Reklama

Niedziela Małopolska

To milowy krok

Niedziela małopolska 26/2016, str. 1

[ TEMATY ]

ks. Piotr Skarga

Małgorzata Cichoń

Wicepostulator ks. Krystian Biernacki SJ przy siedzibie Arcybractwa Miłosierdzia

Uroczysta publiczna sesja, zamykająca postępowanie diecezjalne w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym sługi Bożego ks. Piotra Skargi SJ (1536-1612), miała miejsce 21 czerwca w kościele pw. Świętych Piotra i Pawła, przy ul. Grodzkiej w Krakowie. – Co ciekawe, ks. Piotr Skarga zabiegał o budowę tego kościoła, jakby uzupełniając tą świątynią kompleks pierwszego kolegium jezuitów w Krakowie. W tym kościele kilka lat później spoczął, jako zmęczony apostoł, sługa, a jednocześnie nieprzeciętny chrześcijanin – mówi „Niedzieli Małopolskiej” wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym sławnego kaznodziei, ks. Krystian Biernacki SJ.

– Ta uroczysta sesja jest milowym krokiem na drodze do przyszłej beatyfikacji. Akta procesowe zostały uroczyście podpisane, zalakowane i przygotowane, by zawieźć je do Rzymu, do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych – Jak duże są te akta? – dopytuję. – Liczą ponad tysiąc pięćset stron formatu A 4. Do tego dochodzą jeszcze inne dokumenty, a także przedmiotowa dokumentacja pisarska, a więc dzieła Piotra Skargi. Proces rozpoczęliśmy formalnie po raz pierwszy w historii, co nie znaczy, że pamięć i swoistego rodzaju kult, czerpanie z myśli skargowskich, nie było czymś oczywistym, zwłaszcza w polskich prowincjach jezuickich.

Jak dodaje ks. Biernacki, jego współbrat z Towarzystwa Jezusowego, jest znany przede wszystkim z wszechstronnej i szerokiej palety działań apostolskich. – Skarga to wybitny działacz, pisarz, znakomity kaznodzieja, literat, ojciec polszczyzny, ponadto wielki apostoł miłosierdzia, a także szermierz jedności Kościoła, szarpanego 400 lat temu prądami reformacji. Był oddanym zakonnikiem, posłusznym przełożonym. Ustawicznie szukał woli Bożej, potwierdzonej ich poleceniami czy zarządzeniami. Był wreszcie i przede wszystkim chrześcijaninem, człowiekiem głębokiej wiary, uczulonym na ból ubogich. Cechował się odwagą, bo nie szukając swego, gotów był przyjąć cierpkie słowa krytyki ówczesnych elit politycznych, czego ślady znajdujemy np. w Kazaniach Sejmowych, ale nie tylko. Jego patriotyzm to nie cecha polityczna, lecz umiłowanie Ojczyzny. Trzeba dostrzegać różne aspekty tego bogatego życia, by tę postać sobie przyswoić – zauważa wicepostulator.

Reklama

Nie tylko mój rozmówca uważa, że myśl ks. Piotra Skargi jest uniwersalna i nie straciła na aktualności. Ponad półtora roku temu został on jednym z duchowych patronów „Szpitala Domowego”, modlitwy młodych krakowian o moralną odnowę ich miasta. Z postacią jezuity, czyniącego miłosierdzie i tworzącego struktury, dzięki którym można było je efektywnie okazywać – spotkają się również uczestnicy lipcowego ŚDM. Będą mogli pomodlić się przy jego doczesnych szczątkach, zapoznać z historią, która przybliży im dzieje Polski oraz znaczenie wiary w naszym narodzie. Być może czymś się zainspirują?

– Argumentując, dlaczego należy być miłosiernym, Piotr Skarga mówił, że w ten sposób naśladujemy Pana Boga. Zależało mu, by miłosierdzie nie było tylko czymś „ulotnym”, lecz trwałym. Dlatego założył Arcybractwo Miłosierdzia w Krakowie, przy ul. Siennej czy Bank Pobożny, który umożliwiał pożyczki bez lichwy. Ponadto utworzył Skrzynkę św. Mikołaja, dając okazję do uposażania ubogich panien przy zamążpójściu, jak również Bractwo dla posługi chorym i grzebania zmarłych. Temu wszystkiemu nadał instytucjonalny charakter, statuty, zarząd... – wymienia ks. Krystian.

Na łamach najnowszej „Niedzieli” czytelnicy znajdą również ślady innych wybitnych Polaków, których już wkrótce pozna młodzież wszystkich kontynentów!

2016-06-23 08:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Współbrat papieża Franciszka

Niedziela Ogólnopolska 29/2016, str. 14-15

[ TEMATY ]

ks. Piotr Skarga

Archiwum Arcybractwa Miłosierdzia

Ks. Piotr Skarga – obraz z sali portretowej Arcybractwa Miłosierdzia

Ks. Piotr Skarga, podobnie jak papież Franciszek, to duchowy syn św. Ignacego z Loyoli, założyciela zakonu jezuitów. Gorący w wierze, odważny, autentyczny, wykształcony, wrażliwy, miłosierny, prosty. Był sobą zarówno wśród biedaków, jak i wobec wielkich tego świata. W Krakowie zakończył się etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego ks. Skargi. W czasie Światowych Dni Młodzieży królewski kaznodzieja będzie jednym z bohaterów inicjatywy Miasto Świętych.
Z ks. Krystianem Biernackim SJ – wicepostulatorem w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym sługi Bożego ks. Piotra Skargi – rozmawia Małgorzata Cichoń

MAŁGORZATA CICHOŃ: – Proces trwał półtora roku, pracy było naprawdę sporo. Ale to chyba nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, jak twórczy był ks. Piotr Skarga...

KS. KRYSTIAN BIERNACKI SJ: – Do dziś w swym stylu życia jest niedościgłym wzorem! To człowiek ogromnej pracy. Proszę pomyśleć, w jakich realiach działał: druga połowa XVI i początek XVII wieku. Nie ma prądu, komputerów, maszyn do pisania ani długopisów. Są tylko świeca rozświetlająca mroki, inkaust i pióro. A kiedy popatrzy się np. na jego spuściznę literacką, człowiek pyta: „Kiedy on to robił?!”. Jego dzieła pisarskie: „Żywoty świętych”, „Kazania sejmowe”, postylle (homilie), w tym te wygłoszone w obecności królów, listy – to wszystko wymagało czasu. On to czynił, a równocześnie prowadził inne, wielkie, pożyteczne działalności. Ten człowiek był, jak sam siebie nazwał w jednym ze swoich kazań, niczym „sterany wół”. Jego dzieła świadczą o tym, że był pracowity. Dowodzą też, że miał jednoznaczny charakter, nie uginał się pod wpływem trudności, które na niego spadały.

– Mówiono o nim „prorok”, lecz kiedy żył, nie zawsze go słuchano. Przypomniano sobie o ks. Skardze, gdy Polska była już pod zaborami...

– Odważył się mówić prawdę, krytykować elity; domagał się sprawiedliwości społecznej, brania pod płaszcz ochronny krzywdzonych, maluczkich. Piętnował wady narodowe, wady chrześcijańskiego narodu, przepowiadał zgubę i przestrzegał przed nią. Przez to prorockie, mocne słowo próbował zawrócić naród z drogi, która wiedzie ku przepaści. To była postać Boża, prawdziwy chrześcijanin. Widać jego „wybranie”. Oddał wszystkie swe talenty życiowe na służbę, i to nie byle jaką. To jezuita naprawdę nietuzinkowy, który wciąż ma nam coś do powiedzenia.

– Był mocno związany z młodymi, najpierw jako wychowawca, potem kapłan, zakonnik, rektor uczelni... Skąd ta troska o młodzież?

– Wcześnie dał się poznać jego talent pedagogiczny, a możni ówczesnego świata szukali wychowawców dla swoich synów. Gdy znajdował się z podopiecznym w Wiedniu, poznał jezuitów. Był głęboko przekonany, że obyczaje można zmieniać przez młode pokolenie, nauczając je. Zgodnie z tym, co zalecał św. Ignacy z Loyoli – by formować „multiplikatory”, czyli osoby, które wezmą potem odpowiedzialność za Kościół i będą miały możliwość promieniowania na innych. Ks. Skarga miał ogromne zdolności organizacyjne, stąd m.in. jego dzieło utworzenia Akademii Wileńskiej, której był pierwszym rektorem. Zależało mu na kształceniu młodzieży w duchu wiary, miłości, patriotyzmu, rozmiłowywania się w kulturze, dlatego w jezuickich kolegiach mamy do czynienia z teatrami.

– Całkiem niedawno ks. Piotr Skarga został jednym z patronów Szpitala Domowego – modlitwy o odnowę moralną Krakowa. Ta współczesna inicjatywa zyskała nazwę od słów jezuity, ale i pomysł nawiązywał do jego umiejętności zauważania wokół siebie konkretnej biedy. Studenci wybrali kaznodzieję także do grona przewodników po Mieście Świętych, które ugości pielgrzymów ŚDM...

– Kraków, jako miasto i stolica archidiecezji, szczyci się świetlanymi postaciami, które w sposób szczególny zasłużyły się na polu miłosierdzia: św. Jadwiga Królowa, św. Jan z Kęt, św. Siostra Faustyna, św. Brat Albert czy inni. Ta myśl fascynacji miłosierdziem świadczonym w imię Boga biednym jest kwintesencją chrześcijaństwa. Organizatorzy ŚDM dostrzegli ks. Skargę jako tego, który tworzył struktury zapobiegające ubóstwu – założył w Krakowie m.in.: Arcybractwo Miłosierdzia, Bank Pobożny, Skrzynkę św. Mikołaja na posagi dla ubogich panien, bractwo dla posługi chorym i grzebania zmarłych. Był również wrażliwy na biedę moralną, co mogło leżeć u podstaw pomysłu, żeby uczynić go patronem Szpitala Domowego.

– Przyszły duchowny pobierał nauki w Akademii Krakowskiej, na Wydziale Filozoficznym uzyskał tytuł bakałarza. Najpierw został księdzem diecezjalnym, a potem jezuitą. Co go do tego skłoniło?

– Po ukończeniu Akademii znalazł się we Lwowie, gdzie rozeznał powołanie do kapłaństwa, i tam został wyświęcony. Jego pragnienie oddania się Panu Jezusowi w Kościele rozwijało sięnie w kierunku robienia „kariery” duchownego, on szukał czegoś więcej – poświęcenia się, służby. Dlatego zakon. Zafascynowało go młode zgromadzenie z hasłami ignacjańskimi i jego całą duchowością. Mimo podejmowanych prób odciągnięcia go od drogi wstąpienia do zakonu Skarga wybrał się do Rzymu, by uzupełnić studia. Swój nowicjat rozpoczął rok po śmierci Stanisława Kostki. Trafił więc na świeże ślady świętości tego młodego polskiego jezuity.

– Co ciekawe, obecnie sarkofag ze szczątkami ks. Piotra Skargi spoczywa w krakowskim kościele pw. Świętych Piotra i Pawła, tuż pod ołtarzem św. Stanisława Kostki! Co jeszcze nowicjusz Skarga robił w Rzymie?

– Był tam m.in. spowiednikiem w Bazylice św. Piotra. A zaraz po studiach przełożeni wysłali go do ojczyzny, najpierw do Pułtuska, do kolegium. Ale ta praca była dla niego zbyt ciasnym „gorsetem”, chciał czegoś więcej...

– Po powrocie do Rzeczypospolitej zastał przecież bardzo trudną sytuację...

– Szerzenie się protestantyzmu, zwłaszcza wśród magnatów. Gdy rozpoczął pracę apostolską, próbował te osoby odzyskać. Podjął działania na północnych ziemiach Rzeczypospolitej: na Litwie, Łotwie i w Estonii. Były to tereny, gdzie jezuici budowali kolegia, zgodnie z myślą: „kształcić, aby uratować”. Ostatecznie ks. Skarga, po założeniu Akademii Wileńskiej, został wyznaczony przez generała zakonu do objęcia przełożeństwa w Domu św. Barbary w Krakowie. Jako rektor tutejszego kościoła stał się jego odnowicielem. Rozpoczął także działalność kaznodziejską. Jeszcze w tym samym roku (1584) powołał do istnienia Arcybractwo Miłosierdzia. Cztery lata później został nadwornym kaznodzieją króla Zygmunta III Wazy. Wcześniej był w ścisłym kontakcie z królem Stefanem Batorym.

– Czy papież Franciszek, jezuita, który już wkrótce przyjedzie do Krakowa, zna historię swojego polskiego współbrata, czy raczej będzie zaskoczony, gdy o nim usłyszy?

– Ta postać może być mu jedynie mgliście znana. Tak jest z wyznawcami, męczennicy stają się sławni od razu. Niewątpliwie Papież będzie miał jakieś informacje na ten temat, ale jeśli mam porównywać znajomość ks. Piotra Skargi u św. Jana Pawła II i u Franciszka, pochodzącego przecież z Argentyny – to różnica na pewno jest! Wyznawcy wymagają studium, opracowań, prezentacji, popularyzacji, nie tylko w jednym narodzie.

– Będzie więc do tego niepowtarzalna okazja w czasie ŚDM! Na stronie internetowej wydarzenia (www.krakow2016.com) życiorys ks. Skargi przetłumaczono na wiele języków. Czy przygotowuje Ksiądz jako wicepostulator jakieś dodatkowe materiały?

– Pełna dokumentacja procesowa przygotowana jest również w języku włoskim. Opracowuję teraz folder po niemiecku. Ks. Skarga był niewątpliwie prezentowany w międzynarodowych jezuickich czasopismach, ale jest jeszcze wiele możliwości popularyzowania tej postaci. Trzeba też powiedzieć, że realia, w których działał, są specyficznie polskie, szlacheckie. Rzeczpospolita Obojga Narodów w potędze, choć powoli upadająca, będąca azylem dla innowierców, tolerancyjna, opiewająca złotą wolność. To wszystko trzeba wiedzieć, by zrozumieć ks. Skargę. Bo te realia zwrotnie również jego tworzyły, wyzwalały w nim zaangażowanie w takie lub inne sprawy. On na te wyzwania czasu Kościoła i Rzeczypospolitej odpowiadał. Stąd łatwiej jest zrozumieć tę postać Polakom niż komuś, kto tkwi w dziejach własnego narodu. Myśl Skargową trzeba jednak odkrywać, pokazywać, jak bardzo jest uniwersalna. Jest mocno zakorzeniona w realiach, a jednocześnie wybiega do przodu. Widać to m.in. w idei kształcenia młodych, oddziaływania na elity polityczne, a także ukazywania Kościołowi drogi miłosierdzia wobec tych, którzy są niesprawiedliwie wykorzystywani czy odsuwani na peryferie...

CZYTAJ DALEJ

Ordo Iuris: pacjenci umierają w szpitalach bez sakramentów

2020-08-11 12:03

[ TEMATY ]

koronawirus

Daan Stevens / unsplash.com

Problemem wielu polskich szpitali jest ograniczanie prawa pacjentów do korzystania z opieki duszpasterskiej. Utrudnienie to stanowi naruszenie art. 53 Konstytucji RP gwarantującego każdemu wolność sumienia i religii - alarmuje instytua Ordo Iuris.

Wprowadzony stan epidemii stał się dla dyrekcji wielu placówek medycznych i domów opieki społecznej pretekstem do zaostrzania tych ograniczeń. Dochodziło do sytuacji, że rodzin zmarłych pacjentów nie informowano o tym, że przed śmiercią bliskiej im osoby uniemożliwiono jej przyjęcie sakramentów. Do Instytutu Ordo Iuris spływają zawiadomienia z całej Polski dotyczące utrudniania pacjentom możliwości skorzystania z posługi duchownego.

Pierwsze interwencje w obronie wolności religijnej w placówkach medycznych Instytut Ordo Iuris podjął na przełomie 2019 i 2020 r. Wtedy to pacjentka Szpitala im. Św. Rodziny w Warszawie alarmowała, że w placówce zakazano obchodu kapelana po oddziałach szpitalnych, a posługa duszpasterska może odbywać się tylko po indywidualnym wezwaniu księdza przez pacjenta.

Powodem zmiany zasad pracy duchownego w szpitalu był artykuł, jaki ukazał się w jednej z gazet po donosie pacjentki oburzonej widokiem księdza na oddziale. Instytut wykazał wówczas w analizie przesłanej do dyrekcji szpitala oraz Rzecznika Praw Pacjenta, że tego rodzaju ograniczenie posługi duszpasterskiej jest sprzeczne z art. 53 Konstytucji RP.

Pandemia wirusa SARS-CoV-2 dała dyrekcjom szpitali pretekst do dalej idącego naruszania praw pacjentów. Prawnicy Ordo Iuris udowadniali wówczas, że prawo do kontaktu pacjenta z osobami bliskimi może być ograniczane ze względów sanitarnych, ale nie można tego kontaktu całkowicie zakazać. Tym bardziej, zakaz taki nie może obowiązywać w kontaktach pacjentów z kapelanem, który jest pracownikiem szpitala.

W kolejnych miesiącach napływały do Instytutu Ordo Iuris liczne zgłoszenia z województw pomorskiego, mazowieckiego czy podkarpackiego, w których wskazywano na coraz większe ograniczenia nakładane przez dyrekcje szpitali na kapelanów. W niektórych placówkach kapelani otrzymali nawet kategoryczny zakaz wstępu na teren szpitala czy domu pomocy społecznej.

Dyrekcji tych placówek nie interesowało, że pacjenci umierają bez dostępu do sakramentów. Fakt ten był niekiedy wręcz ukrywany przed rodziną zmarłego. W rozmowach z pacjentami dyrekcja wskazywała, że mogą oni obejrzeć Mszę św. w telewizji albo wysłuchać jej w radiu i to miała być odpowiednia realizacja przez szpital ich wolności religijnej. W niektórych sytuacjach osoby wstawiające się za pacjentami umierającymi bez sakramentów doświadczały szykan ze strony dyrekcji.

Tego rodzaju stanowisko władz placówek jest niezgodne z przepisami, bowiem w sytuacji pogorszenia się stanu zdrowia tak dalece, że powoduje ono odczucie zagrożenia życia, pacjent ma prawo, aby to szpital niezwłocznie zawiadomił duchownego wyznawanej przez pacjenta religii i umożliwił z nim kontakt. Uprawnienie to rodzi obowiązek szpitala do podjęcia aktywnych działań w celu stworzenia możliwości spotkania pacjenta z duchownym jego wyznania.

W związku z coraz powszechniejszą praktyką naruszania przepisów w zakresie posługi duszpasterskiej w szpitalach, Instytut Ordo Iuris podjął regularne działania na rzecz ochrony konstytucyjnych praw pacjentów. Prawnicy interweniują w każdej placówce, w której dochodzi do łamania prawa. O sprzecznych z przepisami praktykach informują Rzecznika Praw Pacjenta, który prowadzi własne dochodzenie we wskazanych szpitalach.

Tam, gdzie sytuacja tego wymaga, Instytut oferuje też pacjentom bezpłatną pomoc prawną, aby nad ochroną interesu prawnego pacjenta czuwał adwokat z Centrum Interwencji Procesowej. Ordo Iuris przygotowuje także raport o naruszeniach prawa do opieki duszpasterskiej w szpitalach oraz instrukcję dla kapelanów, która dostarczy kapłanom argumentów prawnych do walki o realizację praw pacjentów.

„Instytut Ordo Iuris podejmuje liczne interwencje na rzecz ochrony praw pacjentów, w tym przede wszystkim prawa do opieki duszpasterskiej oraz należytej realizacji przez szpital wolności sumienia i religii pacjenta. Okazujemy wsparcie każdej osobie, która zgłosi się do Instytutu. Jednocześnie podjęcie działań na ogólnopolską skalę, w tym przeprowadzenie odpowiednich zmian legislacyjnych, wymaga zebrania ogromnego materiału faktograficznego. Dlatego prosimy o zgłaszanie naruszeń praw pacjentów, abyśmy wspólnie przeciwstawili się łamaniu prawa w placówkach medycznych” – zaznacza Łukasz Bernaciński z Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

„Bezcelowa” pielgrzymka. Częstochowianie w grupie błękitno-białej

2020-08-13 21:33

[ TEMATY ]

pielgrzymka warszawska

ks. Marek Olejniczak

Pallotti FM

– To był dzień pełen słońca i modlitwy – podsumowuje krótko ks. Marek Olejniczak, proboszcz parafii św. Melchiora Grodzieckiego w Częstochowie i wieloletni przewodnik grupy błękitno-białej, idącej w Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej Akademickich Grup „17” na Jasną Górę.

Dla „błękitno-białych” i nie tylko tegoroczne pielgrzymowanie było wyjątkowe, bo ograniczone tylko do jednego dnia.

Zobacz zdjęcia: „Bezcelowa” pielgrzymka. Częstochowianie w grupie błękitno-białej

9 sierpnia pątnicy rozpoczęli dzień w najlepszy możliwy sposób – od uczestnictwa we Mszy św. w kościele św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Krzętowie. Do pokonania mieli następnie 37 km. Marsz zakończyli w malowniczym Dąbku, 30 km od Częstochowy.

– Dla nas to nie problem, że nie dotrzemy z pielgrzymką na Jasną Górę, bo mieszkamy blisko i w każdej chwili możemy tam pójść, ale dla pątników, którzy przyjechali z Pomorza i musieli wrócić po jednym dniu do domu, to jest przykre – mówi ks. Olejniczak.

Na trasę po raz drugi wyruszyła Katarzyna Sobieraj z Częstochowy. – Jest nam bardzo przykro, że mogliśmy iść tylko przez jeden dzień, szczególnie teraz, kiedy jesteśmy już po apelu i trzeba się rozjechać do domów – przyznaje. Podczas pielgrzymki dziękowała Matce Bożej za otrzymane łaski. – Warto wziąć w niej udział, bo życie to pielgrzymka – kwituje.

Pytam, kto jeszcze z pątników odważy się podzielić świadectwem przeżycia jednodniowej pielgrzymki. Pątnicy jednogłośnie wskazują na Małgorzatę. Czekam chwilę, aż spokojnie przełknie ostatni kęs zasłużonej kanapki. – Małgonia gotowa jest powiedzieć ciekawe rzeczy między jednym kotletem a drugim – dopowiada w swoim stylu ks. Olejniczak.

Do wyruszenia w trasę Małgorzatę mobilizują intencja i ludzie. – Trzeba podziękować Bogu za to, co się otrzymało. Modliłam się o dar rodzicielstwa dla córki i zięcia, a teraz będę babcią – opowiada szczęśliwa. Przyznaje, że podczas «normalnej» pielgrzymki idzie z nadzieją, że spotka tych samych ludzi, u których co roku nocuje, że są zdrowi i że wszystko u nich w porządku. Podkreśla również wielką hojność osób spotykanych na pielgrzymim szlaku. – Czasami przez 3-4 dni możemy iść bez prowiantu, bo ludzie dają nam napoje, ciasta czy owoce, a przecież jeszcze idziemy przez zagłębie jabłkowe – podkreśla.

Na jeden dzień do grupy błękitno-białej przyłączyli się Jerzy i Krzysztof, którzy resztę trasy pokonują tylko we dwóch. Jerzy dołączył do kolegi idącego ze stolicy w Nowym Mieście. – Niesiemy różne intencje. Idziemy, by chwalić Matkę Bożą. Nie boimy się. Mamy wszystko, co potrzeba – mówi Jerzy, który z grupą pielgrzymuje od 16 lat. Jego syn jest księdzem. Jerzy pokazuje więc na smartfonie nagranie, które wysłał mu arcybiskup senior Stanisław Nowak. „Pozdrawiam księdza Tomka. Na pewno się cieszy, że tata idzie wierny swojej pielgrzymce” – mówi pasterz.

Kompan Jerzego, Krzysztof, idzie na Jasną Górę po raz 18. Bez wahania odpowiada, że niej jest mu szkoda tracić urlopu na pielgrzymkę. – Tutaj nawiązuje się kontakt z Bogiem, a to jest jedyny sens życia, nadzieja, prawda i droga. Tym żyjemy. Nie ma alternatywy.

Skoro pielgrzymuje 18. raz, to chyba nie ma go już co zaskoczyć? – Ciągle mnie coś zaskakuje. Miłość Boga jest nieprzewidywalna. Spotykam się z nią w każdej chwili. Dajemy się zaskoczyć – i to jest właśnie piękne! – zaznacza.

Krzysztof nie spotkał się z negatywnymi reakcjami podczas pielgrzymki. Wręcz przeciwnie. Jak mówi, ludzie z życzliwością zatrzymywali się i częstowali wodą. – Pomagali nam wszędzie i w każdej chwili. Nie moglibyśmy sobie nawet wyobrazić tego, co nas spotkało. Mieliśmy też niespotykaną łaskę. Znaleźliśmy bardzo głęboką studnię z zimną wodą, która gasiła pragnienie – opowiada.

– Za nami kolejny dzień. Dobra nowina jest taka, że jesteśmy jeden dzień bliżej królestwa niebieskiego – powiedział podczas wieczornego apelu o. Beniamin Kuczała, augustianin. Niby oczywiste, a jednak. Może warto było spotkać się z pielgrzymami w Dąbku, żeby przynajmniej usłyszeć te słowa?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję