Reklama

Przyjaciele Misji na zielonogórskim Chynowie

2016-06-23 08:07

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 26/2016, str. 4-5

Karolina Krasowska
Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę w tym kierunku działać i coś dać od siebie dla ojców oblatów i tego zgromadzenia – mówi Kazimiera Kwaśnik

W tym roku mija 200 lat od założenia Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Od lat duchowym i materialnym wsparciem w rozwoju dzieła misyjnego ojcom oblatom służą osoby świeckie skupione we wspólnocie tzw. Przyjaciół Misji Oblackich. W tym roku swój jubileusz obchodzą członkowie wspólnoty, która 30 lat temu powstała na zielonogórskim Chynowie

Założycielem Przyjaciół Misji Oblackich na zielonogórskim Chynowie w 1986 r. był śp. o. Mikołaj Hentrich.

Misjonarze i Przyjaciele

Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej zostało założone przez św. Eugeniusza de Mazenoda 25 stycznia 1816 r. w Aix-en-Provence we Francji, a zatwierdzone 10 lat później 17 lutego 1826 r. przez papieża Leona XII. Wspólnota pierwotnie nosiła nazwę Misjonarzy Prowansji i skupiała 4 ochotników, którzy podzielali zapał założyciela i chcieli poświęcić się odnowie spustoszonego przez rewolucję francuską Kościoła. Odnowa moralna francuskiego ludu odbywała się przede wszystkim przez głoszenie misji świętych i rekolekcji. Marzeniem założyciela było pójście na cały świat i głoszenie Ewangelii ubogim. Misyjność i wyjście do ubogich, obok kultu Maryi Niepokalanej i wspólnotowości, stanowią duchowość zgromadzenia. Św. Eugeniusz zdawał sobie sprawę, że misjonarze oblaci będą potrzebowali zarówno duchowego, jak i materialnego wsparcia osób świeckich. W tym celu pod nazwą Associacion Misjonaire De Marie Immacule (AMMI) powołał do istnienia Stowarzyszenie Misyjne Maryi Niepokalanej. Oblaci przybyli do naszej Ojczyzny w 1920 r. Stowarzyszenie powstało w Polsce w 1947 r. pod nazwą Przyjaciele Misji Oblackich i do dziś nosi taką nazwę. Zorganizowane grupy Przyjaciół Misji Oblackich pojawiły się w Polsce dopiero w 1969 r. w związku z potrzebą modlitewnego, jak i materialnego wsparcia pierwszych polskich misjonarzy oblatów, którzy udali się na misje do Kamerunu. W tym samym czasie powstała współdziałająca z Przyjaciółmi Misji Prokura Misyjna w Poznaniu. Jej założycielem i pierwszym dyrektorem był śp. o. Walenty Zapłata, który przez blisko 50 lat niestrudzenie działał na rzecz misji na Madagaskarze, w Kamerunie, Argentynie, na Ukrainie i Białorusi. Obecnie w Polsce posługuje ok. 60 tys. Przyjaciół Misji, wśród których znajdują się różni ludzie niezależnie od pełnionej funkcji i wieku. Obecnie funkcję dyrektora Prokury Misyjnej w Poznaniu pełni o. Marian Lis.

Służyć misjom

Chynów stanowi obecnie część Zielonej Góry. To tutaj w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny istnieje i funkcjonuje założone przed 30 laty Stowarzyszenie Przyjaciół Misji Oblackich. Historia powstania Przyjaciół Misji na Chynowie łączy się z osobami Wandy Tomys, Kazimiery Kwaśnik, śp. o. Mikołaja Hentricha oraz ówczesnego proboszcza parafii ks. Zbigniewa Stekiela. Stowarzyszenie powstało w 1986 r. za akceptacją ówczesnego biskupa diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Józefa Michalika. Wanda Tomys wstąpiła do Przyjaciół Misji w 1984 r., odwiedzając sanktuarium maryjne w Kodniu nad Bugiem, gdzie superiorem był o. Mikołaj Hentrich. Rok później odbyła pielgrzymkę do Lourdes zorganizowaną z okazji 10. rocznicy beatyfikacji założyciela Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów św. Eugeniusza de Mazenoda. W 1986 r. o. Walenty Zapłata mianował ją zelatorem Przyjaciół Misji na terenie Zielonej Góry i okolic. – Okazało się, że w Zielonej Górze było wielu Przyjaciół Misji indywidualnych, ale nie było koła. Chciałam je zorganizować, ale nie bardzo wiedziałam jak i gdzie. W 1986 r. do Zielonej Góry przyjechał o. Mikołaj Hentrich, który przy okazji swych pobytów zawsze zatrzymywał się w rodzinie Kazimiery Kwaśnik na Chynowie i sprawował Eucharystię w tamtejszym kościele, gdzie proboszczem był ks. Zbigniew Stekiel. W którąś niedzielę po Mszy św. o. Mikołaj ogłosił popołudniowe spotkanie, na którym przedstawił zebranym możliwość zaangażowania się w pracę misyjną i zaproponował powstanie Koła Przyjaciół Misji Oblackich – wspomina Wanda Tomys. – Pierwsze oficjalne zebranie naszego koła miało miejsce w pierwszą niedzielę grudnia 1986 r. w salce parafialnej przy kościele na Chynowie. Możliwość zorganizowania tego spotkania, jak i wielu następnych zawdzięczamy ogromnej życzliwości proboszcza ks. Zbigniewa Stekiela. Na tym spotkaniu zapoznałam zebranych z działalnością Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Misji Oblackich i modliliśmy się o nowe powołania misyjne – dodaje.

Reklama

Na początku 1987 r. z inicjatywy o. Mikołaja Hentricha zostało zorganizowane spotkanie opłatkowe z udziałem ojców z Prokury Misyjnej w Poznaniu i proboszcza ks. Zbigniewa Stekiela. Przybyli też Przyjaciele Misji ze Zbąszynia. – Tak małymi kroczkami uczyliśmy się służyć misjom. Co roku braliśmy i bierzemy udział w zlotach Przyjaciół Misji w Obrze, Poznaniu, Wrocławiu i Markowicach. W rekolekcjach zamkniętych na Świętym Krzyżu, w Grotnikach, Markowicach, Obrze. Co roku organizujemy spotkania opłatkowe, a co dwa lata Niedzielę Misyjną – kontynuuje pani Wanda.

Zobowiązanie

Współinicjatorką powstania Koła Przyjaciół Misji Oblackich na Chynowie jest Kazimiera Kwaśnik. Pani Kazimiera wychowywała się w Obrze w Wielkopolsce, skąd w 1957 r. wraz z swoją kuzynką Wandą Tomys przeprowadziła się z do Zielonej Góry. – Stowarzyszenie Przyjaciół Misji Oblackich ma na celu modlitwą i ofiarą wspierać misje oblackie na całym świecie. Misjonarze też się codziennie modlą za nas, odprawiając Msze św. na całym świecie. Jest to taka forma wdzięczności Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów dla swoich Przyjaciół. – mówi Kazimiera Kwaśnik. Pani Kazimiera wzrastała przy parafii oblackiej w Obrze, a przy ówczesnym proboszczu o. Mikołaju Hentrichu kształtowała się jej osobowość. Pani Kwaśnik wspomina, że misjonarz przygotowywał ją do I Komunii św., do sakramentu bierzmowania oraz udzielał jej i jej mężowi sakramentu małżeństwa. – Jestem wdzięczna, że mogłam w Obrze przy ojcach oblatach kształtować swoją osobowość. Moje dzieciństwo było piękne, kiedy 9 lat proboszczem był o. Mikołaj Hentrich, który uczył nas nie tylko religii, ale organizował wycieczki do lasu, wypady na sanki, na górki koło Nowej Obry. Przyjaźnie z ojcem zawierali nasi rodzice. I tak, kiedy przyjeżdżał w odwiedziny z Wrocławia, gdzie pełnił funkcję superiora klasztoru, najpierw do Obry, a później do Zielonej Góry, wpadliśmy na pomysł, żeby właśnie taką grupę utworzyć. Ja i moja kuzynka Wanda Tomys miałyśmy potrzebę, aby taka grupa zaistniała. Cieszę się, że dane mi było podjąć takie zobowiązanie. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę w tym kierunku działać i coś dać od siebie dla ojców oblatów i tego zgromadzenia. Ja to naprawdę robię z serca. I tak mi miło, kiedy jadę do swojej rodzinnej Obry na zjazdy, że mogę tam słowo powiedzieć. Cieszę się, że jeszcze istniejemy, że Pan Bóg nas darzy zdrowiem, a to na pewno jest wymodlone. Dziękujemy ojcom oblatom za modlitwę, którą czujemy na co dzień, gdzie rzeczy niemożliwe stają się możliwe – opowiada Kazimiera Kwaśnik.

Tagi:
wspólnota

Wspólnota ewangelizowana i ewangelizująca

2019-11-26 12:50

Ks. Tadeusz Biały
Edycja przemyska 48/2019, str. 6

Kl. Patryk Szałaj
Małe wspólnoty są skarbem Kościoła

W listopadzie zakończył się Kongres Biblijny Archidiecezji Przemyskiej przygotowany i realizowany przez Dzieło Biblijne AP, którego moderatorem jest ks. dr hab. Stanisław Haręzga. Dzięki pastoralnej wyobraźni Księdza Moderatora i jego współpracowników Kongres przyjął oryginalną formułę czasowo-przestrzenną (odbywał się, począwszy od 26 września, przez sześć kolejnych sobót w wyznaczonych ośrodkach archiprezbiteratów) i programową (w pierwszej części Kongresu dominowały wykłady biblistów, a w drugiej wspólnotowa modlitwa Słowem Bożym i Eucharystia). Dydaktyczno-ewangelizacyjny wymiar Kongresu pozwala mieć nadzieję, że w wielu parafiach powstaną kręgi biblijne i dołączą do już istniejących podstawowych wspólnot formacyjnych. Dzięki takiej wartości dodanej parafia otrzyma inspirujący asumpt do zasłuchania się w Słowo Boże. Uważne wsłuchiwanie się w Słowo Boże rodzi wiarę, pogłębia drogę życia sakramentalnego oraz przynagla do świadectwa wiary. Poprzez pochylenie się nad Księgą Życia parafia stawać się będzie wspólnotą ewangelizowaną i ewangelizującą przez apostolską dynamikę małych grup eklezjalnych.

Żywa struktura parafii (wspólnota wspólnot) wpisuje się w nową wyobraźnię duszpasterską na miarę współczesnych wyzwań. Tak jak naród potrzebuje małych wspólnot, czyli zdrowych rodzin, aby mógł się rozwijać, tak Kościół potrzebuje małych grup, by orędzie zbawcze mogło dotrzeć do każdego człowieka. Owszem, trudności i przeszkód w głoszeniu Ewangelii jest dzisiaj co niemiara, ale przecież nigdy nie było idealnych czasów do przepowiadania. Nie można więc czekać na korzystniejsze uwarunkowania. Dzisiaj jest dobry czas, a nawet bardzo dobry, jeśli potraktować go w kategorii „kairosu”, czyli zbawczej obecności Boga „tu i teraz”. Małe grupy apostolskie – jeśli pielęgnują swój charyzmat przez systematyczną i głęboką formację – dają ich uczestnikom niezwykle mocne doświadczenie żywego Boga, a doświadczenie bliskości ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana przynagla do dzielenia się Ewangelią z innymi. Dzięki dynamice paschalnej wiary małe grupy powinny więc spełniać posługę ewangelizacyjną wobec całej parafii. W praktyce może ona wyglądać tak, że duszpasterze wybiorą jedną niedzielę w miesiącu na niedzielę świadectwa, co niewątpliwie będzie twórczym wyzwaniem dla istniejących w parafii grup apostolskich (dziecięcych, młodzieżowych i dorosłych).

We wskazaną niedzielę – przed każdą Mszą św. lub przed rozesłaniem – „ktoś” przygotowany z danej grupy składa świadectwo, adekwatne do pory roku liturgicznego. Na przykład według poniższego scenariusza:

Adwent – moje oczekiwanie na przyjście Pana, który jest i który wciąż przychodzi.

Okres Bożego Narodzenia – moje Betlejem (uczynić serce gościnnym dla Pana).

Okres zwykły – Pan mój i Bóg mój w codzienności.

Wielki Post – moje nawrócenie – ciągle zaczynam od nowa.

Wielkanoc – mój ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan – spotkałem Go.

Zesłanie Ducha Świętego – Duch Święty mistrzem mojego wnętrza i apostolskiej aktywności.

Boże Ciało – Eucharystia moim największym skarbem.

Okres zwykły – przez piękno stworzeń odkrywam piękno Stwórcy (zaproszenie na wakacyjne turnusy rekolekcyjne, pielgrzymki, rajdy itp.).

Należy pamiętać, że świadectwa zawierają ewangeliczny blask o tyle, o ile są przemodlone i dobrze przygotowane, w myśl zasady – improwizacje bywają najlepiej przemyślane. Spełnienie wymaganych kryteriów zapewni świadectwu właściwe sobie wnętrze z mocą dotknięcia wnętrza słuchaczy, co więcej, spowoduje piękne poruszenie w ich sercach i być może zainspiruje do przyjęcia zaproszenia – jeśli chcesz spotkać Pana, pójdź za Nim – „zapisz” się do wybranej grupy parafialnej. Systematyczna praktyka „niedzieli świadectw” może się okazać dla wiernych swego rodzaju krokami światła w kierunku głębszej identyfikacji się z parafią, która nie jest tylko miejscem opieki duszpasterskiej, ale także i przede wszystkim wydarzeniem, wspólnotą zbawczego działania Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zwyczaje ważniejsze od Boga

2019-11-19 12:16

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. 20

Przyjęliśmy pobożne tradycje i zwyczaje, a zgubiliśmy w nich żywego Boga

Agnieszka Bugała
To Bóg wymyślił małżeństwo i tylko On może je naprawić

Mamy dużo kościelnych zwyczajów. Największe rzesze przychodzą do kościoła wtedy, gdy coś się dzieje, i to takiego, z czym wzrastaliśmy niemal od dziecka. Jeszcze lepiej, kiedy to pobożne wydarzenie przedłużone jest biesiadowaniem. Bo jak tu nie iść do kościoła w Wielką Sobotę, kiedy święcą pokarmy? Jak nie pojawić się na Pasterce, kiedy tak nostalgicznie brzmią kolędy, i jak nie podzielić się opłatkiem, bez którego trudno sobie wyobrazić Wigilię? Lubimy, kiedy na Mszy św. sypią popiół na głowę, święcą palmy albo przykładają dwie świece do szyi, żeby leczyć choroby gardła. Podobnie jest z I Komunią św., chrztem czy sakramentem małżeństwa. Pierwszeństwo w przygotowaniu do tych najważniejszych spotkań z Bogiem mają rzeczy, które... z Bogiem niewiele mają wspólnego. Chyba każdy duszpasterz marzy dziś o tym, żeby zamiast o sukienkach i garniturach móc poważnie i wyczerpująco porozmawiać z rodzicami i dziećmi o prawdziwej obecności Boga w Eucharystii; żeby zamiast ustalać kwestię dekoracji kościoła móc z młodymi szczerze porozmawiać o małżeństwie i o tym, jak żyć, żeby działanie tego sakramentu nie skończyło się po kilku miesiącach. Nawet nie zauważyliśmy, jak zaczęło nam być wszystko jedno, czy mówimy o chrzcie czy o chrzcinach – a może nawet to drugie stało się ważniejsze niż sam sakrament? I pomyśleć, że wszystkie te zwyczaje powstały dzięki Bogu, dla Boga i ze względu na Niego. W Bogu są ich moc, skuteczność działania i całe piękno. Bóg był potrzebny, żeby zaistniały i nabrały rangi – a teraz można już Panu Bogu podziękować, bo my postanowiliśmy je sobie przywłaszczyć i zorganizować po swojemu. Przyjęliśmy pobożne tradycje i zwyczaje, a zgubiliśmy w nich żywego Boga.

W pewnej parafii podczas całodziennego wystawienia Najświętszego Sakramentu ktoś wykradł monstrancję z Panem Jezusem. Kiedy proboszcz z ogromnym bólem w sercu i ze łzami w oczach wzywał swoich parafian do modlitwy przebłagalnej za tę profanację, usłyszał dziwne pocieszenie jednej z parafianek: „Niech ksiądz tak nie rozpacza, wprawdzie monstrancja była ładna i bardzo droga, ale szybko złożymy się na nową!”. Zwyczaje stają się ważniejsze od samego Boga, a przecież one mają znaczenie tylko wtedy, kiedy dzięki nim spotykamy się z żywym Bogiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wizyta arcybiskupa z Kazachstanu, Tomasza Bernarda Piety w Parlamencie Europejskim

2019-12-12 17:04

Komunikat prasowy

Na zaproszenie europosła PiS Ryszarda Czarneckiego wizytę w Parlamencie Europejskim złożył arcybiskup z Kazachstanu, Polak Tomasz Bernard Peta. Od 29 lat pracuje on dla wspólnoty katolickiej, w dużej mierze Polaków .

Biuro Prasowe Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów
Apb Tomasz Bernard Peta

W tej chwili katolicy w Kazachstanie stanowią tylko 1% populacji -w ostatnich latach wyjechało stamtąd 250 tysięcy katolików (liczba Polaków zmniejszyła się z 60 tysięcy w latach 1990-ch do 38 tysięcy obecnie).

Abp Peta odprawił msze święta w budynku PE, a także spotkał się z europosłami z różnych krajów . Zaznaczył, że liczy na ułatwienia administracyjne dla księży katolickich w Kazachstanie, a jednocześnie podziękował władzom w Astanie za dobra współpracę ze wspólnotą katolicką i jej pasterzami.

Europoseł Ryszard Czarnecki podkreślił polskie korzenie księdza arcybiskupa i fakt, że większość życia spędził on w Polsce.

Zobacz zdjęcia: Apb Kazachstanu w parlamencie UE
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem