Centralnym punktem spotkania była Eucharystia pod przewodnictwem ks. prof. Jacka Froniewskiego, wikariusza generalnego.
– Jesteście skarbem Kościoła, bo jesteście ludźmi modlitwy – i to modlitwy nie dla siebie, ale dla Kościoła. Nie ma Kościoła bez kapłana, a wy modlicie się o powołania i za powołanych – mówił w homilii ks. Froniewski.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zauważył, że często mamy problem z jakością naszej modlitwy, i wezwał do spojrzenia na Maryję, która uczy nas, jak się modlić. Zwrócił uwagę na cztery wydarzenia z życia Matki Jezusa, które stanowią dla nas cztery lekcje modlitwy.
Cztery lekcje Maryi
– Najbardziej znana modlitwa Maryi zawarta na kartach Ewangelii to hymn Magnificat. Maryja uczy nas tutaj, jak uwielbiać Boga. Modlitwa uwielbienia to taki rodzaj modlitwy, z którym mamy chyba największe problemy – zauważył kaznodzieja, zaznaczając, że w modlitwie często jesteśmy skoncentrowani na sobie i swoich potrzebach, dlatego trudno przychodzi nam uwielbianie Boga.
Reklama
– W Magnificat Maryja jawi się jako prorokini. Trzeba jednak zaznaczyć, że proroctwo to nie tyle widzenie przyszłości, ile głoszenie zbawczych dzieł Bożych. Maryja posługuje się w tej modlitwie wieloma cytatami ze Starego Testamentu. To dla nas cenna wskazówka, jak praktykować modlitwę uwielbienia – mówił ks. Froniewski. Zaznaczył, że trzeba żyć słowem Bożym, i zachęcał do sięgania po teksty biblijne oraz śpiewania Magnificat.
– Drugi rodzaj modlitwy, z którym również mamy problemy, to medytacja i kontemplacja. Rzadko zwracamy uwagę na dwa teksty powtarzające się w Ewangelii św. Łukasza, które mogą nam w tym pomóc: „Maryja zachowywała te sprawy i rozważała je w swoim sercu” oraz „Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu” – mówił ks. Froniewski i podkreślał, że Maryja stale medytowała wydarzenia związane z Jezusem.
– Medytacja i kontemplacja nie wymagają nadzwyczajnych umiejętności. Wystarczy w swoim sercu rozważać sceny z życia Jezusa, jak zresztą zaczyna się to dziać, kiedy modlimy się na różańcu – tłumaczył kapłan. Zwrócił uwagę na to, co nie sprzyja temu rodzajowi modlitwy: pośpiech, powierzchowność oraz nieumiejętność wyciszenia się i dotarcia do własnego serca.
– Dobra modlitwa, czyli spotkanie z Jezusem, zaczyna się dopiero wtedy, gdy stajemy przed Bogiem w ciszy serca – podkreślał wikariusz generalny.
Trzeci rodzaj modlitwy, który przychodzi nam spontanicznie, to modlitwa prośby. Jak zauważył kaznodzieja, często jest ona jednak mało skuteczna. Przywołał scenę z Kany Galilejskiej, gdzie Maryja z pełnym zaufaniem pozostawia Jezusowi rozwiązanie sprawy braku wina. Nie mówi, co Jezus ma zrobić, lecz zwraca się do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
Reklama
– Maryja uznała, że Jezus wie najlepiej, jak rozwiązać nasze problemy. Natomiast my na modlitwie bardzo często mamy już gotowe plany, projekty i rozwiązania, mówiąc Panu Bogu, co ma zrobić. Dlatego nic z tego nie wychodzi. W istocie modlitewna prośba w potrzebie nie powinna być niczym innym, jak zdaniem się na rozwiązanie, które proponuje Jezus – mówił ks. Froniewski.
Na koniec przywołał scenę Maryi stojącej pod krzyżem.
– To szkoła adoracji Jezusa. Tu wydaje się, że nic się absolutnie nie dzieje – jest tylko cierpiący Jezus. Ale Maryja trwa do końca przy Synu, bo wie, że właśnie tu dokonuje się to, co najważniejsze – zbawienie ludzi. Wytrwać przy Jezusie w swoim cierpieniu, wytrwać przy Jezusie podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, to nauka prawdziwej wierności. Taka wierność znaczy dużo więcej niż wiele słów. Dlatego prawdziwa adoracja jest tak cenną modlitwą – nauczał ks. Froniewski.
Na zakończenie zaznaczył, że cztery przedstawione przez niego „lekcje Maryi” mogą wydawać się trudne do zrealizowania i mogą nas zniechęcać. Tymczasem Maryja była zwykłą kobietą z małej miejscowości, nieposiadającą wykształcenia. Miała natomiast dwie ważne cechy: żyła codzienną modlitwą i była otwarta na łaskę Bożą.
– To jest możliwe dla każdego z nas. Jeśli zastosujemy wskazówki Maryi z tych czterech lekcji, modlitwa szybko zmieni nasze życie – mówił ks. Froniewski.
W programie pielgrzymki znalazły się również: konferencja ks. Andrzeja Ziombry, proboszcza parafii św. Jacka w Legnicy, na temat cudu eucharystycznego, modlitwa uwielbienia ze scholą parafialną z Miękini, modlitwa różańcowa oraz Koronka do Bożego Miłosierdzia. Był także czas na wspólny posiłek i integrację.
O konferencji ks. Andrzeja Ziombry:
Reklama
Siła Apostolatu Margaretka
Ks. prał. Waldemar Kocenda, opiekun duchowy Apostolatu Margaretka w archidiecezji wrocławskiej, dziękując wszystkim obecnym za trud pielgrzymowania i modlitwy, przytoczył słowa jednego z wiernych, który pytał, ile dywizji ma papież.
– Moglibyśmy powiedzieć, że Kościół ma inne dywizje i szwadrony. To właśnie modlitwa i – w pewnym sensie – również wy. Za tę siłę modlitwy niech wam Pan Bóg wynagrodzi – mówił ks. Kocenda.
Na modlitwie w Miliczu obecni byli m.in. pielgrzymi z Chrząstawy Wielkiej, z parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP.
– Mamy w parafii dużo Margaretek. Ja należę do sześciu, koleżanka do trzech. Otaczamy modlitwą nie tylko proboszcza, lecz także innych księży, np. tych, którzy prowadzili u nas misje. Modlimy się również za papieża – mówi p. Dorota.
– Mamy też wspólne wyjazdy pielgrzymkowe do Kalisza i oczywiście od początku uczestniczymy w pielgrzymce do Milicza – dodaje p. Beata.
Dwadzieścia jeden pań przyjechało również z parafii w Miękini.
– Taka modlitwa za kapłanów to dla nas potrzeba serca – mówi p. Danuta.
W parafii św. Stanisława BM w Jelczu-Laskowicach działa obecnie osiem Margaretek.
– Większość z tych grup powstała dzięki p. Rozalii Wojnakowskiej, która bardzo dbała o to, by w naszej parafii trwała modlitwa za kapłanów. Modlimy się także za naszych biskupów – ja akurat należę do Margaretki modlącej się za bp. Macieja. Jest też Margaretka ofiarowana papieżowi. Dzisiaj przyjechaliśmy autokarem razem z Margaretkami z parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Jelczu-Laskowicach – mówi Agnieszka Stępień.
Modlitwa Margaretek to forma modlitwy za jednego konkretnego kapłana. Podejmuje ją siedem osób, z których każda wybiera jeden dzień tygodnia, w którym modli się za wybranego kapłana przez całe życie. Nazwa nawiązuje do kwiatu margaretki, którego siedem płatków symbolizuje siedem modlących się osób.
