuli się zapomniani.

Reklama

Jakie przeszkody napotykają organizowane przez was misje?

Znajdujemy się w sytuacji wojennej. Domagamy się więc korytarzy humanitarnych, które muszą zawsze być dostępne i bezpieczne: są one niezbędne do niesienia pomocy ludności. Trzeba też się liczyć z realiami codzienności: zniszczona droga, nieprzejezdne mosty, operacja wojskowa, która rozpoczyna się, gdy jesteś w drodze.

Jak postępujecie w takich przypadkach?

Zdarzało się, że musieliśmy zawrócić i szukać alternatywnej trasy. Kilka razy utknęliśmy. W niektórych przypadkach nocowaliśmy w bazie UNIFIL. Na przykład we wtorek wielkanocny nie mogliśmy jechać dalej, ponieważ znaleźliśmy się pod krzyżowym ostrzałem. To trudne chwile. Jednak nie powstrzymują nas od działania.

Są tacy, którzy kwestionują obecność ONZ poprzez UNIFIL lub proponują utworzenie innej misji. Co Ksiądz Arcybiskup sądzi na ten temat?

UNIFIL pełni ważną rolę. Przede wszystkim w zakresie bezpieczeństwa: w strefach przygranicznych jest niezbędnym partnerem do rozmów. Na niektórych obszarach armia libańska się wycofała, więc obecność międzynarodowa ma ogromne znaczenie. Ważny jest też aspekt humanitarny: przez lata UNIFIL wspierał lokalne społeczności, szpitale i ludność cywilną. Dobrze nam się z nimi współpracuje i dziękuję za to dowódcy oenzetowskiej misji, generałowi Diodato Abagnarze. Bardzo nam pomagają również w organizacji konwojów. Uważam, że ich rola może być decydująca.

Reklama

Jakie są szanse na prawdziwą drogę do pokoju?

Pokój jest możliwy, jeśli naprawdę się go pragnie i jeśli wszyscy angażujemy się w jego osiągnięcie i realizację.

Czy kolejne konwoje z pomocą nie wiążą się z coraz większym ryzykiem?

Kiedy przyjeżdżasz na miejsce, podajesz komuś rękę, obejmujesz kogoś, spotykasz spojrzenie osoby, która na ciebie czekała, rozumiesz, że warto. Na wojnie nawet powiedzenie „jesteśmy tutaj” staje się konkretną pomocą. Dlatego będziemy kontynuować naszą misję.

2026-06-15 12:37

Ocena: +8 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszkanin z Libanu: nie ma już bezpiecznego miejsca, klasztor w zasięgu czołgów

[ TEMATY ]

Liban

wojna

PAP/EPA

Przy gorącej granicy dzielącej Liban i Izrael, gdzie konflikt jest najbardziej odczuwalny, znajdują się chrześcijańskie wioski, w tym Tyr, który, jak mówi ojciec Toufic Bou Merhi, jest już w zasięgu czołgów. Franciszkanin musiał ewakuować ludność, która po ataku Izraela schroniła się w tamtejszym kościele św. Józefa. „Ludzie są przerażeni, istnieją obawy, że siły izraelskie zajmą te tereny” - mówi zakonnik.

Parafia, którą kieruje ojciec Toufic, znajduje się na pierwszej linii frontu. Dwa lata temu doszło do tak wielkiej eskalacji konfliktu, że franciszkanie zmuszeni byli zamknąć klasztor w Tyrze i ewakuować się z mieszkańcami sąsiednich wiosek. Izraelska rakieta spadła kilkadziesiąt metrów od klasztoru, raniąc dzieci, które schroniły się pod ich opieką.
CZYTAJ DALEJ

Senat zablokował kandydaturę b. szefa Muzeum im. Rodziny Ulmów na prezesa IPN

2026-08-07 07:36

Instytut Pamięci Narodowej

Senat zablokował kandydaturę dr. Mateusza Szpytmy na prezesa IPN

Senat zablokował kandydaturę dr. Mateusza Szpytmy na prezesa IPN

Senat nie zgodził się w czwartek na powołanie dr. Mateusza Szpytmy na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. W głosowaniu poparło go 38 senatorów, 50 było przeciw, 1 senator wstrzymał się od głosu. Oznacza to, że procedura związana z konkursem na prezesa IPN rozpocznie się od nowa.

To drugie podejście parlamentu do obsadzenia wakatu po Karolu Nawrockim, który w sierpniu ubiegłego roku objął urząd prezydenta. Poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem w listopadzie, kiedy Sejm odrzucił kandydaturę dr. hab. Karola Polejowskiego.
CZYTAJ DALEJ

Bp Pindel: niech troska o dobro wspólne będzie ważniejsza od partyjnych interesów

2026-08-07 11:03

mr

Celebracja w Łagiewnikach

Celebracja w Łagiewnikach

- W miejsce prywatnych czy partyjnych interesów niech zajmie troska o wielkie dobro wspólne, jakim jest bezpieczne i spokojne życie obywateli oraz wolność religijna - wezwał biskup Roman Pindel podczas Mszy św. poprzedzającej procesję w intencji Ojczyzny i pokoju na świecie. 6 sierpnia wieczorem przeszła ona ulicami Czechowic-Dziedzic. Wierni nieśli kopię cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej, Patronki Warszawy i Strażniczki Polski, oraz relikwie św. Andrzeja Boboli i bł. Władysława z Gielniowa, nawiązując do modlitw poprzedzających zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej.

Uroczystości rozpoczęły się Eucharystią w kościele św. Andrzeja Boboli. Na początku liturgii proboszcz parafii o. Józef Polak SJ przypomniał, że dokładnie 106 lat temu, 6 sierpnia 1920 roku, kard. Aleksander Kakowski zarządził nowennę o ocalenie Polski przed bolszewicką nawałą. Na jego prośbę z Krakowa sprowadzono wówczas relikwię św. Andrzeja Boboli - to samo żebro męczennika, które spoczywało także na ołtarzu podczas czwartkowej Eucharystii. Zaznaczył, że właśnie z tymi relikwiami oraz z obrazem Matki Bożej Łaskawej i relikwiami bł. Władysława z Gielniowa ulicami Warszawy przeszły wielkie procesje błagalne poprzedzające Cud nad Wisłą.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję