Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

25. rocznica pobytu Ojca Świętego Jana Pawła II w Lubaczowie

Niedziela zamojsko-lubaczowska 26/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

rocznica

Archiwum autora

Bieg Papieski rozpoczęty

Bieg Papieski rozpoczęty

Lubaczów w tym roku przygotował bogaty program obchodów 25. rocznicy pobytu Ojca Świętego Jana Pawła II w tym mieście. 1 czerwca 2016 r. w sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej im. Krzysztofa Komedy odbyła się uroczysta sesja Rady Miejskiej połączona z panelem dyskusyjnym pt. „Organizacja pobytu Jana Pawła II w Lubaczowie – wspomnienia znane i te wypowiedziane po raz pierwszy”.

Eucharystia w konkatedrze

2 czerwca uroczystej dziękczynnej Mszy św. w konkatedrze przewodniczył Pasterz diecezji zamojsko-lubaczowskiej bp Marian Rojek. – Dzień to szczególny dla naszego miasta. W tym dniu – była to niedziela – w tej świątyni, w której się znajdujemy, 25 lat temu był Ojciec Święty Jan Paweł II. Dla nas, starszego pokolenia, to wydarzenie stoi przed oczyma. Dla młodego pokolenia, tego, które dziś przyjmie sakrament bierzmowania, to dzieje historii. Chcemy uroczyście świętować ten dzień, aby wam, młodzi, powiedzieć, że było to bardzo ważne wydarzenie. Tak ważne, że do Lubaczowa dziś przyjechali znakomici goście: Pasterz naszej diecezji bp Marian Rojek, bp Marian Buczek z Ukrainy, który 25 lat temu był odpowiedzialny za przygotowanie wizyty Papieża Polaka, ks. Józef Dudek, ówczesny proboszcz lubaczowskiej prokatedry, ks. oficjał Ryszard Mazurkiewicz, dyrektor Katolickiego Radia Zamość ks. Krystian Bordzań, ks. Józef Barycki z Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie, ks. Stanisław Kolano, wicemarszałek Podkarpacia Bogdan Romaniuk. Są obecni: wicestarosta Wiesław Huk, burmistrz Lubaczowa Krzysztof Szpyt z małżonką, wójt gminy Lubaczów Wiesław Kapel, przewodniczący Rady Miejskiej Marek Hadel wraz z radnymi, rodzice i świadkowie bierzmowanych, mieszkańcy Lubaczowa – powiedział dziekan i proboszcz ks. kan. Andrzej Stopyra, witając zebranych i zapraszając do wspólnej modlitwy.

Reklama

Ordynariusza diecezji powitali także rodzice, prosząc o naznaczenie ich dzieci Duchem Świętym. – Stoi przed tobą, Ekscelencjo, młody Kościół ziemi lubaczowskiej. Nie chcemy niszczyć swojego sumienia, godności i człowieczeństwa i dlatego pragniemy zbliżyć się do Boga, źródła wszelkiego dobra i piękna. Prosimy o dary Ducha Świętego, aby opierać się pokusie świata, by nie ulec rezygnacji, obojętności i zwątpieniu. Chcemy być apostołami dobra, prawdy i miłości. Trwamy w Kościele i kochamy swój Kościół. Cieszymy się z obecności w naszej wspólnocie bp. Mariana Buczka, świadka pielgrzymki Jana Pawła II do Lubaczowa – powiedzieli kandydaci do bierzmowania.

W homilii Ksiądz Biskup prosił: – „Niech zstąpi Duch Święty i odnowi oblicze ziemi lubaczowskiej”. Dziękujemy Bogu za wydarzenie sprzed 25 lat, jakim był pobyt papieża Jana Pawła II w Lubaczowie. Hierarcha przypomniał niektóre myśli wypowiedziane wówczas w tym mieście, a zwłaszcza że „nieodzowny jest w naszym życiu wymiar świętości” oraz „ważniejszym jest «być» niż «mieć». Ważniejszym jest, kim się jest, niż to, ile się posiada”. Zachęcał młodych, by byli odpowiedzialnymi i prawymi ludźmi, gdyż „prawda niesie dobro, gdy wypowiadana jest z miłością”.

Biskup poświęcił krzyże dla bierzmowanych. – Idźcie dawać piękne świadectwo dojrzałego chrześcijanina – powiedział Biskup do młodych na zakończenie dziękczynnej Eucharystii. Po niej odmówił z wiernymi Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa i na zakończenie oktawy Bożego Ciała wraz z bp. Marianem Buczkiem poprowadził z Najświętszym Sakramentem procesję do czterech ołtarzy wokół kościoła. Istotnym wydarzeniem tego dnia było także odsłonięcie przez Biskupów postumentu, w jakim znalazły się: kropidło (którym 2 czerwca 1991 r. papież Jan Paweł II poświęcił nowo zbudowaną prokatedrę) oraz papieski pierścień, piuska i różaniec, podarowane przez abp. Mieczysława Mokrzyckiego. Pamiątki te umieszczono przy ołtarzu św. Jana Pawła II. W sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w posadzce umieszczono płytę z herbem papieskim, na której widnieje napis: „Tu modlił się sw. Jan Paweł II. W XXV rocznicę 2 VI 2016”.

Spotkanie na stadionie

Reklama

3 czerwca 2016 r. o godz. 10 przed obeliskiem i krzyżem upamiętniającym pobyt papieża Jana Pawła II zgromadzili się mieszkańcy Lubaczowa, zwłaszcza młodzież lubaczowskich szkół, by wspominać i modlić się w dniu jubileuszu. W skupieniu wysłuchano przemówienie Ojca Świętego wygłoszone za stadionem na błoniach 3 czerwca 1991 r. w Lubaczowie, odtworzone z archiwalnych nagrań. W hołdzie wdzięczności przed krzyżem i obeliskiem delegacje złożyły wiązanki kwiatów. – Na tych błoniach za stadionem było ponad 250 tys. wiernych z kraju i z zagranicy, by spotkać się z papieżem Janem Pawłem II, wysłuchać jego nauczania, uczestniczyć we Mszy św. To wydarzenie było wielką promocją naszego miasta w świecie. Większe miasta nam zazdroszczą. U was był Papież, u nas nie. To drugi raz się nie powtórzy. Godnie przyjęliśmy Papieża. Lubaczów pamięta. Ufundował kościół, pomnik, tablicę i ołtarz w konkatedrze. Doceńcie to, co było nam dane. Zachowajcie pamięć o tym wydarzeniu – mówił burmistrz Lubaczowa Krzysztof Szpyt. – Nasze pokolenie pamięta to wydarzenie. Wyście dopiero byli w planach Bożych. „Taka mała mieścina, a tyle rozmodlonych ludzi. Pięknie przygotowana wizyta” – mówił wtedy Prymas Polski kard. Józef Glemp.

Papież w Lubaczowie

Miasteczko 12-tysięczne wzięło wówczas na siebie wielki obowiązek, przyjąć tak Wielkiego Człowieka. Myśmy wtedy nie myśleli, co nas czeka, jaki obowiązek wzięliśmy na siebie. 25 lat temu byliśmy młodsi. Mieliśmy więcej siły, wytrwałości, by to podjąć. Robili to wszyscy. Pielgrzymka wyzwoliła entuzjazm. Ludzie porządkowali otoczenie, elewacje swoich domów, upiększali miasto, powstawały nowe ulice itp. Miasto było na oczach całego świata. Przemówienie papieskie z Lubaczowa było najczęściej powtarzane przez różne rozgłośnie radiowe i telewizyjne. Dziś dziękujemy Panu Bogu za to wszystko. To musi zostać na zdjęciach, w publikacjach, na filmach. Gromadźcie te pamiątki. To miasto miało człowieka całego świata. Pierwszego Człowieka XX i XXI wieku. Papież jest już święty. Tu stały stopy świętego papieża. Tu lądował z nim helikopter na płycie stadionu, Ojciec Święty rozmawiał z nami, szedł po tej murawie. Skoro jest święty, to jest pośrednikiem dla nas u Boga, przedstawia nasze prośby. Pomódlmy się do niego słowami zapisanymi na tym obrazku, który otrzymacie –mówił bp Marian Buczek, który 25 lat temu jako kapłan był odpowiedzialny za przygotowanie wizyty Jana Pawła II w Lubaczowie. Po wspólnej modlitwie Burmistrz Lubaczowa, Ksiądz Biskup i przedstawicielka młodzieży wypuścili z swoich rąk gołębie, następnie z klatek wyfrunęły gołębie ich właściciela Marka Górskiego. Młodzież z Gimnazjum nr 2 pod kierownictwem Andrzeja Kindrata przedstawiła montaż poetycko-muzyczny o św. Janie Pawle II. Sportowcy Biegiem Papieskim uczcili jubileuszową pielgrzymkę Papieża Polaka. Pobiegli ulicami miasta, którymi przejeżdżał Ojciec Święty podczas wizyty w Lubaczowie, a pilotował ich na motocyklu proboszcz ks. Roman Karpowicz. Uczniowie szkół podstawowych i gimnazjalnych na płycie stadionu startowali w biegu sztafetowym. Na ostatniej zmianie pobiegł bp Marian Buczek i dziekan ks. kan. Andrzej Stopyra. Dla wszystkich uczestników papieskiego biegania czekały papieskie kremówki, przygotowane przez cukiernie z Lubaczowa i Oleszyc.

2016-06-23 08:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

100-lecie błędowskiej parafii

2020-09-23 09:47

Niedziela sosnowiecka 39/2020, str. V

[ TEMATY ]

parafia

rocznica

Błędów

Jarosław Ciszek

Uroczystość zgromadziła wielu wiernych

Uroczystość zgromadziła wielu wiernych

W ludzkim poczuciu czasu 100 lat to dużo – stąd wielka celebracja doniosłego jubileuszu 100-lecia erygowania parafii Trójcy Przenajświętszej w Dąbrowie Górniczej-Błędowie, w niedzielę 13 września.

Jubileuszowej Mszy św., połączonej z odpustem ku czci Matki Bożej Bolesnej, przewodniczył biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak.

Błędowską parafię ustanowił w marcu 1920 r. biskup ordynariusz diecezji kieleckiej Augustyn Łosiński. Jako pierwszego jej proboszcza mianował ks. Pawła Czaplę. Historycznie ziemie Błędowa przynależały najpierw do parafii w Sławkowie, od XV wieku do parafii w Chechle, zaś od 1802 r. do nowo powstałej parafii Niegowonice. Warto podkreślić, że od 1220 r. Błędów należał do Zakonu Kanoników Regularnych Świętego Ducha w Prądniku oraz był własnością biskupów krakowskich, więc historia wiary na tych ziemiach liczy co najmniej 8 wieków.

CZYTAJ DALEJ

Kościół ubogim

2020-09-16 11:30

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. 9-11

[ TEMATY ]

Kościół

ubodzy

Facebook/„Zupa w Kato”

„Zupa w Kato” – katowicka inicjatywa

„Zupa w Kato” – katowicka inicjatywa

Cała Polska zna akcje Caritas, działania warszawskiej Fundacji Kapucyńskiej czy Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. W miastach widać pomoc świadczoną biednym przez zakony i parafie. Ten obraz nie wyczerpuje jednak charytatywnej mapy Kościoła. Raz na tydzień w dużych miastach tzw. lokalne inicjatywy wydają gorącą zupę biednym, bezdomnym, potrzebującym.

Zupa jest ważna, ale bardziej jako symbol, bo z góry wiadomo, że chodzi o pomoc żywnościową. I jako katalizator. Wydający ją nie ukrywają, że w centrum uwagi jest człowiek potrzebujący, spotkanie z nim. Być może efektem będzie duża zmiana – wyjście z bezdomności, może udział w terapii uzależnień...

Wiadomo, że pomagają Caritas, zakony, parafie... Te wszystkie działania są potrzebne, bo biedy jest dużo. – Każdy ma dla kogo gotować – mówi wolontariusz z poznańskiej inicjatywy.

Pierwsza była najpewniej „Zupa na Mąciaku” w Sopocie, która wydawana jest już piąty rok, z kolei najbardziej znana, działająca 4 lata – krakowska „Zupa na Plantach”. W Poznaniu są nawet dwie konkurencyjne „Zupy...” – „... Wolności” i „... na Głównym”. Wszystkie mają bliższe lub dalsze związki z Kościołem.

Trzy lata nalewania

Katowicka „Zupa w Kato” wywodzi się – jak deklaruje Wioletta Iwanicka-Richter, jej inicjatorka – z misji Wspólnoty Dobrego Pasterza związanej z Odnową w Duchu Świętym. Od 30 lat posługują ubogim.

– Nasza misja już się trochę opatrzyła. Szukamy nowinek, bo tylko nowe jest dla nas fajne, a po jakimś czasie rozglądamy się za czymś innym – mówi Iwanicka-Richter. – Dlatego stwierdziliśmy, że będziemy robić to, co robimy, a nazwiemy to teraz jedną z „Zup...”, spośród tych, które działają w wielkich miastach, żeby na nowo obudzić wrażliwość ludzi, wolontariuszy i odświeżyć nasze wcześniejsze działania.

„Zupa...”, którą nalewają już 3 lata koło Galerii Katowickiej, jest pretekstem do tego, żeby spotkać się z potrzebującymi i pomóc im jeszcze w jakiś inny sposób. – Chodzi o wyjście do nich, szukanie ich, docieranie do tych, którzy do jadłodajni nie przyjdą, bo się wstydzą, są samotni, w kryzysie: mają niespłacone kredyty, zostali eksmitowani, nie wytrzymują napięcia wynikającego z pandemii... – wylicza Wioletta Iwanicka-Richter.

Nie wystarczy być

Ubiegłoroczny Dzień Ubogiego był dobrym terminem na inicjację „Zupy na Pietrynie”. „Zupa jest ważna, ale nie najważniejsza” – czytamy w komunikacie ks. Arkadiusza Lechowskiego z parafii św. Anny w Łodzi, inicjatora „Zupy...”. „Chcemy, aby było to spotkanie z drugim człowiekiem przy ciepłym posiłku, abyśmy wzajemnie mogli się spotkać, wysłuchać i zapoznać, nie tylko anonimowo mijać się na ulicy” – napisał.

Rozstawiali stoliki na placu usytuowanym na rogu ulic Piotrkowskiej i św. Stanisława Kostki, koło łódzkiej archikatedry. Tam dzielili się zupą.

– Pandemia spowodowała, że musieliśmy wprowadzić zmiany. Musimy dbać o bezpieczeństwo i wolontariuszy, i naszych gości (tak nazywają ludzi, którzy do nich przychodzą po pomoc – przyp. W.D.). Teraz, wraz z ciepłym posiłkiem, dajemy pakiet żywnościowy. Każdy musi go wziąć ze sobą i gdzieś odejść, by zjeść – mówi ks. Arkadiusz Lechowski. Nie oznacza to jednak, że nie starają się z tymi ludźmi być.

– Jesteśmy, rozmawiamy. Oni mają wielką potrzebę porozmawiania, opowiedzenia swojej historii, tego, co ich spotyka – dodaje ks. Lechowski.

Pandemia czy wakacje

„Zupę na Pietrynie” wspierają ludzie ze Stowarzyszenia Missio Quotidiana, której ks. Lechowski jest wiceprezesem. Jest ona oddolną inicjatywą, ale nie jest samowolką. – Robimy wszystko w porozumieniu z sanepidem i odpowiednimi służbami. W czasie pandemii przez dłuższy czas byliśmy jedynym miejscem w Łodzi, gdzie osoby potrzebujące mogły zjeść ciepły posiłek w niedzielę – podkreśla ks. Lechowski.

Są blisko związani z Kościołem – entuzjastą inicjatywy jest abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki – ale nie zamykają się. – Jesteśmy otwarci na wszystkich. To nie jest tak, że katolicy gotują dla katolików; zbieramy się, by być z drugim człowiekiem.

I są, zawsze w niedzielę o godz. 16. – Czy to pandemia, czy wakacje jest zupa na Pietrynie – mówi półżartem ks. Lechowski. – A potrzeba jej coraz więcej. Pandemia przysparza nam gości. Wcześniej mieliśmy 80-100 osób i tyle też mogliśmy ugościć. Teraz mamy nawet do 300 osób.

Na Mąciaku

W parafii św. Mikołaja w Gdyni-Chylonii zaczęło się od organizacji wigilijnych spotkań dla bezdomnych i ubogich. Gdy ksiądz proboszcz Jacek Socha zaproponował, by regularnie gotować zupę dla biednych, wyzwaniem okazał się zakup ogromnego garnka. Podołali. Zupę gotuje kilka grup, dzięki czemu za każdym razem posiłek jest inny.

– Większość wolontariuszy to ludzie z parafii, skupieni we wspólnotach. byli też tacy, którzy czekali na taką inicjatywę i „Zupa Chylońska” okazała się dla nich szansą, którą potrafili wykorzystać – mówił ks. Socha lokalnemu portalowi. Inspirowała go sąsiednia inicjatywa. Konkretnie z Sopotu, „Zupa na Mąciaku”, działająca pod skrzydłami Wspólnoty Chleb Życia. Większość wolontariuszy pochodzi ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej.

„Zupa na Mąciaku” działa ponad 4 lata. Nie tylko nalewają zupę, zachęcają do zmiany. „Myjemy nogi, opatrujemy rany i uczymy. Mamy świadomość, że nie uleczymy wszystkich chorób, jednak widzimy, że okazywana przez nas troska motywuje do zadbania o siebie, a czasem jest pierwszym krokiem do większych zmian” – napisali na Facebooku.

Nie na Plantach

„Zupa na Plantach”, najbardziej znana z tych inicjatyw, wycofała się z Plant. Powód: pandemia. Od marca to wolontariusze próbują trafić do potrzebujących, a nie odwrotnie. Z paczkami z jedzeniem i środkami higienicznymi.

– Nadal nie możemy organizować zgromadzeń, tymczasem na spotkania na Plantach przychodziło co tydzień ok. 250 osób. Nadal mamy tryb kryzysowy – mówi Agnieszka Dziekan, koordynatorka biura fundacji. Dziś pomocą zajmuje się nie grupka wolontariuszy, lecz poważna Fundacja Zupa, która „ma na celu budowanie relacji i pomoc osobom w kryzysie bezdomności”.

„Zupa na Plantach”, Facebook, relacja sprzed kilku dni: „Czasami docieramy też do innych miejsc niż zazwyczaj. Tym razem na naszej liście miejsc do odwiedzenia znalazł się pewien krakowski szpital. Od jakiegoś czasu jeden z naszych znajomych z ulicy jest w nim pacjentem (...). Pan Michał mieszka w kanale. Od jakiegoś czasu był w opłakanym stanie, który zagrażał już nie tylko jego zdrowiu, ale i życiu. Teraz, kiedy jest pod opieką lekarzy, dalej go odwiedzamy. Nie tylko po to, żeby dostarczyć mu jakieś małe potrzebne rzeczy, ale przede wszystkim, żeby czuł, że nie jest sam...”.

W trybie pandemicznym

Do Warszawy „Zupa...” nie dotarła. Tu miejsc, gdzie można otrzymać np. bezpłatny posiłek czy jakąś pomoc materialną, jest sporo. Potrzebujący dobrze znają jadłodajnie św. Brata Alberta na Grochowie, Sióstr Szarytek na Powiślu, Sióstr Albertynek na Pradze i Ojców Bonifratrów na Nowym Mieście.

Najbardziej znana jest kuchnia dla ubogich prowadzona przez kapucynów przy ul. Miodowej. Znalazła się wśród wielu zamkniętych z powodu koronawirusa. W trybie pandemicznym wolontariusze rozwożą potrzebującym paczki z żywnością po całej Warszawie. Dziś na Miodowej codziennie wydawane są paczki żywnościowe dla ok. 400 osób. – To wyraźny wzrost, o 100-150 osób, w porównaniu z początkiem roku – ocenia brat Szymon Janowski, kapucyn.

CZYTAJ DALEJ

Müller: jeśli Jarosław Kaczyński zostanie wicepremierem, to będzie wzmocnienie rządu

2020-09-25 08:38

[ TEMATY ]

polityka

Kaczyński Jarosław

Fot. wybierzpis.pl

Decyzja, czy faktycznie będzie chciał zostać wicepremierem, należy do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Dla nas by to było na pewno duże wzmocnienie - powiedział w piątek rzecznik rządu Piotr Müller. Ocenił również, że rozmowy na temat koalicji zmierzają ku końcowi.

Rzecznik rządu ocenił, że po czwartkowych obradach komitetu politycznego PiS "można śmiało powiedzieć, że zmierzamy ku końcowi, jeżeli chodzi o kwestie koalicyjne, czyli podtrzymanie koalicji i podpisanie umowy koalicyjnej, i jeżeli chodzi o zmiany w strukturze rządu".

Müller odniósł się do doniesień o możliwym objęciu przez prezesa PiS funkcji wicepremiera.

Powiedział, że "jest to wariant bardzo prawdopodobny". "Ale sama decyzja na koniec, czy faktycznie będzie chciał zostać wicepremierem, należy do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. (...) Dla nas by to było na pewno duże wzmocnienie" - powiedział.

Rzecznik ocenił, że komitet pod przewodnictwem Kaczyńskiego, który by koordynował i nadzorował działania resortów sprawiedliwości, obrony narodowej i spraw wewnętrznych, "na pewno by przyniósł wiele dobrych zmian". "Dla nas to jest wzmocnienie. Jeżeli prezes najważniejszej partii politycznej, lider Zjednoczonej Prawicy chce być wicepremierem, jeżeli tak ostatecznie postanowi, to jest wzmocnienie rządu" - powiedział Müller. Dodał, że takie rozwiązanie "będzie łagodziło nastroje w ramach obozu Zjednoczonej Prawicy".

Według niego, jeżeli Kaczyński - lider Zjednoczonej Prawicy, "decyduje się na to, aby premierem pozostał Mateusz Morawiecki to oznacza też zaufanie" wobec premiera Morawieckiego. "A pewnych zmian, koordynacji wymaga określony obszar i my widzimy przez ostatnie tygodnie, gdzie te emocje polityczne są największe i gdzie je trzeba ostudzić" - powiedział rzecznik rządu. (PAP)

autorka: Olga Zakolska

ozk/ mok/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję