W 83. rocznicę "Krwawej Niedzieli" pod pomnikiem-mauzoleum polskich obywateli II Rzeczpospolitej Polskiej pomordowanych na Kresach Południowo-Wschodnich pomiędzy 1939 a 1947 rokiem upamiętniono ofiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Obecni byli przedstawiciele władz państwa, miasta, województwa, Wojsko Polskie, instytucje zajmujące się pamięcią, środowiska kombatanckie, kresowe i wrocławianie. Odbyła się także ekumeniczna modlitwa w intencji ofiar, w której wziął udział ks. Piotr Żuber, kanclerz wrocławskiej kurii – wspólnie modlili się przedstawicieli Kościoła rzymskokatolickiego, prawosławnego, ewangelicko-augsburskiego oraz greckokatolickiego. Po zakończeniu uroczystości państwowych w kościele NMP na Piasku Mszy św. w intencji ofiar ludobójstwa przewodniczył ks. Marian Rybczyński SDS z parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Siekierowicach
Reklama
Od roku 11. lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach-Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez UON i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczpospolitej Polskiej. – Dokładnie 83. lata temu – wówczas była to niedziela – odziały organizacji ukraińskich nacjonalistów (UON) i ukraińskiej powstańczej armii (UPA) zaatakowały 113 miejscowości na Wołyniu, wszystkie zamieszkałe przez Polaków. Większość mieszkańców tych miejscowości została brutalnie zamordowana, tylko nielicznym udało się uciec i przeżyć. Ten dzień przeszedł do historii jako „Krwawa Niedziela” i był to kulminacyjny punkt ludobójstwa. Celem ten zbrodni było całkowite wyniszczenie oraz usunięcie ludności polskiej z Kresów Południowo-Wschodniej II Rzeczpospolitej, a także z części Polesia, Lubelszczyzny i Podkarpacia. Ofiarami tego ludobójstwa stała się liczona w dziesiątkach tysięcy ludność wiejska, w tym wielodzietne rodziny, kobiety, dzieci i osoby w podeszłym wieku. Brutalnym mordom towarzyszyła grabież mienia oraz likwidacja wszelkich śladów polskości, niszczono kościoły i inne miejsca kultu – przypomniał historię pod pomnikiem ofiar Michał Siekierka, wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kamil Dworaczek, dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej oddział Wrocław, przywołał na początku wystąpienia słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego: „Naród, który nie szanuje przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości”. – Te słowa przypominają nam, że pamięć historyczna jest obowiązkiem każdego pokolenia – podkreślał.
Reklama
Jak zaznaczył, kilka dni temu brał udział w rozmowie, w której padło pytanie: „Czy można jednocześnie wspierać Ukrainę i potępiać zbrodnię Wołyńską?” – Często my Polacy wpadamy w pułapkę „albo albo” – jeśli wspieramy Ukrainę, to nie powinniśmy wracać do Zbrodni Wołyńskiej ani jej eksponować. Słyszymy, że ważne jest tu i teraz, że ważna jest przyszłość, a nie historia sprzed 80. lat. A jeśli mówimy głośno o tej zbrodni, domagamy się jej potępienia od strony Ukraińskiej, wówczas szufladkuje się nas jako malkontentów i naiwnych sojuszników Rosji. Nie można zgodzić się na takie zero-jedynkowe postawienie sprawy. Można i nawet trzeba głośno mówić o Zbrodni Wołyńskiej, a jednocześnie trzeba wspierać Ukrainę w jej wysiłkach na rzecz niepodległości. Bo niepodległa Ukraina to gwarancja niepodległej Polski, bezpiecznej od największego zagrożenia jakim jest dzisiaj Rosja. Jedno i drugie zatem – pamięć o ofiarach Wołynia, jak i wsparcie dla walczącej z Rosją Ukrainy – jest dzisiaj w moim przekonaniu obowiązkiem polskiego patrioty – tłumaczył Kamil Dworaczek.
Dyrektor Wrocławskiego IPN zauważył, że dzisiaj w Ukrainie forsuje się idealistyczne wyobrażenie o UPA, jako formacji wyłącznie walczącej z Sowietami, a marginalizuje się zbrodnie Wołyńską. – Jak pokazują najnowsze badania socjologiczne prowadzone na Ukrainie, 56 % Ukraińców uważa, że każdy naród powinien zostać przy własnej wizji historii i własnych bohaterach. I tą drogą kroczą ukraińskie władze, mimo iż jasnym jest, że nie służy to dobrym relacjom z Polską. Brak uczciwego rozliczenia się z historią UPA ze strony Ukrainy zawsze będzie jątrzącą raną trującą wzajemne relacje – podkreślał.
Przekonywał, że naszym obowiązkiem jako polskich obywateli jest pamięć o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu niezależnie od sytuacji wewnętrznej czy sytuacji międzynarodowej. – Bo prawda historyczna nie jest przedmiotem politycznych kalkulacji. Ofiary Wołynia zasługują na pamięć, szacunek i modlitwę. Ale pamięć nigdy nie może prowadzić do nienawiści – mówił i dodawał: – Nie możemy patrzeć na zwykłych Ukraińców przez pryzmat OUN i UPA. Nie są winni zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów. Nie pozwólmy, aby odmienna wizja historii i rozgrywający się z tego powodu spór polityczny wpływał na relacje międzyludzkie, niezależnie od tego, skąd jesteśmy. Spierajmy się, lecz w duchu prawdy, odpowiedzialności i szacunku, odrzucając nienawiść. Bo nie o zemstę wołają ofiary, lecz o pamięć i prawdę!
