Reklama

Pomagają Polakom na Wschodzie

2016-07-27 14:51

Maria Szado
Edycja zamojsko-lubaczowska 31/2016, str. 4

Anna Deran
Wśród dzieci na Ukrainie

Biłgorajski Oddział Polskiego Stowarzyszenia Dekarzy i prezes Antoni Kucharski oraz kapelan dekarzy ks. Andrzej Niedużak kolejny raz wyszli z inicjatywą pomocy Polakom na Ukrainie. Przy wsparciu Anny Deran, dyrektora operacyjnego PSD i ogromnym zaangażowaniu państwa Kozłowskich z Biłgoraja przygotowali blisko 80 paczek i obdarowali nimi polskie dzieci z Winnik i Malechowa.

Historia parafii w Winnikach

Jak każda miejscowość, Winniki mają swoją historię. Pierwsza wzmianka o Winnikach pochodzi z 1352 r., czyli z okresu panowania króla Kazimierza Wielkiego. Na początku XVII wieku od Łabodowskich, polskiego herbu Korczak, Winniki odkupił Zamoyski, kasztelan lwowski. Do połowy XVIII wieku miasto należało kolejno do Tarłów, Potockich i ostatnio do Samuela Głowińskiego, katolickiego biskupa sufragana lwowskiego. W tym czasie był tu zamek należący do tych rodów. W 1666 r. król Jan Kazimierz nadał Winnikom prawo miejskie magdeburskie.

W Winnikach mieszkało dużo Polaków (katolików), dla których właścicielka miasteczka Marianna z Potockich Tarłowa ufundowała kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Zgodnie z wolą Tarłowej, kościół miał stanowić miejsce przechowywania cudownej kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, zwanej tu Winnicką, która od 1730 r. znajdowała się w tamtejszym zamku. Według kronik lwowskich sióstr benedyktynek ormiańskich, obraz Najświętszej Panny Maryi w roku 1736 płakał krwawymi łzami. Prawdziwość tego zjawiska potwierdziła komisja kanoników. Wkrótce potem cudowny obraz trafił do wybudowanego w Winnikach kościoła. W 1766 r. kościół winnicki został kościołem parafialnym, który prowadzili pijarzy polscy ze Lwowa. Do miasta sprowadził ich w 1756 r. katolicki biskup sufragan lwowski Samuel Głowiński. W tym samym roku zapisał Winniki kolegium pijarów we Lwowie. W 1784 r. zaborca austriacki, walcząc z polskością Lwowa, zlikwidował tamtejsze kolegium pijarów. Ich posiadłość w Winnikach włączono do dóbr państwowych, a parafię przejęło duchowieństwo diecezjalne. Na terenie posiadłości popijarskiej powstała manufaktura tytoniu, przekształcona w XIX wieku w fabrykę, która działa do dziś. Pracownicy manufaktury, głównie Polacy, sfinansowali dużą część wyposażenia kościoła, w którym prace wykończeniowe przeciągnęły się do końca XVIII wieku. W 1938 r. parafia winnicka liczyła 3210 parafian. Po wypędzeniu przez Stalina większości Polaków z Winnik w l. 1945-46 kościół został zamieniony w magazyn. Ostatnimi administratorami parafii byli: ks. Albin Mydlarz do 13 listopada 1945 r., a po nim ks. Włodzimierz Pelc do 8 maja 1946 r. Oryginalny obraz Matki Boskiej Winnickiej został przywłaszczony przez ukraińskich grekokatolików w 1946 r. i obecnie znajduje się w miejscowej cerkwi. W 1992 r. władze niepodległej Ukrainy zwróciły kościół wiernym; w tym samym roku wznowiono też działalność parafii. Pierwotne wyposażenie kościoła nie zachowało się. W ołtarzu głównym kościoła jest dzisiaj kopia obrazu Matki Bożej Winnickiej, gdyż grekokatolicy nie oddali skradzionego oryginalnego obrazu.

Reklama

Daliśmy im radość

Obecnie w Winnikach mieszka dużo Polaków. Skupieni wokół kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny są dumni ze swojej narodowości. Żyje im się biednie, ale zachowują polskie tradycje, mówią po polsku. Proboszczem jest ks. Leon Salamon, który studiował w Lublinie w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. O kontakty nie było trudno. Ks. Andrzej Niedużak, jeżdżąc na Ukrainę i prowadząc raz w miesiącu zajęcia w Seminarium Duchownym we Lwowie, ma okazję poznać realia życia, dostrzega potrzeby żyjących tam Polaków. – Ja myślę, że naszym obowiązkiem jest pomagać Polakom na Ukrainie, bo oni są w podwójnie trudnej sytuacji – mówi ks. Andrzej. Pomysł pomocy został wprowadzony w czyn. – Bardzo ważne jest otwarcie się na drugiego człowieka – podkreśla prezes Antoni Kucharski. – To daje niesamowitą radość – dodaje. Z darami dla dzieci pojechali ks. Andrzej Niedużak, Antoni Kucharski i Anna Deran.

Spotkanie odbyło się na przedmieściach Lwowa w Winnikach, gdzie przy kościele jest piękny teren, dający dużo możliwości. Uczestniczyły w nim także dzieci z parafii pw. św. Michała Archanioła w Malechowie, gdzie proboszczem jest ks. Oleg Salamon, starszy brat ks. Leona, kursowy kolega ks. Andrzeja. Ks. Oleg także studiował w Polsce. – Na Dzień Dziecka przygotowaliśmy prawie 80 paczek ze słodyczami, zabawkami, ubraniami. Dużo pomogli nam państwo Kozłowscy – wyjaśnia ks. Andrzej. – Dla mnie to było bardzo wzruszające spotkanie. Daliśmy tym dzieciom radość i ta radość wracała do nas zwielokrotniona – cieszy się prezes Kucharski. Dzieci mówiły po polsku wierszyki, których na religii nauczyła je siostra. Śpiewały polskie piosenki. – Większość z nich dobrze mówi po polsku – dodaje prezes. – Dzieci przychodziły i pytały, ile będzie kosztował Dzień Dziecka i paczki, bo one nie mają pieniędzy – mówi ks. Andrzej. Dziwiły się, że ktoś może zrobić dla nich coś za darmo. – To było bardzo wzruszające – zgodnie podkreślają rozmówcy. Wspominają, że dzieci były bardzo zdyscyplinowane. Pilnowały porządku i czystości. We wspólne grillowanie zaangażowało się dwóch ojców, a najmłodszymi dziećmi opiekowały się mamy. To spotkanie cieszyło wszystkich. Przygotowano wiele atrakcji. Odbyły się konkursy, gry i zabawy z nagrodami dla najmłodszych. Każde dziecko otrzymało paczkę z zabawkami, słodyczami, odzieżą, przyborami szkolnymi, żywnością i chemią domową.

Paczki dla polskich rodzin przygotowywane są co roku od kilku lat. – To już tradycja na święta wielkanocne. W ostatnim czasie w przygotowanie paczek włączyli się kibice Łady Biłgoraj, którzy potrafią się zorganizować i „czują” ten temat – podkreśla kapłan. – W tym roku na Wielkanoc, ale też i w ub.r. oni bardzo ładnie wspomogli akcję robienia paczek dla polskich rodzin na Ukrainie. Przy tej okazji trzeba podziękować kibicom Łady 1945 Biłgoraj, którzy świetnie się zorganizowali i naprawdę bardzo dużo pomogli w tych akcjach świątecznych – mówi ks. Andrzej.

Biłgorajski Oddział PSD już planuje kolejną akcję. W styczniu br. zamontowany został dach na plebanii w Szczercu. Teraz kolej na dach w Winnikach. – W październiku w Winnikach odbędzie się koronacja słynącego cudami obrazu Matki Bożej. To będzie wielka uroczystość. Chcemy pomagać Polakom na Wschodzie – mówi Antoni Kucharski, ciesząc się, że swoją pomoc zadeklarowali producenci blach. – Czujemy taką potrzebę pomocy i to jest istotne. Pomagamy – dodaje ks. Andrzej.

Tagi:
pomoc Wschód

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Szymon z Lipnicy

2014-07-17 15:08

O. Czesław Gniecki OFM

www.bernardyni.pl

Młodość i droga do kapłaństwa

Św. Szymon urodził się w miejscowości Lipnica, zwanej dzisiaj Lipnicą Murowaną (koło Bochni). Przyszedł na świat między 1435 a 1440 r. Jego rodzice Anna i Grzegorz byli średnio zamożni, należeli do niższej warstwy mieszczańskiej. Byli ludźmi głębokiej wiary. Szymon już w domu rodzinnym wzrastał w atmosferze życia chrześcijańskiego i otrzymał dobre wychowanie religijne. Źródła pisane podkreślają, że od dzieciństwa wykazywał wyjątkową pobożność.

Od lat młodzieńczych Szymon odznaczał się także umiłowaniem nauki oraz zapałem do jej zdobywania i pogłębiania. W 1454 r. zapisał się na Wydział Artium Akademii Krakowskiej. W 1457 r. ukończył fakultet sztuk wyzwolonych z tytułem bakałarza. Mógł kontynuować studia, ale wybrał życie zakonne, wstępując do Zakonu św. Franciszka z Asyżu, do nowo założonej w 1453 r. przez św. Jana Kapistrana wspólnoty franciszkańskiej, której klasztor znajdował się w Krakowie pod Wawelem. Zakon Braci Mniejszych de Observantia był pod wezwaniem św. Bernardyna ze Sieny, dlatego franciszkanów tej wspólnoty nazywano popularnie bernardynami.
W klasztorze krakowskim Szymon odbył roczny nowicjat, a później studiował teologię w ramach przygotowania się do święceń kapłańskich. Odznaczał się wieloma wrodzonymi zdolnościami, a także pilnością w nauce, co pozwoliło mu na zdobycie szerokiej wiedzy teologicznej.

Życie zakonne i posługa kapłańska

Po przyjęciu święceń w 1465 r. pierwszą placówką posługi kapłańskiej i zakonnej Szymona był klasztor w Tarnowie, gdzie pełnił funkcję gwardiana. Ale już dwa lata później powrócił do Krakowa, gdzie wypełniał obowiązki kaznodziei w kościele św. Bernardyna i kierował skryptorium klasztornym. Sam także własnoręcznie przepisywał dzieła pisarzy swojego zakonu.
W zakonie Szymon szybko dał się poznać jako przykładny brat mniejszy, bardzo gorliwy w codziennym życiu zakonnym i w posługiwaniu innym. Postrzegany był jako człowiek oddany modlitwie, pokorny i prowadzący życie pełne umartwienia. Modlitwa i kontemplacja zajmowały pierwsze miejsce w jego codziennym życiu. Wiele godzin spędzał na rozważaniu Pisma Świętego, a także oddawał się studium pism Ojców Kościoła, dzieł teologicznych i ascetycznych.
Jako kapłan poświęcił się głoszeniu słowa Bożego. Szybko zasłynął jako gorliwy i wybitny kaznodzieja. Do kazań zawsze starannie się przygotowywał. W swoim kaznodziejstwie naśladował mistrzów odnowy życia franciszkańskiego: św. Bernardyna ze Sieny i św. Jan Kapistrana. Idąc ich śladem, był wielkim czcicielem Imienia Jezus; podczas kazań często nabożnie wzywał tego Imienia ze zgromadzonym ludem. W wyjątkowy sposób potrafił przemawiać do serc i umysłów słuchaczy i poruszać ich sumienia. Jednym z dowodów wielkości i popularności Szymona jako kaznodziei był fakt, że powierzono mu zaszczytną funkcję kaznodziei katedralnego na Wawelu. Tradycja przekazuje nam informację, że był również spowiednikiem króla Kazimierza Jagiellończyka.

Szymon jako brat mniejszy umiejętnie i harmonijnie łączył życie kontemplacyjne z działalnością apostolską. Kochał samotność i ciszę, oddawał się modlitwie, praktykował surowe umartwienia. Przez całe życie - bardzo aktywny w posłudze kapłańskiej - był wytrwałym głosicielem Ewangelii. Gorliwie realizował rady ewangeliczne i kochał szczególnie cnoty wypływające z duchowości franciszkańskiej, takie jak: ubóstwo, pokora i prostota, surowość życia. Odznaczał się radością w służbie Bogu i ludziom. Chrystus, którego starał się wiernie naśladować, idąc za wskazaniami św. Franciszka, był w centrum jego życia i działania. Z miłości do Jezusa pragnął ponieść śmierć męczeńską. Przez całe życie odznaczał się także wielkim nabożeństwem do Matki Najświętszej i starał się Ją wiernie naśladować.
We wszystkim, co Szymon czynił, ujawniała się jego wielka pokora i skromność, wypływające z ducha ubóstwa. Było to widoczne w jego sposobie bycia, odnoszenia się do innych, w podejmowaniu najbardziej przyziemnych i pogardzanych prac fizycznych w klasztorze. Unikał wszelkich godności i honorów. Wszelkie dobro, jakie działo się za jego przyczyną, przypisywał Bogu, a wszystko co robił, czynił na chwałę Bożą.

Śmierć i sława świętości

Kiedy w 1482 r. Kraków nawiedziła klęska zarazy - największa i najbardziej bolesna dla Krakowa w XV wieku - Szymon wraz z innymi braćmi pozostał na miejscu i niósł dotkniętym chorobą pociechę religijną, świadczył różnoraką pomoc potrzebującym i opuszczonym. Spieszył z pomocą sakramentalną, zanosił Komunię św., umacniał duchowo i wspomagał materialnie, rozdając żywność. Bardzo szybko jednak Szymon też się zaraził i po kilku dniach podzielił los tych, którym ofiarnie służył. Podczas choroby okazywał wielką moc ducha i cierpliwość w znoszeniu cierpień. Umierał spokojnie, ze wzrokiem utkwionym w krzyżu. Było to 18 lipca 1482 r.

W opinii wiernych i współbraci Szymon już za życia był uważany za świętego, dlatego wkrótce po jego śmierci podjęto - niestety, nieskuteczne - starania o jego beatyfikację. Dopiero 24 lutego 1685 r. Stolica Apostolska ogłosiła dekret beatyfikacyjny. W drugiej połowie XVIII wieku rozpoczęły się starania o kanonizację. Trudności natury politycznej uniemożliwiły przeprowadzenie procesu kanonizacyjnego. Kult jednak przez cały czas był żywy, spisywano cuda, które miały miejsce za jego przyczyną. Proces kanonizacyjny został wznowiony w 1948 r., ale dopiero ostatnie lata stworzyły właściwe warunki do tego, aby mógł być doprowadzony do szczęśliwego zakończenia.
Ojciec Święty Benedykt XVI, 3 czerwca 2007 r. dokonał kanonizacji czworga błogosławionych. Wśród nich był franciszkanin - bł. Szymon z Lipnicy.

Duchowe przesłanie przyszłego Świętego

Szymon z Lipnicy, chociaż żył w XV wieku, pozostaje bliski również dziś przez przykład swojego życia i wstawiennictwo u Boga, żywo doświadczane przez wiernych, także na początku XXI wieku.
Był mocno związany z Krakowem, dlatego stał się patronem miasta Krakowa oraz społeczności akademickiej, zwłaszcza studentów. Uważamy go za szczególnego orędownika matek w stanie błogosławionym. Był i jest czczony również jako ten, który uprasza zdrowie ciężko i nieuleczalnie chorym. O jego skutecznym wstawiennictwie u Boga, także dzisiaj, we wszystkich trudnych sprawach i w różnorakich potrzebach, świadczą prośby i podziękowania wciąż składane pisemnie u jego grobu w Krakowie. Sława świętości gromadzi wiernych także w miejscu jego urodzenia - w Lipnicy Murowanej, zwłaszcza 18 lipca, z okazji dorocznego odpustu.

Szymon wstawia się u Boga, ale także swoim świątobliwym życiem ukazuje drogę realizacji powołania do świętości. Własnym przykładem uczy nas, że świętość życia zdobywa się przez codzienną wierność swojemu powołaniu oraz cierpliwe i wytrwałe wypełnianie obowiązków swego stanu. Tym samym uczy, że nie ma świętości bez współpracy z łaską Bożą, bez trudu i codziennego zmagania się z ludzką słabością.
Pozostaje wzorem pracowitości oraz poważnego i odpowiedzialnego podejścia do obowiązków dnia codziennego, zwłaszcza dla tych, którzy poświęcili się głoszeniu Ewangelii; zachęca, by żyli nią na co dzień, pogłębiali wiedzę teologiczną i przygotowywali się do głoszenia słowa Bożego z całą gorliwością, pokładając jednocześnie nadzieję jedynie w Bogu i Jego mocy.

Uczy, nie tylko osoby zakonne, umiejętnego łączenia kontemplacji z aktywnością życiową. Pokazuje, jak ważne są w życiu człowieka wierzącego cisza i skupienie, by odnaleźć samego siebie, pielęgnować ducha modlitwy, a tym samym umacniać wiarę i żyć w bliskiej zażyłości z Chrystusem i Jego Najświętszą Matką. Szymon swoim przykładem umartwienia i wyrzeczenia uczy także, że w życiu chrześcijańskim obok modlitwy konieczne jest również życie ascetyczne.
Dla braci mniejszych jest ponadto wzorem gorliwego życia ideałami św. Franciszka z Asyżu, które nadal są aktualne i poszukiwane, gdyż dzisiejszy człowiek bardzo potrzebuje przykładów głębokiej wiary, braterstwa między ludźmi i harmonii z otaczającą przyrodą, pokoju, pokornego czynienia dobra i poświęcenia dla innych, zwłaszcza dla chorych i opuszczonych. Bł. Szymon pokazuje nam, że w każdej epoce i w każdej sytuacji można w pełni żyć Chrystusową Ewangelią i być skutecznym świadkiem Zmartwychwstałego Pana oraz świadkiem czynnej miłości i głosicielem Dobrej Nowiny o zbawieniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Krzyż: policjanci świętowali 100. rocznicę powstania Policji Państwowej

2019-07-19 18:44

apis / Święty Krzyż (KAI)

Świętokrzyscy stróże prawa świętowali 100. rocznicę powstania Policji Państwowej, podczas wojewódzkich obchodów Święta Policji, które odbyły się 19 lipca na Świętym Krzyżu. We wspólnej modlitwie uczestniczył m.in. komendant główny policji, nadinspektor Jarosław Szymczyk.

Krzysztof Świertok

Uroczystej Mszy sprawowanej świętokrzyskiej bazylice przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Modlono się w intencji bezpiecznej służby dla świętokrzyskich policjantów oraz ich rodzin.

Biskup przypomniał w kazaniu doniosłą rolę klasztoru na Świętym Krzyżu w historii polskiej państwowości i rozwoju kultury, a także lata kiedy po wypędzeniu benedyktynów był on miejscem ludzkich dramatów i zagłady. Podkreślił, że świętokrzyska Golgota, stanowi jedno z Golgotą Jerozolimską oraz z innymi Golgotami jakich wiele było i jest w dziejach świata.

Hierarcha podkreślał, że obraz policji, jaki cywile noszę w sobie, został ukształtowany przez osobiste doświadczenia i sposób patrzenia charakteryzuje się dużą rozbieżnością i nie zawsze jest sprawiedliwy.

- Roberto Saviano mówi w swojej przejmującej książce „Gomorra”, że podczas wojny ze złem nawet miłość, więzi i relacje międzyludzkie mogą stać się elementem słabości. Ja życzę wam drodzy Policjanci, żeby było dokładnie odwrotnie. Niech wasze rodziny będą piękne i mocne. Niech poszerza się grono prawdziwych przyjaciół, a zaufanie społeczne, i tak już wysokie, nieustannie wzrasta – życzył biskup.

Kaznodzieja wskazywał, że każdy ma w stosunku do policji własne oczekiwania i zawsze będzie istniało napięcie pomiędzy dążeniami do szeroko rozumianej tolerancji, czy nieograniczonej wolności jednostki, a koniecznością zagwarantowania stabilności systemu i ochroną dobra wspólnego.

- O tych problemach mówi dzisiejsza Ewangelia. Pan Jezus nie zniósł prawa, ale wypełnił je miłością. Tak samo, jak nie ograniczał się do samego tylko potępienia zła, ale stawiał na pierwszym miejscu nawrócenie sprawcy - wskazał biskup.

We wspólnej modlitwie uczestniczyli: gen, insp. Jarosław Szymczyk, komendant główny policji, przedstawiciele parlamentarzystów, władz państwowych, wojewódzkich, samorządowych, środowisk prawniczych, służb mundurowych oraz licznie przybyli policjantki i policjanci wraz z rodzinami.

Podczas uroczystości na błoniach przy świętokrzyskim sanktuarium wręczono przyznane przez Prezydenta RP odznaczenia za długoletnią służbę zasłużonym policjantom i pracowników cywilnych. Ponadto uhonorowano stróżów prawa Złotą Odznaką „Zasłużony Policjant”.

Insp. Paweł Dzierżak, wojewódzki komendant świętokrzyskiej policji podkreślił że jubileusz powstania Policji Państwowej nadaje tegorocznemu Świętu Policji wyjątkowy charakter, gdyż w wolnej Polsce czczona jest pamięć tych, którym ją zawdzięczamy.

- Dzisiejsza uroczystość to okazja do przypomnienia udziału polskich policjantów w walce o niepodległość. Przywołuję pamięć Jana Piwnika „Ponurego”, patrona świętokrzyskiej policji. Ten i wielu jemu podobnych policjantów uczyniło więcej niż do nich należało, nie tylko dzielnie i wytrwale pełnili służbę stróżów bezpieczeństwa, ale uniesieni szczytnym zapałem patriotyzmu szli do walki o zrzucenie jarzma okupantów – mówił komendant wojewódzki.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Sprowadzenie benedyktynów zainicjował  Bolesław Chrobry w 1006 r. Opiekę nad Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego  sprawuje Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem