Reklama

O historii objawień św. Marii Magdaleny w Biłgoraju (2)

2016-07-05 11:24

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 28/2016, str. 4-5

Joanna Ferens
Obraz św. Marii Magdaleny z kościoła parafialnego

O początkach objawień i kultu św. Marii Magdaleny w Puszczy Solskiej, jego rozwoju i wpływie na Biłgoraj i ziemię biłgorajską z Piotrem Florem, regionalistą, członkiem Biłgorajskiego Towarzystwa Regionalnego, autorem publikacji dotyczących mało znanej historii Biłgoraja rozmawia Joanna Ferens

– Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy kościele. To przy nim przez wieki posługiwali franciszkanie, sprowadzeni tu przez Jana Zamojskiego „Sobiepana”, trzeciego ordynata na Zamościu. Jaka jest ich historia oraz rola w propagowaniu kultu św. Marii Magdaleny?

– Jak już wspomniałem, oficjalnie Bracia Mniejsi Konwentualni przybyli na skraj Biłgoraja w 1644 r. i od tego czasu sprawowali tutaj nieprzerwanie kult Boży, aż do 1864 r. włącznie, a więc przez pełne 220 lat. Już sama ta cyfra mówi za siebie. Ich rola w dziejach ziemi biłgorajskiej jest bezsprzecznie nieoceniona. Nie da się w żaden sposób przejść obok tego faktu (tzn. ich obecności) obojętnie. Udzielanie przez nich sakramentów, głoszenie słowa Bożego i szerzenie kultu św. Marii Magdaleny odmieniło z pewnością bieg naszej historii. I bynajmniej nie tylko dlatego, że powstały tu z czasem świątynie katolickie oraz parafie czy dekanaty. Albowiem nawet osobiste losy tych zakonników były tak samo niezwykłe i dramatyczne, począwszy od ich przynależności kościelno-administracyjnej (Prowincja Polska, wkrótce Litewsko-Ruska, następnie Ruska, zaś po upadku Rzeczypospolitej Galicyjska, a od 1810 r. z powrotem Polska), przez uczestnictwo w kolejnych kataklizmach, jakie spadały na udręczoną Ojczyznę, po udział w zrywach narodowych oraz srogie represje ze strony okupantów.

– Rozmawiając o budynkach sakralnych Puszczy Solskiej, nie sposób nie wspomnieć o obecnym kościele parafialnym i jego historii...

– Owszem. Ten gmach ma także własną, niesamowitą historię. Powstał bowiem dzięki ogromnemu zaangażowaniu wielu tysięcy ludzi, z wójtem Myszakiem oraz księżmi Henrykiem Dubiszewskim i Władysławem Bargiełem na czele. Chcieli oni dalej oddawać cześć tutejszej patronce, pod kierownictwem swych ofiarnych duchownych, lecz nie posiadając własnej świątyni, a jedynie skrzydło klasztoru, przerobione jeszcze przez franciszkanów na niewielki kościółek, byli ciągle zagrożeni utratą parafii. Tylko wielkie oddanie się rzeszy ludzi tej sprawie doprowadziło w końcu (czyli w 1921 r.), do rozpoczęcia prac budowlanych przy obecnym sanktuarium, co prawdopodobnie uchroniło nas wszystkich od tego wielkiego i niewybaczalnego błędu. Co ciekawe, plany i materiały na budowę były gotowe już w 1914 r., ale zamysły te przerwała okrutna I wojna światowa. Warto jednak wiedzieć, iż pierwotnie ów kościół miał być wzniesiony w stylu neogotyckim. Stąd też bryła obecnej budowli nawiązuje tak mocno do dawnych planów. Już z tego widać, że idea poświęcenia jej jako „wotum wdzięczności za wygraną wojnę z bolszewikami” jest mocno naciągnięta.

– To w murach tej świątyni rozbrzmiewają Nieszpory o św. Marii Magdalenie czy specjalna ułożona ku czci tej świętej litania. Proszę przypomnieć, co o tej niezwykłej kobiecie z kart Pisma Świętego oraz tradycji i historii Kościoła wiemy?

– Wiemy niewiele, bo tradycja myli kilka postaci o tym imieniu, a ewangeliści nie przekazali nam zbyt dużo informacji o naszej świętej, ale na tyle wystarczająco, by zrozumieć, z kim mamy do czynienia. Nie chodzi tu bowiem o jakąś jawnogrzesznicę czy inną osobę o złej reputacji, tylko o przepiękną kobietę uwolnioną od złych duchów oraz nawróconą przez Jezusa, która z miłości poszła za Nim już na zawsze i stała wiernie pod krzyżem nawet wtedy, kiedy Jego uczniowie uciekli ze strachu, w dodatku tą samą, której On ukazał się jako pierwszej po swoim zmartwychwstaniu, czyniąc ją apostołką tego wydarzenia. A zatem chodzi tu o naprawdę wielką świętą. Dlatego właśnie w 1969 r. papież Paweł VI oficjalnie oczyścił imię Marii Magdaleny i jej niechlubną tradycję, a w 1978 r. wyeliminowano z rzymskiego brewiarza inwokacje o Marii jako pokutnicy i wielkiej grzesznicy. Mamy więc dzisiaj z pewnością ogromny powód do dumy.

– Obok św. Stanisława Biskupa i Męczennika, który objawił się w Górecku Kościelnym, św. Maria Magdalena jest kolejną świętą, która wkroczyła w historię naszej społeczności lokalnej. Czy można o niej powiedzieć: patronka Biłgoraja?

– Zdecydowanie tak. Wszyscy zawdzięczamy jej naprawdę bardzo dużo. Nie tylko to, że upadł kiedyś protestantyzm w tym mieście. Można powiedzieć nawet, że to ona uchroniła je przed Szwedami w czasie potopu i wojny północnej, chociaż przed Kozakami akurat się to do końca się udało, gdyż Biłgoraj wprawdzie ocalał, ale spłonął wtedy jej kościółek na przedmieściu (w 1648 r.). Jej kult z pewnością zmienił i ukształtował bieg dziejów całego regionu biłgorajskiego, dzięki czemu mamy dzisiaj tak wspaniałą historię, której nie posiada żadne miasto. Byłoby to więc jakimś wynagrodzeniem tej świętej, gdyby jej wizerunek znalazł się obok łabędzia w herbie naszego miasta. Najwyższy czas to zmienić. W końcu nie przypadkiem jesteśmy prężnym ośrodkiem katolickim.

– 400-lecie objawień było okazją, aby nie tylko przypomnieć sobie osobę św. Marii Magdaleny, ale także historię Biłgoraja, w którą ta święta się wpisała. Jej objawienia dokonały się zaledwie kilkadziesiąt lat po nadaniu praw miejskich Łabędziemu Grodowi...

– Od lokacji miasta do momentu przekazania nam jej orędzia minęło zaledwie 37 lat. To bardzo niewiele. Wówczas w mieście kwitł protestantyzm, chociaż istniała w nim już cerkiew greckokatolicka, czyli świątynia, w której kult sprawowano w jedności z Rzymem, aczkolwiek w innym języku niż łaciński. Oprócz tego znajdowała się tu zapewne skromna synagoga. Jednak przewaga protestantów była tutaj znacząca. Albowiem ówczesny Biłgoraj stanowił nader prężne centrum reformacyjne, obok takich miast, jak: Bełżyce, Kock, Łaszczów czy nawet Lublin. To w tym mieście była szkoła kalwińska, funkcjonująca od początku XVII wieku i tu odbywały się synody Kościoła tego wyznania, sympatyzującego z arianami, którzy z czasem zresztą także się tu osiedlili. Począwszy od 1630 r. zorganizowano ich w tym grodzie co najmniej dziewięć (ostatni w 1654 r.). A zatem zajmował on wybitne miejsce wśród ośrodków protestanckich. Stąd też nie było mowy o zbudowaniu tu świątyni katolickiej aż do końca XVII stulecia. Ta bowiem powstała dopiero po kilkunastu latach od rozpoczęcia udzielania sakramentów w tym mieście (za zgodą i wolą biskupa chełmskiego Stanisława Jacka Święcickiego) przez przybyłych franciszkanów. Stało się to zaś dokładnie w 1692 r.

– Przez lata wokół objawień w Biłgoraju narosło wiele niedomówień, żeby nie powiedzieć przekłamań...

– Strasznie dużo. Dotyczą one nie tylko okoliczności wspomnianego kultu, lecz także dziejów samych franciszkanów. Znamy obecnie cały proces formowania się tych przekłamań, który, o zgrozo, zasadniczo trwa do dzisiaj. Został on przeze mnie kilka lat temu dokładnie zbadany, a ponieważ to bardzo długa historia, wspomnę tylko, że wszystko zaczęło się w 1830 r., kiedy to Administracja Ordynacji Zamojskiej zleciła wszystkim zarządcom kościołów, znajdujących się na jej terenie, opisanie historyczne tych placówek wg nadesłanego kwestionariusza. Od tego momentu wszystko, co dotyczy Puszczy Solskiej, poszło w odwrotnym kierunku, ponieważ opisujący dzieje tej placówki oparł się wtedy wyłącznie na przekazie ustnym i na napisach pod obrazami w kaplicy, które przecież zostały zmienione po pożarze z 1794 r. Dane te zebrał archiwista ordynacki Mikołaj Stworzyński, by udostępniać je badaczom. Oparł się na nich wkrótce historyk franciszkański ojciec Jakub Piasecki i w 1845 r. opublikował je w książce pt. „Opisanie kościołów i klasztorów księży Franciszkanów Konwentualnymi zwanych z dawnej Prowincji Polskiej św. Franciszka Seraficznego po utworzeniu w roku 1815 Królestwa Polskiego pozostałych”, uzupełniając swoją niewiedzę zmyślonymi faktami i danymi. Na podstawie tej pracy stworzono jeszcze w tym samym stuleciu hasła w dwóch encyklopediach kościelnych i tak dotarło to wszystko w XX wieku do współczesnych opracowań, które dodatkowo ubogacane nieprawdą, dla wielu stanowią obecnie podstawowe źródło wiedzy na ten temat. Mówię zatem otwarcie – z miejscem czci św. Marii Magdaleny nie miał nic wspólnego ani kanclerz i hetman wielki koronny Jan Zamoyski, założyciel ordynacji, który nigdy nawet tu nie był, ani też jego syn Tomasz, bowiem zmarł on 6 lat wcześniej niż franciszkanie przybyli na skraj Biłgoraja. Również to nie on ufundował parafię zakonną, a jedynie sprowadził tu pierwszego zakonnika (zaś ona sama nie istniała począwszy od 1644 r., jak to wszędzie bezmyślnie się powtarza), bo dokonał tego dopiero piąty ordynat na Zamościu – Tomasz Józef Zamoyski w 1721 r., gdy kult tej świętej kwitł już na dobre od niemal 100 lat.

– Czy obchody 400-lecia objawień mogły zatem stać się nowym impulsem od odkrycia przesłania św. Marii Magdaleny i ożywienia jej kultu na ziemi biłgorajskiej?

– Na to liczyliśmy w ub.r. i w końcu zaczyna się coś dziać, aczkolwiek z małym opóźnieniem. Jest tutaj kilka osób szczególnie zainteresowanych rozwojem kultu naszej zapomnianej patronki, m.in. Henryk Grabias, Anna Kozdra i państwo Schodzińscy. Bo rzeczywiście po odejściu franciszkanów kult podupadł zdecydowanie. Ale być może to zasługa Rosjan. Ożywienia kultu dokonał z pewnością ks. Jan Mróz, który na cześć św. Marii Magdaleny wmurował po II wojnie światowej nawet tablicę w kruchcie kościoła i postarał się o zmianę nazwy parafii z dziwnie brzmiącej „Puszcza Solska” na wspólnotę pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, ale wszyscy czekamy na jakąś eksplozję. Może ona właśnie teraz nadchodzi.

Tagi:
wywiad

Zadbajmy o swoją płodność

2019-11-26 12:50

Rozmawia Magdalena Wojtak
Edycja warszawska 48/2019, str. 6

Z Anną Koźlik, nauczycielką Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny oraz założycielką strony www.plodna.pl, rozmawia Magdalena Wojtak

Archiwum prywatne
Anna Koźlik

MAGDALENA WOJTAK: – Dlaczego ważna jest wiedza na temat płodności?

ANNA KOŹLIK: – Tak jak staramy się zdobywać wiedzę na temat tego, jaki wpływ na nasze zdrowie ma odżywianie i aktywność fizyczna, podobnie każde małżeństwo czy narzeczeni przygotowujący się do tego sakramentu prędzej czy później muszą zmierzyć się z zagadnieniami dotyczącymi swojej płodności dla ich prawdziwego szczęścia. Ważne jest, aby zdobywana wiedza była przekazywana w sposób profesjonalny, rzetelny i motywujący. Metody rozpoznawania płodności pełnią ważną rolę w profilaktyce zdrowia kobiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Olga Tokarczuk odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Szwecji

2019-12-10 20:13

wpolityce.pl

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, Olga Tokarczuk, odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Karola XVI Gustawa. Ceremonia noblowska odbywa się we wtorek w filharmonii sztokholmskiej.

wikipedia.org

Laureaci Nagrody Nobla dostają złote medale z wygrawerowanym wizerunkiem fundatora Alfreda Nobla oraz łacińską inskrypcją „Inventas vitam iuvat excoluisse per artes”. Są one wykonane ręcznie z 18-karatowego złota i ważą 175 gramów. Dyplomy są wykonane ręcznie przez artystów, jest na nich zdjęcie, imię i nazwisko laureata oraz cytat z uzasadnienia przyznania Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk została poproszona o odebranie wyróżnienia przez Pera Waesterberga z Akademii Szwedzkiej, który wcześniej wygłosił laudację na cześć noblistki.

Pani Tokarczuk, Akademia Szwedzka gratuluje wam. Proszę o odebranie Literackiej Nagrody Nobla z rąk jego królewskiej mości króla Szwecji — powiedział Waesterberg po polsku.

Polska pisarka - ubrana w czarną, aksamitną suknię do ziemi - wyszła na scenę sztokholmskiej filharmonii jako dziesiąty noblista. Ceremoniał ma związek z kolejnością dziedzin nagrody zapisanych w testamencie Nobla.

Podczas odbierania przez polską noblistkę medalu i dyplomu wszystko przebiegło zgodnie z planem, także zapisany w protokole trzykrotny ukłon, który nie udał się w 1996 r. Wisławie Szymborskiej. Poetka w tym właśnie momencie ceremonii pomyliła się. Olga Tokarczuk swoje trzy ukłony wykonała bez pomyłek.

Polska literatura błyszczy w Europie – ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru. Polska, rozdroże Europy, być może nawet jej serce – Olga Tokarczuk odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu. Olga Tokarczuk nie ucieka od niewygodnej prawdy, nawet pod groźbą śmierci — mówił Per Waesterberg z Akademii Szwedzkiej w laudacji na cześć Olgi Tokarczuk.

Jego zdaniem twórczość Tokarczuk cechuje „połączenie twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwa obserwacja i zafascynowanie mitologią”. Cechy te „czynią z niej jednego z najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Olga Tokarczuk jest wirtuozem w kreowaniu postaci, potrafi uchwycić je w momencie ich ucieczki od codziennego życia. Pisze o tym, o czym nie pisze nikt inny: „o nieznośnej i ogromnej osobliwości tego świata” — wyjaśnił Waesterberg.

Jej powieść „Bieguni” to niezwykle różnorodny opis podróży, poruszania się po pasażerskich poczekalniach i hotelach, to spotkanie z bohaterami, o których wiemy bardzo niewiele, a także zbiór pojęć ze słowników, baśni i dokumentów. Tokarczuk wzajemnie przeciwstawia naturę i kulturę, rozum i szaleństwo, męskość i kobiecość, z prędkością sprintera przekracza społecznie i kulturowo wytworzone granice — podkreślił.

Jej mocna i bogata w idee proza to nomadyczna wędrówka przez około 15 książek. Wioski będące w nich miejscem akcji stają się centrum wszechświata, miejscem, w którym losy poszczególnych bohaterów wplatane są w wątki baśniowe i mitologiczne. Żyjemy i umieramy w opowieściach innych osób, gdzie na przykład Katyń raz może być zwykłym lasem, a raz miejscem masakry — ocenił Waesterberg.

„Księgi Jakubowe” laudator nazwał „największym dziełem” pisarki. Dodał, że „z podtekstu utworu przebija się żydowskie pochodzenie Tokarczuk oraz jej nadzieja na Europę bez granic”.

Przyszłe pokolenia będą sięgać po owe tysiącstronicowe arcydzieło autorstwa Tokarczuk i odkrywać w nim nowe bogactwo, którego dziś jeszcze wystarczająco nie dostrzegamy. Widzę, jak Alfred Nobel kiwa z uznaniem głową w swoim niebie — podsumował Per Waesterberg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem