W nocy z 27 na 28 lipca w Medjugorie doszło do serii aktów wandalizmu wymierzonych w miejsca modlitwy. Zbezczeszczone zostały figury Matki Bożej. Pozostawiono obraźliwe napisy, a także podpalono ołtarz znajdujący się na terenie sanktuarium.
Zasadniczo przyznał się do popełnienia czynów, ale obstaje przy swoim stanowisku i powodach, dla których je popełnił. Takie jest jego przekonanie i rozczarowanie po zbadaniu i zebraniu dowodów w Mediugorje. Nie miał zamiaru nikogo skrzywdzić, ale chciał wyrazić swoje poglądy – powiedziała jego obrońca Danisa Gačanin.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Prokuratura twierdzi, że nie działał impulsywnie, lecz planował te działania od kilku miesięcy. Ani obrońca, ani sam oskarżony nie sprzeciwiali się zastosowaniu aresztu w toku postępowania.
Jak podała chorwacka agencja prasowa Hina, w czwartek 30 lipca sąd w Bośni i Hercegowinie uznał, że istnieją uzasadnione podejrzenia, iż 31-letni obywatel Polski popełnił przestępstwa polegające na uszkodzeniu lub zniszczeniu obiektów sakralnych, podżeganiu do nienawiści narodowej, rasowej i religijnej, niezgody lub nietolerancji oraz stwarzaniu zagrożenia publicznego.
Prokuratura Bośni i Hercegowiny oświadczyła podczas rozprawy, że podczas przesłuchania Bartłomiej K. stwierdził, iż nie żałuje swoich czynów i postąpiłby tak samo ponownie. Jego obrońca zakwestionowała twierdzenie, że podejrzany działał z nienawiści.
Reklama
Podczas rozprawy, która trwała zaledwie około 15 minut, podejrzany podał jako motyw wandalizmu przekonanie, że objawienia maryjne w Medjugorie oraz twierdzenia wizjonerów są oszustwem, oraz że poprzez swoje działania Bartłomiejowi K. grozi od sześciu miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności – jak potwierdził chorwackiej agencji prasowej Hina przedstawiciel bośniackiej prokuratury.
Sprawa ta wywołała ogromne emocje w mediach społecznościowych. Obok oburzenia pojawiły się głosy nawołujące do linczu i nieuprawnionego upubliczniania prywatnych danych sprawcy. W odpowiedzi na tę falę nienawiści z ważnym i poruszającym apelem wystąpił reżyser Jan Sobierajski, autor filmu „Powołany 2”, w którym przedstawiono wcześniejszą historię nawrócenia Bartka.
– Bartek od lat zmagał się z głęboką, postępującą depresją, która doprowadziła m.in. do rozpadu jego małżeństwa i stopniowej izolacji od najbliższych – podkreśla Sobierajski. Jak dodaje, zachowanie, którego dopuścił się w Medjugorie, skrajnie odbiega od zdroworozsądkowej oceny rzeczywistości i w ewidentny sposób wymaga weryfikacji przez biegłych psychiatrów.
Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Bóg nie szuka odwetu. Jak po profanacji w Medjugorie odpowiedzieć chrześcijańskim sercem?
