Reklama

Felietony

Prawda wydobyta z głębin - mroczny cień na oficjalnej wersji zbrodni na ks. Popiełuszce

Nowe świadectwo płetwonurka rzuca mroczny cień na oficjalną wersję zbrodni na ks. Popiełuszce.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Są rozmowy, po których długo – a może nigdy? - nie można wrócić do codziennego życia. Taki właśnie jest dla mnie wywiad, który razem z księdzem profesorem Józefem Naumowiczem przeprowadziliśmy z Piotrem Laudańskim, płetwonurkiem, który 26 października 1984 roku, czyli cztery dni przed oficjalnym wydobyciem, w tajnej akcji bezpieki wyłowił z Wisły zwłoki ks. Jerzego Popiełuszki (wywiad opublikowany na portalu niedziela.pl 12 czerwca).

Nie sposób było słuchać relacji Laudańskiego, jak zwykłej opowieści o wydarzeniu sprzed ponad czterdziestu lat. W niej wszystko jest cięższe: czas, milczenie, woda, a nawet pamięć. Pan Piotr ujawnił takie szczegóły okoliczności zbrodni na ks. Jerzym, które do tej pory nie były znane w przestrzeni publicznej. Podawał je częściowo - w wyniku ustaleń prowadzonego śledztwa - tylko prokurator Andrzej Witkowski, ale jego głos zagłuszał „głuchy, drwiący śmiech pokoleń”, jak powiedziałby poeta. Teraz prokuratorskie ustalenia znajdują potwierdzenie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Piotr Laudański nie odpowiadał na nasze pytania z pozycji triumfatora ani sensacyjnego świadka. Mówił jak ktoś, kto chce ujawnić prawdę, kto przez lata nosił i nosi w sobie obraz twarzy ks. Popiełuszki: „Widzę go, widzę tę twarz cały czas, mimo że wyławiałem setki zwłok, nawet w gorszym stanie, poćwiartowane, to wciąż mam przed oczami twarz ks. Jerzego, widzę go…”. To nie pozwoliło mu pozostać tym samym człowiekiem. I właśnie to jest w jego osobistej historii najmocniejsze: wszystko, co wydarzyło się potem w jego „głowie”, jak mówi.

Piotr Laudański wraca do tamtego dnia z detalami: mówi o twarzy ks. Jerzego, która po wyłowieniu była czysta, „wypłukana”, a nie jak widać na zdjęciach czy filmie z sekcji zwłok – niemal czarna, pokryta jakąś substancją. Mówi o plastrze na ustach kapłana, o braku mułu na sutannie, gdyż na dnie Wisły było betonowe podłoże. Mówi, że zwłoki ks. Popiełuszki nie leżały tak, jak potem pokazywano je w oficjalnej wersji podczas drugiego wyłowienia w świetle kamer i w obecności gen. Czesława Kiszczaka 30 października 1984 roku. Wreszcie, opowiada o sprawcy uprowadzenia - Waldemarze Chmielewskim, którego widział na tamie we Włocławku. Ta wizja lokalna z Chmielewskim była tylko raz, 26 października. Natomiast 30 października, podczas oficjalnego wyłowienia zwłok Popiełuszki, nie było żadnej wizji lokalnej – jasno wynika to z dokumentów i nagrań.

Ale prawdą też jest, że z tej historii wyłania się także obraz człowieka, który po latach inaczej patrzy na własne życie. Zauważmy: człowiek z jednostki antyterrorystycznej, a więc ze świata twardego, milczącego, świata rozkazów i służbowej lojalności, dziś ujawnia prawdę, mówi o dobru, o przemianie, jaka przeszedł w więzieniu pod wpływem rozmów z zakonnicą, o dzieciach, rodzinie i o tym, że chce naprawiać to, co da się jeszcze w jego życiu naprawić.

Reklama

Piotr Laudański twierdzi dziś, że ks. Popiełuszko dwa razy uratował mu życie. To zdanie brzmi niemal jak paradoks, ale w rzeczywistości jest wyznaniem wdzięczności. Bo są takie spotkania, nawet jeśli dokonują się nad wodą, nad zwłokami, nad tragedią, które po latach okazują się początkiem czyjejś duchowej drogi.

Są prawdy, które nie toną, nawet jeśli przez lata spoczywają w milczeniu, przykryte wodą, strachem i wygodą wersji. Wracają nagle, z całą swoją ciężkością, burząc spokój. Opowieść Piotra Laudańskiego jest właśnie taką prawdą: wydobytą nie tylko z głębin Wisły, ale także z głębin ludzkiego sumienia.

Z całą pewnością nowe świadectwo płetwonurka rzuca też mroczny cień na oficjalną wersję zbrodni na ks. Popiełuszce, według której uprowadzony kapłan został wrzucony do Wisły 19 października i leżał w niej do odnalezienia zwłok 30 października. Prowokują też stawianie dalszych pytań, m.in. o to, co dokładnie działo się z księdzem między 26 a 30 października, a także o to, kiedy został wrzucony do Wisły, zanim Laudański wyciągnął go 26 października.

Świadectwo płetwonurka o tajnym wyłowieniu księdza 26 października potwierdza, że wciąż mamy niepełny, a wręcz nieprawdziwy obraz okoliczności tej zbrodni. Mimo prób zamknięcia sprawy w wersję oficjalną (m.in. poprzez niedawno opublikowany, jednostronny, uproszczony raport „śledzczo-medyczny” dr. hab. Tomasza Konopki), pewien fragment tej historii powoli się rozjaśnia. Mam nadzieję, że ustalenia toczącego się wciąż, prowadzonego przez państwo polskie śledztwa, a także badania historyczne i dziennikarskie przyniosą dalsze wyjaśnienia.

Ocena: +60 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dlaczego Westerplatte dzieli zamiast łączyć?

Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 34

[ TEMATY ]

felieton

Nikt Gdańskowi nie odbiera terenu, samorząd natomiast musi się pogodzić z tym, że to rząd – państwo polskie – prowadzi politykę zagraniczną, historyczną i patriotyczną

Senat przegłosował powstanie Muzeum Westerplatte jako filii Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Westerplatte to dla Polaków miejsce święte i symboliczne: 1 września 1939 r. o świcie niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” otworzył ogień w kierunku polskiej placówki. Od tego momentu przez 7 dni Wojskowa Składnica Tranzytowa na Westerplatte była miejscem heroicznej walki obronnej z niemieckim najeźdźcą. Mam nadzieję, że bohaterska obrona nielicznej załogi przed zmasowanym atakiem z wody, lądu i powietrza pozostanie dla pokoleń Polaków częścią naszej narodowej tożsamości historycznej. Tę walkę w obronie półwyspu należy uznać za walkę o niepodległość Polski.
CZYTAJ DALEJ

Poronin: górale-parafianie gościli grupę dzieci i młodzieży z Betlejem

2026-07-09 18:23

[ TEMATY ]

Betlejem

górale

Poronin

dzieci i młodzież

Adobe Stock

Ponad 30-osobowa grupa dzieci i młodzieży z Domu Pokoju w Betlejem gościła od 6 do 9 lipca w parafii pw. św. Marii Magdaleny w Poroninie koło Zakopanego. Goście z Ziemi Świętej mieszkali w domach u górali, poznawali atrakcje turystyczne w regionie, udali się do tatrzańskiego sanktuarium na Wiktorówkach.

Do Poronina goście z Betlejem przyjechali z siostrą Szczepaną Hrehorowicz, elżbietanką z prowincji poznańskiej, pełniącą funkcję przełożonej Dom Pokoju w Betlejem. - W naszej grupie są osoby z bardzo ubogich rodzin, często to sieroty. Zostali pokrzywdzeni przez los, przez różne sytuacje. Staramy się wszystko robić, także poprzez ich przyjazd do Polski, by dobrze im się żyło, by przygotować ich jak najlepiej do dorosłości. Stawiamy m.in. na bardzo wysoki poziom edukacji - zaznacza s. Hrehorowicz.
CZYTAJ DALEJ

Salezjanie obejmują sanktuarium Maria Śnieżna na Górze Iglicznej. Diecezja Świdnicka chce ożywiać miejsca kultu i pamięci

2026-07-10 10:53

[ TEMATY ]

góra Igliczna

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Matka Boża Śnieżna - Przyczyna naszej Radości - Góra Igliczna

Matka Boża Śnieżna - Przyczyna naszej Radości - Góra Igliczna

Sanktuarium Matki Bożej Przyczyny Naszej Radości „Maria Śnieżna” na Górze Iglicznej zostało powierzone księżom z Towarzystwa Świętego Franciszka Salezego. Od 1 lipca salezjanie prowadzą stałą posługę duszpasterską i pielgrzymkową w jednym z najbardziej malowniczych sanktuariów Sudetów. Decyzja Diecezji Świdnickiej ma nadać temu miejscu nową dynamikę, szczególnie w posłudze wobec rodzin, młodzieży, pielgrzymów i osób poszukujących.

Dokumenty związane z przekazaniem duszpasterstwa w kościele rektoralnym i sanktuarium na Górze Iglicznej zostały podpisane 22 maja 2026 r. w Świdnickiej Kurii Biskupiej. Umowę podpisali bp Marek Mendyk, biskup świdnicki, oraz ks. Bartłomiej Polański SDB, inspektor Inspektorii Wrocławskiej św. Jana Bosko.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję