Reklama

Niedziela Łódzka

Międzynarodowe Dni Młodych Szpitalników

Miłosierni posłańcy Jezusa

Niedziela łódzka 33/2016, str. 6-7

[ TEMATY ]

bonifratrzy

Archiwum Bonifratrów

Młodzi szpitalnicy na krakowskich Błoniach

Światowe Dni Młodzieży stały się dobrą okazją do zorganizowania Międzynarodowego Spotkania Młodych Szpitalników. Do podkrakowskiego Konwentu Bonifratrów przybyło ok. 100 braci, współpracowników i wolontariuszy z zakonnych dzieł apostolskich na całym świecie m. in z Peru, Chile, Filipin. W Krakowie obecni byli także bracia z Łodzi. Nasza delegacja liczyła sześć osób. Honorowymi gośćmi byli przełożony generalny br. Jesus Etayo Arrondo oraz bp brat Jose Luis Redrado, były wieloletni sekretarz Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia.

2016-08-11 10:02

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 33/2016 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu .

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zioła na pogodę ducha

Z Janem Kubiakiem, zielarzem, spadkobiercą tajników leczenia ziołami wileńskich bonifratrów, rozmawia Anna Skopińska

Anna Skopińska: – Panie Janie, wokół nas, na ulicach, w urzędach, w pracy, pełno jest ludzi ze skwaszoną miną. Wie Pan, co im podać, by usta nie robiły się w podkówkę, a szły do góry?

Jan Kubiak: – Bardzo dużo jest takich ludzi. I wszyscy nerwowi. A przed gabinetami psychiatrów tylu młodych. To przerażające, bo kiedyś jedynie starsi tam trafiali. Tak szybkie mamy tempo życia, że ludzie nie nadążają. Przy tym mają ogromne aspiracje i chcieliby od razu nie wiadomo jakie fortuny zarabiać. Więc nerwowo nie wytrzymują. Na to wszystko zioła, jak najbardziej, by pojawił się wreszcie uśmiech na twarzy, ale najważniejsze są według mnie rozmowy. Trzeba przyjść, porozmawiać, bo każdy ma inne kłopoty.

– Przyjść np. do Pana? Czy raczej zaleca Pan psychologa?

– A nawet i ze mną można porozmawiać. Bardzo chętnie. Można też iść do psychologa. Kiedyś z rozmaitymi problemami ludzie chodzili do księdza. Samemu trudno nieraz sobie poradzić. Tak naprawdę to dużo rzeczy wynosi się z domu. I to, jak rodzice wychowywali, jak uczyli, oraz to, czy człowiek chce się przystosować do sytuacji, daje bądź nie, pewną odporność.

– Tyle że, gdy ludzie pójdą do psychiatry, to dostaną na pewno jakieś psychotropy. A może da się tego uniknąć?

– Można pić zioła. Na te sprawy stresowe. Jest specjalna mieszanka składająca się z liścia melisy, kozłka, chmielu, kwiatu róży, lawendy, wrzosu, werbeny, może być tam jeszcze męczennica. Ale to wszystko trzeba dobrać indywidualnie. I dowiedzieć – w jakim wieku jest pacjent, jak pracuje, jaki zawód wykonuje. To jest bardzo istotne. Nie można pewnych ziół wydawać komuś, kto jeździ samochodem – to jest niewskazane.

– A czego nie można wtedy pić?

– Dużych ilości melisy. Kozłek też odurza. Więc trzeba uważać albo odpowiednio się przygotować. Jeśli np. zaczynam pracę od rana, to wieczorem można się napić takich ziół wyciszających. Nawet senność po nich przyjdzie. I może jakiś takich snów po tym nie ma, które człowiekowi głowę rozrywają. Trzeba też uważać na posiłki. Zjadane późno też wpływają na zły humor następnego dnia. Te błędy żywieniowe mają ogromne znaczenie.

– Jedzmy więcej warzyw i owoców?

– Tak, ale bez unikania innych rzeczy. Nie narzucajmy też swoich restrykcyjnych diet innym. Powinno się jadać posiłki urozmaicone. Czyli wszystko. To rozum wskazuje. Warzywa jak najbardziej. I owoce też, ale pewnych owoców też się nie powinno jeść, choćby gruszek. Nie poleca się ich przede wszystkim chorym na cukrzycę. Dlatego tak ważny jest wywiad z pacjentem. Wywiad i wiedza, co dolega, jakie leki przyjmuje, jakie ma zalecenia.

– Pan ma taką pogodę ducha. To od ziół? Które zioła Pan pije?

– Często głóg, owoc i kwiat, a na pamięć by była lepsza – miłorząb japoński. Melisę też. Niedawno obchodziłem 60. rocznicę małżeństwa, więc to już trzeba się też melisy napić.

– To przy takiej wysokiej rocznicy melisa jest potrzebna?

– Wypadałoby nieraz się napić. Bo czasem wychodzą rzeczy humorystyczne – jedno nie dosłyszy, drugie przekręci. Dużo jest też takich sytuacji, że człowiek co innego robi, a okazuje się, że tej drugiej osobie o co innego chodzi. Więc potrzeba trochę cierpliwości. I uśmiechać się. Do wszystkich. Z sąsiadami dobrze żyć, być życzliwym. I starać się pomagać ludziom. Nieraz to głupstwo, jakaś drobna przysługa, bo komuś brakło chleba czy masła i trzeba mu kupić. I nie wszystko przeliczać na pieniądze.

– A co Pan je – jeśli można wiedzieć – że to daje taką energię?

– Lubię jeść sery. Nie wszystkie, ale mam takie swoje ulubione. Białe i żółte. Czasami topiony, kozi, bo jest bardzo smaczny. A moja słabość to gorgonzola. Pamiętam, że takie sery robiło się często w domu samemu. Może nie aż takie, ale z kminkiem, też trochę śmierdzące. Dlatego teraz szukam tych smaków. A rano robimy sobie z żoną owsiankę – z jabłkiem, z bananem. Na mleku.

– Czyli mleko nie jest takie szkodliwe?

– Mówi się, że ludziom starym jest niewiele potrzebne. Ale nie zaszkodzi, a jakąś słabość trzeba mieć. Kiedyś bardzo lubiłem smalec ze skwarkami, pamiętam ziemniaki ze skwarkami i zsiadłym mlekiem. Teraz tego unikam, by nie obciążać wątroby i raczej wybieram chleb z masłem. A chleby lubię wypiekane domowymi sposobami. Niektórzy mają dobre receptury i umieją go zrobić.

– Ale mówi się, że chleba nie powinno się za dużo jeść – co Pan na to?

– Więc ograniczam. I zjadam jedną pajdę chleba. Lubię też bardzo wszelkiego rodzaju zupy. Teraz jesienią, zimą, wszystko, co z bani, jak najbardziej zalecam. To naprawdę dobrze robi, gdy posiłki są urozmaicone. I nigdy nie jest jednakowo. Czasem zjem też kawałek ciasta drożdżowego, wypieczonego. Pamiętam czasy, gdy z biedy jadło się śledzie z beczki. Ale na kolację, nawet tu w klasztorze, jadło się ziemniaki ze zsiadłym mlekiem.

– Wspomniał Pan o dyni. Jest taka zdrowa?

– Bardzo zdrowa. Przede wszystkim odrobacza. Więc zamiast brać przeróżne specyfiki, trzeba jeść nasiona z dyni i potrawy z dyni. Choć ich przyrządzenie wymaga czasu i trochę umiejętności.

– W swoich mieszankach też wykorzystuje Pan dynię?

– Zalecam ją. Przede wszystkim mężczyznom. Tym, którzy mają problemy z prostatą. Dla nich dynia jest jak najbardziej wskazana.

– A co dla kobiet?

– Jabłka. Teraz jest tak dużo gatunków. Trzeba sobie tylko odpowiedni wybrać. One nie obciążają wątroby, więc można śmiało jeść. Kiedyś nawet w diecie odchudzającej zalecano przez jeden dzień zjeść tylko kilogram jabłek.

– I to pomagało?

– Niektórzy sobie chwalili. Ale z odchudzaniem to trzeba znaleźć coś dla siebie. Dawniej mówiło się, że jeśli chcesz być szczupła, to potrzebna mniejsza łyżeczka i mniejsza miseczka.

– A wie Pan, że kobiety więcej się uśmiechają, gdy schudną? Jest jakaś recepta ziołowa na odchudzanie?

– Są odpowiednie mieszanki. Z morsztynem, lubczykiem, który też pewnie rozweseli. Nie wypada mi pytać, jak działają, ale skoro panie je powtarzają, to chyba są skuteczne. Moje oko też to potwierdza. Ale trzeba też mieć umiar w jedzeniu i się nie objadać. Zaleca są pięć posiłków, ale lekkich i jadanych powoli. Człowiek zaprogramowany jest przez Pana Boga na długowieczność i ona zależy od tego, co jadamy, jaki tryb życia prowadzimy.

– Czyli już od młodości na to pracujemy? Na starość nie da się nic naprawić?

– Wtedy jest już za późno. Dużo jest teraz stulatków. Niedawno stuletniej pani szykowałem zioła. Ale dużo jest też kobiet po 90-tce. W okolicach Łodzi to Tuszyn Las jest taki długowieczny. Za miastem ludzie prowadzą spokojniejszy tryb życia, nie ma takiego pędu, nie siedzą tyle przed telewizorem. Dzisiaj miałem pacjentkę – przyniosła tyle dokumentacji medycznej, że to dwa kilo było najmniej. Rozmawiamy – korzysta pani z usług lekarza, to bardzo dobrze, ale po co pani do tego komputera zagląda? Bo mi pokazuje receptury, które mam zrobić. Więc albo zaufanie do lekarza, albo do Internetu.

– Nie powinniśmy się sami leczyć?

– Są pewne rzeczy, które nie wymagają medyka, ale gdy źle się czuję, to idę do lekarza. Tylko bez przesady, bo leki też muszą zadziałać.

– Najpierw iść do lekarza, a potem do zielarza?

– Można. Na pewno wyjdziemy stąd nastawieni pozytywnie. Nawet w taki pochmurny dzień. Pamiętajmy też w tym zagonieniu o wypoczynku. I uśmiechajmy się. Ktoś przechodzi – powiedz mu: „Dzień dobry” i chodź wyprostowany.

CZYTAJ DALEJ

Od dziś w niektórych powiatach dodatkowe ograniczenia

2020-08-08 07:17

[ TEMATY ]

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Od soboty w kilkunastu powiatach z największym wzrostem zakażeń koronawirusem pojawią się dodatkowe ograniczenia. W piątek wieczorem w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie w sprawie ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Zakłada ono m.in. wyodrębnienie dwóch stref: czerwonej i żółtej. Na ich obszarach będą obowiązywały, poza ograniczeniami przewidzianymi dla całości terytorium Polski, dalej idące zakazy i nakazy oraz większe ograniczenia niż na pozostałym obszarze.

Strefa czerwona obejmie w woj. śląskim powiaty i miasta na prawach powiatu: pszczyński, rybnicki, wodzisławski oraz Rudę Śląską i Rybnik, w woj. wielkopolskim – ostrzeszowski, w woj. małopolskim – nowosądecki i Nowy Sącz oraz w woj. łódzkim powiat wieluński.

Stefa żółta obejmie w woj. śląskim powiaty i miasta na prawach powiatu: cieszyński oraz Jastrzębie-Zdrój i Żory, w woj. podkarpackim – jarosławski, przemyski i Przemyśl, w woj. wielkopolskim – powiat kępiński, w woj. małopolskim – oświęcimski, w woj. świętokrzyskim – pińczowski, a w woj. łódzkim powiat wieruszowski.

W strefie czerwonej obowiązywać będzie m.in. zakaz organizowania kongresów i targów oraz działania sanatoriów, wesołych miasteczek i parków rozrywki. W siłowniach określono limit osób – jedna na 10 mkw. W kinach będzie mogło być 25 proc. publiczności. W kościołach lub innych obiektach kultu dopuszczalne będzie 50 proc. obłożenia budynku, na zewnątrz limit wyniesie 150 osób. Liczba osób biorących udział uroczystościach rodzinnych i w weselach została ograniczona do 50, z wyłączeniem obsługi. Wszędzie w przestrzeni publicznej konieczne będzie zakrywania nosa i ust.

W strefie żółtej będzie obowiązywał m.in. limit jednej osoby na 4 mkw. w przypadku imprez takich, jak: targi, wystawy, kongresy czy konferencje. W siłowniach będzie obowiązywał limit osób – jedna na 7 mkw. W kinach będzie mogło być 25 proc. publiczności. Liczba osób biorących udział w imprezach rodzinnych, nie będzie mogła przekroczyć 100 osób, z wyłączeniem obsługi.

Regulacja przewiduje w całym kraju obowiązek zakrywania nosa i ust, przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego m.in. w środkach publicznego transportu zbiorowego, w obiektach handlowych oraz w miejscach ogólnodostępnych – chyba, że będzie zachowana odległość 1,5 m. W rozporządzeniu zapisano, że z zakrywania nosa i ust można być zwolnionym z powodu całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej (w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim) oraz trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. (PAP)

Autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

ktl/wr/

CZYTAJ DALEJ

Kraków: #Stop dewiacji - pikieta Fundacji Życie i Rodzina

2020-08-08 20:46

[ TEMATY ]

LGBT

Fundacja Życie i Rodzina

zycierodzina.pl

Pikietę #StopDewiacji zorganizowała dziś Fundacja Życie i Rodzina na Rynku w Krakowie. Była to odpowiedź na piątkowe zamieszki w Warszawie. Pikieta cieszyła się dużym zainteresowaniem obecnych w Krakowie turystów.

Na warszawskich ulicach doszło w piątek do ataków na funkcjonariuszy policji, którzy z nakazu prokuratora mieli doprowadzić do aresztu działacza LGBT (podającego się za kobietę). Mężczyzna brał udział w niedawnym ataku na furgonetkę antyaborcyjną oraz w profanacji figury Chrystusa przed kościołem Świętego Krzyża.

W odpowiedzi na działania homoaktywistów wolontariusze Fundacji Życie i Rodzina na krakowskim Rynku starali się pokazać praktyczne skutki realizacji postulatów LGBT. Informowali o zagrożeniu dla dzieci, młodzieży i całego społeczeństwa, co ich zdaniem potwierdzają badania i wyroki sądowe dotyczące przemocy, molestowania i pedofilii jaka ma mieć miejsce właśnie w środowiskach LGBT.

"Homoideologia to nie zabawa. W państwach, gdzie zgodzono się na realizację postulatów LGBT, zalegalizowano związki partnerskie i pozwolono im adoptować dzieci, wielokrotnie kończyło się to tragedią tych dzieci. Nie ma zgody na to, aby w naszej Ojczyźnie homoaktywiści wymuszali na normalnej większości akceptację ich ekscesów i tolerancję dla swoich żądań” - mówiła Kaja Godek.

Sobotnia akcja Fundacji spotkała się z dużym zainteresowaniem zwiedzających Kraków turystów. Spotkaliśmy się z głosami poparcia, niektórzy unosili w górę kciuki, aby pokazać życzliwość dla pikiety - informują organizatorzy pikiety.

KONTAKT DLA MEDIÓW:

Krzysztof Kasprzak

kontakt@zycierodzina.pl

tel: +48 509 498 597

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję