Reklama

Historia

Bóg zwyciężył

Chrzest Polski w 966 r. to początek działania Opatrzności Bożej w naszych dziejach. Przez kolejne wieki Polacy odczuwali Bożą obecność, doświadczali pomocy. W 1050. rocznicę chrztu Mieszka I warto przypomnieć choćby te najważniejsze momenty, w których ochrzczony naród wzywał wstawiennictwa Opatrzności i się go doczekał

2016-07-27 09:05

Niedziela Ogólnopolska 31/2016, str. 16-18

[ TEMATY ]

historia

Jerzy Kossak, „Cud nad Wisłą, 15 sierpnia 1920 r.”(1930 r.)

Polska po czterech wiekach od przyjęcia chrztu wprowadziła do rodziny narodów chrześcijańskich Litwę. Kraj ten połączył się unią personalną z Królestwem Polskim w 1385 r. Wielki książę litewski Jagiełło 12 lutego 1386 r. wjechał uroczyście do Krakowa i trzy dni później się ochrzcił. Po poślubieniu królowej Jadwigi i koronacji na króla Polski Władysław II Jagiełło dopełnił danej obietnicy – naród litewski został poddany chrystianizacji. Chrzest Litwy osłabił rację bytu osiadłego na naszych ziemiach zakonu krzyżackiego, który stworzył swoje państwo kosztem m.in. Polski, a został powołany właśnie do walki z poganami. Wkrótce na tym tle miało dojść do wielkiej wojny, którą przeczuwała już Jadwiga. W 1397 r. miała powiedzieć do wielkiego mistrza zakonu prorocze słowa: „Wprawdzie ja za życia mojego wstrzymam tę srogą wojnę, która wam grozi tak za teraźniejsze, jako i dawne krzywdy Królestwa Polskiego, lecz po mojej śmierci – wiedzcie, że z wyroków Bożych straszna was klęska czeka za to, że tak zaklętymi staliście się wrogami swoim panom, dobrodziejom i bytu swojego twórcom, z których łaski chlebem, jałmużną i nadaniami żyjecie, a za doznane dobrodziejstwa, za udzielone sobie ziemie i posiadłości odpłacacie im krzywdami”. Jadwiga zmarła 17 lipca 1399 r.

Wiosną 1409 r. na Żmudzi wybuchło powstanie antykrzyżackie. Litwa, a za nią Korona wystąpiły w obronie Żmudzinów. 15 lipca 1410 r. pod Grunwaldem doszło do walnej bitwy. Stanęło przeciw sobie 15-20 tys. wojsk zakonu oraz ok. 20 tys. Polaków, ok. 10 tys. wojsk litewskich i posiłków (m.in. ruskich). Przed starciem Jagiełło nakazał odprawić dwie Msze św., a nasze wojsko odśpiewało „Bogurodzicę”. Po całodziennej walce na polu polegli wszyscy dostojnicy zakonu. Krzyżacy stracili ok. 10 tys. ludzi, a nasze straty były niewielkie. Potęga zakonu została złamana. Wiktorię grunwaldzką nad Krzyżakami Polacy zawsze uznawali za sprawiedliwość dziejową i byli pewni, że zwycięstwo to odnieśli z Bożą pomocą.

Obrona Jasnej Góry

Nadzwyczajnemu działaniu Opatrzności przypisuje się także ocalenie Jasnej Góry w 1655 r., kiedy to wojska szwedzkie oblegały klasztor. Przeor o. Augustyn Kordecki, decydując o obronie twierdzy, niewątpliwie działał z natchnienia Bożego, bo na ludzki rozum podejmowanie walki ze Szwedami, którzy opanowali niemal całą Rzeczpospolitą, mogło zakończyć się tylko klęską. Klasztor uchodził za twierdzę małą i niezdolną do dłuższego oporu. Załogę stanowiło 160 najemnych żołnierzy, 50 artylerzystów, 70 zakonników oraz garstka szlachty. Na wieść o zamiarach Szwedów kasztelan krakowski Stanisław Warszycki przysłał z zamku w Dankowie na Jasną Górę 12 armat dużego kalibru (było jeszcze kilkanaście dział klasztornych). Mimo tego były to siły bardzo skromne.

Reklama

Rozkaz zajęcia i złupienia klasztoru wydał sam król szwedzki Karol Gustaw, którego po najeździe Szwedów na Rzeczpospolitą większość naszej szlachty i wojska uznała za króla polskiego. Regularna obrona Jasnej Góry rozpoczęła się 18 listopada 1655 r. Gen. Burchard Müller przyprowadził pod mury 2250 żołnierzy, w tym 800 polskich kawalerzystów. Polacy od razu oświadczyli, że przeciwko świętemu miejscu walczyć nie będą. Szwedzi dysponowali 8 lekkimi działami, ale po pierwszych walkach otrzymali posiłki w postaci 3 armat i 600 ludzi.

Przeor Kordecki nie tylko modlił się, był także duszą obrony, zagrzewał do walki; imał się też dyplomacji, by ocalić klasztor. Łudził Müllera pertraktacjami. Raz po raz odrzucał żądania poddania twierdzy, które w ciągu całego oblężenia wielokrotnie ponawiali szwedzcy wysłannicy. 11 grudnia dotarła pod Jasną Górę ciężka artyleria nieprzyjaciela – 6 dział i 200 artylerzystów. Podczas ostrzału zniszczono częściowo mury, ale także klasztorne armaty zadały Szwedom duże straty. Polacy przeprowadzili też udane wypady na oblegających. Ostatecznie Szwedzi odstąpili od oblężenia Jasnej Góry 27 grudnia 1655 r. Fakt ten skłonił wielu Polaków do porzucenia służby u Szwedów. Cudowna obrona dała początek wyzwalaniu Rzeczypospolitej. Do kraju mógł powrócić prawowity król Jan Kazimierz. 1 kwietnia 1656 r. we Lwowie złożył on słynne śluby i obrał Matkę Bożą Częstochowską za patronkę i Królową Polski.

Wiktoria wiedeńska

Rzeczpospolita, która zyskała zaszczytne miano przedmurza chrześcijaństwa, w 1683 r. ocaliła Europę przed zalewem islamu. Wspaniałe zwycięstwo króla Jana III Sobieskiego nad Turkami pod Wiedniem papież Innocenty XI uznał za cud, odsiecz dla obleganej przez Turków stolicy cesarstwa Habsburgów przyszła bowiem dosłownie w ostatniej chwili.

W niedzielę 12 września 1683 r. o szóstej rano wojska polsko-austriacko-niemieckie pod dowództwem Sobieskiego uderzyły na Turków. Tuż przed bitwą Sobieski uczestniczył w nabożeństwie na wzgórzu Kahlenberg. Wojsk tureckich było aż 90 tys., a armia chrześcijańska liczyła ok. 70 tys. żołnierzy, w tym ok. 22 tys. Polaków. Decydującą rolę w bitwie odegrała wielka szarża jazdy polsko-niemieckiej. O szóstej po południu ok. 20 tys. ciężkozbrojnej konnicy, którą poprowadził Sobieski, runęło ze wzgórz na Turków. Przestrach w szeregach wroga wywołały szczególnie zastępy polskiej husarii. Turcy zostawili na polu ok. 15 tys. zabitych, koalicja straciła niewiele ponad 1,5 tys. ludzi. Ofensywa Imperium Osmańskiego została raz na zawsze zatrzymana.

Król tak pisał w liście do żony Marysieńki: „Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały”. Papieżowi napisał, parafrazując w duchu pokory chrześcijańskiej słynne słowa Cezara: „Venimus, vidimus, Deus vicit” – Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył. Dla uczczenia zwycięstwa Innocenty XI ogłosił 12 września dniem chwały Imienia Najświętszej Maryi Panny, a w dowód uznania dla Polaków i ich króla przyjął do swojego papieskiego herbu znak orła w koronie.

Cud nad Wisłą i cud Solidarności

Z cudowną opieką Opatrzności nad Polakami kojarzone jest również zwycięstwo Wojska Polskiego nad Armią Czerwoną w Bitwie Warszawskiej w sierpniowe dni 1920 r. Co trzeba podkreślić, cud dokonał się także jesienią 1918 r., gdy Rzeczpospolita odzyskała niepodległość po 123 latach niewoli. Nad naszymi zaborcami przeleciał jakby anioł sprawiedliwości dziejowej i poraził serca milionów wrogich nam żołnierzy. Trzy czarne orły, poranione i bezwładne, legły w prochu, krwi i pyle, a nad nimi wzniósł się orzeł biały w złotej koronie. Trudno to inaczej wytłumaczyć, jak przez opiekę i szczególne zrządzenie Opatrzności Bożej.

W 1920 r. bolszewicka Rosja, która powstała na gruzach caratu, mogła odebrać nam dopiero co odzyskaną niepodległość. Ateistyczna ideologia już wtedy mogła rozlać się po Europie. W sierpniu 1920 r. armie Sowietów dotarły w pobliże Warszawy. Zdawało się, że katastrofa jest nieuchronna. W krytycznych dniach nasz wódz – marszałek Józef Piłsudski udał się do Anina pod Warszawą i tam rozważał sytuację. Po powrocie do Belwederu wydał rozkaz realizacji śmiałego planu, autorstwa własnego i gen. Tadeusza Rozwadowskiego – szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Plan polegał na zaskoczeniu bolszewików manewrem oskrzydlającym i uderzeniem na ich tyły doborowych polskich jednostek. Wydzielone oddziały Wojska Polskiego zajęły pozycje wyjściowe nad Wieprzem. Jednocześnie reszta naszej armii dla zmylenia zaatakowała główne siły bolszewików na przedmościu stolicy i nad Wkrą. Nasze wojska liczyły ok. 1 mln żołnierzy, ale z tej liczby na linii obrony było ok. 230 tys. Sowieci rzucili przeciwko nam ok. 280 tys. żołnierzy, ale ich zaplecze było ogromne. Przegrana oznaczałaby koniec Polski.

Z Bitwą Warszawską łączy się całe pasmo cudownych zdarzeń. Nasze wojsko walczyło w dniach 12-16 sierpnia 1920 r. pod Radzyminem i Ossowem (tu zginął bohaterski ks. Ignacy Skorupka), o Nasielsk, pod Kockiem i pod Cycowem, podczas kontruderzenia znad Wieprza, a także w obronie Zadwórza – bitwy zwanej polskimi Termopilami, podczas ataku 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego na Lwów (17 sierpnia). Ostatecznie Armia Czerwona została zmuszona do odwrotu. Zwycięstwo Wojska Polskiego, nazywane Cudem nad Wisłą, jest świętowane 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Do cudownych wydarzeń w naszej historii zaliczyć trzeba również niewątpliwie powstanie Solidarności i upadek komunizmu. W naszych sercach wciąż brzmią słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Warszawie 2 czerwca 1979 r.: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania Ducha Świętego, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polacy bohaterom Monte Cassino

2020-01-16 08:25

[ TEMATY ]

historia

Monte Cassino

Artur Stelmasiak

Na Monte Cassino

Wojskowy Instytut Wydawniczy serdecznie zaprasza na konferencję prasową dot. projektu historyczno-sportowego „Polacy bohaterom Monte Cassino”. To polsko-włoska, społeczna inicjatywa, której celem jest wybudowanie w mieście Cassino memoriału gen. Władysława Andersa z okazji przypadającej w tym roku 50. rocznicy śmierci dowódcy 2 Korpusu Polskiego.

Dodatkowo, na zboczach słynnego wzgórza wytyczona zostanie ścieżka edukacyjna, która przybliży odwiedzającym to miejsce turystom historię walk żołnierzy 2 Korpusu w trakcie II wojny światowej. Inicjatywa objęta jest patronatem honorowym ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka.

Odsłonięcie memoriału oraz inauguracja ścieżki edukacyjnej będą częścią oficjalnych obchodów 76. rocznicy zakończenia bitwy o Monte Cassino, zaplanowanych na 17-19 maja 2020 roku.

Uczestnikami konferencji będą:

- p. Anna Maria Anders, ambasador RP we Włoszech

- p. Enzo Salera, burmistrz miasta Cassino

- p. Bogusław Mamiński, prezes Klubu Biegacza „Sporting Międzyzdroje”, organizator „Biegu na Monte Cassino” i pomysłodawca budowy memoriału gen. Andersa

- p. Antoine Tortolano, prezes stowarzyszenia „Aprocis” z Cassino, organizator „Biegu na Monte Cassino”

- przedstawiciel Ministra Obrony Narodowej

- p. Anna Putkiewicz, redaktor naczelna kwartalnika „Polska Zbrojna. Historia”, pomysłodawca budowy ścieżki edukacyjnej na Monte Cassino

Konferencja odbędzie się w poniedziałek 20 stycznia o godz. 11 w Centrum Prasowy Foksal w Domu Dziennikarza (Warszawa, ul. Foksal 3/5).

Wszelkich dodatkowych informacji dot. konferencji i projektu „Polacy bohaterom Monte Cassino” udziela Maciej Chilczuk, Wojskowy Instytut Wydawniczy, maciej.chilczuk@zbrojni.pl, tel. 781 403 212.

CZYTAJ DALEJ

Koszalin: Msza żałobna w intencji zmarłego ks. Wojciecha Wójtowicza

2020-01-17 07:19

[ TEMATY ]

pogrzeb

zmarli

Archidiecezja Warszawska

Tłumy wiernych przybyły do katedry na Mszę pożegnalną, poprzedzającą uroczystości pogrzebowe ks. Wojciecha Wójtowicza, tragicznie zmarłego rektora WSD. Liturgii przewodniczył bp Krzysztof Włodarczyk, obecni byli wszyscy biskupi diecezji koszalińsko–kołobrzeskiej oraz ok. 100 kapłanów. Wieniec przesłał prezydent Andrzej Duda.

Dzień przed pogrzebem, wieczorem 16 stycznia, do koszalińskiej katedry przybyły tłumy wiernych z całej diecezji, by pożegnać zmarłego 13 stycznia ks. Wojciecha Wójtowicza, rektora koszalińskiego WSD.

Przybyli wszyscy biskupi diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej na czele z biskupem Edwardem Dajczakiem, a także bp pomocniczy z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej Henryk Wejman, blisko 100 kapłanów, przedstawiciele władz, parlamentu, szkół wyższych, organizacji i wspólnot, a także rodzina zmarłego.

Przed liturgią do kościoła wprowadzono trumnę z ciałem zmarłego kapłana, na której spoczęły: kielich, patena, mszał, jego stuła rocznikowa. Zgodnie z tradycją ciało zostało odziane w szaty kapłańskie: albę, stułę, fioletowy ornat. Wśród wiązanek kwiatów złożonych wokół katafalku znalazł się wieniec przysłany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.

Przewodniczący Mszy żałobnej bp Krzysztof Włodarczyk powiedział na jej wstępie, że obecny w sercach ból i smutek z powodu tragicznej śmierci ks. Wójtowicza przenika światło wiary, że Chrystus Pan, który daje życie, przygotował mieszkanie w niebie dla niego.

Na początku homilii bp Włodarczyk nawiązał do misterium śmierci. Zaznaczył, że wierzący nie mogą pozostać na poziomie emocji wobec bólu, który ona niesie.

– Ks. Wojciech odszedł zdecydowanie za wcześnie, patrząc po ludzku – powiedział biskup Włodarczyk o niespełna 44-letnm zmarłym kapłanie – ale spojrzenie w świetle wiary pozwala nam ufać, że w oczach Boga osiągnął dojrzałość, która pozwoliła mu przejść do nowego życia. – Śmierć prawie zawsze przychodzi nie w porę. Nic człowieka nie zaskakuje tak boleśnie jak nagła śmierć. Być może w uszach wielu z nas brzmi jeszcze głos ks. Wojciecha, a przed oczyma stoi obraz jego twarzy, choć głos i twarz należą do przeszłości – zauważył kaznodzieja. Dodał jednak, że niezgoda na śmierć jest dobra, nie można jej zagłaskiwać tanim pocieszeniem, ponieważ miłość nigdy nie godzi się ze śmiercią.

W dramatycznym wydarzeniu, które żywo dotknęło wielu, biskup polecił dostrzec to, co najważniejsze. – Nie ekscytujmy się nadto zaświatami, ale niech nas ekscytuje miłość, ona ocala, ona daje nadzieję. Kontemplujmy to, że jest ona bezsilna i silna zarazem. Kończąc kaznodzieja skierował uwagę zebranych ku dziękczynieniu zanoszonemu Chrystusowi: "Składajmy Mu dziękczynienie za pewność, że On osobiście fatyguje się po każdego z nas, by towarzyszyć nam w przejściu. Bo On jest bramą".

Biskup Włodarczyk docenił też wartość przemiany duchowej, którą Kościół koszalińsko-kołobrzeski stojący w obliczu tragedii śmierci ks. Wojciecha przeżywa jako swoiste rekolekcje.

Pod koniec Eucharystii bp Edward Dajczak wyraził słowa towarzyszenia w miłości najbliższym – matce i braciom ks. Wojciecha Wójtowicza. – Są takie chwile, kiedy najważniejszą sprawą jest być blisko, a ta bliskość jest najcudowniejszym, co można uczynić – powiedział.

Biskup Dajczak nawiązał do ostatniej konferencji ks. Wójtowicza stwierdzając, że ten kapłan pożegnał z diecezją rekolekcjami, a podjął w nich temat chrztu św., mówiąc o Bogu, który mocą Chrystusa i Ducha Świętego bierze ludzi w ramiona i chroni, a tak delikatnie, że nie dogasza knotka. – Myślę, że właśnie tak Bóg go dziś trzyma w swoich ramionach – zakończył biskup Dajczak. Po Mszy św. do godz. 21.30 wierni czuwali przy trumnie zmarłego kapłana. Następnie trumnę przewieziono do seminarium duchownego, gdzie czuwanie przy niej rozpoczęli wychowawcy, alumni i mieszkańcy domu.

Stąd, nazajutrz o godz. 8, ciało zmarłego zostanie przewiezione do parafii pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Miastku. O godz. 10 zostanie ono wprowadzone do kościoła pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Miastku. A o godz. 11 odbędzie się Msza św. pod przewodnictwem bp Edwarda Dajczaka. Ostatnia stacja obrzędów pogrzebu będzie miała miejsce na cmentarzu komunalnym.

Ks. dr Wojciech Wójtowicz – od 2013 roku rektor koszalińskiego seminarium, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. 13 stycznia zginął w wypadku samochodowym. Do zdarzenia doszło na Drodze Wojewódzkiej nr 206 między Polanowem a Nacławiem, niedaleko Koszalina. Duchowny miał 44 lata.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: dyskusja o teologii po Holokauście

2020-01-17 18:09

[ TEMATY ]

Warszawa

teologia

Holokaust

Ks. Paweł Kłys

Czy w obliczu dehumanizacji i niewyobrażalnego cierpienia człowiek „nie jest sam”? Czy perspektywa Auschwitz zmieniła rozumienie Boga? O tych kwestiach w kontekście Holokaustu rozmawiali abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, ks. prof. Bogusław Milerski, rektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, Zuzanna Radzik, teolożka i publicystka oraz prof. Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. Spotkanie zatytułowane „Pamięć Zagłady w myśli teologów żydowskich i chrześcijańskich” poprowadziła dr Joanna Barcik z UPJPII w Krakowie.

Prof. Paweł Śpiewak podkreślił, że nie ma jednego judaizmu, jednego wspólnego stanowiska i ciężko prezentować ogólne opinie. W tym systemie religijnym filozofia czy postawy są kwestią otwartą, do dyskusji.

- Jest silny nurt, gdzie chce się Holokaust wpisać w teologię, w teodyceę, szukając sensu. To jest szczególnie obecne w nurcie tradycyjnym – wskazał profesor dodając, że nie używa się raczej tam terminu „Holokaust” ze względu na przywiązanie do biblijnych pojęć. - Uważają że śmierć milionów jest karą za grzechy – za odejście od judaizmu, bo się ochrzcili, odeszli w stronę syjonizmu czy ruchów lewicowych. Kara za zerwanie przymierza. Ale są tez inne nurty myślenia – powiedział prof. Śpiewak.

Wskazał, że inni żydowscy myśliciele wskazują na obraz Boga, który odwraca swoje oblicze: „Robi to wtedy, kiedy naród wybrany grzeszy. To odwrócenie obecności Boga jest jednocześnie skazaniem ludzi na siebie samych. A skazanie ich na siebie samych jest też wolnością ku dobremu i złemu. Jedynym momentem, w którym pojawia się modlitwa przeciwko wolności, jest modlitwa na koniec roku, gdy wierni proszą Boga, żeby sam wziął królestwo we władanie” - powiedział prof. Śpiewak.

Metropolita łódzki wskazał na dwa przełomowe elementy nauczania soborowej deklaracji Nostra aetate z 1965 roku. Pierwszym jest fakt, że Żydów nie oskarża się już o zamordowanie Jezusa, a drugim – odejście od teologii zastępstwa. „Tu jest przełom – nie ma winy, więc nie mówimy o kategorii kary, jeśli chodzi o Zagładę” – wskazał, przywołując nauczanie Katechizmu Kościoła Katolickiego, gdzie napisano o winie chrześcijan za śmierć Chrystusa.

- W tym dniu, w którym ojcowie głosowali nad Nostra aetate, Kongregacja Kultu Bożego zniosła kult Szymona z Trydentu. To był chłopiec nastoletni, o którym twierdzono, że był rytualnie zabity przez Żydów. Mimo że papieże od XIII wieku zabraniali tego kultu. W końcu w XVI wieku dali jednak zgodę na lokalny kult, który trwał aż do 1965 roku – opowiadał abp Ryś.

Skrytykował również nie oddające oryginalnego łacińskiego znaczenia polskie tłumaczenie wielkopiątkowej Modlitwy Powszechnej, gdzie mowa o narodzie, który niegdyś był narodem wybranym, podczas gdy tekst typiczny mówi o narodzie pierwszego wybrania. Podkreślił, że rozsądniejsi księża pozwalają sobie na zastosowanie lepszego tłumaczenia.

Ks. prof. Bogusław Milerski stwierdził, że nie ma jednej teologii ewangelickiej, więc podobnie jak w przypadku judaizmu ciężko ogólnie zreferować nauczanie ewangelickie w kwestii teologii po Zagładzie. Wskazał, że dziś potrzeba znany świadomości mentalnej, a nie publikowania kolejnych apeli. „Ponosimy odpowiedzialność za przekaz kulturowy, za to jak była kształtowana świadomość” – mówił.

Zauważył, że w kwestii podejścia do Żydów między spadkobiercami Reformacji a katolikami nie było zbyt dużych różnic i wyraził nadzieję, że to przykre dziedzictwo już zostało przezwyciężone.

Zuzanna Radzik podzieliła się swoim doświadczeniem pracy z Ocalałymi – osobami, które przeżyły Holokaust oraz ich potomkami. Wskazała, że tam realizuje się „teologia praktyczna po Holokauście”, gdzie najważniejsze wydają cię być czułość, obecność, towarzyszenie, chęć wzajemnego zrozumienia.

- Świadczymy o możliwości pojednania, ale z pokornym uznaniem, że nie mamy prawa oczekiwać, że to się wydarzy, musimy zaakceptować obecną w tym wszystkim dużą przestrzeń bólu, traumy i uszanować to – mówiła Radzik.

Abp Ryś zauważył, że nawet profesorowie teologii, których zna, rozmijają się z narracją zaprezentowaną w Nostra aetate. Wspomniał, że wygłaszał godzinną konferencję o tematach związanych z żydami dla katechetów diecezji bielsko-żywieckiej, na terenie której znajduje się Oświęcim. Uczestnicy nie wiedzieli wcześniej np. tego, że Kościół zachęca do wspólnej modlitwy z Żydami.

Zuzanna Radzik odnosząc się do poziomu recepcji soborowego nauczania wskazała na odpowiedzialność hierarchii kościelnej, która może wpłynąć na to, by seminarium duchownego czy wydziału teologii nie opuściła osoba nie znająca i nie uznająca nauczania Kościoła w tej kwestii. Przywołała również przykłady nauczania niektórych biskupów, które rozmija się z wykładnią kościelnych dokumentów. „Nie ma nawet książki opisującej ten fenomen, napisanej przez polskich teologów, zabrakło czułości, wrażliwości że to ważny temat” – dodała.

Opowiedziała o realizowanym przez nią w Forum Dialogu projekcie Wspólne Dziedzictwo, w którym edukuje się chrześcijańskich liderów oddziałujących następnie na swoje środowiska. Zachęciła też, by zgłaszać wszelkie pomysły na konkretne działania. Zaznaczyła, że jako chrześcijanie w kraju, na terenie którego doszło do Zagłady, mamy większą odpowiedzialność i inne doświadczenie niż przedstawiciele pozostałych Kościołów i inną odpowiedzialność.

Ks. prof. Milerski, rektor ChAT zauważył, że przestrzenią, która mogłaby pomóc we wzroście tolerancji i jedności winny być wspólne, ponadkonfesyjne lekcje religii. Zauważył, że sama wiedza nie wystarcza, a potrzebne jest świadectwo, doświadczenie drugiej osoby, jedności.

Spotkanie zorganizował Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma oraz Centrum Myśli Jana Pawła II. Wydarzenie wpisało się w obchody Dnia Judaizmu w Kościele katolickim. Spotkanie odbyło się 16 stycznia w Żydowskim Instytucie Historycznym (ul. Tłomackie 3/5, Warszawa).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję