Reklama

Czujemy się piękne!

2016-06-15 11:44

Rozmawia Milena Kindziuk
Niedziela Ogólnopolska 25/2016, str. 36-39

stacja7.pl/Marcin Jończyk
S. Anna Maria Pudełko, apostolinka

MILENA KINDZIUK: – Jaki byłby Kościół bez kobiet? Niepełny? Uboższy? A może lepszy, mniej rozgadany?

ANETA LIBERACKA: – Nie byłoby Kościoła bez kobiet, podobnie jak nie byłoby Kościoła bez mężczyzn.
S. ANNA MARIA PUDEŁKO AP: – Kościół bez kobiet byłby uboższy o połowę!
ANETA: – Zostaliśmy tak stworzeni, że tylko razem stanowimy całość. Mamy inną wrażliwość, inne role i dlatego tak pięknie się uzupełniamy. Czego mężczyźni nie dodziałają, to kobiety domodlą. W Kościele jesteśmy – powinniśmy być – jak Maryja i Józef, On – buduje ten dom, Ona – buduje w nim miłość.
S. ANNA MARIA: – Bóg zechciał nas stworzyć jako mężczyzn i kobiety, abyśmy się wzajemnie uzupełniali i wspierali. Papież Franciszek powiedział do sióstr zakonnych, kiedy zadały mu to samo pytanie: Wyobraźcie sobie Wieczernik bez Maryi – tym byłby Kościół bez kobiet konsekrowanych. Myślę, że spokojnie możemy to rozszerzyć na wszystkie kobiety w Kościele. Jeśli mężczyzna, kapłan, biskup, jako pasterz gromadzi i jednoczy wspólnotę, poucza ją i prowadzi, to kobieta, podobnie jak Maryja, tworzy wspólnotę: buduje więzi, stwarza klimat rodzinności, otwiera drogi współpracy, przebaczenia i pojednania.

– To właśnie kobieta najlepiej pomaga rozwiązywać konflikty...

stacja7.pl/Marcin Jończyk
Aneta Liberacka – żona, matka i szefowa Stacji7 – multimedialnego magazynu dla ludzi, którzy chcą rozmawiać o religii

– Gdy więc kobieta dobrze zajmie swoje miejsce, jest nie do zastąpienia?

ANETA: – Każdy człowiek jest jedyny i niezastąpiony. Oczywiście, nigdy nie da się wymieszać ról, choć współczesny świat próbuje nam udowodnić coś odwrotnego. Nie ma możliwości, by kobiety stały się jak mężczyźni i odwrotnie. Zostaliśmy stworzeni tak, byśmy się uzupełniali. Po to Pan Bóg stworzył nas mężczyzną i kobietą, byśmy realizowali inne zadania.
S. ANNA MARIA: – Tak, kobieta jest nie do zastąpienia! Podobnie jak mężczyzna!

– Teraz pytanie tylko do Siostry: pomaga Siostra ludziom młodym odkrywać sens życia i powołanie, by jak najpiękniej mogli przeżywać swoje życie. Dlaczego to takie ważne?

S. ANNA MARIA: – Jako siostry apostolinki pomagamy młodym dziewczynom i chłopakom znaleźć odpowiedzi na najważniejsze w życiu pytania: Kim jestem? Jaki sens ma moje życie? Kim chcę być? Jak chcę przeżyć moje życie? Do czego zaprasza mnie Bóg, któremu zależy na moim szczęściu? Bo odkryć powołanie to odkryć moją jedyną i niepowtarzalną drogę szczęścia! Jeśli młody człowiek nie odpowie na te pytania, ryzykuje nieszczęśliwe życie. Chcę tu zaznaczyć, że szczęście nie oznacza życia bez problemów, wręcz przeciwnie. Szczęście to zdolność twórczego rozwiązywania problemów, które niesie życie, i czynienia tego razem z Bogiem.

– Aneto, czy jako matka też czynisz to samo wobec swoich dzieci?

ANETA: – Dokładnie teraz jest to moja wielka troska. Moje dzieci są właśnie w wieku wyborów. Troską każdego rodzica jest to, żeby jego dziecko było szczęśliwe. Dlatego to jest takie ważne, by dobrze rozpoznały swoją drogę. Staramy się więc najlepiej, jak potrafimy, pomagać im w tych poszukiwaniach, pokazywać możliwości, rozmawiać o tym. Wierzę, że dobrze rozpoznają swoje powołanie, swoją drogę i będą pewnie nią iść. Bardzo pomagają nam w tym m.in. działania prowadzone przez s. Anię i inne osoby w Kościele. Myślę, że bez wiary, bez oddania tych spraw Panu Bogu byłoby nam bardzo ciężko. Staramy się więc dać dzieciom przede wszystkim Pana Boga, dać tę pewność, że nigdy nie są same.

– Siostro Aniu, czy chciała Siostra wyjść za mąż?

S. ANNA MARIA: – Oczywiście! Marzyłam o „szalonej” rodzinie z piątką dzieci! Potem, kiedy osobiście poznałam Jezusa, odkryłam, że z Nim i dla Niego chcę przeżyć całe życie. I mam teraz wielką rodzinę z niezliczoną liczbą duchowych dzieci!

– A Ty, Aneto, pragnęłaś być zakonnicą?

ANETA: – Od zawsze chciałam być żoną i mamą, mieć dużo dzieci. Chciałam mieć dom, w którym zawsze będzie dużo ludzi, będzie się działo. Teraz lubię czasem zanocować u sióstr, pobyć chwilę w ciszy.

– Jesteście zatem na swoim miejscu?

ANETA: – Ja chyba nawet bardziej, niż marzyłam. Jestem naprawdę szczęśliwa i mam więcej, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałam. Często zastanawiam się, czym sobie na to wszystko zasłużyłam.
S. ANNA MARIA: – Tak! Czuję się na swoim wymarzonym miejscu, szczęśliwą i w pełni zrealizowaną kobietą, która cała należy do Boga! Przy czym trzeba pamiętać, że są różne powołania kobiety: oprócz zakonnego i małżeńskiego także misyjne oraz kobiety świeckiej mającej wypełnić jakieś zobowiązanie w świecie.
ANETA: – S. Ania mawia też, że każda kobieta została powołana do macierzyństwa. My mamy w sobie tę niegasnącą chęć dzielenia się miłością, dawania miłości. Jeśli nie realizuje się tego w małżeństwie lub w zakonie, czyni się to na inne sposoby. Wypełnia się swoją misję macierzyńską w świecie, w różnych działalnościach i wszędzie tam, gdzie jest potrzebna. Takich miejsc jest ogrom. Znam taką jedną „Mamę” z Jeevodaya – ośrodka dla trędowatych w Indiach, panią dr Helenę Pyz, która realizuje swoje macierzyństwo jak mało kto. Często uczę się od niej, jak być matką.
S. ANNA MARIA: – Powołanie misyjne mogą przeżywać kapłani, osoby konsekrowane, ale też osoby świeckie. Są małżeństwa albo samotne kobiety, które po przygotowaniu wyjeżdżają na misje jako katecheci, lekarze, pielęgniarki, nauczyciele itp. Można też zaangażować się dla dobra Kościoła i społeczeństwa, pozostając osobą niezamężną, żyjąc darem chrztu świętego, który sam w sobie konsekruje nas dla Boga jako Jego umiłowane córki.

– Kobieta wnosi w świat Boże piękno, bezwarunkową miłość, wrażliwość na drugiego człowieka – mówi s. Anna Maria w Stacji7. Czy czujecie się piękne?

ANETA: – Myślę, że im jestem starsza, tym bardziej czuję się piękna. Mam coraz większą świadomość, co tym pięknem jest. Kiedy jest się młodym, bardziej myśli się o pięknie jako o urodzie. Kiedyś miałam kompleksy. Teraz myślę sobie, że jestem dokładnie taka, jaka powinnam być. To właśnie taką stworzył mnie Pan Bóg, bym dokładnie taka wypełniała swoje powołanie. Myślę, że jestem piękna w sam raz. Utwierdza mnie w tym moim pięknie każde: „mamo, dzisiejszy obiad to po prostu dzieło sztuki”, „Mamo, młodo wyglądasz w tej sukience”, „kochanie, z każdym dniem jesteś coraz piękniejsza”. Tak, czuję się piękna.
S. ANNA MARIA: – Tak, czuję się piękna, bo stworzył mnie sam Autor piękna w świecie! Stawiam sobie pytanie, co jest moim pięknem, aby przez nie służyć Bogu i światu. Piękno jest darem wypływającym z duszy kobiety, to jej zdolność przyjmowania i ofiarowywania miłości.

– Jesteście kobietami łagodnymi? Jeżeli tak – to w jakim sensie? Co to znaczy być łagodną zakonnicą, łagodną matką?

ANETA: – Wiele napięć wynika z tego, że w domu brakuje łagodności matki. Wzorem łagodności jest Maryja. Marzę o tym, by być jak Ona. Pocieszam się czasem, usprawiedliwiam, że Ona też czyniła Jezusowi wyrzuty, kiedy zginął i nie mogła Go znaleźć, no ale prawda jest taka, że daleko mi do łagodności Maryi. Pracuję jednak mocno nad tym i wierzę, że idę w dobrą stronę. Łagodność jest bardzo potrzebna. Przyglądam się często koleżankom, młodszym i starszym, i staram się od nich uczyć, jak to robić, by być łagodną matką.
S. ANNA MARIA: – Dla mnie łagodność nie jest naiwnością czy byciem „mięczakiem”. Ewangeliczna łagodność jest stanowcza. Wciąż uczę się być stanowczo-łagodna, aby nie używać przemocy i nie dominować nad drugim. Staram się to osiągać przez słuchanie, dialog i jasne wyznaczanie granic.

– Odniosę się do słów s. Anny Marii, że rozpoznać dar własnej kobiecości to stawać się jak Maryja. Co to oznacza dla Was w praktyce?

ANETA: – W Maryi każda z nas odnajdzie siebie. Nie ma takiej sytuacji w naszym życiu, której nie przeżyłaby Maryja. Wystarczy tylko dobrze się Jej przyjrzeć i brać z Niej przykład. Wspomniałam o łagodności i spokoju. Jest to też pokora, której często w różnych sytuacjach nam brakuje, ale jest także ogromna wiara w siebie, w swoje możliwości i wielka siła. Chęć pomocy, otwartość i wrażliwość na drugiego człowieka. Jest wreszcie dla mnie ogromnie ważna relacja z Józefem. Maryja jest Mistrzynią życia małżeńskiego. Moim zdaniem, żaden poradnik nie powie tyle o życiu małżeńskim, co kilka zdań w Biblii dotyczących relacji Maryi z Józefem: pokorna, nierozgadana, pozwalająca działać, potrafiąca zdać się na niego, a jednocześnie biorąca sprawy w swoje ręce. Ta Kobieta jest niesamowita, jest w Niej wszystko, co najlepsze. Chcę być dokładnie taka jak Ona.
S. ANNA MARIA: – To przyjaźń z Maryją! Ona jest dla mnie najwspanialszą Mamą, najbliższą Przyjaciółką, cudowną Inspiratorką! Poznaję Maryję przez słowo Boże i modlitwę różańcową, którą bardzo kocham. Dla mnie Różaniec to pójście z Maryją na spacer, wzięcie za rękę i prośba: „Opowiedz mi o sobie i o Jezusie”! I opowiada!

– Nagrania s. Anny Marii w Stacji7 robią prawdziwą furorę. Dlaczego akurat kobieta jest tam w centrum zainteresowania?

ANETA: – Młodym dziewczynom bardzo brakuje dziś dobrych wzorców. Maryja niewątpliwie takim wzorcem jest, jednak z różnych powodów często jest postrzegana albo jako naiwne dziewczę nie na te czasy, albo jako królowa w pozłotkach, daleka i nierealna, i ten obraz zasłania nam to, jaka jest naprawdę. Zależało nam więc, by przybliżyć trochę Maryję i pokazać, że jest taka jak my. Zwyczajna, borykająca się z codziennymi problemami, kochająca, realna. W centrum zainteresowania jest kobieta, ponieważ to właśnie do kobiet kierujemy propozycję (choć chętnie oglądają też panowie), by zaprzyjaźniły się z Maryją i odkryły, że w każdej sytuacji może być wzorem, można się w Niej przeglądać i zobaczyć samą siebie.
S. ANNA MARIA: – Chciałyśmy przybliżyć postać Maryi i tę modlitwę dziewczynom i młodym kobietom, aby z jednej strony zachwyciły się Nią jako Matką i Przyjaciółką, a z drugiej – zachwyciły się darami, które Bóg złożył w każdej kobiecie. Tytuł prezentowanego w Stacji7 cyklu „Taka jak Ty” mówi, że każda z nas może się stawać coraz bardziej taka jak Maryja, a jednocześnie odkrywać, że Maryja jest taka jak ona!

– S. Anna lubi powtarzać, że kobieta musi wciąż odkrywać zasoby, które Bóg złożył w każdej z nas. Jak te same zasoby może wykorzystać zakonnica, a jak szefowa Stacji7?

ANETA: – Czasem w życiu bywa tak, że sami jesteśmy zaskoczeni, iż przychodzą jakieś sytuacje, a my po prostu sobie z nimi radzimy. Kiedyś pewien ksiądz powiedział, że on już trochę boi się marzyć, bo wszystko, o czym pomyśli, Bóg mu daje. Wszystko zależy właśnie od tego, jak podchodzimy do życia. Jeśli żyjemy świadomością, że mamy w sobie pokłady Bożej miłości i nieograniczone możliwości, to natychmiast zdajemy sobie sprawę z tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Ważne, żeby nam się chciało. Ważne, żeby szukać w życiu swojej drogi, by nie „przespać” życia. Zapytałaś mnie jako szefową Stacji7, więc odpowiem, że sam portal jest dowodem, iż włożone w nas przez Pana Boga zasoby czasem stanowią zaprzeczenie wszelkich zasad fizyki, socjologii, marketingu, rynku itp. Zdaniem wielu obserwatorów, miało się to nie udać. Kolejny portal religijny? Co to za pomysł? – mówili ludzie. Tymczasem z roku na rok, z miesiąca na miesiąc jest nas, tzn. odbiorców Stacji7, coraz więcej i robimy coraz to nowe rzeczy. Stacja7 to już nie tylko portal, ale też cała społeczność, która zna się i wirtualnie, i realnie; mamy już nawet związki małżeńskie zawarte dzięki Stacji7 i są już dzieci. Myślę, że największy zasób, którym obdarzył Pan Bóg mnie samą, to wiara w to, że wszystko, co dobre, jest możliwe.
S. ANNA MARIA: – To, co otrzymałyśmy w „pakiecie startowym” od Boga, jest takie samo dla każdej kobiety i od nas zależy, jak te zasoby będziemy rozwijały. Według mnie, nie ma tu różnic między kobietą świecką a konsekrowaną, są natomiast inaczej postawione akcenty. Dla mnie moja kobiecość jest fundamentem mojego powołania zakonnego. Mogę powiedzieć, że coraz lepsze, świadome, spójne przeżywanie samej siebie na wszystkich trzech płaszczyznach człowieczeństwa: cielesności, psychiki i duchowości jest moim najważniejszym narzędziem ewangelizacji. Jako osoba Bogu poświęcona w pewien sposób w moich słowach, gestach, postawach staję się żywą ewangelią – dobrą nowiną dla osób, które spotykam. Często stawiam sobie pytania: Czy osoby, które mnie spotykają, widzą we mnie coś z piękna Jezusa i Jego Matki? Czy dzięki mnie mogą ich bardziej spotkać, poznać, pokochać?

– Skoro każde życie jest powołaniem, jak podkreślacie, na czym polega powołanie kobiety w Kościele? Świeckiej i zakonnicy?

ANETA: – Myślę, że nasze powołania są podobne, w każdym przypadku chodzi o to, żeby ludzi zaprowadzić do Nieba. Pracujemy tylko na innym „materiale”. Zadaniem żony i matki jest pokazanie dzieciom Boga przez miłość, stworzenie domu, który będzie namiastką Nieba, i ostatecznie doprowadzenie dzieci i męża do Pana Boga.
S. ANNA MARIA: – Kiedy kobieta odkrywa swoją kobiecość, dostrzega, że macierzyństwo jest szczytem kobiecości. Macierzyństwo nie oznacza jedynie fizycznego urodzenia dziecka. To zdolność podjęcia odpowiedzialności za rozwój i dobro drugiego człowieka. Według mnie, powołanie kobiety świeckiej i konsekrowanej wspaniale się w Kościele uzupełnia. Kobieta świecka w rodzinie i społeczeństwie troszczy się o klimat rodzinności, jedności, miłości. Jej zadaniem, jak wspomniała już Aneta, jest prowadzić osoby jej powierzone do Boga, do miłości, do zdolności tworzenia dobrych relacji, do akceptacji samych siebie. Rola osoby konsekrowanej biegnie w przeciwnym kierunku – nie tyle prowadzi innych do Boga, ile przynosi Boga tym osobom przez świadectwo własnego życia i różne działalności w Kościele. Kobieta konsekrowana wybrała styl życia Jezusa i uczy innych kochać miłością Boga, która jest czysta – niezaborcza, bez manipulacji, przejrzysta; uboga – nieegoistyczna, bez chciwości, stająca się całkowicie darem; posłuszna – stawiająca w centrum drugiego, zasłuchana w jego potrzeby, uważna i pełna szacunku.

Tagi:
wywiad rozmowa

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Śląsk: Spotkania z siostrą zamordowanej w Boliwii Heleny Kmieć

2019-10-13 18:40

ks. SK / Katowice (KAI)

W Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach, w Pszczynie oraz Tychach gościła Teresa Kmieć, siostra zamordowanej w Boliwii misjonarki Heleny. Podczas spotkań dzieliła się swoim odkrywaniem relacji z Chrystusem.

facebook/Helena Kmieć

– To nie jest tak, że ja chcę kontynuować misję Helenki – mówiła Teresa Kmieć podczas spotkań. – Każda z nas ma swoją „misję”. Helenki była inna, moja jest inna – stwierdziła.

Podczas spotkań Teresa podzieliła się swoją drogą chrześcijańską, która jest mocno związana z Ruchem Światło-Życie. – Owszem, myślałam już wcześniej o misjach, ale zawsze było coś do zrobienia – powiedziała.

Podzieliła się również tym, że poznała misje przez swoją siostrę Helenę, która mocno angażowała się w salezjański wolontariat misyjny. – W końcu kiedyś mnie tam zaprosiła i tak zaczęła się moja przygoda z misjami – stwierdziła.

Pytana o swoją relację z siostrą stwierdziła, że nikt nie spodziewał się tego, że Helenka nie wróci z półrocznego wyjazdu na wolontariat. – Już wcześniej była w Afryce, czy na Węgrzech i zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło. Nikt nie spodziewał się takiej sytuacji – mówiła.

Podczas spotkania miała również miejsce projekcja filmu „Helenka” ukazującego zaangażowanie młodej misjonarki, jak również pokazującego to, jak najbliżsi oraz inne osoby posługujące na misjach przeżyły tragiczne wydarzenia. – Przebaczyliśmy mordercy, odbywa teraz sprawiedliwą karę – stwierdza na filmie ojciec sióstr misjonarek. – Ludzie też mówią o łaskach, jakie się dzieją przez wstawiennictwo Helenki – dodaje mama Teresy i Heleny.

Spotkania z Teresą Kmieć zostały zorganizowane przez alumnów śląskiego seminarium oraz członków Ruchu Światło-Życie. Wpisują się one w wydarzenia związane z nadzwyczajnym miesiącem misyjnym ogłoszonym przez papieża Franciszka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: dochód z bożonarodzeniowego koncertu przeznaczony dla Amazonii

2019-10-14 12:01

ts (KAI) / Watykan

Cały dochód z tegorocznego koncertu bożonarodzeniowego w Watykanie zostanie przeznaczony dla regionu Amazonii. Organizatorzy zadecydowali, że w ten sposób pragną kontynuować intencje Synodu Biskupów dla Amazonii, poinformowano 13 października w Watykanie. W koncercie 14 grudnia w Auli audiencyjnej Pawła VI wystąpią światowej sławy artyści, jak Lionel Richie, Bonnie Tyler i Susan Boyle.

BOŻENA SZTAJNER

Wśród wykonawców będą też Włosi, m.in. Elisa, Noemi oraz tenor Fabio Armilliato. Wystąpi też chór gospel z USA i zespół muzyczny Żandarmerii Watykańskiej.

Dochód przeznaczony jest na działalność "Scholas occurrentes". Ta światowa sieć szkół pod patronatem Kościoła katolickiego, została utworzona z inicjatywy papieża Franciszka przed sześciu laty. Propozycja edukacyjna ma na celu integrację dzieci i młodzieży świata poprzez sport, sztukę i technologię, pragnie wspierać więzi między wszystkimi szkołami na świecie. „Scholas occurrentes” mają uczyć swoich uczniów o znaczeniu Amazonii, a także rozwijać projekty zalesiania w regionach, w których działają.

Drugim beneficjentem bożonarodzeniowego koncertu jest inicjatywa zakonu salezjanów, która pragnie „chronić obecność, tradycję i kulturę ludności tubylczej”. W sposób szczególny dotyczy to dystryktu Lauarete w odległej północno-zachodniej części Amazonii pomiędzy Brazylią i Kolumbią.

Poza biletami na koncert osoby wspierające oba projekty mogą to uczynić za pośrednictwem włoskiego numeru telefonicznego przeznaczonego na ten cel, czynnego w okresie od 2 listopada do 31 grudnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem