Reklama

Drogowskazy

Kochać Kościół = kochać Chrystusa

2016-06-22 09:08

Ks. Ireneusz Skubiś, Honorowy Redaktor Naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 26/2016, str. 3

Ks. Paweł Borowski

Pamiętam takie nabożeństwo w kaplicy Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie w roku 1955 – prawdopodobnie z racji rocznicy wyboru papieża Piusa XII – które odprawiał ówczesny rektor szkoły ks. dr Stefan Bareła. Na uwagę zasługiwała jego żarliwa modlitwa za Kościół i za papieża. Dla nas, młodych, było to ogromne przeżycie charyzmatyczne: widzieliśmy kapłana, który naprawdę kochał Kościół, dla którego był on wszystkim. Nic dziwnego, że po 6 latach ks. Bareła został biskupem. Rzeczywiście, miał wyobraźnię Kościoła.

Trzeba nam ciągle podejmować wielką refleksję nad Kościołem i nad naszą relacją do niego. Powinna być ona nacechowana świadomością, że Kościół jest dziełem Chrystusa. Pamiętamy wszak Jego słowa: „Ty jesteś Piotr [czyli Opoka] i na tej opoce zbuduję Kościół mój” (Mt 16, 18). Słowa: „Kościół mój” są ważne dla każdego, kto szuka istoty Kościoła i jego charyzmatu. Stąd we wszystkim, co Kościół czyni, w strukturach kościelnych, w nauczaniu, a przede wszystkim w sakramentach świętych, którymi Kościół dysponuje dla uświęcania ludu Bożego, jest obecny Chrystus z bogactwem swojej łaski.

Nie ma Kościoła bez Chrystusa. Jest to wielka tajemnica wiary, zaznaczona w Składzie Apostolskim: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.

Reklama

Trzeba więc podchodzić do Kościoła tak, jak się podchodzi do Chrystusa, i żyć w Jego obecności. Kościół wymaga wielkiej wyobraźni w wymiarze teologicznym, ale należy także postrzegać wymiar pastoralny Kościoła, widzieć piękno jego nauczania i wszystko, co czyni dla człowieka, nie mówiąc już o zasadniczej jego misji, która ma wieść do zbawienia. To jest droga, którą nam zaproponował sam Jezus Chrystus. Dlatego ludzie wierzący winni mocno przeżywać swoją obecność w Kościele, która jest umocowana miłością samego Chrystusa, a która rzutuje na wymiar osobisty, rodzinny, społeczny i powszechny życia człowieka.

Gdy zatem patrzymy na ten zagubiony, jakże często zbrukany moralnie świat, powinniśmy wiedzieć, że Kościół jest jedyną gwiazdą, która może doprowadzić ludzkość do pokoju, równowagi, sprawiedliwości i braterstwa. Tak powinniśmy patrzeć na Kościół, który będzie właśnie obchodził uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, kiedy to katolicy wpatrują się w Ojca Świętego, słuchają jego słów i umacniają się w wierze i miłości do samego Jezusa Chrystusa, którego własnością jest właśnie Kościół. Dzięki tej wielkiej miłości Chrystusa Kościół ma swoją niepowtarzalną tożsamość.

Tagi:
Kościół Jezus Chrystus

Reklama

Kościół tonował nastroje i pomagał

2019-12-10 10:48


Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 50/2019, str. VI

Biskup Paweł Socha odwiedzał internowanych, wizytował, interesował się nimi. Toczył też rozmowy z władzą – mówi dr Tadeusz Dzwonkowski, dyrektor Archiwum Państwowego w Zielonej Górze o roli Kościoła diecezjalnego po wybuchu stanu wojennego

Karolina Krasowska
Dr Tadeusz Dzwonkowski

Kamil Krasowski: – Jak wprowadzenie stanu wojennego w Polsce wyglądało w trzech głównych ośrodkach naszego regionu – Gorzowie, Głogowie i Zielonej Górze?

Dr Tadeusz Dzwonkowski: – Wieczorem 13 grudnia 1981 r. w telewizji pojawił się komunikat. Generał Wojciech Jaruzelski wystąpił z odezwą do społeczeństwa, żeby zachowało rozsądek i spokój i obwieścił, że w Polsce został wprowadzony stan wojenny, a władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Tak to wyglądało w telewizji, natomiast w rzeczywistości na ulicach miast, m.in. Zielonej Górze pojawiły się SKOT-y, czyli samochody wojskowe, żołnierze grzali się przy koksownikach i był zakaz poruszania się. Ja pracowałem wtedy w archiwum, moja żona w bursie – wówczas obie te instytucje zostały zamknięte. Później wezwali moją żonę jako wychowawczynię, by wydawała pościel ZOMO-wcom stacjonującym w bursie. Natomiast ja, jako najmłodszy z pracowników, dyżurowałem w archiwum, gdzie wprowadzono nocne dyżury.
W Gorzowie „Solidarność” była zdecydowanie lepiej zorganizowana niż w Zielonej Górze, a jej kapelanem był w tym czasie ks. prał. Witold Andrzejewski. Akurat w niedzielę 13 grudnia odbywało się tam poświęcenie sztandaru, w którym uczestniczyły delegacje poszczególnych gorzowskich zakładów, m.in. Stilonu i Ursusa. Załogi tych zakładów strajkowały, a ich opór był rozbijany przez ZOMO. Podobna sytuacja była w Głogowie.

– Czy były jakieś aresztowania?

– Aresztowanych było ponad 40 osób, tzn. internowanych, bo wtedy to tak „ładnie” się nazywało. W sumie to tak naprawdę ludzie mieli ograniczoną wolność, a kwestia prawniczej kwalifikacji i nazewnictwa jest tutaj właściwie mało istotna. W tym czasie aresztowali bardziej aktywnych działaczy „Solidarności”, m.in. Andrzeja Perlaka z Bytomia Odrzańskiego, Edwarda Lipca z Żar, a także działaczy z Zielonej Góry, Nowej Soli czy Świebodzina. Choć trzeba sobie zdawać sprawę, że „Solidarność” działała wtedy legalnie. Nie była strukturą tajną, podziemną. Wszystko było praktycznie jawne i władza o wszystkim wiedziała. Warto o tym pamiętać.

– Jakie były wówczas postulaty „Solidarności”?

– Patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, to „Solidarność” nie chciała wiele. Chciała, żeby były związki zawodowe, bo dla przeciętnego człowieka ważna wtedy była sprawiedliwość w miejscu pracy. Tej niestety nie było, a władza traktowała ludzi jak „czarny tłum”, instrumentalnie. Paradoksalny przykład – jeśli wyjazd na wczasy, talon na samochód albo nagrody rokrocznie losowała ta sama osoba, to coś było nie tak. A taki paradoks był dosyć powszechnym zjawiskiem. „Solidarność” tworzyło wtedy prawie 10 mln ludzi i zapisywał się do niej każdy, kto został w jakiś sposób oszukany przez ówczesną władzę. Ludzie zaczęli „krzyczeć”: „Traktujcie nas poważnie”.

– Jakby Pan podsumował wybuch stanu wojennego w regionie?

– Nasz region, poza Gorzowem i Głogowem, nie był aktywny w stanie wojennym. Powód jest prosty. W dużej mierze, nierzadko 50 proc. naszego społeczeństwa znajdowało się pod wpływem wojska. Około 30 proc. mieszkańców to byli wojskowi i ich rodziny, zwłaszcza w terenach przygranicznych, jak Żary, Żagań, Szprotawa, Zielona Góra, Czerwieńsk i Krosno Odrzańskie. W naszym regionie, tak naprawdę w dużej mierze, ta grupa sprawowała władzę. Miała niesamowity wpływ na to, co się działo. Dlatego w zasadzie wszechobecne było myślenie: „całe szczęście, że Jaruzelski stanął na czele stanu wojennego, bo zlikwiduje bałagan i zaraz będzie porządek”. Warto o tym pamiętać i nie tworzyć niepotrzebnych mitów.

– Jak wyglądała w tym czasie działalność Kościoła diecezjalnego?


– W poszczególnych diecezjach, tak jak przy Prymasie, powstały komitety, na czele których stali biskupi. W naszej diecezji w zastępstwie bp. Wilhelma Pluty rolę tę pełnił bp Paweł Socha, który bardzo często odwiedzał internowanych, wizytował, interesował się nimi. Toczył też rozmowy z władzą. A trzeba powiedzieć, że internowani, podobnie jak większość społeczeństwa, byli traktowani jak „wrogie plemię”. Dlatego tym bardziej aresztowani wymagali pomocy, nadziei, bez której nie da się żyć, tego, by się ktoś o nich upomniał, bo władza chciała, żeby o nich zapomnieć.
Kościół pomagał także internowanym w Sulechowie, Świebodzinie, Głogowie, a zwłaszcza w Nowej Soli, gdzie miejscowi kapucyni bardzo dużą pomoc udzielali rodzinom aresztowanych.
Z jednej strony Kościół starał się więc tonować bardziej radykalne wystąpienia, a z drugiej strony starał się pomagać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebne noclegi dla uczestników Taizé

2019-12-12 08:49

Nadal szukamy 7.100 miejsc, aby ugościć uczestników Europejskiego Spotkania Młodych

Maciej Biłas / photo on flickr

Nie jest za późno, żeby przeżyć koniec roku solidarnie i radośnie z młodymi ludźmi z całej Europy i z innych kontynentów. Międzynarodowy zespół, który od trzech miesięcy przygotowuje 42. Europejskie Spotkanie, zwraca się do osób dobrej woli z Wrocławia i okolic z pilnym apelem o ugoszczenie u siebie dwóch, trzech lub większej liczby osób.

28 grudnia około 15.000 młodych ludzi z całej Europy przyjedzie do Wrocławia na pięć dni i cztery noce. Wszystkim chcielibyśmy dać możliwość zamieszkania, nawet w najskromniejszych warunkach, u mieszkańców Wrocławia i okolic, tak jak to było podczas poprzednich spotkań europejskich w Polsce. Nawet przy pomocy bardzo prostych środków można tworzyć więzi przyjaźni.

Już ponad 1500 rodzin lub samotnych osób starszych i młodszych postanowiło otworzyć swoje domy. Gdyby każdy mógł przekonać przynajmniej jednego sąsiada czy znajomego, by zrobił podobnie, wszystkich udałoby się ugościć w domach.

Warunki udzielenia gościny są bardzo proste: rano śniadanie a wieczorem 2 m2 na podłodze, żeby rozłożyć śpiwór i karimatę. Przez cały dzień uczestnicy będą brać udział w programie w mieście, do domów będą wracać dopiero wieczorem ok. godz. 22.00.

Do Bożego Narodzenia i jeszcze po Świętach będziemy przyjmować zgłoszenia zakwaterowania. Osoby gotowe przyjąć młodych ludzi u siebie prosimy o jak najszybsze skontaktowanie się z najbliższą parafią. Można to również zrobić w naszym Centrum Przygotowań (ul. Piastowska 1a) lub za pomocą formularza na stronie internetowej:

Zobacz

Sami nie zdołamy znaleźć tylu miejsc. Potrzebujemy Twojej pomocy!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gniezno: przedświąteczne spotkanie Prymasa Polski z osobami konsekrowanymi

2019-12-14 14:43

bgk / Gniezno (KAI)

Osoby konsekrowane z archidiecezji gnieźnieńskiej gościły w sobotę w Gnieźnie na doroczny spotkaniu przedświątecznym. Z siostrami, ojcami i braćmi zakonnymi opłatkiem przełamali się Prymas Polski abp Wojciech Polak i abp senior Józef Kowalczyk.

prymaspolski.pl

W kilku słowach przed złożeniem życzeń abp Wojciech Polak nawiązał do znaczenia i wartości żłóbka zachęcając, by nie zatrzymywać się tylko na jego symbolicznym i emocjonalnym przesłaniu, ale pójść w głąb i dostrzec w nim Wydarzenie, które w swoim niedawnym liście apostolskim papież Franciszek zapisał wielką literą, chcąc dodatkowo podkreślić jego wagę.

„Bo to jest naprawdę Wydarzenie – mówił abp Polak. – Bóg w przychodzącym Jezusie Chrystusie daje nam brata, który idzie, aby nas szukać, daje nam przyjaciela, który zawsze jest blisko i daje nam nade wszystko swojego Syna, który nam przebacza i przynosi każdej i każdemu z nas zbawienie i odkupienie” – mówił abp Polak zapraszając, by właśnie w takim duchu kontemplować stawiane w naszych kościołach i domach betlejemskie stajenki i opowiadaną przez nie tajemnicę Bożego Narodzenia.

Na doroczne spotkanie opłatkowe do Gniezna przyjechali przedstawiciele i przedstawicielki zgromadzeń zakonnych obecnych w archidiecezji gnieźnieńskiej. W przedświątecznym spotkaniu w gnieźnieńskiej Kurii uczestniczyli także: abp senior Józef Kowalczyk oraz ks. dr Paweł Kiejkowski z referatu ds. zakonnych.

Obecne były siostry pracujące na co dzień z dziećmi i młodzieżą, wśród osób starszych i ubogich, posługujące w parafiach, ośrodkach i domach pomocy społecznej. Obecni byli również ojcowe i bracia – m.in. franciszkanie wraz z postulantami. Wszyscy – jak mówił Prymas Polski abp Wojciech Polak – stanowią żywą i cenną cząstkę Kościoła i to nie tylko przez to, co robią, ale przede wszystkim przez samą swoją obecność, modlitwę i świadectwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem