Reklama

Prostota, bliskość, pokora przybliżają niebo

2016-08-03 09:27

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 32/2016, str. 59-61

Julia A. Lewandowska

Podczas Mszy św. sprawowanej na Jasnej Górze z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski papież Franciszek powiedział, że „Bóg podążał z naszym narodem, biorąc go za rękę, tak jak tatuś bierze za rękę swoje dziecko, towarzysząc mu w wielu sytuacjach”

Nim zacznie się dzień i teatr zdarzeń, które za chwilę staną się komentowaną po wielekroć historią, jest chwila ciszy. Po częstochowskich ulicach, mokrych od nocnego deszczu, niesie się szept, że choć wiadomo, iż papież Franciszek przyjechał do Polski dla młodych, na Światowe Dni Młodzieży, to dzisiaj na Jasnej Górze jest dla nas, dla Polaków, na narodowym dziękczynieniu. Stąd to podszyte nerwowością oczekiwanie oraz radość na twarzach pielgrzymów z Polski.

Mglisty poranek otula jeszcze wieżę klasztoru na Jasnej Górze i drzewa w przyklasztornych parkach, gdy rozmawiam z pierwszymi osobami, które udaje mi się spotkać. Starsza pani na wózku inwalidzkim mówi coś, co na długo zostaje we mnie: – Otwieram oczy, uszy i serce w oczekiwaniu na to, co przyjdzie. Na przemieniające słowo, na przesłanie, na natchnioną myśl.

– Franciszek jest inspiracją nie tylko dla was, katolików, ale także dla niewierzących, wątpiących, poszukujących czy ludzi innych wyznań. Zresztą podobnie jak Jan XXIII... – mówi częstochowianin, który wyszedł na poranny spacer z psem.

Reklama

Wyjątkowe miejsce, specjalna okazja

To, co dzieje się w Częstochowie, trochę wyłamuje się z radosnej, głośnej i roześmianej konwencji ŚDM. Jasna Góra staje się miejscem narodowego dziękczynienia za Chrzest Polski sprzed 1050 lat oraz za ten indywidualny chrzest każdego z obecnych w mieście i przed telewizorami w całym kraju i za granicą, gdzie żyją Polacy. Ta uroczystość jest klamrą spinającą dzieje – mówią ojcowie paulini. Na potwierdzenie tego do klasztoru od świtu zjeżdżają najważniejsze osoby w państwie – ludzie polityki, kultury, nauki. I wielu dziennikarzy wszelkich mediów.

Wyjątkowość tego dnia podkreśla także abp Wacław Depo, który wspomina, że jeszcze przed ustaleniem programu wizyty, kiedy przedstawiał się Papieżowi jako metropolita częstochowski, Franciszek poprosił: „Spójrz w oblicze Matki Bożej i powiedz Jej o mnie”.

Tango ze słowiańską nutą

Oczekiwanie na przyjazd Następcy św. Piotra trwa kilka godzin. Jest to czas doskonale wykorzystany. Z wałów jasnogórskich przypominane są teksty św. Jana Pawła II o chrzcie oraz roli Matki Bożej w dziejach Narodu polskiego. Śpiewamy „Kiedy ranne wstają zorze”, Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, odprawiana jest Jutrznia ku czci Matki Bożej Jasnogórskiej i odmawiany Różaniec.

Jest też chwila dla tanga. Nie wiadomo, ile prawdy jest w tym, że tango przeżywa dziś drugą młodość za sprawą papieża Franciszka, który je lubi i przyznaje, że nuci przy goleniu. Argentyńskie klimaty zainspirowały jednak kilka osób do zagrania niezwykłego koncertu. Bp Antoni Długosz z Częstochowy i jeden z najlepszych na świecie akordeonistów – Marcin Wyrostek z zespołem zaproponowali niezwykłe przeżycie. Ognisty rytm najpierw wprawił w osłupienie słuchaczy, którzy wstawali z karimat, nie dowierzając temu, co słyszą, a potem był już tylko aplauz. Czy ktoś przed nami śpiewał tango dla Pana? Tego nie wiemy, ale w Częstochowie wkrótce powtarzano: – Jaka szkoda, że Franciszek tego nie słyszał. Tak by się ucieszył! – Staraliśmy się porwać ludzi obecnych na placu jasnogórskim, by odczuli radość, że obchodzimy wielki jubileusz 1050. rocznicy Chrztu Polski i że cieszymy się z wizyty Papieża – mówi bp Długosz.

Jasnogórski Papież

Pojawienie się białego papamobile wzbudza ogromny entuzjazm. Gigantyczny tłum faluje i mieni się dziesiątkami barw. W górę idą chorągwie, chorągiewki, chustki i wielkie transparenty. Papież krąży między sektorami z nieustającym uśmiechem i błogosławieństwem. Towarzyszy mu abp Wacław Depo. Potem pojazd znika w klasztornej bramie.

Wśród paulinów

Wzruszająca jest chwila na klasztornym dziedzińcu – rząd wózków inwalidzkich, a wśród oczekujących najstarszy paulin o. Jerzy Tomziński. I chora dziewczynka, nad którą Papież pochyla się z czułością, całuje ojcowsko w czoło i błogosławi. Dziecko ma niebiańsko spokojną buzię. Ten wyraz twarzy zatrzymuje na moment Ojca Świętego.

Ale czekają już następni. Biel papieskiej sutanny stapia się z bielą paulińskich habitów. Ojciec Święty nieśpiesznie idzie w otoczeniu zakonników. Rozmawia, rozdaje uśmiechy, macha do kogoś znajomego. Oficjalna atmosfera momentalnie zmienia się w rodzinną, ciepłą, pozbawioną dystansu. Widać wręcz, jak z twarzy gospodarzy znika napięcie.

Skupienie powraca na papieską twarz w chwili wejścia przed Oblicze Matki Bożej Jasnogórskiej. Obraz jest zasłonięty. Gdy zabrzmią przejmująco fanfary, Ojca Świętego porwie atmosfera miejsca. Nie oderwie nawet na chwilę oczu od podnoszącej się powoli zasłony – zapewne też ciekawy Ikony, o której tak wiele słyszał i którą tak umiłował św. Jan Paweł II. Wyraz skupienia podczas modlitwy świadczy też o kontemplacji Cudownego Wizerunku. W tej ulotnej chwili Papież mógł dostrzec różę od Jana Pawła II oraz drugą – złożoną przez Benedykta XVI, a chwilę potem położy na ołtarzu trzecią, o cudownie delikatnych złotych płatkach.

Ojca Świętego wita o. Arnold Chrapkowski – generał Zakonu Paulinów. Dziękuje za możliwość wspólnego narodowego świętowania za Chrzest Polski. Jest wspólna modlitwa „Zdrowaś Maryjo” i papieskie błogosławieństwo.

Czarny ołtarz tonie w żółto-białych różach, blask świec odbija się w tysiącach wotów, jasna postać Papieża zastygłego w modlitwie przypomina pomnik z marmuru. Ten obraz budzi oczywiste skojarzenia. Prowadzony do zakrystii Ojciec Święty w ostatniej chwili odwraca głowę ku Ikonie. Jakby trudno mu się było z nią rozstać.

Polskie świętowanie

Z wałów jasnogórskich roztacza się imponujący widok. Przybyło ok. pół miliona pielgrzymów. Morze ludzkich głów sięga niemal horyzontu. Są tu niepełnosprawni i przedstawiciele każdej polskiej diecezji. Między nimi ponad pół tysiąca kapłanów w białych albach. W odpowiednim momencie ruszą z Komunią św. dla wiernych. Wokół klasztoru naliczyliśmy dodatkowych 14 punktów, skąd wyszli księża i szafarze, by rozdawać rzeszom wiernych Komunię św., wśród nich znalazła się kaplica redakcji „Niedzieli”. To daje wyobrażenie o rozciągającej się rzece wiernych.

Przy ołtarzu obok Papieża stoją polscy biskupi i przedstawiciele innych episkopatów, władze rządowe i samorządowe, parlamentarzyści i korpus dyplomatyczny. Obecni są prezydent Andrzej Duda oraz premier Beata Szydło.

Pokora i prostota Boga

W homilii Ojciec Święty pokorę i prostotę Boga przeciwstawia ludzkim skłonnościom do posiadania i panowania: „Objawienie się Boga zawsze ma miejsce w małości. W ten sposób dokonuje się «początek znaków uczynionych przez Jezusa» (J 2, 11) w Kanie Galilejskiej. Nie ma niezwykłego czynu dokonanego przed tłumem ani też wystąpienia, które rozwiązałoby palące kwestie polityczne, jak podporządkowanie narodu panowaniu rzymskiemu. Zachodzi natomiast prosty cud w małej wiosce, rozweselający uroczystość weselną całkowicie anonimowej młodej rodziny. A przecież woda zmieniona w wino na weselu jest wspaniałym znakiem, ponieważ objawia nam oblubieńcze oblicze Boga (...). Mówi nam, że Pan nie utrzymuje dystansów, ale jest bliski i konkretny, jest między nami i troszczy się o nas, nie decydując za nas i nie zajmując się kwestiami władzy. Woli On bowiem pozwolić się ogarnąć przez to, co jest małe, w przeciwieństwie do człowieka, który dąży, by posiadać wciąż coś większego. Pragnie władzy, wielkości i sławy – pragnienie to jest rzeczą tragicznie ludzką i jest wielką pokusą, która stara się wkraść wszędzie. Dawać siebie innym, eliminując dystanse, pozostając w małości i konkretnie wypełniając codzienność – to subtelnie Boskie.

Bóg zatem nas zbawia, stając się małym, bliskim i konkretnym. (...) Przede wszystkim Bóg czyni się małym. Pan, «cichy i pokornego serca» (Mt 11, 29), woli prostaczków, którym objawione jest królestwo Boże (por. Mt 11, 25); oni są wielcy w Jego oczach i na nich patrzy (por. Iz 66, 2). (...) Dlatego Bóg powołuje ludzi prostych i gotowych, by byli Jego rzecznikami, i im powierza objawienie swojego imienia i tajemnic swego Serca. Pomyślmy o wielu synach i córkach waszego narodu: męczennikach, którzy sprawili, że zajaśniała bezbronna moc Ewangelii; o ludziach prostych, a jednak niezwykłych, którzy potrafili świadczyć o umiłowaniu Boga pośród wielkich prób; o łagodnych, a zdecydowanych głosicielach miłosierdzia, jak św. Jan Paweł II i św. Faustyna. Poprzez te «kanały» swojej miłości Pan sprawił, że owe bezcenne dary dotarły do całego Kościoła i całej ludzkości. Znamienne jest, że obecna rocznica chrztu waszego narodu zbiega się dokładnie z Jubileuszem Miłosierdzia”.

Bóg jest blisko

„Pan nie chce, żeby się Go lękano jako możnego i dalekiego władcy, nie chce przebywać na tronie w niebie czy w podręcznikach historii, ale pragnie schodzić w nasze codzienne wydarzenia, aby iść z nami. Myśląc o darze tysiąclecia obfitującego wiarą, wspaniale jest przede wszystkim podziękować Bogu, który podążał z waszym narodem, biorąc go za rękę (...) i towarzysząc mu w wielu sytuacjach. Także jako Kościół jesteśmy powołani, by to zawsze czynić: słuchać, angażować się i stawać się bliskimi, dzieląc radości i trudy ludzi, aby Ewangelia była postrzegana bardziej konsekwentnie i przynosiła większe owoce: przez pozytywne promieniowanie, przez przejrzystość życia”.

Bliskość Maryi

„Odwieczny komunikuje się z ludźmi, spędzając z nimi czas, i to w konkretnych sytuacjach. Także wasza historia, uformowana przez Ewangelię, Krzyż i wierność Kościołowi, była świadkiem pozytywnego wpływu autentycznej wiary, przekazywanej z rodziny do rodziny, z ojca na syna, a zwłaszcza przez matki i babcie, którym trzeba bardzo dziękować. Przede wszystkim mogliście namacalnie dotknąć konkretnej i przezornej czułości Matki wszystkich, której przybyłem tutaj oddać cześć jako pielgrzym” – mówi Papież i dodaje: „Jeżeli istnieje jakakolwiek ludzka chwała, jakaś nasza zasługa w pełni czasu, to jest nią Ona: to Ona jest ową przestrzenią zachowaną w wolności od zła, w której Bóg się odzwierciedlił; to Ona jest schodami, które przemierzył Bóg, aby zejść do nas i stać się bliskim i konkretnym: to Ona jest najjaśniejszym znakiem pełni czasu (...). Tutaj, na Jasnej Górze, podobnie jak w Kanie, Maryja oferuje nam swoją bliskość i pomaga nam odkryć, czego brakuje do pełni życia. Teraz, podobnie jak wówczas, czyni to z macierzyńską troską, ze swoją obecnością i dobrą radą, ucząc nas unikania arbitralnych decyzji i szemrań w naszych wspólnotach. Jako Matka rodziny chce nas strzec razem (...). Wasz naród pokonał na swej drodze wiele trudnych chwil w jedności. Niech Matka, mężna u stóp krzyża i wytrwała w modlitwie z uczniami w oczekiwaniu na Ducha Świętego, zaszczepi pragnienie wyjścia ponad krzywdy i rany przeszłości i stworzenia komunii ze wszystkimi, nigdy nie ulegając pokusie izolowania się i narzucania swej woli”.

Ostatnie akordy

Zbyt szybko nadszedł czas pożegnania. Prymas Polski abp Wojciech Polak dziękuje za papieską obecność, w chwili gdy „powracamy do źródeł chrzcielnych Polski, do historii zbawienia, która od 1050 lat kształtuje oblicze tej ziemi, do początków chrześcijańskiego powołania każdej i każdego z nas”. Deklaruje wierność Krzyżowi i Ewangelii. Wspomina jeszcze smutne wydarzenie sprzed 50 lat, gdy podczas milenijnych obchodów w 1966 r. na tym miejscu stał tron z portretem papieża Pawła VI, którego władze komunistyczne nie wpuściły do Polski. „Kościół (...) z całego serca dziękuje dzisiaj Panu Bogu i dziękuje Tobie, ukochany Ojcze Święty, za to, że jesteś między nami, aby umacniać nas, swych braci, a jednocześnie pomóc nam powrócić do pierwotnej miłości”. W darze Ojciec Święty otrzymuje krzyż wykonany z dębowego drewna, pamiętającego czasy Chrztu Polski.

Na zwyżce dziennikarskiej

Po narodowej Mszy św. dziennikarze mają okazję porozmawiać z abp. Wacławem Depo, przwodniczącym Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP, i zapytać o incydent na początku Eucharystii, gdy Ojciec Święty potknął się o stopień ołtarza. Ksiądz Arcybiskup zwrócił uwagę, że papież Franciszek nie odniósł się do tego zdarzenia. Jego zdaniem, dalszy przebieg uroczystości świadczy o tym, że Ojciec Święty ma siłę, a czerpie ją również od ludzi, którzy przybyli na Jasną Górę. Abp Depo podziękował „każdemu z pielgrzymów i służbie dziennikarskiej, która towarzyszy Ojcu Świętemu od pierwszych chwil pobytu na polskiej ziemi, ale także w tym szczególnym miejscu, jakim jest duchowa stolica Polski.

Jasnogórskie spotkanie zakończyło się pamiątkową fotografią – cały jasnogórski konwent pauliński wraz z Następcą św. Piotra – razem wyglądają jak białe ptaki, które na chwilę przysiadły na klasztornym dziedzińcu.

Autorka korzystała z serwisu: www.pope2016.com .

Reklama

Jak chadecja i Platforma torują drogę radykalnej lewicy

2019-12-11 17:18

Jadwiga Wiśniewska
Poseł do Parlamentu Europejskiego

O tym, że ostatnie działania Platformy Obywatelskiej torują drogę radykalnej lewicy wiemy na podwórku krajowym już od dawna. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Obywatelskiej dostało się kilku już niemal zapomnianych polityków starej lewicy. Niestety strategia totalnej opozycji otworzyła furtkę dla dużo groźniejszej w dzisiejszych czasach radykalnej lewicy organizowanej przez panów Biedronia i Zandberga. W ostatnich wyborach do Sejmu i Senatu furtka ta została uchylona jeszcze szerzej.

Informacje prasowe

Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w obecnym Parlamencie Europejskim. Do tej pory Parlament był rządzony przez chadecję (EPL) i socjalistów, którzy dzielili między sobą najważniejsze stanowiska i podejmowali wspólnie decyzje, czasami dopuszczając do tego grona liberałów. Po ostatnich wyborach sytuacja się jednak skomplikowała. Zwiększyły swoją obecność siły skrajnie niechętne Unii. W wyniku zawirowań związanych z Brexitem oraz histerii klimatycznej urośli w siłę liberałowie i zieloni. Tradycyjne partie chadeków i socjalistów straciły większość. Musiały się zatem podzielić wpływami. I tu chadecja wpadła w pułapkę.

O ile chadecy od wielu lat przejawiali tendencje lewicujące, o tyle jeszcze w poprzedniej kadencji byli skłonni nawiązywać sojusze z eurorealistami, którzy uważają że Europa może być silna siłą państw członkowskich, a taką frakcją są Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należy Prawo i Sprawiedliwość. Dziś chadecy tworzą już właściwie koalicję z socjalistami, liberałami, zielonymi i komunistami! Ale w tej układance politycznej chadecy będą stawać się coraz bardziej zbędni. Za cenę bycia w większości, będą się coraz bardziej rozpływać. Weszli na prostą drogę prowadzącą do marginalizacji. Jeżeli z niej nie zejdą, to ludzie przestaną na nich w końcu głosować, bo po co głosować na podróbkę, jeżeli można głosować na oryginał, czy to liberalny, zielony czy lewicowy?

Weźmy kilka przykładów. Zacznijmy od polityki klimatycznej. Żeby zdobyć poparcie większości Parlamentu Europejskiego Ursula von der Leynen niemal zaproponowała program socjalistów w tej dziedzinie, różnice są dosłownie marginalne. Wygląda na to, że obecna Komisja, choć podobnie jak poprzednia rządzona formalnie przez chadeków, będzie de facto wprowadzać agendę socjalistów, a jej twarzą, jeszcze wyraźniejszą niż poprzednio, będzie holenderski socjalista Timmermans. Zamierza on wprowadzić w życie plan redukcji emisji CO2 o 50% do 2030 r., choć już obecny cel 40% uchwalony został dopiero niedawno i nie jest łatwy do osiągnięcia, co potwierdziła ostatnio nawet Europejska Agencja Środowiskowa. Chadecy w Parlamencie zgodzą się z tym, bo inaczej nie potrafią. Ciekawe co zrobi Platforma – choć to pytanie wydaje się retoryczne.

A teraz z innej dziedziny. W Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) koordynatorką EPL jest Irlandka Frances Fitzgerald (która, nawiasem mówiąc, promowała wszystkie ostatnie zmiany obyczajowe w Irlandii). Pomiędzy nią, a koordynatorkami czterech partii panuje pełna symbioza. Do tego stopnia, że na jednym z ostatnich posiedzeń koordynatorów, na którym rozdzielono prace na najbliższe lata, grupa konserwatywna oraz grupa narodowców (ID) nie dostały żadnego sprawozdania, pomimo że gwarantowały nam to procedury. Przewodnicząca (austriacka socjalistka) uznała jednak, że skoro został osiągnięty konsensus, nie ma potrzeby odwoływania się do procedur. Konsensus działa między tymi pięcioma grupami faktycznie bez zarzutu. Szkoda tylko, że zamyka się oczy na coraz większą grupę społeczeństwa, która zupełnie nie rozumie podstaw tego „konsensusu”. W końcu różnice w demokracji są normalne i należy je szanować. Taki „konsensus” znosi demokrację przez jej najbardziej zagorzałych „obrońców”.

Zupełnie ostatnio Parlament Europejski przyjął rezolucję oskarżającą Polskę o chęć zakazania edukacji seksualnej. Pomijając już fakt, że to zupełnie nie jest sprawa UE (co potwierdziła jeszcze odchodząca Komisja Europejska), rezolucja została oparta na kłamstwie, które na sesji plenarnej wygłosił poseł Biedroń, jakoby rząd miał taki plan. Posłowie PO, prowadzeni przez panie Łukacijewską i Hübner, chętnie rzucili się na ten temat i razem ze swoimi sojusznikami wysmażyli durną rezolucję składającą się z nieprawdziwych informacji oraz lewicowych fantasmagorii. Zawierała ona nawet kuriozalne wezwanie, aby kwestię edukacji seksualnej dołączyć do postępowania wobec Polski w ramach art. 7! Rezolucja została przyjęta radykalną większością Parlamentu, ok. 470 głosów było za, a jedynie ok. 130 przeciw. W EPL jedynie 20 posłów było przeciw, głównie Węgrów.

Rezolucja ta zawierała również poparcie dla „bezpiecznej i legalnej aborcji”. Jeszcze kilka lat temu głosowania nad aborcją w PE były mniej więcej wyrównane. Dzisiaj większość za aborcją to 450 do 150. Zdecydowana większość tzw. chadecji z EPL była za. Z obecnych posłów Platformy 8 głosowało za, 2 było przeciw, a 2 wstrzymało się. A jeszcze nie tak dawno jeździli na rekolekcje do Tyńca!

Widać jak na dłoni, że Platforma i cała chadecja stacza się po równi pochyłej na lewo. Można mieć niemal pewność, że jej rola będzie radykalnie maleć. Ale rzeczywistość nie znosi próżni. Obawiam się, że jej miejsce zostanie zajęte przez sfrustrowanych radykałów. Chadecja budzi demony!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wigilia w Stowarzyszeniu „Po prostu żyj”

2019-12-11 21:35

Zofia Białas

Wigilia to dzień szczególny dla tych, którzy prawdziwie przeżyli Adwent. W tym dniu zasiądą rodzinnie przy stole, przeczytają fragment Ewangelii o narodzeniu Pana Jezusa, połamią się opłatkiem, zapalą lampki na choince, zaśpiewają kolędę „Wśród nocnej ciszy” i pójdą jak pasterze reflektować tajemnicę Bożego Narodzenia.

Zofia Białas

Czyniąc zadość tradycji, przy wigilijnym stole spotkali się 11 grudnia członkowie Stowarzyszenia „Po prostu żyj”, ludzie, którzy stworzyli szczególną wspólnotę, wspólnotę ludzi dotkniętych chorobą nowotworową. Razem z nimi przy wigilijnym stole zasiedli przedstawiciele władz samorządowych, członkowie rodzin. Każde takie spotkanie to świadomość, że ci, których dotknęła choroba nie powinni być zostawieni samym sobie. Organizatorem opłatkowego spotkania był zarząd Stowarzyszenia.

Zofia Białas

W spotkaniu uczestniczyli m.in.: ks. prałat Marian Stochniałek – duchowy opiekun Stowarzyszenia „Po prostu żyj”, Marek Kieler - starosta wieluński, Grażyna Ryczyńska – radna Rady Powiatu, przedstawiciel Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Grzegorz Żabicki - działacz ZHP, radny, nauczyciel.

Spotkanie rozpoczęły: wspólnie zaśpiewana kolęda „Wśród nocnej ciszy”, fragment Ewangelii wg św. Łukasza, słowa św. Jana Pawła II i papieża seniora Benedykta XVI pokazujące sens Bożego Narodzenia, słowo ks. Mariana Stochniałka i życzenia prezesa Zarządu Stowarzyszenia „Po prostu żyj”.

Słowa Jana Pawła II zachęciły słuchających do wpatrywania się w Boże Dziecię – Zbawienie świata i do uczenia się od Niego miłości oraz odpowiedzialności za każdego człowieka i za każde ludzkie życie; słowa Benedykta XVI, przypomniały, że Boże Narodzenie stało się świętem darów, abyśmy naśladowali Boga, który dal nam samego siebie. Pozwólmy, powiedział, aby nasze serce, nasza dusza i nasz umysł zostały tą prawdą przesiąknięte! Kupując i przyjmując wiele prezentów, nie zapomnijmy o prawdziwym darze: abyśmy sobie wzajemnie ofiarowali cząstkę nas samych! (…)Wtedy znika niepokój. Wtedy rodzi się radość, wtedy nastaje święto.

Po refleksjach o istocie Bożego Narodzenia przyszedł czas na połamanie się opłatkiem, spożycie wieczerzy i wspólne kolędowanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem